Książki

Wydawnictwo Agora dla dzieci i „Kuna za kaloryferem” oraz ,,Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi” Agata Romaniuk, il. Malwina Hajduk

W ZWIĄZKU Z SZACUNKIEM JAKIM DARZĘ ZARÓWNO PANA ADAMA WAJRAKA JAK I WYDAWNICTWO AGORA W CELU UNIKNIĘCIA SPAMU (A TAKŻE MOJEGO GORSZEGO SAMOPOCZUCIA, KTÓRE UNIEMOŻLIWI MI REGULARNĄ MODERACJE), WYŁĄCZAM MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA W TYM WPISIE.

NIE ZAMIERZAM PISAĆ NIC WIĘCEJ W TYM TEMACIE – TO OSOBISTE I PRYWATNE, JEDNAK PROSZĘ O ZROZUMIENIE, USZANOWANIE I NIE ZNIECHĘCANIE SIĘ – OBIECUJE, ZE ZA JAKIŚ CZAS WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY. TEN CZAS POZWOLI MI NABRAĆ SIŁ A TAKŻE DA WGLĄD NA TO KTO RZECZYWIŚCIE ZAGLĄDA TUTAJ Z SIEBIE, CZYTA, OBSERWUJE, SZANUJE MOJĄ PRACE, WYDAWCÓW, KOMENTARZE INNYCH CZYTELNIKÓW. MYŚLĘ, ŻE TYLKO WYJDZIE NA DOBRE.

WSZYSTKIM, KTÓRZY POZOSTANĄ DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA – JESTEŚCIE WSPANIALI!!!

INNE KSIĄŻKI PANA ADAMA POKAŻĘ WAM Z CZASEM. TUTAJ ZNAJDZIESZ KSIĄŻKI O PRZYRODZIE, JEDNAK INNEGO AUTORA — > KLIK

Linia na bloga

  Staram się o różnorodność na blogu a jednak najczęstszymi pozycjami jakie pokazuje jest klasyka literatury dziecięcej, baśnie, komiksy, czy powieści graficzne. No cóż… samo tak wychodzi – jak to mówią „siła wyższa” ^_^. Niemniej dzisiaj postarałam się o to aby proponowane książki pochodziły z dwóch różnych kategorii, choć wydało je to samo wydawnictwo – Agora dla dzieci, należące do Agory.  Pierwszą z nich jest wznowiona w większym, kolorowszym a przede wszystkim rozszerzonym wydaniu książka „Kuna za kaloryferem” będąca współpracą Nurii Selvy z uwielbianym przeze mnie Adamem Wajrakiem, będąca zbiorem prawdziwych historii o zwierzętach, które gdyby nie ludzka dobroć oraz czystość serca, czekałaby niechybna śmierć. Nie są to opowieści wyssane z palca, będące wytworem wyobraźni a prawdziwe historie do których scenariusz napisało życie ale i przypadek.   Wszystko zaczęło się od małego pisklaka wrony, którego przed laty Adam Wajrak znalazł na warszawskim Żoliborzu – biedny, opuszczony, samotny…. najprawdopodobniej wypadł z gniazda, był sam bez matczynej opieki i wyżywienia. Gdyby wówczas nie przechodził tamtędy przyrodnik pisklak padłby ofiarą innych zwierząt, czynników atmosferycznych albo ludzi. A tak? Przygarnięty przez mężczyznę, pod czujnym okiem i otoczony miłością, wyrósł na piękną wronę o imieniu Kra, która w odpowiednim dla siebie czasie wróciła na wolność. Jednak to zaledwie początek… potem wraz z tym jak toczyło się życie i przeprowadzce do Teremiski w Puszczy Białowieskiej, Adam i Nuria Selva Fernandez przygarnęli jeszcze wiele innych zwierząt jak małe wydry między innymi Julek, osierocone borsuki, wyrzucone z gniazda, skrzywdzone przez ludzi bociany – Kuternoga, kuny, nietoperze, jeże, sowy, szalony Declan…..  Każda historia jest smutna i ciężka – naznaczona bólem, cierpieniem, krzywdą bezbronnych stworzeń ale i wrażliwością, współczuciem, empatią, ogromną dobrocią ludzkich serc, wrażliwością na zadane krzywdy, troską o przyrodę i swoistym humorem… Dziwi Was, że jest także i humor? Owszem opisane historie są straszne i „przerażające”, jednak kończą się dobrze – mają szczęśliwe zakończenia. Poza tym jak się okazało przygarnięte zwierzęta były niczym ludzkie dzieci – psociły, bałaganiły, zaskakiwały, miały swoje humory i humorki, chodziły własnymi ścieżkami. Niejednokrotnie przysparzały kłopotów opiekunom, wykorzystywały dobroć opiekunów i komplikowały nawet najprostsze sprawy a jednocześnie wzbudzały sympatię, rozczulały, topiły ludzkie serca… Za ich sprawą dom był żywszy, weselszy, radośniejszy a każdy dzień stanowił niesamowitą przygodę ale i wyzwanie…. (taka wydra, która odkręca kurki w kranie i uruchamia prysznic w najmniej oczekiwanym momencie ^_^)   „Kuna za kaloryferem” mimo iż opisuje prawdziwe, bolesne i brutalne historie, gdzie pokrzywdzone są zwierzęta, pełna jest nadziei, bezinteresowności, chęci niesienia pomocy, miłości i dobroci ludzkich serc. Książka, która zdobyła moje serducho już przed laty, kiedy czytałam ją w pierwszym wydaniu, taka którą delektowałam się powoli niczym kawałkiem najpyszniejszego ciasta albo wytrawnej potrawy, której nie jadło się od lat. Taka ciepła, urocza, miła…. wzbudziła we mnie wiele emocji od wzruszenia, przerażenia, smutku i łez bólu poprzez radość, ciepło i łzy szczęścia. W moich oczach wspaniała, wzbogacona o dalsze losy bohaterów. Miłośnik przyrody powinien być nią oczarowany.

