Książki

Jeśli chcecie poczuć się jak dziecko… „Gałka od łóżka” Mary Norton, Jan Marcin Szancer | Mistrzowie Ilustracji.

   Kiedy kilka lat temu usłyszałam o tej książce w internecie, jako osoba ceniąca klasykę a także pierwotne wydania książek (te sprzed lat), pomyślałam, że byłabym szczęśliwa, gdyby książka znalazła się w mojej domowej biblioteczce. Szukałam jej po księgarniach a nawet w jednym a antykwariatów, jednak daremnie.
Postanowiłam napisać do wydawnictwa z pytaniem i prośbą o wznowienie nakładu, okazało się, że jeszcze jeden – ostatni egzemplarz tej książki jest tylko i wyłącznie na stanie w księgarni stacjonarnej (z bardzo delikatnie pogiętą górną krawędź grzbietu, co nie jest defekt, tylko bardzo delikatnym zagięciem). Spytałam o możliwość zakupu razem z kilkoma innymi pozycjami. I w ten oto sposób książka trafiła do mnie a owego zagięcia nie widać (już nie wspominając, jak starannie i dokładnie zostały zabezpieczone książki <3)  :)OLYMPUS DIGITAL CAMERA  „Gałka od łóżka” to pierwsza powieść Mary Norton napisana w 1943 roku. Opowiada przygody trójki rodzeństwa: Kasi, Karolka i Pawełka, którzy jedne ze swoich wakacji spędzają na wsi u ciotki Beaty. Wakacje zapowiadały się nieciekawie do dnia w którym Pawełek zauważył sąsiadkę latającą na miotle. Panna Price jest początkującą czarownicą, która dopiero poznając tajniki latania. W zamian za dochowanie sekretu o swojej „profesji” wręcza dzieciom upominek – gałkę od łóżka. Jednak nie jest to zwyczajna gałka – wystarczy ją przekręcić, aby łóżko przeniosło się w dowolnie wybrane miejsce w czasie i przestrzeni.

