Pieczywo · Przepisy

Wegańskie bułki jogurtowe | Dziewczynka z atramentu i gwiazd, Kiran Millwood Hargrave

Rzadko jem pieczywo i produkty mączne – zdecydowanie bardziej wolę kasze, chociaż nie ukrywam, że czasem nachodzi mnie ochota na domowe pierogi lub kopytka (ostatnio gryczane). Od jakiegoś miesiąca moja Mama również wyłączyła z diety pieczywo na rzecz większej ilości warzyw i domowych sałatek a także lepszego samopoczucia. Niemniej ostatnio postanowiłam odgrzebać stary przepis i upiec bułeczki dla Taty oraz Cioci – tym razem z dodatkiem jogurtu
Bułki pszenne jogurtowe
Składniki (ok 7 sztuk)
500g mąki pszennej (u mnie typ 650)
200g jogurtu naturalnego w temp. pokojowej (u mnie wegański kokosowy, bez cukru, jednak może być zwykły lub grecki)
ok. 1/2 szklanki wody (tak na prawdę zależy to od gęstości jogurtu)
10-15g świeżych drożdży
szczypta soli
ew. prażone ziarna

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól, pokruszone drożdże (dla pewności wcześniej można zrobić z nich rozczyn), ew. prażone ziarna oraz jogurt. Wlewamy wodę i wyrabiamy gładkie, elastyczne, dość luźne i lekko lepiące ciasto (wyrabiamy ok 10 minut). Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia swojej objętości.

Wyrośnięte ciasto odgazowujemy i dzielimy na 7 równych części z których formujemy bułeczki (ja chciałam mieć bułeczki prostokątne). Układamy je odstępach na natłuszczonej blasze do pieczenia i pozostawiamy do napuszenia. Podrośnięte bułeczki wstawiamy do ZIMNEGO piekarnika nastawionego na 180 stopni (grzanie góra-dół, bez termoobiegu). Pieczemyok. 30 minut na złoto-brązowy kolor, jednak trzeba to sprawdzać bo każdy piekarnik jest inny.

Uwagi.
1. Jogurt kokosowy możecie zastąpić zwykłym lub greckim. Taki też pierwotny przepis – na potrzeby nowego wpisu postanowiłam go zweganizowaća przy okazji wykorzystać jogurty, które zalegały w lodówce.
2. Od razu po upieczeniu bułeczki mają twardą skórkę, jednak po chwili ona miękkie
3. Bułeczki po ostudzeniu można zamrozić. Rozmrażamy je pozostawiając na całą noc lub kilka godzin w temp. pokojowej. Zauważyłam, że po rozmrożeniu bułeczki mają „warstwicą” się skórkę 🙂

k62p3wqx „Dziewczynka z atramentu i gwiazd” to debiut autorski młodej pisarki Kiran Millwood Hargrave.. Arinta była bardzo odważną dziewczyną, która mieszkała w samym środku wyspy Moya tysiąc lat temu. Był to czas, kiedy wyspa unosiła się na powierzchni oceanu i po za nią nie było niczego: lasów, granic i Zapomnianych Ziem. Pewnego dnia zła istota, która przez wieki zamieszkiwała dno morza, zauważyła pływającą wyspę i zapragnęła jej dla siebie… Isabella ma trzynaście lat i nie brakuje jej odwagi. Uwielbia słuchać legend i studiować mapy na których uwieczniono dalekie kraje i przeróżne krainy. Dziewczyna marzy aby zwiedzić wzdłuż i wszerz rodzimą wyspę a następnie narysować jej mapę. Jednak los zadecyduje, że będzie musiała stawić czoła wielkiemu niebezpieczeństwu – ocalić wyspę Moya i nie tylko. Czy odnajdzie w sobie wystarczająco siły i odwagi aby tego dokonać?