„Tylko sobie nie myślcie, że są to jakieś błahe historyjki o zwierzętach. Wajrak potrafi opowiadać tak, że każde zdarzenie staje się ważne, dramatyczne i jedyne w swoim rodzaju. Taka umiejętność to dar rzadki, nie każdemu pisarzowi dany.”Wisława Szymborska

Linia na bloga

   Druga książka zwróciła moją uwagę przede wszystkim swoimi ilustracjami oraz tytułem a kiedy poznałam ją bliżej okazała się być przyjemną i ciepłą historią, która skutecznie umiliła mi pół godzinki (mniej więcej) ale i cały dzień. Mowa o jednej z nowości Agory a mianowicie opowieści ,,Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi” Agaty Romaniuk z ilustracjami Malwiny Hajduk będącej pierwszą częścią nowego cyklu dla najmłodszych. Ale czy na pewno?   Przenosimy się do Cieszyna, gdzie wkrótce ma odbyć się uroczysty bankiet, którego atrakcją mają zostać słynne i uwielbiane przez wszystkim kanapeczki ze śledziem. Jednak nie wszystko idzie po dobrej myśli… w sklepie rybnym na ulicy Głębokiej dochodzi do włamania i co ciekawe zniknęły wszystkie śledzie. Złodziej zabrał wszystkie, co do jednego, nie pozostawiając ani jednej sztuki! Co będzie z bankietem? Kanapeczek nie będzie..

KATASTROFA!

https://i1.wp.com/www.ryms.pl/wp-content/uploads/2021/03/kocia-szajka2.jpg

    Do tego śmierdząca sprawa, dlatego do akcji bezzwłocznie wkracza wąsaty komisarz Ludwik Psota oraz jego rudowłosa policyjna partnerka Walerka Dzielna. Para szybko znajduje podejrzanych, jednak sprawa nadal nie jest rozwiązana… wszelkie wątpliwości może rozwikłać jedynie Kocia Szajka – nie byle jaka bo dowodzona przez samego Komadosa, byłego oficera kocich oddziałów specjalnych.

 Czy wspólnie rozwiążą zagadkę „porwania” śledzi – odzyskają je a tym samym uratują przyjęcie w ratuszu? Czy ta sprawa ma szansę na zmianę aromatu z niezbyt przyjemnego-śledziowego na nieco łagodniejszy i atrakcyjniejszy? Kto stoi za kradzieżą?

   No i tutaj rozpoczyna się śledztwo, prawdziwa kryminalna intryga i tajemnica jak na wybitny kryminał przystało. Jest miły wstęp, włamanie, przestępstwo – zbrodnia, zagadka niemal nie do rozwiązania, winny, poszukiwany, specyficzni policjanci badający każdy trop i szukający przestępcy…. krąg podejrzanych z których każdy ma coś na sumieniu, badanie szlaków (jedyny ślad to zbita witryna), poszukiwanie, dedukcja a do tego banda zwariowanych i sympatycznych futrzaków uwielbiający nie tylko mleczko ale i śledzie – te tłuściutkie, najlepiej prosto z morza, bo najświeższe.

  Przy takiej sprawie i z taka ekipą afera gwarantowana… ale i dobra zabawa!