  Narracja powieści jest powolna i spokojna. Historia może wydawać się przewidywalna, jednak to tylko pozory bowiem z każdą stroną historia staje się coraz bardziej rozbudowana. Pojawiają się rozbudowane opisy, kolejne – nowe wątki i wydarzenia na które trzeba zwrócić uwagę i o nich pamiętać, gdyż autorka lubi co jakiś czas do nich wracać. Jednak nie jest to przypominanie i pisanie po raz drugi o tym co było, tylko nawiązywanie do przeszłych wydarzeń. Tym samym lektura wymaga myślenia i skupienia a w młodym czytelniku ćwiczy umiejętność kojarzenia i łączenia ze sobą faktów jak również analizy ciągu przyczynowo-skutkowych.Znalezione obrazy dla zapytania Gałka od łóżka bullerbyn  Język z jednej strony dość prosty, z drugiej wyraźnie trąci myszką, jednak nie mogę uznać tego za wadę. Owszem w trakcje lektury można odczuć lekki upływ czasu ale zachwyca on swoim bogactwem – starannymi i ładnymi opisami, dobranymi słowami, szacunkiem do słowa pisanego. Dzięki temu (a także dobrego przekładu Ireny Tuwim) książkę czyta się z wypiekami na twarzy.
Powoli zostajemy wessani w opisaną historię, razem z bohaterami doświadczamy niezwykłych przygód – śmiejemy się, żartujemy, wzruszamy ale również odczuwamy strach, momenty niepewności czy grozy. Tyle przygód i emocji a to za sprawą jednej książki i magicznej gałki od łóżka.Znalezione obrazy dla zapytania Gałka od łóżka księgarnia  Gałka od łóżka to magiczna opowieść, która przenosi do beztroskich lat dzieciństwa, kiedy nasze głowy były pełne przeróżnych pomysłów a największą przyjemność sprawiał czas spędzony z rówieśnikami na świeżym powietrzu.
Do lat kiedy karą nie był zakaz dostępu do internetu, czy telefonu a zakaz wychodzenia z domu – bo przecież na dworze jest tyle fajnych rzeczy do roboty.
Do lat kiedy wakacje spędzało się na łonie natury spacerując po lesie, łące lub opalając się nad jeziorem lub na wsi u Babci i Dziadka, gdzie na łące pasły się byki, krowy, czasem konie. Po podwórku ganiały kury, kaczki i pisklęta, przed budą szczekał pies, w sianie w stodole siedział kot a i myszka lub chomik. W ogrodzie pachniały piwonie, gdzieś dalej rzepak i zboże, a w stodole słomą i sianem.Znalezione obrazy dla zapytania Gałka od łóżka księgarnia   Do lat i miejsc kiedy biegało się po sadzie, zbierało jabłka, gruszki, wiśnie i czereśnie. Rwało maliny z krzaczka lub jagody i jeżyny rosnące w rowie. Zrywało czerwone maki, stokrotki i mlecze do wianka…. wieczorami po kolacji składającej się z placuszków pieczonych na kuchence kaflowej i kubku świeżego kakao lub mleka, leżąc już w łóżku słuchało niesamowitych opowieści Babci i Dziadka. I śniło.. o marzeniach, niezwykłych przygodach i wielkich czynach. A następnego dnia rano zbudzeni pianiem koguta i rykiem krowy rozpoczynało dzień od nowa – szło do kurnika po jajka, zjadało śniadanie, może czasem pomogło w lekkich obrządkach…. Jednak przede wszystkim uruchamiało wyobraźnie i doskonale się bawiło.https://i0.wp.com/www.funkydiva.pl/wp-content/uploads/2011/07/gfg.jpg  Gałka od łóżka to niewątpliwie klasyka przed duże „K”. Cieszę się, że wydawnictwo Dwie Siostry w 2011 roku na łamach serii „Mistrzowie Ilustracji”, zdecydowało się na jej wznowienie, tak jak została wydana za pierwszym razem – w tłumaczeniu Ireny Tuwim oraz ilustracjami Mistrza Jana Marcina Szancera. Nowe wydanie może spodobać się dzieciom oraz dorosłym czującym sentyment do tej opowieści lub chcącej ją poznać. Jednocześnie i te pierwsze wydania z pożółkłym papierem i specyficznym zapachem mają niepowtarzalny urok, jednak tych należy szukać już w antykwariacie (najlepiej stacjonarnie bo wówczas wiemy w jakim trafi do nas stanie).OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Jestem świadoma, że dla współczesnych dzieci książka może wydać się nieco przestarzała i spokojna, niemniej nie wątpliwie ma ona swój urok. To opowieść, która może nie tylko wciągnąć, zauroczyć a także być świetną przygodą, natomiast starszym i dorosłym przypomnieć o dzieciństwie, marzeniach, planach a także tym co wówczas sprawiało radość, cieszyło i co było dla nas ważne.

  Chcecie poczuć się jak dziecko i przenieść się do świata wyobraźni, gdzie przygoda czeka tuż za rogiem?

Tytuł: Gałka od łóżka | Autor: Mary Norton | Przekład: Irena Tuwim | Ilustracje: Jan Marcin Szancer | Okładka: Twarda | Ilość stron: 288

130 myśli na temat “Jeśli chcecie poczuć się jak dziecko… „Gałka od łóżka” Mary Norton, Jan Marcin Szancer | Mistrzowie Ilustracji.

      1. Proszę się nie obrażać :* Powiem, powiem.. Mary Poppins albo niżej wspomniana nasza polska „Karolcia” (motyw koralika – gałki od łóżka) 😉

        Polubienie

      2. No i miałam rację: w życiu bym nie zgadła! Nie czytałam, ani nie oglądałam Mary Poppins, a „Karolci” nie pamiętam 😉

        Polubienie

      3. „Karolci” to i ja nie pamiętam a Mary Poppins nie przypadła mi do gustu ale jakoś tak mi się skojarzyło, bo tam dzieci również przeżywały różne przygody – magiczne 🙂

        Polubienie

      4. Pod magiczne przygody dla dzieci można wrzucić różne książki ;). A że ja rzadko czytam literaturę dziecięcą, to nie mam żadnych skojarzeń 😉

