Do chleba · Przepisy

Chrzanowa pasta z białej fasoli |Wszyscy jesteśmy wyjątkowi – Katarzyna Baniewicz-Kowalczyk

Pasty kanapkowe to wdzięczny temat. Tak naprawdę nie potrzeba wiele składników aby przygotować smaczny i uniwersalny dodatek nie tylko na kanapki ale również do naleśników, placuszków, kasz, warzyw. Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam przepis na pastę, który kiedyś znalazłam na blogu Jadłonomia i dość długo czekał na to aż go przygotuje.OLYMPUS DIGITAL CAMERASkładniki
250g ugotowanej białej fasoli
1-2 łyżki startego chrzanu (lub więcej)
2 łyżki oleju (u mnie z orzechów laskowych)
1 łyżeczka soku z cytryny
świeżo mielony czarny pieprz
ewentualnie 1/2 łyżeczki majeranku
ew. kilka 1-2 łyżki wody gdyby pasta była zbyt gęsta

Do przygotowania pasty użyłam świeżo ugotowanej białej fasoli – według mnie zmakuje znacznie lepiej od tej z puszki. Fasolę z puszki należy odsączyć i dokładnie przepłukać pod zimną wodą.
Składniki pasty umieszczamy w kielichu blendera i miksujemy na gładki krem. Gdyby pasta była zbyt gęsta dodajemy troszkę wody. Na koniec próbujemy i doprawiamy do smaku. Pastę przekładamy do wyparzonych słoiczków i umieszczamy w lodówce na przynajmniej pół godziny aby „przegryzła się”. Przechowujemy w lodówce.
Smacznego

UWAGI
Pastę można wzbogacić o ugotowanego/upieczonego czerwonego buraczka a także tahini
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  Wszyscy Ci którzy regularnie odwiedzają mój blog i/lub trochę bardziej mnie znają wiedzą, że do książek dedykowanym najmłodszym podchodzę ze szczególną uwagą a także sentymentem. Literatura dla młodego człowieka jest bardzo ważna – to ona po części kształtuje, to od tego co najmłodsi czytają w dzieciństwie decyduje czy w przyszłości nadal będą czytać a jeśli tak to, po jakie książki sięgać.
Obecnie rynek wydawniczy jest zalewany coraz to nowymi książkami i książeczkami, jednak nie wszystkie są warte przeczytania. Niektóre z nich albo nie wnoszą nic pożytecznego, albo ilustracje w nich są wręcz przerażające a nawet łączą te dwie cechy. Niestety taka prawda – brutalna ale nie można zaprzeczyć, że jest inaczej.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Niedawno w moje ręce trafiła nowość od wydawnictwa Media Rodzina. „Wszyscy jesteśmy wyjątkowi” Katarzyny Baniewicz-Kowalczyk to zbiór dziewięciu opowiadań o dziewięciu różnych zwierzętach z których każde zostało obdarzone ludzkimi cechami. Spotkamy tutaj między innymi mrówkę podrygującą w rytm muzyki, pająka chcacego założyć orkiestrę czy owce w mini i na platformach. Każdy z nich jest inny, każdy ma inne marzenia a czasem czego innego się wstydzi….https://magicznykociolek.files.wordpress.com/2019/05/482ef-38_39.jpg  Mrówka tańczy z jednorożcem, który obawia się aby ta nie nadepnęła mu na palce.
Zając nie posiada komórki ani zwykłego telefonu a kiedy chce zatańczyć jest zmartwiony bo zamiast tańczyć skacze – ma za długie nogi przez co czuje się odizolowany. Ale spotyka żyrafę o długich nogach z którą znajduje nić porozumienia i może dzielić pasję do tańca.
Malutka niepozorna mrówka ratuje niedźwiedzia w którego oczach staje się wielka.
Zwierzęta małe i duże. Grube i chude. Włochate, pasiaste, puchate, pstrokate. Spokojne, zamknięte w sobie, nieśmiałe ale również te żywe i gwarne. Przeróżne, tak jak różni są ludzie.Znalezione obrazy dla zapytania Wszyscy jesteśmy wyjątkowi Media rodzina   Nie ma znaczenia to jak wyglądasz, co lubisz a czego nie, jakie lęki w sobie skrywasz o czym marzysz.
Nie musisz być doskonały bo nikt taki nie jest – nie ma ludzi idealnych.
Nie przejmuj się swoimi kompleksami – każdy je posiada i każdy się czegoś obawia. Zastanów się, czy Twoje obawy i strach nie są barierą przed spełnianiem marzeń i czerpaniu radości z życia.
Może jesteś jak ten zajączek, który twierdził, że przez swoje wielkie stopy nie może tańczyć? Może potrzebujesz tak jak on spotkać „swoją żyrafę” o długich nogach aby pokazała Ci, że tańczyć można i razem w nią ruszysz w pląsy?
A może niczym Chomik jesteś nieco uprzedzony do świata i myślisz, że inni powiedzą o Tobie coś niemiłego – nawet jeśli Ciebie nie znają? https://magicznykociolek.files.wordpress.com/2019/05/6b698-32_33.jpg  Pokochaj i uwierz w siebie nawet jeśli inni w Ciebie nie wierzą. Nie zamykaj się w czterech ścianach a otwórz na świat i to co ze sobą on niesie.
Pamiętaj…
Jesteś wartościowy i wspaniały…
Jedyny w swoim rodzaju, unikatowy….
Wyjątkowy i potrzebny… Takim jakim jesteś.
Ty również możesz robić wielkie, piękne i wartościowe rzeczy.

