Książki

„Goście na Boże Narodzenie”, „Finus się wyprowadza” Sven Nordqvist | Media Rodzina

 Dzisiaj opowiem o dwóch książkach z których jedna jest zupełnie nie w klimacie a tym bardziej nie do pogody jaką mamy za oknem (za co przepraszam). Książka o zimie i Świętach Bożego Narodzenia, kiedy za oknem wiosna, niedawno świętowaliśmy Wielkanoc a w czerwcu przywitamy lato, brzmi absurdalnie a nawet niedorzecznie. Jednak kiedy tylko zobaczyłam tę książkę, poczułam potrzebę aby po nią sięgnąć – przejrzeć, przeczytać a następnie opowiedzieć na blogu. Druga z kolei jak najbardziej przyniesie sielski, swojski, wakacyjny klimat 🙂OLYMPUS DIGITAL CAMERA W książce „Pettson i Findus. Goście na Boże Narodzenie” nadchodzi Boże Narodzenie. Kot Findus nie może się doczekać wszystkich przygotowań z nimi związanych: ubierania choinki, kolorowych ozdób, przygotowywania świątecznych potraw, zapachu pierniczków… i rzecz jasna prezentów. Niestety w trakcie drogi do sklepu Pettson niefortunnie złamał prawą nogę, co zmusza go do pozostania w domu. Zanosi się na to, że tym razem święta będą inne – smutne i bez choinki (bo kto przyniesie ją do domu a następnie ubierze?). Na szczęście staruszek nie jest sam a ma wokół siebie ludzi, którzy w trosce o jego zdrowie nie omieszkają się mu pomóc a Święta, które miały być totalną katastrofą, okażą się najpiękniejszymi jakie przeżyli do tej pory. Bo przecież Święta to nie tylko choinka, ozdoby i zapach pierniczków ale również ludzie, którzy nie zawodzą i są z nami zawsze, kiedy ich potrzebujemy.https://zabawkiniebanalne.pl/userdata/public/gfx/7d48b622615b004f84212b059c0797c5.jpg „Pettson i Finus” jest opowieścią króciutką bo liczącą zaledwie 32 strony w sam raz do czytania w dzień lub przed snem razem z młodym czytelnikiem, który bardzo często rozprasza się przy dłuższej treści. Jednak nie myślcie sobie, że jest błaha, czy infantylna. Nie od dziś wiadomo, że piękno tkwi w prostocie a czasem mniej znaczy więcej. W przypadku tej książeczki minimalizm z pewnością nie ujął ani na jej treści, ani na jej wartości.