        Polubienie

      5. A czy w każdej książce są magiczne przedmioty? 😀
        Rzeczywiście rzadko ale pomyślałam, że może coś Ci się skojarzy, dlatego taj długo trzymałam w niepewności – pobudziłam szare komórki do pracy. Jeśli Ciebie uraziłam to przepraszam ;*

        Polubienie

      6. Nie no, nie uraziłaś :). Ja nie lubię zgadywanek, ale nie znaczy to, że się obrażam :):):). A i wiesz, w pracy muszę wysilać szare komórki, to już poza nią zdecydowanie mi się nie chce za bardzo myśleć dodatkowo…

        Polubienie

      7. wolisz mieć wszystko jasne i podane na tacy – wystarczy, że w pracy myślisz 🙂 Wolałam zapytać bo przez internet człowieka można różnie zrozumieć 🙂

        Polubienie

      1. Wiem wiem, będziemy praktykować 🙂 W książkach Małego też odnajduję tę dziecięcą radość i przygody. Karolcię i Marry Poppins pamiętam, tej książki nie znałam..

        Polubienie

      2. To świetnie, że potrafisz czerpać i czerpiesz z nich radość – nie każdy to potrafi. Jakie to książki? Ta od razu skojarzyła Ci się z wymienionymi tytułami? 🙂

        Polubienie

      3. Z Karolcią tak, bardzo miło wspominam tę książkę 🙂 Skończyliśmy dwie książki o „Psierocińcu” teraz akurat czytamy o Kubusiu Puchatku, przed nami cała seria Muminków i przepiękna książka od naszej Ani „Serce na sznurku” Małgorzaty Domagalik..

        Polubienie

    1. „Serce na sznurku” jest przepiękna ❤ Pisałam o niej na blogu…. zaopatrz się w chusteczki bo nie wykluczone, że będą potrzebne. Mam u siebie na półce w najnowszym wydaniu z wydawnictwa Wilga. Bardzo mi się podobała. Jestem ciekawa, czy spodobają się Wam Muminki – ja ich nie przetrawiłam 😛

      Polubienie

      1. Naprawdę? Ja je uwielbiałam, to była pierwsza seria którą przeczytałam całą, jak już się nauczyłam czytać 🙂 Bardzo lubiłam i książkę i bajkę.. Mówisz że „Serce..” takie wzruszające? To może za wcześnie by je czytać Małemu..

        Polubienie

      2. Naprawdę…. właśnie Muminki do mnie nie przemówiły a miałam kilka podejść ;/
        „Serce na sznurku” najpierw przeczytaj sama a potem oceń – według mnie to poruszająca ale i zarazem piękna opowieść 😉

        Polubienie

  1. To taka magia, trochę jak w późniejszej „Karolci”. Magiczny koralik to coś, o czym jako dziecko marzyłam:-)) A tu magiczne łóżko, przeniesienie w czasie, przygody. Myślę, że to super książka dla dzieciaków. Karolcia została lekturą szkolną, ciekawe jak było z Gałką od łózka? Czy ktoś kiedyś kazał dzieciom to czytać, czy czytały bo chciały?

    Polubienie

    1. To dobre porównanie z tym, że „Karolcia” jest nasza polska… dawno czytałam. Przypomniałaś mi o niej i aż zechciałam do niej wrócić 🙂 Tak naprawdę to tutaj „gałka od łóżka” – zwał jak zwał ten magiczny przedmiot jest 🙂
      Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytania. O książce usłyszałam kilka lat temu dzięki blogosferze – nie znałam jej w dzieciństwie i dopiero teraz udało mi się ją przeczytać 😦

      Polubienie

      1. Karolcia jest nasza polska, dlatego tak fajnie się wpisuje w nasze dzieciństwo. Oczywiście tych dzieci, które lekturę przeczytają. Chociaż w tym wieku jeszcze dzieciaki czytają książki:-)
        Być może nawet mają z tego radość.

        Polubienie

      2. Nie wszystkie… niektóre dzieci czytają na siłę, bo muszą, bo lektura i nie każdym „Karolcia” się spodoba… Wydaje mi się, że „Gałka od łóżka” bardziej wpasowałaby się w nasze dzieciństwo – nas dorosłych – teraz chyba mało które dziecko spędza czas na wsi na bieganiu po łące i trawie….