   „Dziewczynka z atramentu i gwiazd” to książka przygodowa z domieszką fantasy dedykowana młodszym czytelnikom, która swoją premierę będzie miała 3 kwietnia a zostanie wydana nakładem wydawnictwa Literackie. Jak przystało na książkę w tym przedziale wiekowym jej fabuła nie jest skomplikowana. Ponadto odniosłam wrażenie, że sporo może powiedzieć opis książki umieszczony przez wydawce. Dzięki temu już na początku możemy mniej więcej domyślić się, czy powieść przypadnie nam do gustu, czy wręcz przeciwnie. Wiadomo jednak, że czasem pozory mylą i pierwsza myśl może być błędna.

   Zarówno język jak i klimat są charakterystyczne dla książek kierowanych do młodszego czytelnika. Zdania są krótkie a fabuła prosta – dla kogoś dojrzalszego najprawdopodobniej przewidywalna. Mamy tak zwane „zapoznanie” oraz punkt wyjścia do głębszej historii i dopiero potem rozpoczyna się przygoda – wędrówka naznaczona licznymi przeciwnościami losu. I tak do momentu aż nasi bohaterowie osiągną swój cel. Brzmi banalnie? Możliwe. A może jednak nie? Doskonale wiecie, że takie książki potrafią wciągnąć i zainteresować – nawet jeśli nie dostrzegamy w nich „powiewu świeżości”.

   Zawsze jestem z Wami szczera i tym razem również będę. Nie porwała mnie ta historia. Nie zachwyciła, nie urzekła i najprawdopodobniej nie będę o niej długo pamiętać. Mimo iż objętościowo jest niewielka, akapity oraz wcięcia spore (za sprawą zdobionych stron) a tekst został napisany większą czcionką, lektura szła mi dość powoli. Nie wciągnęłam się i nie zainteresowałam – nie było tego „flow” (określenie jednej z nowych czytelniczek mojego bloga). Całość okazała się dla mnie zbyt przewidywalna, płytka, prosta i nudna a kilka motywów znanych z innych baśni np. Disney’a. Po prostu autorka mnie nie kupiła. Jednakże…

  W prawdzie nie poczułam się częścią tej historii, jednak byłam w stanie dostrzec zalety, które posiada. Priorytety i przesłanie, które mimo iż spotykane w wielu innych książkach kierowanych do młodszego czytelnika, sprawiają, że moja ocena odrobinę rośnie.
To opowieść o marzeniach, sile, odwadze i determinacji, które sprawiają że nie poddajemy się i realizujemy postawione sobie cele a także spełniamy nasze marzenia.
O chęci odkrywania i poznawania świata ale również strachu i obawach związanych z tym co obce i nieznane.
O tym, że aby coś osiągnąć należy zacząć praktycznie od zera – od małego punktu, takiej kropki na mapie a potem zrobić pierwszy krok. Z czasem wraz z tym jak dojrzewamy, poszerzamy horyzonty i uczymy się życia, tę mapę rozrysowujemy tworząc tym samym własną historię.
W końcu opowieść o uczuciach, tych przyjemnych (nie tylko miłości), ale również bolesnych – przeróżnych ale ważnych i potrzebnych, towarzyszących nam każdego dnia.

   Nie napiszę, czy warto sięgnąć po „Dziewczynkę z atramentu…”, czy nie. Musicie sami zadecydować. Moją opinię już znacie. Wiecie, że w książce zabrakło mi głębi i kilka wątków należałoby rozwinąć. Jednocześnie dostrzegłam w niej walory o których musiałam wspomnieć. Co czytelnik to opinia. Osobiście na starcie nie spisałabym jej na straty, tak na prawdę może się spodobać.