Takie właśnie jest przesłanie tych opowieści.

Tytuł: Wszyscy jesteśmy wyjątkowi | Autor: Katarzyna Baniewicz-Kowalczyk | Ilustracje: Ewa Beniak-Haremska | Wydawnictwo: Media Rodzina | Okładka: twarda | Stron: 64

Reklamy

140 myśli na temat “Chrzanowa pasta z białej fasoli |Wszyscy jesteśmy wyjątkowi – Katarzyna Baniewicz-Kowalczyk

      1. Zgadzam się – duża zasługa w tym rodziców aby pokazywali to swoim dzieciom ale też dzieci pokazują to jak rodzice są wyjątkowi dla nich 🙂

        Polubienie

  1. Jedna pasta z fasoli, którą robiłam to wegański smalec, ta również sprawia wrażenie smacznej, natomiast książka porusza tematy ważne nie tylko dla dziecka

    Polubienie

    1. Kiedyś zrobiłam taki smalec i przyznam, że mi nie smakował – nie dla mnie takie połączenie ale są osoby, którym odpowiada 🙂
      Rzeczywiście książka mówi o tym co jest wazne dla każdego.

      Polubienie

  2. Nie sądziłam nigdy, że przeczytanie przepisu wywoła u mnie śmiech 😉 Ale to w żadnym razie nie wyśmiewanie, po prostu przypomniały mi się te wszystkie wege-oburze w wege-grupach, kiedy ktoś pokazywał, że kupił sobie jakiegoś gotowca czy cokolwiek, co można było zrobić samodzielnie. Zawsze pojawiały się komentarze, że przecież można samemu – będzie zdrowiej i smaczniej. I można z fasoli. Ta nieszczęsna fasola stała się swego rodzaju symbolem przeginania niektórych wege/wega z moralizatorstwem. Wiadomo, można zrobić samemu, ale można też kupić. Ba! Czasem można kupić coś niezdrowego, bezmięsnego, ale niezdrowego i świat się przez to nie zawali.