        Polubienie

  2. Oj brzmi jakby była pełna uroku 🙂 I podziwiam za zapał – że napisałaś do wydawnictwa, żeby ją zdobyć itd. – tym bardziej mnie zaciekawiła 🙂 ja bardzo tęsknię za tymi latami, moje dzieciństwo właśnie takie podwórkowe było i bardzo je lubiłam ❤

    Polubienie

    1. Według mnie taka jest – pełna uroku, ciepła, sentymentu… urzekła mnie 🙂
      Wydawnictwo posiada również własną księgarnię – postanowiłam napisać i zapytać czy posiadają jeszcze jakieś egzemplarze (zapytać nie zaszkodzi). Udało się – książka delikatnie ma obdarty róg ale to nic nie szkodzi 🙂 Być może więcej osób tęskni za takim dzieciństwem a niektórzy go nie znają…

      Polubienie

      1. Rozumiem. Każdemu będzie podobać się co innego 🙂
        Możesz pokazać mi ilustracje, które Ci się podobają – chociaż jedną?:)

        Polubienie

  3. Bardzo wytrwała jesteś w poszukiwaniach:-)
    Szancer to świetny ilustrator, tej opowieści nie znam, cenne są takie wznowienia, to jakby misja dzisiejszych wydawnictw.

    Polubienie

    1. Czasem nie warto odpuszczać ale też nie ma co dążyć do celu po trupach. W tym przypadku to było dążenie do celu na spokojnie i bez pośpiechu – dojście do celu sprawiło przyjemność 🙂
      Zgadzam się, że Szancer jest świetnym ilustratorem. Według mnie zasłużył na miano Mistrza Ilustracji, zresztą nie tylko on. Wiem jednak, że nie każdemu jego ilustracje przypadną do gustu – kwestia tego co komu się podoba i to normalne 🙂 Ja również cenię sobie wznowienia… to tak jakby te wszystkie opowieści ocalić od zapomnienia 🙂

      Polubienie

  4. Przepiękne ilustracje! ♥
    Uwielbiam książki przełożone przez panią Irenę Tuwim… To prawda, większość z nich już tak jak piszesz trąci myszką, ale mają one ten urok, czar minionych czasów, który zamiast zniechęcać uwodzi…
    Nie wiedziałam nawet, że wydawnictwo Dwie Siostry ją wznowiło! Kiedyś o tej książce słyszałam i chcialam ją nawet przeczytać, ale było to w latach mojej młodości i była ona nie do dostania. Dobrze, że piszesz o takich rzeczach. 😉

    Polubienie

    1. Witam w ekipie tych, którym podobają się ilustracje Szancera 🙂
      Według mnie fakt, że trącą myszką nie są wadą…. co by to było gdyby powieść, która powstała lata temu została przełożona na współczesny język. wyobrażasz sobie w ten sposób napisanego „Pana Tadeusza”, inne utwory Mickiewicza, Sienkiewicza lub zagranicznych takich jak Bonte? To już nie byłoby to, to nie to samo… zupełnie inny klimat, inne przesłanie. Nie o to chodzi. Może komuś taka powieść przypadła by do gustu ale ja najprawdopodobniej nie odnalazłabym się w niej. Nie byłoby tego uroku o którym wspominasz….
      Wznowiło tak jak kilka innych tytułów z serii Mistrzowie Ilustracji. O większości pisałam na swoim blogu (posiadam zakupione egzemplarze – jesli jesteś ciekawa kliknij w TAG Wydawnictwo Dwie Siostry), czekam na dwie zamówione pozycje od wydawnictwa a pozostałych nakład został wyczerpany. Niestety. Nie będzie wznowień, jednak na stronie wydawnictwa można zobaczyć wszystkie tytuły z serii. Niestety będąc dzieckiem nie słyszałam o tej książce – dowiedziałam się z blogosfery. Ciesze się, że było mi dane poznać i posiadam egzemplarz tej książki (nawet delikatnie uszkodzony ale to minimalna wada) 😉