  Otrzymujemy prostą, ciepłą i miejscami zabawną (choć to specyficzny humor) opowieść, która przypomina nam o tym o czym zapominamy nie tylko w Święta ale i na co dzień a mianowicie tym co tak naprawdę liczy się w życiu. To nie jedzenie, pieniądze, przepych, święcące ozdoby itp. a coś znacznie cenniejszego. Wszystkie rzeczy materialne to tylko otoczka – dodatek. One dzisiaj są a jutro ich nie ma – przeminą lub o nich zapomnimy. Prawdziwym skarbem jest rodzinny dom, rodzina, przyjaciele, ludzie z którymi chcemy miło spędzać i spędzamy miło czas. Ci, którzy nigdy nie zawodzą – przychodzą w potrzebie…. może czasem nie wiemy, że taki ktoś istnieje? Jednak on jest, czuwa niczym anioł stróż i przybywa – otula nas swoimi skrzydłami, udziela wsparcia, pomocy. Nie opuści nas a podniesie na duchu. To jest prawdziwy Skarb – przez duże „S”. https://mamaczyta412816761.files.wordpress.com/2020/04/goscie-na-boze-narodzenie5.jpg?w=400  Jednak to nie wszystko… z  tej krótkiej opowiastki przebija się wyraźny apel o tym, że nie chce być sam – nie tylko w Święta ale na co dzień. Powinniśmy pomyśleć o naszych rodzicach, dziadkach, starszych wujkach i ciociach, którzy bardzo często spędzają czas w samotności (pomijam pandemię) jak również rozejrzeć dokoła siebie… może tuż obok jest ktoś kto potrzebuje naszej pomocy?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Druga książeczka „Finus się wyprowadza” stanowi kolejny krótki wycinek z życia naszych bohaterów. Zawsze żywy i pełen energii kot Fundus codziennie o czwartej rano rozpoczyna serię skoków po swoim nowym łóżku – wszakże o zdrowie należy dbać, dlatego poranna gimnastyka jest jak najbardziej wskazana. Problem w tym, że swoją gimnastyką budzi Pettsona, który nie ukrywa tego, że lubi sobie dłużej pospać. Zmęczony staruszek ma już tego dość i ostrzega kota, że jeśli nie skończy skakać i hałasować, będą musieli przenieść łóżko w inne miejsce – ma nadzieję, że jego słowa nieco uspokoją zwariowanego przyjaciela. Ku jego zaskoczeniu Fundus przystaje na propozycje, co więcej uważa, że jest to doskonały pomysł bo będzie mógł wówczas skakać po łóżku, ile tylko zechce. Pettson postanawia zbudować przyjacielowi domek w którym ten mógłby zamieszkać i żwawo zabiera się do pracy.
Jednak czy samotne mieszkanie w swoim domku rzeczywiście jest takie fajne?
https://www.mediarodzina.pl/wp-content/uploads/2018/11/Findus-2-768x871.jpg  Opowiedziana prostymi słowami, bez udziwniania, czy wydziwiania a ze swoistym humorem opowieść o…  o życiu. Tak dokładnie. Zwykłej codzienności na którą składają się proste czynności, radości, smutki, zwady, sprzeczki, marzenia, plany… Jednak i ta codzienność nie musi być nudna a przynieść to co najlepsze i bezcenne – wystarczy tylko dokładnie się jej przyjrzeć
Mamy staruszka, który lubi wypocząć i nieco dłużej pospać a także ciekawego świata, energicznego kota, który codziennie rano robi mu pobudki. Skacze, krzyczy, woła… chce cię bawić i razem wykonywać poranne ćwiczenia. Brzmi znajomo? Dla rodziców z pewnością ^_^ Nie wierzycie? A co gdyby tak na miejscu Pettsona postawić właśnie rodzica a Finusa zastąpić małym dzieckiem? Już wiecie o co mi chodzi? Według mnie właśnie tak to wszystko wygląda – sytuacja niczym wyciągnięta z życia, co może sprawić, że cała historia niektórym czytelnikom stanie się jeszcze bliższa a z pewnością wzbudzi jakieś emocje, tym bardziej, że z treści opowieści można wysunąć ciekawe – ważne wnioski a także refleksje. https://www.mediarodzina.pl/wp-content/uploads/2018/11/Findus-10-768x741.jpg „Fundus się wyprowadza” porusza temat samodzielności i niezależności, których możliwość zakosztować ma kot Finus – to takie zakończenie jednego etapu w życiu i powolne wkraczanie w kolejny… w dorosłość i usamodzielnianie się, dokonywaniu wyborów i decydowanie samemu o sobie. Niezależność ale i wszystko co jest z nią związane – zalety, wady jak również plusy, które tylko na początku wydają się plusami. Tak naprawdę z czasem to co wydawało się takie piękne i „fajne”, zaczyna doskwierać , przytłaczać i powraca tęsknota do tego co było… bo owszem można się wyprowadzić, mieszkać na tak zwanym „swoim” – na początku jest fajnie i zabawnie, jednak co potem? Co w popołudnia i wieczory? Co kiedy rozejrzymy się dookoła? Co widzimy i co słyszymy? Pustka… cztery ściany a w nich tylko my i cisza dookoła. Staje się zbyt cicho i zbyt pusto. Samotność zaczyna doskwierać a noce bez bliskiej osoby tuż obok przerażać – jest tak strasznie i ponuro. https://www.mediarodzina.pl/wp-content/uploads/2018/11/Findus-23-768x766.jpg  I czy tak nie jest w codziennym życiu? Czy dzieci czasem ne hałasują, nie chcą się usamodzielnić, same decydować o sobie i swoim życiu. Czy my dorośli czasem „nie mamy ich dość” a kiedy pozwalamy im na tę samodzielność, po czasie dostrzegamy, że czegoś nam brakuje?
Czy dzieci można zaprogramować jak w zegarku? Czy dzieci mają spełniać nasze oczekiwania i odwrotnie – dorośli oczekiwania dzieci?
Czy nie jest tak, że jeśli popełnimy gdzieś błąd to duma nie pozwala nam przyznać się do tego – początkowo ani Finus ani Pettson nie chcieli powiedzieć o swoich uczuciach i tym, że brakuje im siebie nawzajem.
Co młodość może zaoferować starości a starość młodości?