Dorośli Polacy kochają kryminały, ale okazuje się, że dzieci też! Oto najfajniejsi detektywi dla najmłodszych

   Napięcie, niepewność, zwroty akcji…. przesłuchiwania świadków, sporządzanie portretów pamięciowych, weryfikowanie śladów, sprawdzanie i analiza alibi – tego czy jest prawdziwe, czy to jedynie wymówka. Sporządzanie notatek, ich analiza, negowanie lub potwierdzanie – czujne badanie każdego znaku a potem ewentualne eliminowanie podejrzanych…. niczym Sherlock Holmes i Watson lub Hercules Poirot.. są nawet wąsy – sporo wąsów nie jeden. A aby to urozmaicić sporo lekkich – dziecięcych gagów, powiedzonek oraz żartów, które mogą rozbawić także starszego i dorosłego. No i nieszablonowi – wyróżniający się bohaterowie i przeróżne osobowości.

Kryminał godny bajkowej ekranizacji Netflixa 😀

https://i2.wp.com/www.ryms.pl/wp-content/uploads/2021/03/kocia-szajka3.jpg

   Razem z kocimi bohaterami przemierzamy ulice Cieszyna nie tylko poszukując kolejnych śladów i szukając przestępcy ale również lepiej poznając miasto – jego wygląd, mieszkańców, wiele symboli. Historia niby zmyślona a jednak zachowano autentyczne nazwy ulic, niektóre budynki, pojedyncze miejsca na mapie, tradycje oraz zwyczaje (np. upodobania do śledzi) jak również tamtejszą gwarę. Tym samym niech nie zdziwi i nie szokuje Was fakt, kiedy spotkacie obce Wam wyrażenia („On godo jak farorz”, „I po ptokach”, „Kaj się ciśniesz?” )lub te, które wydadzą się dwuznaczne np. „W dekiel cię pizło?”

A bohaterowie?

    Ci są różnorodni i dość specyficzni a przede wszystkim zupełnie różni od siebie. Komisarz Ludwik Psota ma wąsy, jego  rudowłosa partnerka wielkie stopy co czyni ją najszybszą chodziarkę w mieście i oboje poruszają się na hulajnodze. Szczerze? Nie wzbudzili mojej sympatii ale też nie w tym rzecz… to nie oni a grupa futrzaków ma podbijać serca czytelników –  to mruczki grają w powieści pierwsze skrzypce. A każdy z nich jest inny, wyjątkowy i nie powtarzalny… jeden z nich to prawdziwy laluś, który dba o swoją urodę nawet w pracy, drugi ma uczulenie na miotły, kolejny niespełnione ambicje, czwarty to Komandos… i to nie wszystko bowiem te koty korzystają prowadzą własne Kocigramy, chodzą na przyjęcia, do sklepu, przesiadują w barach, kawiarniach, jedzą ciasteczka, kanapeczki (ze śledzikiem), spijają piankę z czeskiego piwa, noszą ciemne okulary wykonane z denek od butelek… Mają swoje zalety, wady, wielkie dokonania i coś „za pazurem” I jak tu nie polubić takiej ferajny? ^_^

Tekst….

Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi” | Ryms   Wszystko jak już wspomniałam napisane z klimatem, lekkością, klimatem, specyficznym humorem oraz sarkazmem z wykorzystaniem języka śląskiego oraz gwary cieszyńskiej (od razu tłumaczonej przez posługujących się nią bohaterów) jak również z wplecionymi ciekawostkami odnośnie samego miasta i prawdziwych ulic takich jak Studia Trzech Braci.

ALE ALE CO NA UWADZE!

  Ze względu na występującą w książce gwarę, niektórzy być może w szczególności mieszkańcy Cieszyna, czytając takie wyrażenia jak „pizło”, mogą (ale nie muszą) poczuć się urażeni – słyszałam, że tam jest to obraźliwe (tylko dlaczego pojawiło się w książce?), jednak dla tych nieobeznanych, okazać ciekawostką lub zostać pominięte. No i nazywanie kradzieży – zbrodnią… troszeczkę przesad – to przestępstwo a nie zbrodnia i według mnie dzieci powinny rozróżniać te dwie sprawy. Jednakże to już kwestia indywidualna.

I TAK DO KOŃCA….

Lista depesz - KS - kategorie | Serwis Samorządowy PAP

  Ogólnie „Kocia szajka” to dość ciekawa, intrygująca, tajemnicza i przyjemna książka, która może wciągnąć i zauroczyć czytelników w różnym wieku. Do tego starannie i przejrzyście wydana, choć z jedną literówką, wzbogacona o minimalistyczne i proste ilustracje Malwiny Hajdu, które nadają historii nowoczesnego wyglądu. Ogólnie dość dobrze  zapowiadającą się serią detektywistyczną dla dzieci.

Tytuł: Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi | Autor: Agata Romianiuk | Ilustracje: Malwina Hajduk  | Seria: Kocia Szajka | Wydawnictwo: Agora dla dzieci | Okładka: twarda | Stron:

ilustracje   unspash  unspash II  unspash III https://magicznykociolek.files.wordpress.com/2019/11/linia-na-bloga.jpg

Na dzisiaj to byłoby na tyle – znacie omawiane publikacje? Co o nich sądzicie? ^_^