      PS Chciałabym zapytać, czy ta powieść kojarzy Ci się z jakąś inną powieścią 😉

      Polubienie

  5. Trochę mi głupio, że taka stara baba jak ja ma ochotę na taką książkę… A że dzieciom wyda się przestarzała? Moim zdaniem to nic złego. Poznają inny świat, może nawet wyda im się odrobinę magiczny 🙂

    Polubienie

    1. Kochana to co ja mam powiedzieć? Często sięgam po tego typu książki (przecież to klasyka), wracam do nich, doceniam, dostrzegam piękno, przesłanie, czerpię niesamowitą radość,a wybrane tytuły kupuję do mojej biblioteczki… chyba powinnam ze wstydu zapaść się pod ziemię xD

      Dokładnie poznają inny świat, inne czasy, to co było i jak było kiedyś. Strach pomyśleć, że niektóre „współczesne” dzieci nie wiedzą jak wygląda krowa (tak to prawda – kiedyś opowiadała mi o tym siostra) 😦 Z drugiej strony może jednak spodoba się, zauroczy, wciągnie? Przecież i tak bywa. „Detektyw Nosek” Jerzego Filsaka, czy też seria książek „8+2” mimo iż napisana lata temu, nadal bawi i cieszy 🙂

      Polubienie

    1. Książka raczej nie jest popularna – sama dowiedziałam się kilka lat temu a moi rodzice i dziadkowie nie słyszeli o tym tytule, dlatego postanowiłam o nich przypominać 🙂

      Polubienie

    1. Udało się… szczęście głupiego? xD
      Możliwe, że gdyby nie w ten sposób to w inny udałoby mi się zdobyć egzemplarz tej książki. Wszystko jest możliwe 😉

      Polubienie

  6. Ervisha, ciągle sobie uświadamiam jaka jesteś młoda! Ja wychowałam się na książkach, o których ostatnio piszesz, a ty nigdy wcześniej o nich nie słyszałaś… Wystarczy jedno pokolenie, żeby zapomnieć o klasyce 🙂

    Polubienie

    1. Przypuszczam, że nie jestem taka młoda jak Ci się wydaje, ale mogę się mylić. Moi Rodzice również nie słyszeli o tych ksiązkach a nie są pierwszej młodości…. a z tym pokoleniem i zapomnieniem masz rację ale można te książki ocalić od zapomnienia 😉

      Polubienie

      1. Ja stare książki zdobywam na Allegro, czasem można kupić za grosze to, czego od dawna nie ma w księgarniach. Kupiłam w ten sposób wiele książek z dzieciństwa, które gdzieś po drodze zaginęły…

        Polubienie

      2. Ja trochę się boję tego w jakim stanie (i o jakim zapachu) przyjdzie do mnie książka ale niekiedy to jedyna możliwość. Jakie tytuły kupiłaś? 😉

        Polubienie

      1. whengirltravels to było do mnie? Jakby nie było według mnie każdy ma prawo wypowiedzieć się na dany temat. Każda opinia jest równie ważna 🙂

        Polubienie

  7. Cudowne są te ilustracje Szancera i tak rozpoznawalne… Czy wiesz, że już jak zobaczyłam okładkę książki na zdjęciu, pomyślałam, że to chyba Szancer?
    Tej książki nie znam, ale jak tak czytałam to, co niej piszesz, to jakbym czytała o cyklu Edith /Nesbit – książkach mojego dzieciństwa. Ten sam typ literatury dziecięcej… Przygody grupki rodzeństwa, wydarzenia fantastyczno-realistyczne, spokojna, nieco staroświecka, angielska literatura. I też przekład Ireny Tuwim – przepiękny! Pani Tuwim wykonała wspaniałą pracę. tłumacząc angielską literaturę dla dzieci. Cykl powieściowy Nesbit, o którym wspomniałam, to książki o Antei, Cyrylu, Robercie i Janeczce. Przepraszam, że nie wypowiadam się więcej na temat książki, o której Ty piszesz, ale po prostu jej nie czytałam, więc niewiele mam do powiedzenia. Natomiast to, co piszesz, niesamowicie skojarzyło mi się właśnie z tamtą trylogią…
    Jeszcze jedno muszę powiedzieć. Przepięknie napisałaś o dzieciństwie na wsi, fragmenty, kiedy piszesz na ten temat, to prawie też kawałek literatury… Ślicznie się to czytało…
    Książka pięknie wydana. A Mary Norton to chyba ta od Pożyczalskich?