    Mam nadzieję, że mój słowotok ma choć kapkę sensu. Taka dygresja mi się narodziła po zobaczeniu pasty kanapkowej z fasoli 😉 Oby ta kreatywność dopadła mnie za chwilę, kiedy zasiądę do niezmiernie ciekawych artykułów o żylakach…

    Książka wydaje mi się jedną z tych mądrych, wartościowych książek. Nie mam za dużego doświadczenia (poza, oczywiście samodzielnym czytaniem w dzieciństwie), ale zgadzam się z Tobą, że sporo mamy na rynku takich śmietków, książek, które zamiast pomóc rozumieć świat, ukazują go w szkodliwy sposób. Szkodliwie dla dziecka.

    Polubienie

    1. Pamiętam… wszystko robione z fasoli: kotlety, mielone, schabowe, parówki, kielbaski, ciasta, ciasteczka, deser… xD przypomniałaś mi o tym xD Ja jestem takiego zdania co Ty – można kupować tak zwane „gotowce” jak również przygotowywać samemu. Czasem powtarzające się komentarze „nie kupuję – robię sama” irytują. No dobrze – robisz ale nie każdy ma na to czas a niekiedy odpowiedni sprzęt, poza tym człowiek ma prawo spróbować czegoś „nowego”, tego gotowca… a jeśli smakuje to dlaczego ma nie jeść? Często tego typu komentarze pojawiają się również przy masłach orzechowych – ktoś pisze o maśle z migdałów a inny odpisuje, że robi sam w domu z fistaszków a gotowców nie kupuje i raczej nie kupi (bo bp. cena). A przecież fistaszki i migdały to co innego. Takie „czepianie się” (bo czasem to jest czepianie) to niekiedy podchodzi pod paranoje, ale nie moja sprawa. Ja ostatnio jadłam gotowe wegańskie pierogi z Kauflandu, które kupiła Mama – przecenili je z 7zł na 2,50zł. Mniejsza o to, że podejrzewam u siebie alergię na pszenicę (jestem jej pewna na 90% ale musze to jeszcze sprawdzić ale pojawiają się objawy) a pierogi jem sporadycznie – Mama chciała dobrze a ja przyznam, że nawet byłam ciekawa smaku. Jakoś nie umarłam xD A jeśli chodzi o syfiasty skład to tutaj np. osoby mające nowotwory jednak powinny uważać ale wszyscy inni jeśli zjedzą raz na jakiś czas to nie umrą 🙂
      Zauważyłam też, że ostatnio panuje „moda” na gotowce i jak coś wegańskiego pojawi się w słynnych dyskontach to weganie biegną i kupują xD

      Możesz podesłać mi linki do tych artykułów. Może moją Mamę zainteresują – pisze na poważnie 🙂

      Niestety ale jednak niektóre z tych książek również stają się popularne (choć w tej chwili nie mogę sobie żadnej przypomnieć ale pamiętam, że widziałam takie)

      Polubienie

      1. O, ja ostatnio dopadłam pierogi z Lidla, z ziemniakami i tofu. Szału nie zrobiły (mam duże wymagania po tych ze Szczyrku i ze Sławkowskiej w Krakowie), ale podsmażone i z dużą ilością cebulki były całkiem całkiem 🙂 No ale mogłam sama ulepić 😀

        Jak skończę, to podeślę, tylko muszę pamiętać 🙂 To bardzo duże artykuły, zajmą mi pewnie sporo czasu.

        Polubienie

      2. Na te pierogi jest szał ciał xD Weganie szaleją – raz widziałam je na przecenie ale nie kupiłam, bo tofu a tego nie mogę jeść i nawet nie powinnam. Z gotowcami ze sklepu jest problem ciasta, które w mojej opinii jest jałowe, bez smaku, rozlazłe – po prostu niesmaczne, jedynie co je ratuje to podsmażenie z cebulką xD Druga rzecz równie ważna to farsz, którego powinno być trzy razy więcej – to powinien być farsz obtoczony delikatną warstwą ciasta a nie jałowa papka z farszem wielkości zielonego groszki 😛 Niemniej dawno temu to od gotowców marki „U Jędrusia” zaczęła się moja miłość do szpinaku 😀