  Jednak i to nie wszystko – to także wytyczanie granic, tego na co i na ile można pozwolić zarówno sobie jak i drugiej osobie w życiu.
No właśnie życie… historia niby dla dzieci a jaka życiowa i prawdziwa… pozbawione zbędnego dydaktyzmu a opowiedziana z przymrożeniem oka, humorem i dozą powagi ale i odrobiny szaleństwaOLYMPUS DIGITAL CAMERA   Choć o samym Pettsonie i Finusie już jakiś czas temu słyszałam i wiem, że został nakręcony film na podstawie ich przygód, jednak książki o których opowiedziałam były moim pierwszym spotkaniem z tymi bohaterami. Mam nadzieję, że nie ostatnim – zostałam zauroczona zarówno bohaterami jak i klimatem przeczytanych opowieści a co bardzo ważne, znalazłam w nich również ważne przesłanie.https://maleksiazki.pl/files/foto_add_big/foto_add-9397.jpg   Na pierwszy plan oczywiście wysuwają się bohaterowie – gderliwy staruszek Pettson oraz ciekawski, czasem pyskaty kot Finus, którego wszędzie jest pełno. Petsson spokojny i zrównoważony – Finus żywiołowy niczym dziecko, którego wszędzie jest pełno, gada jak najęty, zadaje mnóstwo pytań, ma absurdalne pomysły, które najlepiej zrealizować bo w innym przypadku „biada” a do tego próbuje wejść na głowę i rządzić całym światem. Może wydawać się, że stracie takich dwóch charakterów nie może mieć racji bytu a jednak nasi bohaterowie nie mogą bez siebie żyć. Ich przyjaźń jest wielka i tak silna – ta bliskość i więź, która chwyta za serca.https://www.mediarodzina.pl/wp-content/uploads/2018/11/Findus-16-768x612.jpg  Do tego otrzymujemy zwykłe życie – codzienność w małym gospodarstwie położonym gdzieś na wsi, cały wiejski świat (ważne są tutaj kury) z szacunkiem do przyrody ale i od niej zależy. Świat odbiegający od tego co jest teraz – od całej tej elektroniki, mechanizacji, komputeryzacji, która pochłania rzeczywistość ale i nas ludzi. Sprawia, ze nie widzimy tego co nas otacza, że nie dostrzegamy piękna przyrody i nie potrafimy cieszyć się życiem. Ta bliskość z naturą, codzienność i związane z nią czynności jak wspólne śniadanie, obrządki na wsi, łowienie ryb, skrobanie marchewki… przebywanie na dworze, słuchanie śpiewy ptaków, łowienie ryb…. to wszystko mnie urzekło i poruszyło. Historia z pozoru zwyczajna a jaka piękna i głęboka – pokazująca, że w monotonni życia można odnaleźć sens jak również wiele radości. Nie zabraknie również humoru, nostalgii jak i mądrości – lekcji życia. https://maleksiazki.pl/files/foto_add_big/foto_add-6002.jpg  Pisząc o tych książkach nie sposób nie wspomnieć o ilustracjach w których można dostrzec ruch, żwawość, energię, ruchliwość…Całą masę detali i szczegółów takich jak chociażby stadko błazeńskich kur, które zawsze towarzyszyło Pettsonowi ale i przeróżnych „smaczków”. Musicie bowiem wiedzieć, że autor znany jest z tego, że w swoich ilustracjach lubiał „przemycać” drobne, czasem nieco „dziwaczne” elementy i motywy, które nie nawiązywały do fabuły a wyglądały niczym wyciągnięte z baśni lub ze snu. Jednak to dostrzeże tylko czujne oko i warto być tutaj uważnym – to co dostrzeżenie nie raz i nie dwa zaskoczy Was i/lub rozbawi (przyjrzyjcie się np. co wyprawiają kury ^_^)