    Polubienie

    1. Jego prace są charakterystyczne i rozpoznawalne 😉
      Piaskoludek? Nie czytałam książek a jedynie recenzje i opisy i również przez chwilę pomyślałam o tej serii. Padły też tytuły „Karolcia” – motyw czarodziejskiego koralika/gałki 🙂
      Droga Emmo nie przepraszaj – nie masz za co. Miałaś prawo nie czytać tej książki – ja również wcześniej jej nie znałam. Napisałaś o swoich uczuciach, przemyśleniach o tym co przyszło Ci na myśl. Dziękuję, że podzieliłaś się ze mną swoją refleksją, przemyśleniami – są one dla mnie ważne i jak najbardziej pasują do treści tego wpisu. Dziękuję i dziękuję za tak życzliwe i ciepłe słowa. Miło mi, że tak uważasz… jak zauważyłaś to jeden z wpisów, które był pisany „sercem” i emocjami….
      Zgadza się 🙂 Czytałaś? 🙂

      Polubienie

      1. Tak, „Piaskoludek”, „Feniks i dywan”, a potem „Historia amuletu”. Mam na półce i UWIELBIAM!!!
        Trochę czytałam „Pożyczalskich’./ Jak byłam dzieckiem, miałam chyba dwa tomy. Książki fajne, ale nie weszły już do grona tych moich „uwielbianych” 🙂

        Polubienie

      2. „Piaskoludek”? A nie „Pięcioro dzieci i coś”? – kiedyś próbowałam czytać ale jakoś nie specjalnie mi podeszło, jednakże postanowiłam sobie, że za jakiś czas dam tej książce szansę. Może to ten czas? Jak sądzisz? 🙂
        „Pożyczalskich” kojarzę z ilustracji pani Dziubak 🙂 To już inny klimat? 🙂

        Polubienie

      3. Tak, „Pięcioro dzieci i coś” – sama nie wiem, czemu taką pomyłkę machnęłam 🙂 Trudno mi powiedzieć, czy teraz by ci te książki podeszły… Jest to tak indywidualna sprawa… Ja mam do nich szczególny sentyment, taki, jaki się ma do książek z dzieciństwa, a teraz chyba jeszcze bardziej je lubię, bo dostrzegam ich poziom literacki, czego kiedyś jako dzieciak nie umiałam docenić. Ale jesli ktoś nie piastuje tego sentymentu z dzieciństwa, to naprawdę nie mam pojęcia, jak moze te książki odebrać „za dorosłego”. Myślę, że warto spróbować przeczytać – sama wiesz najlepiej, że zawsze warto.
        „Pożyczalscy” to jak dla mnie zdecydowanie inny klimat, ale też bardzo urokliwa książka. Dla kogoś może właśnie ona jest jedną z tych ulubionych książek dzieciństwa, dla mnie akurat nie 🙂

        Polubienie

      4. A ja wiem… tam jest Piaskoludek i taki tytuł przyszedł Ci do głowy – to nie jest wielka pomyłka 😉
        Według mnie warto spróbować – bywa tak, ze dostrzegamy piękno jakieś książki (i nie tylko) po latach. W tego typu książkach jako dorosły można dostrzec nie tylko piękne przesłanie, morał ale również język, szacunek do języka, pewne priorytety… to też inny klimat i coś „innego” co jest promowane obecnie, co jest tak popularne i masowe… nie wszystkie „współczesne” dzieciaki to dostrzegą, docenią…
        Do „Pożyczalskich” też mogę zajrzeć… wydaje mi się, że powstał film na podstawie tej książki 🙂

        Polubienie

  8. Oj chyba by mi się spodobała, jak ja żałuję, że wykupiłaś ostatni egzemplarz … nawet graficznie mi się podoba 🙂 To taka książka, jaką z chęcią połknęłabym za dzieciaka 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s