        PS Chciałoby Ci się lepić? 😀

        Nie spiesz się 🙂

        Polubienie

      3. Faktycznie trudno trafić na dobre kupne. Jak sobie przypomnę smaki tych, które lata temu kupowałam, aż mi się słabo robi.. To były jakieś marketowe, takie typu 1 z Auchana. Albo z Tesco? Nie pamiętam, takie najtańsze w każdym razie 🙂

        Nie chciałoby mi się 🙂 Spędzam w kuchni tylko tyle czasu, ile muszę. Ostatnio eksperymentowałam z młodą kapustą, więc siedziałam trochę dłużej i dziś znowu ją kupiłam, ale to taki impuls. Pewnie zaraz mi się znudzi i wrócę do starych sprawdzonych przepisów 🙂

        Szefostwo nie podziela Twojego zdania 😀

        Polubienie

      4. Ja te ze szpinakiem to kupiłam właśnie w Tesco xD potem raz trafiłam na mrożone ze szpinakiem w Kauflandzie i przyznam, że były lepsze – o wiele więcej farszu i sam szpinak. Wtedy mi smakowały – teraz pewnie juz nie. Ja ogólnie nie jestem „pierogowa” ale czasem mam ochotę ale od dawna nie smakują mi te pszennej mąki – potem z pełnoziarnistej a w tym roku od kiedy spróbowałam z gryczanej, to właśnie te uznałam za najlepsze. Nie lubię bialutkich, mięciutkich itp 😛

        I co wyszło z tych eksperymentów? xD

        Szefostwo powinno zrozumieć i przypomnieć sobie, kiedy byli na miejscu pracowników 😉

        Polubienie

      5. Ostatnio kupujemy jedzenie na dowóz częściej niż wcześniej (czasem nawet dwa razy w tygodniu) i mam fazę na pierogi z borówkami. Wcinam, aż mi się uszy trzęsą 🙂 Porzuciłam dla nich placki z sosem pieczarkowym! 😀 A tak to nie kupuję już kupnych. Masło maślane, chodzi mi o to, że nie kupuję tak, żeby odgrzać w domu. Albo jem na mieście albo wcale. Albo mi przywożą 😉

        Była zjadliwa, ale średnia. Przesadziłam z zasmażką, cytryną i pieprzem. Druga próba powinna wyjść lepiej 🙂

        Szefostwo żyje na swojej chmurce i rozterki pracowników są im obce, niestety :/ Jeden z członków zarządu był wcześniej u nas programistą, więc i tak lekceważył moją pracę. Bo co to jest napisać jakiś artykuł…

        Polubienie

      6. Jeśli te pierogi są takie smaczne to czemu ich nie jeść? xD Ze śmietaną i cukrem? xD
        U mnie makarony i pierogi na słodko nigdy nie wchodziły. Nie 😛
        A co Gesslerowej się naoglądałaś i boisz się jeść na mieście? xD

        A może trzeba było zrobić duszoną w pomidorach z ciecierzycą lub soczewicą albo bez? 🙂

        Niech uważają bo z tej chmurki kiedyś spadną albo chmurka skończy żywot – chmury nie żyją wiecznie. Szkoda, że brak w nich empatii i zrozumienia 😦

        Polubienie

    1. Szczerze? Nie zauważyłam – chyba było go za mało ale w większej ilości na pewno dodał by aromatu i smaku. Ja dodałam z orzechów laskowych bo taki miałam (zlałam ze słoiczka z masłem orzechowym – nie chcialam mieszać bo wówczas masło byłoby dla mnie za rzadkie) 🙂

      Polubienie

      1. W takim razie zachęcam aby przygotować 🙂 Jeśli masz ochotę możesz dodać do niej również ugotowanego buraczka – fajnie wzbogaci smak 😉

        Polubienie

    1. Pod żadną postacią? A może taki wegański smalczyk z fasoli przypadł by mu do gustu? Według mnie nie smakuje fasolą 🙂 W przypadku tej pasty fasolę można zastąpić ugotowaną ciecierzycą 🙂