Tytuł: Dziewczynka z atramentu i gwiazd | Autor: Kiran Millwood Hargrave | Wydawnictwo: Literackie | Stron: 260

PREMIERA KSIĄŻKI 4 KWIETNIA

122 myśli na temat “Wegańskie bułki jogurtowe | Dziewczynka z atramentu i gwiazd, Kiran Millwood Hargrave

    1. Według mnie nic na siłę. Mój organizm sam odrzucił pieczywo i świetnie sobie radzi bez niego. Jeśli lubisz pieczywo, smakuje Ci i nie szkodzi, to nie widzę nic złego w umieszczeniu jego w diecie.Pieczywo z dobrym składem jest zdrowe 😉

      Polubienie

  1. Bułeczki chętnie upiekę. Wyglądają na proste, a ja czasem mam ochotę na domowe pieczywo, ale nie chcę się namęczyć ;). Jako że jestem mięsożercą, to wybiorę zwyczajny jogurt naturalny. A co myślisz o jogurcie greckim? W sumie od naturalnego różni się on tylko gęstością, może będzie pasował…

    Widziałam już zapowiedzi tej książki, ale się nią nie zainteresowałam, bo to nie są raczej moje klimaty czytelnicze. Rzadko sięgam po literaturę fantasy, a zwłaszcza dla młodszych czytelników. Ale podoba mi się okładka tej książki ;). Jestem okładkową sroką, lubię jak książki są ładnie wydane 😉

    Polubienie

    1. Będzie mi miło – jogurt kokosowy jak najbardziej możesz zastąpić zwykłym naturalnym ale wówczas bułeczki nie będą wegańskie. Tak na prawdę to zmodyfikowałam swój przepis w którym wykorzystywałam zwykły jogurt 🙂 Z greckim nie próbowałam ale wiem, że na pewno się nada, tylko możliwe, że wówczas będziesz musiała dodać nieco więcej wody (chodzi o gęstość) I nie zniechęcaj się w trakcie wyrabiania – potrzeba czasu a ciasto i tak delikatnie lekko lepkie właśnie za sprawą jogurtu. Jednocześnie dzięki niemu pieczywo jest dłużej świeże (aromat również jest przyjemny) 🙂

      To również nie są moje klimaty i w takiej sytuacji ciężko być sprawiedliwym, dlatego nie chciałam jej krytykować. Możesz domyślić się jak szła mi lektura tej książki 😉

      PS Pomyliłaś okienko e-mail z adresem bloga 😛

      Polubienie

      1. W takim razie będę próbować z greckim, bo akurat mam w lodówce ;). Wiesz, że lubię wyrabiać ciasto, nie wiem czemu, ale jakoś tak najlepiej mi wychodzi właśnie ciasto drożdżowe i kruche, które trzeba wyrabiać, a takie mieszane w mikserze to różnie ;).

        Widzę po recenzji, że nie bardzo ci szło czytanie, ale właśnie nie chciałaś krytykować. Dobrze wybrnęłaś ;).

        P.S. Zauważyłam po fakcie, ale teraz powinno być dobrze. Jeszcze rozkminiam jak działa komentowanie na wordpressie, co widać przy moich komentarzach do wcześniejszego wpisu ;).

        Polubienie

      2. Na pewno nada się do tego przepisu – jogurt jak jogurt, tylko inna gęstość 🙂 Nie gwarantuje że dodasz więcej płynu – tak na prawdę wszystko zależy do wilgotności mąki, najlepiej powoli kontrolować (ja zawsze wlewam stopniowo). Dobrym patentem jest najpierw mieszanie ciasta drewnianą łyżką a kiedy składniki połączą się w całość i mniej więcej zaczną odchodzić od miski, dłońmi. Dodatkowym plusem jest fakt, ze można bicepsy poćwiczyć xD

        Cieszę się, że udało mi się wybrnąć, bo ta ksiązka jak każda inna może komuś się spodobać 🙂

        PS Ponownie się pomyliłaś (pod poprzednim wpisem udało się podlinkować), ale nic nie szkodzi – zawsze trafię o do Ciebie :* Komentowanie tutaj nie jest takie złe – czasem coś poleci do SPAMu (dlatego komentarz może się nie wyświetlić) ale przynajmniej można odpowiadać komentarz pod komentarzem co jest bardziej przejrzyste 😉

        Polubienie

      3. Będę kombinować z tym jogurtem. A co myślisz o drożdżach suszonych? Ostatnio bardzo często ich używam do pieczenia i muszę przyznać, że są bardzo wygodne.