Tytuł: Goście na Boże Narodzenie | Autor: Sven Nordqvist | Wydawnictwo: Media Rodzina | Okładka: twarda | Stron: 32

Tytuł: Fundus się wyprowadza | Autor: Sven Nordqvist | Wydawnictwo: Media Rodzina | Okładka: twarda | Stron: 24Książki z serii Pettson i Findus znajdziecie na stronie wydawnictwa Media Rodzina KLIK

384 myśli na temat “„Goście na Boże Narodzenie”, „Finus się wyprowadza” Sven Nordqvist | Media Rodzina

  1. Grubość książek faktycznie na plus, bo dzieci szybko się nudzą. Dla mnie na plus działa też kot 😀 Uwielbiam koty i swoim dzieciom też będę wpajać miłość do kotów 😀

    Polubienie

  2. Uwielbiam książki dla młodszych czytelników, z których płynie pozytywna energia, „promujące” życzliwość i przyjaźń. Wydaje mi się (choć nie czytałam), że obie spełniają te kryteria.
    Bardzo podobają mi się ilustracje:)

    Polubienie

    1. Według mnie tak właśnie jest 🙂 Wiem, że lubisz tego typu opowieści, dlatego zachęcam do poznania Pettsona i Finuda – przeczuwam, że polubiłabyś tę parę ^_^

      Polubienie

  3. W książkach dla dzieci zawsze zwracam uwagę na ilustracje. Kiedy czytamy maluchowi jego wzrok skupia się na rysunkach. Te wydają mi się bardzo ładne. Jestem ciekawa treści 🙂

    Polubienie

  4. Ciekawych książek nigdy dosyć!
    Wyszukujesz propozycje i dla dzieci młodszych oraz nieco starszych, za co dziękuję 🤗
    Serdeczności zostawiam moc 🏵️🧡

    Polubienie

    1. Staram się o różnorodność, chociaż siłą rzeczy przeważają książki dla nieco młodszych odbiorców, jednak w mojej opinii napisane tak, że mogą sięgnąć po nie również starsi 🙂 Cieszę się, że podoba Ci się to co tutaj publikuje. Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Pozdrawiam

      Polubienie

  5. Ogromnie podoba mi się przekaz tych książek!! Starszy Pan i jego kot. Kot, który o czwartej rano uprawia gimnastykę (przecież tak to właśnie jest w rzeczywistości :D), osobny domek, który okazuje się wcale nie tak fajny jak na początku się sądziło… Cudowne ilustracje, prosty, a zarazem ponadczasowy przekaz ewidentnie bez przedłużania i moralizatorstwa… To brzmi bajecznie! ♥♥♥

    Polubienie

    1. Według mnie jest bajecznie… a ilustracje? Pełne „smaczków jak np. kury, które zyją czy mukle, które żyją własnym życiem i odgrywają własne scenki równoległe do opowiadanej historii 🙂

      Polubienie

  6. Ależ cudowne ilustracje. Jak zawsze promujesz piękne i interesujące książeczki. I mądre z których dzieci i dorośli mogą wyciągnąć naukę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s