      Polubienie

  3. Uwielbiam wszelkie pasty z fasoli lub ciecierzycy. Szybko się robi, są smaczne, tanie, sycące i można je mrozić 🙂

    Nawiązując do książki. Kiedyś Martyna Wojciechowska na swoim fanpage napisała bardzo mądre słowa „Nigdy nie trać wiary w siebie. Jesteśmy wyjątkowi i możemy robić wspaniałe rzeczy. Mogą nimi być najmniejsze gesty, niekoniecznie od razu zmienianie świata od góry do dołu. Każdy z nas jest ważny – pamiętajcie o tym” – taka moja refleksja odnośnie tego co napisałaś.

    Polubienie

      1. Może być i z buraczkiem.
        Spojrzałam teraz na książkę- sympatyczni bohaterowie, śliczne ilustracje, dobre przesłanie.

        Polubienie

  4. Kurczę!! Uwielbiam i fasolę i chrzan, ale takiego połączenia nigdy nie robiłam. Muszę spróbować. Zamiast opychać się wędlinami, czy jakimiś innymi sztuczniznami, tu takie proste składniki!

    Polubienie

    1. Lubię proste połączenia, jednocześnie jestem świadoma tego, że na te niekiedy najtrudniej wpaść 🙂 Oczywiście ilość dodanego chrzanu jest orientacyjna – wedle upodobań. Pastę można wzbogacić o dodatek gotowanego buraczka 😉

      Polubione przez 1 osoba

    1. To moje przepisy do tej pory nie były proste i tanie? O popatrz – do tej pory myślałam, że gotuje prosto. Wyprowadziłaś mnie z błędu xD

      Nawet nie wiesz jak cieszę się, że Ciebie tutaj widzę.. w końcu… po tak długiej nieobecności :*

      Polubienie

  5. Bardzo lubię przeglądać przepisy z Jadłonomii, ale rzadko mam odwagę coś przyrządzić. Jednak ta pasta wygląda tak prosto, że grzechem byłoby nie spróbować 🙂

    Polubienie

    1. Dlaczego? Czego się boisz? 🙂 Ja nie przygotowuje z przepisów Jadłonomii bo bardzo często zawierają długą listę produktów i sporo w nich takich, których u siebie w mieście nie kupię. Wolę coś prostszego i bardziej naszego bez tofu, soi itp 😉

      Polubienie

      1. Chciałam nieco dodać optymizmu każdemu kto tutaj trafi i przeczyta ten wpis ale reż nie ma tutaj fałszu. Taka jest prawda, tylko człowiek bardzo często w to nie wierzy. A powinien uwierzyć

        Polubienie

  6. Ostatnio kupiłam w Kaufie pastę warzywną z suszonymi pomidorami i żurawiną! Mniamuśna!!!
    Sama rzadko robię pasty ale się zdarza, np.jajeczna, rybna, z bobu. Ta fasola mogła by być, ale co zamiast chrzanu? Nie cierpię go od zawsze! ;-(
    Pozdrawianki! :-)))

    Polubienie

    1. Pamiętasz co to za pasta? Ja gotowców unikam z jednego powodu – są dla mnie za słone:P
      Zamiast chrzanu? Można dodać pieczonego buraczka, trochę soku z cytryny i tahini – wyjdzie taki ala hummus. Albo przesmażyć cebulkę, czosnek i majeranek – tu już bez buraczków 😉

      Polubienie

      1. Pisało warzywną i byłý różne dodatki. Np. Bakłażan. Ja wybrałam pomidorową. Nie sądzę aby była przesolona, sama mało solę więc wyczułabym.
        A tahini jeszcze nie jadłam. Dopiero zaczynam przygodę z ograniczeniem mięsa i wędlin.