        Tak to jest z gustami, że to, co nam nie odpowiada, może się spodobać komuś innemu. Swoją drogą, zauważyłam na LC, że nie podobała Ci się książka „Z dala od zgiełku”, którą ja bardzo lubię ;). To świetny obraz tegoż stwierdzenia, że są różne gusta ;).

        P.S. Do trzech razy sztuka! Teraz będzie dobrze. Gapa ze mnie i tyle 🙂

        Polubienie

      4. Nigdy ich nie używałam, więc nie podpowiem. Jeśli już je wykorzystałaś i sprawdzają się w kuchni, to jak najbardziej możesz ich użyć ( 7 g suszonych drożdży instant to w zaokrągleniu 15 g świeżych drożdży) – tutaj dodałabym paczuszkę 🙂

        Masz rację „Z dala od zgiełku” nie przypadła mi do gustu ale być może to nie był czas na tę książkę. W wakacje do niej powrócę i ewentualnie zmienię swoją recenzję 🙂 W tej chwili czekam na Poldarka ale tutaj wierzę, że mi się spodoba 😉

        PS Żadna gapa – kiedyś również kilka razy pomyliłam okienko 🙂

        Polubienie

      5. Z tych suszonych nie trzeba robić rozczynu, co jest wygodniejsze przy różnych ciastach. Jak będziesz miała okazję to spróbuj, bo to ułatwienie, a smak ciasta się nie zmienia 😉

        Tę książkę podałam akurat jako przykład tych różnych gustów ;). Jak chcesz to przeczytaj jeszcze raz, ale przecież nie musi Ci się wszystko podobać :). Mam nadzieję, że ten Poldark Cię nie zawiedzie. Chociaż znasz już serial, więc myślę, że nie powinnaś być rozczarowana z rozwinięcia serialowych wątków…

        Polubienie

  2. Na pewno warto zrobić domowe pieczywo, zdecydowanie to jest najlepsze, bez kanapek z domu ani rusz 😀

    Książka ma śliczną okładkę 😉

    Polubienie

    1. Rzeczywiście domowe pieczywo smakuje inaczej niż z piekarni – według mnie lepiej, chociaż na pewno istnieją jeszcze małe piekarnie z tradycją, gdzie można kupić pieczywo, które smakuje jak domowe 😉

      Z jakimi dodatkami najczęściej przygotowujesz kanapki? 🙂

      Polubienie

    1. Śmiało możecie się wgryzać. Z czym zjadłybyście ją najchętniej? 🙂

      Dziekuję :* Bardzo cieszę się, że tak myślicie. Bałam się tych zmian i przyznam, że nadal boję…

      Polubienie

    1. Jeśli masz świeże – dobre drożdże to wyjdzie. Do pieczywa nigdy nie dodawałam cukru i zawsze mi wyrastało – jeśli chcesz mieć pewność wcześniej możesz zrobić rozczyn drożdżowy 😉

      Polubienie

  3. Polubiłam na fejsiku. Nie wiem czemu nie mogę (a może mogę, tylko nie ogarnęłam jak) polubić Twojego profilu jako Kotek Książkowy, no ale i tak poznasz po zdjęciu, że to ja 😉

    Tym razem nie kryję, że większą uwagę przyłożyłam do pierwszej części notki 🙂 Od dawna noszę się z myślą, żeby zacząć samodzielnie piec bułeczki czy chleb, ale na razie na myśleniu się kończy. Kupiłam raz mąkę, ale zdążyła mi się przeterminować, nim zabrałam się do prób pieczenia. W końcu mi się uda, bo mam dość tego „chlebopodobnego” czegoś z Żabki.

    Polubienie

    1. Z całego serduszka dziękuję – to bardzo miłe :* Kiedyś też się nad tym zastanawiałam. Jak polubić czyjś profil jako mój profil i już wiem jak. Wchodzisz na czyjś profil i klikasz na takie trzy kropki obok „Obserwuj” oraz „Lubię to” – tam jest opcja „Polub w imieniu swojej strony” – i tam klikasz 😉 W tej chwili nie wyświetlił mi się komunikat o nowym polubieniu – nie wiem dlaczego….