        Polubienie

      2. A markę pamiętasz? 🙂 Ja w ogóle nie solę, dlatego sprawdzam zawartość sodu w tym co kupuję ale nie wątpię, że taka pasta jest smaczna 🙂
        Tahini to pasta z sezamu (zmielony sezam z Primaviki jest łatwo dostępna po ok 5-6 zł za 185g) – sama w sobie jest gorzkawa (niektórzy mówią, że smakuje jak niesłodka chałwa) a w połączeniu ze słodkim ma smak chałwy. Ja wyjadam łyżeczką ze słoiczka 🙂
        Myślałaś o tym aby poprzeglądać blogi wege? Polska kuchnia w wersji wegańskiej lub wegetariańskiej? Znam taki i drugi z prostymi przepisami ale już z dodatkiem egzotyki np. mleczka kokosowego ale nie zawsze. Tam też jest kilka przepisów na zupy i pasty 🙂

        Polubienie

    1. Ważne aby było wygodnie i przejrzyście 🙂 Ja od siebie tylko podpowiedziałam na jakie blogi czasem również można zwrócić uwagę. I jest mi bardzo miło, że wyróżniłaś mój blog. Dziękuję :*

      Polubienie

  7. Pasty bardzo chętnie spróbuję, zwłaszcza że uwielbiam chrzan ^^. Masz racje książkom dla dzieci warto jest poświęcić więcej uwagi, jest ich mnóstwo a nie każde coś wnoszą. Pozycja, którą zaproponowałaś porusza bardzo ważny temat. W tych czasach bardzo dużo osób boryka się z problemem samoakceptacji. Warto już kształtować u młodego człowieka tą cechę.

    Polubienie

    1. Miło mi. Jeśli masz ochotę możesz dodać do niej ugotowanego bądź upieczonego buraczka 🙂
      Zgadzam się – to może zaowocować w przyszłości, w dorosłym życiu ale my dorośli również niekiedy tego potrzebujemy…. brakuje nam tej wiary

      Polubienie

  8. Ciekawy przepis, muszę wypróbować, bo już mnie nudzą „zwykłe” kanapki do pracy, a taka pasta mogłaby być fajnym urozmaiceniem ;).
    Książeczka piękna, mądra, wartościowa i z uroczymi ilustracjami, wygląda na dobrą publikację dla najmłodszych 😉

    Polubienie

    1. Miło mi. Jeśli chcesz połowę takiej pasty możesz zrobić z ugotowanym/upieczonym buraczkiem 😉
      Tak naprawdę wszystko zależy od czytelnika, niemniej przesłanie tutaj jest 🙂

      Polubienie

      1. Właśnie widziałam tam dopisek o buraku i pomyślałam, że to coś dla mnie, bo uwielbiam te warzywa ;).
        Dobre przesłanie w książce jest ważne, zwłaszcza dla młodego czytelnika 😉

        Polubienie

  9. W pierwszej chwili myślałam, ze to będzie recenzja pasty kokosowej xD ale pasta z fasoli też brzmi smacznie, zwłaszcza z dodatkiem chrzanu , który bardzo lubię 😀

    Polubienie

    1. Haha… Nie tym razem – może kiedyś, chociaż na ten moment nie planuję 🙂
      Miło, że podoba Ci się przepis (pomysł nie mój), taka pasta jest fajnym dodatkiem nie tylko do pieczywa 😉

      Polubienie

  10. Nie znoszę chrzanu, więc choć pasta wygląda bajecznie to wolę ją podziwiać jako zamknięty słoik 😀 A z tymi książkami dla najmłodszych to prawda – nie rozumiem jak czasem mogą robić takie okropne obrazki, więc super, że pokazujesz te ciekawe i wartościowe pozycje 🙂

    Polubienie

    1. Zbyt ostry dla Ciebie? 😀
      W książkach nie tylko ilustracje potrafią straszyć ale również treść – ta jest tak samo ważna, jeśli nie ważniejsza. Czasem w zasadzie nie wiadomo o czym jest czytana opowieśc i co autor miał na myśli, kiedy ją pisał ;/

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s