      Zachęcam. Takie domowe pieczywo nie jest trudne w przygotowaniu a pachnie i smakuje o wiele lepiej niż mrożone pieczywo z marketów jak również niektórych piekarni. I wbrew pozorom nie zajmuje to tak wiele czasu 🙂 Jeśli chodzi o mąkę to jeden z produktów na których data ważności oznacza „najlepiej spożyć przed” – po upływie daty ważności jeszcze można ją wykorzystać (oczywiście jeśli nie jest to ponad pół roku xD) 😉

      Polubienie

      1. Kliknęłam i jako Kotek (dziękuję za instrukcje), ale i tak liczba się nie zmieniła – było 16 i jest 16… Nie ogarniam. No nic, może fejsikowy system potrzebuje jakiegoś odświeżenia 😉

        To było zdecydowanie dłużej niż pół roku 😉 Tak jakoś mi się przetrzymało, heh.

        PS. Przy pisaniu tego komentarza złapałam się na próbie napisania trzech błędów ortograficznych. To dobitne potwierdzenie, że nie powinnam siedzieć przy kompie, tylko w łóżku. Zwolnienie lekarskie 😉

        Polubienie

      2. Nie ma za co – cieszę się, że mogłam pomóc i że wcześniej sama do tego jakoś doszłam 🙂 Weszłam do Ciebie (również polubiłam) i widze, że masz mnie dodaną w zakładce „Strony polubione przez tę stronę”, więc jest dobrze. Twój fanpage również jest u mnie. Powiem Ci, że to bardzo wygodne, dzięki Temu z pewnością nie przegapię nowego wpisu na Twoim blogu – zawsze do Ciebie trafię nawet kiedy coś stanie się z naszą konwersacją w komentarzach 🙂

        I nie smażyłaś naleśników ani nic z tych rzeczy? Czasem i tak bywa. Jeśli o mnie chodzi to nie lubię mącznych potraw a makaronów w szczególności. Żywię się głównie kaszami, jednak czasem mam ochotę np. na domowe pierogi ale zawsze z mąki pełnoziarnistej a ostatnio gryczanej. Te z mąki 450 i 500 – najbardziej oczyszczone są dla mnie bez smaku (a czasem na wycieczce w barze mlecznym trzeba było takie zjeść). Uwierz, że do potraw (naleśniki, pierogi, domowy makaron) jak również pieczywa lepiej sprawdza się mąka 650 – ma też więcej witamin, bo jest mniej oczyszczona (pełnoziarnista nie każdemu będzie pasować) 😉

        PS Jakiś wirus Ciebie dopadł? Bardzo współczuję 😦 Ja na odporność nie narzekam – nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam chora, jednak początek wiosny to rzeczywiście wylęg bakterii. Witamina C 1000, zdrowe jedzonko (dobrze działa kasza jaglana) a od siebie polecam trzy razy dziennie pić macierzankę (można kupić w zielarskim). Na prawdę pomaga i wzmacnia odporność – jedyne przeciwwskazania to co miesięczne problemy kobiece. Tylko po wypiciu naparu nie wychodzić z domu, bo rozgrzewa 😉

        Polubienie

  4. Lubię takie książki, ale pewnie też uznałabym, że nie ma efektu wow :/ A jak nie ma flow to niepotrzebnie tylko by mnie zmęczyła 😛 A może nie? Hmmm … Ale za tu buły wyglądają obłędnie 😀

    Polubienie

    1. Jesteś drugą osobą, która pisze o efekcie „flow” – na szczęście już wiem co to takiego xD
      Nie jest powiedziane, że książka Ciebie zmęczy ale też nie mogę dać gwarancji, że przypadnie do gustu. Każdą książkę należy traktować indywidualnie – dana pozycja może być zarówno zaskoczeniem jak i rozczarowaniem, ale warto dawać szansę 🙂

      Dziękuję. Piekłaś kiedyś sama bułki? 😉

      Polubienie

  5. Dzięki za niezwykle rzetelną recenzję książki. Bardzo cenię Twoje starania o bezstronność: to, że choć książka Cię nie zachwyciła, to starałaś się przedstawić również jej zalety. Nie każdego stać na obiektywizm. Pozdrawiam serdecznie, Ervisho!

    Polubienie

    1. Dziękuję za miłe słowa. Zazwyczaj kiedy sięgam po książkę staram się robić to bez emocji oraz oczekiwań a w trakcie lektury patrzeć na nią pod każdym kątem – wyłapywać zarówno zalety jak i wady. Niestety nie zawsze jest to łatwe a niekiedy niemalże niemożliwe, jednak staram się. Cieszę się, że udało mi się przedstawić zalety tej książki a mój wpis spotkał się z Twoim oraz uznaniem innych czytelników
      Miłego wieczoru 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Miło mi czytać takie słowa. Niekiedy trzeba się postarać ale jest to możliwe 😉
        Dziękuję. Mam nadzieję, że wyspałaś się a dzisiejszy dzień będzie udany :*

        Polubienie

  6. Dopiero zauważyłam, że przeniosłaś bloga. Wiadomo, że szkoda tej starej witryny, ale najważniejsze jest to, że nadal blogujesz i że czytelnicy bloga przenieśli się tutaj razem z Tobą. 🙂 Co do recenzowanej książki to pomimo jej wad mogłabym ją przeczytać. No, a bułeczki wyglądają super. Chętnie je zrobię. 🙂

    Polubienie

    1. Coś się kończy a coś zaczyna… być może właśnie tak miało być, bo dzięki temu założyłam fanpage na facebooku (serdecznie zapraszam). Mam nadzieję, że z Waszym wsparciem uda mi się to dalej pociągnąć 🙂

      Będzie mi miło 🙂

      Polubienie

      1. Taka napompowana nie wiadomo czym, bez mąki a na polepszaczach z całą masą cukru owszem, ale domowa, gdzie w składzie jest tylko mąka, sól i drożdże (w tym przypadku woda z jogurtem) już nie. Co ma rozpulchniać? Przecież taki sam skład ma chleb. Najbardziej rozpulchniają ciasteczka 😛

        Polubienie

      2. Niekoniecznie. Mi np. wystarczy, że pooddycham takim powietrzem i już +10 na wadze, ale mam też koleżankę, która żywi się tylko tym, a wygląda jakby od tygodni nie jadła niczego xD

        Polubienie

      3. Czyli Twój argument jest invalid, bo jak coś się tyczy wszystkiego, to przeważnie jest do niczego ;D

        Polubienie

      4. Powiedzmy 🙂 Tak czy owak uważam, ze człowiek nie powinien zniechęcać się porażką a traktować je jako kolejną próbę i próbować dalej 😉

        Polubienie

      1. Ty to powiedziałaś a nie ja 😉 Pisząc o wyzbywaniu się lenistwa pisałam ogólnie a nie konkretnie o danej osobie. O Tobie nigdy nie pomyślałabym „leń”. Na tyle na ile rozmawiamy zdążyłam przekonać się, że masz dużo na głowie niekiedy aż za dużo. Zajęć Ci nie brakuje -brakuje czasu
        :*

        Polubienie

  7. Blox przestaje istnieć, google+ tez za jakiś czas nie będzie, no coraz trudniej blogować. Dobrze, że chociaż udało Ci się przenieść całego bloga. Książka ma śliczną okładkę, ale to nie wystarczający powód by po nią sięgnąć. Skoro nie porywa to mam jednak dużo innych opcji do czytania 🙂

    Polubienie

    1. Niestety nie udało się przenieść całego bloga – niektóre wpisy, zdjęcia, wszystkie komentarze a wraz z nimi dyskusje, Wasze opinie, refleksje a niekiedy kontakty z innymi osobami pozostały na bloxie i zostaną bo blox nie udostępnia ich eksportu 😦 Krążą plotki, że blogspot również jest zagrożony – media społecznościowe wypierają blogi….

      To, że mnie książka nie porwała nie oznacza, że kogoś innego nie porwie. Przeczytałam kilka innych recenzji „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” i zauważyłam, że spotkała się z pozytywnym odbiorem. Opinie zawsze będą różne, czy to chodzi o książkę, film, kosmetyk… Wszystko zależy od upodobań. Jeśli opis wydał Ci się ciekawy a po zerknięciu do książki w bibliotece i przeczytaniu fragmentu wyda Ci się ona ciekawa, to dlaczego jej nie wypożyczyć i nie przeczytać? 🙂 Teraz napisałam tak ogólnie – recenzowana książka skierowana jest raczej do młodszego odbiorcy, chociaż jak wspomniałam niektórym dorosłym również może się spodobać – kwestia upodobań 😉
      Pozdrawiam

      Polubienie

    1. Dziękuję 🙂
      Powiedziałabym, że recenzowana książka to w sporej mierze przygodówka. Przede wszystkim to powieść młodzieżowa, która może spodobać się starszym (jeśli lubią tego typu książki), jednak i nie koniecznie. Wszystko zależy od upodobań
      Pozdrawiam 😉

      Polubienie

  8. mnie też jakoś nie przekonała, i skoro skierowana jest do młodego czytelnika to ją sobie odpuszczę, choć tytuł jest dość ciekawy i chwytliwy 😉

    Polubienie

    1. Masz rację z tytułem – wydał mi się ciekawy, jednak po przeczytaniu opisu zaczęłam mieć wątpliwości. Jak się okazało słusznie, chociaż udało mi się wychwycić zalety tej książki. Zdania zawsze będą podzielone – chyba jeszcze nie było tak by coś zadowoliło i spodobało się wszystkim 😉

      Polubienie

  9. Ciekawa książka i przepyszne bułeczki 🙂 wybacz, że odzywam się dopiero teraz ale ostatnio mam straszny młyn i w życiu i w pracy, nie da się wszystkiego na raz ogarnąć 🙂 co zrobić, trzeba z tym żyć 😀 przepiękny blog! ślicznie urządzony. Przyznam, że byłam w wielkim szoku jak przeczytałam że platforma blox zostanie zamknięta. Już raz coś takiego przeżyłam, kiedy to umarło bloog.pl, a lubiałam tamtejsze blogi. Mam nadzieje że blogger będzie działać wiecznie 😀 człowiek się przyzwyczaja później bardzo trudno jest się przestawić z jednej platformy na drugą, przynajmniej mi było ciężko. Jednak po jakimś czasie polubiłam nową platformę mojego bloga i tak oto tkwię w niej pięć lat już 🙂 Ja za to, dowiedziałam się, że platforma google+ rezygnuje z działalności i wszystko usuwa chyba do kwietnia, więc z czasem zniknie większa połowa moich komentarzy, zapewne moi obserwatorzy, wiele zgranych na google zdjęć… sama nie wiem jak to będzie dalej, jak będzie funkcjonował mój blog. To straszne utrudnienia i od dłuższego już czasu zaczynam odczuwać, że kłody same pchają się nam blogerom pod nogi 😦 oby teraz było lepiej!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    Polubienie

    1. Nie przepraszaj bo nie masz za co. Przecież nic złego nie zrobiłaś i nic złego się nie stało. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć równowagę i wytchnienie – powoli i bez pośpiechu z pewnością wszystko się ustabilizuje. Będę trzymać kciuki :*
      Dziekuję za miłe słowa. Cieszę się, że podoba Ci się w nowym miejscu. Jak myślisz – to zmiana na lepsze? 🙂
      Niestety upadają kolejne platformy nie tylko blogowe – podobno to przez media społecznościowe takie jak instagram czy facebook, które po prostu wypierają bogi i przestają być one opłacalne. Człowiek wkłada w coś całego siebie, poznaje ludzi, zawiera niekiedy przyjaźnie a potem to traci – szok, smutek, niedowierzanie, sentyment i myśl w głowie jak odnaleźć ludzi których się poznało dzięki blogom. Krążą jeszcze plotki, że blogpsot również kiedyś zamknął ale nie wiem ile w tym prawdy. Mam nadzieję, że Twoje miejsce uda się ocalić i nie zaprzestaniesz blogowania. Stworzyłaś na prawdę przyjemne miejsce w którym czuć Ciebie. Mam nadzieję, ze wszystko dobrze się ułoży a w Twojej głowie zrodzi się plan co dalej :*
      Miłego wieczoru 😉

      Polubienie

  10. Pieczywa sama też nie jadam. Bułek raczej nie zrobię, bo jakoś nigdy nic jeszcze nie udało mi się dobrze upiec 😀
    Kuchnia to nie moje miejsce.
    Co do książki, zdziwiona jestem Twoim negatywnym komentarzem, bo po internetach jest jednak więcej zachwytów. Trzeba chyba samemu sprawdzić 🙂

    Polubienie

    1. A może to nie to, tylko jeszcze nie trafiłaś na idealny przepis dla siebie? A może masz Master Chefa w domu, który wyręcza Ciebie w gotowaniu? Małymi kroczkami wszystkiego można się nauczyć 🙂
      Co człowiek to opinia. Nie pierwszy raz złapałam się na tym, że odbiegałam od większości – dużo osób zachwala a mnie ta sama rzecz w ogóle nie rusza lub nie podoba się. Jednak tę różnorodność uważam za ciekawą – dzięki temu możemy poznać odmienne punkty widzenia a niekiedy zobaczyć coś czego sami nie zauważyliśmy. Z przyjemnością poznam Twoje zdanie o tej książce 😉
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  11. Wchodzę na (starego ) bloga,a tam wita mnie takie zaskoczenie i post z adresem nowego! 😀 Bardzo mi się podoba ta zmiana, ale będę się musiała jeszcze do niego przyzwyczaić, bo z wordpressem nie miałam za wiele do czynienia 😉 Na pewno niedługo poczuje się tutaj „jak w domu” 😀 Życzę owocnego blogowania w tym nowym klimacie ! 😀
    Bułeczki jak zwykle bardzo smakowite, a książka zachwyca okładką 🙂
    Serdecznie pozdrawiam :*

    Polubienie

    1. Dziękuję za słowa wsparcia. Przydadzą się :* Zmiana nie z mojej przyczyny, której sama nie nie spodziewałam i której trochę się obawiam – nie wiem co będzie dalej. Ciesze się, że zmiana przypadła Ci do gustu – mam nadzieję, że nie sprawi Ci to problemu i szybko się przyzwyczaisz 🙂 Podobno komentowanie jest tutaj wygodniejsze (można odpowiadać komentarz pod komentarzem) a ponadto możesz ustawić sobie powiadomienie na e-maila aby informowało Ciebie o odpowiedziach na Twoje komentarze 😉 Co sądzisz o fanpage? To była słuszna decyzja? 😉

      Polubienie

    1. Dziękuję 🙂
      Lubisz tego typu powieści. Według mnie jeśli ksiązka wzbudziła Twoje zainteresowanie powinnaś po nią sięgnąć i zaspokoić swoją ciekawość 😉

      Polubienie

  12. Bułeczek muszę MUSZĘ spróbować! ♥
    Co do książki, akurat dostałam ją w zeszłym roku, ale w wersji angielskiej. Niestety zawieruszyła mi się w kartonach i akurat znalazłam ją kilka dni temu. Może to znak, że czas do niej zajrzeć? Może mnie przekona…? 😉

    Polubienie

    1. Będzie mi miło 🙂
      Na prawdę? Zaskakujacy zbieg okoliczności. Może rzeczywiście to znak? 🙂 Z przyjemnością poznam Twoją opinię o tej książce – oczywiście jeśli przeczytasz książkę i napiszesz o niej kilka słów 😉

      Polubienie

Odpowiedz na Beti Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s