Książki

„Pieśni Zaginionego Kontynentu” Przemysław Hytroś, il. Agnieszka Wajda | Dwukropek

KSIĄŻKI OD DWUKROPKA ——-> WYPOWIEDZ SIĘ KLIK

Linia na bloga

   „Pieśni Zaginionego Kontynentu” Przemysława Hytrosia to jedna z nowszych książek Wydawnictwa Dwukropek. Narratorem jest Wędrowiec, który zaskakującym zbiegiem okoliczności trafia na Zaginiony Kontynent – miejsce licznych królestw zamieszkałych przez smok, elfy, małych ludzi, wielkie pająki i innych wyjątkowych istot. Postanowił przemierzyć ten świat i dokładnie go poznać a przywiezione stamtąd historie spisać w postaci dwunastu pieśni, będących po prostu baśniami.   Podróżnik swoją przygodę rozpoczyna od mapy umieszczonej na wklejce książki, która przedstawia wszystkie odwiedzone miejsca. Następnie prostymi i ciepłymi słowami opowiada o tym co mu się przytrafiło jednocześnie zapraszając do wspólnego przeżywania i doświadczania kolejnych przygód. Nie tylko on wędruje po Zaginionym Kontynencie – razem z nim podróżuje także czytelnik. Przemierzamy lasy, pola, łąki, góry, puszcze, pustynie, równiny i doliny. Spotykamy przeróżnych ludzi o zupełnie odmiennych charakterach i profesjach jak królowie, księżniczki, chłopi, leśni ludzie ale też elfy, smoki, czy gobliny. Widzimy bogactwo oraz przepych jak również biedę i nieszczęścia. Poznajemy tych prawych – ludzi uczciwych oraz oszustów, krętaczy i prawdziwe typy „spod ciemnej gwiazdy”. Widzimy to co Wędrowiec, czujemy, doświadczamy i przeżywamy a być może nawet stanowimy część tej podróży – przenosimy się w przestrzeni oraz czasie.

  Zasłyszane opowieści, to nic innego jak baśnie osadzone w świecie, który z jednej strony wyróżnia swoista świeżość, natomiast z drugiej otulają znane (z baśni, legend bądź fantastyki) motywy. Kimat będący mieszanką powieści przygodowo-współczesnej z przyjemnym ciepłem oraz urokiem – niczym z podań, legend lub historii opowiadanych/czytanych przez babcię tu z przed snem. Tych wszystkich historii, które pozwalały przenieść się do magicznego świata, gdzie wszystko jest możliwe a przygoda czeka tuż za rogiem – jak to w bajkach i baśniach. Takie połączenie sprawia, że czytelnik (a przynajmniej część) najprawdopodobniej nie poczuje znużenia – będzie miał uczucie przebywania z czymś nowym ale i bezpiecznym co lubi, docenia a być może nawet uwielbia. Wiecie… takie zabezpieczenie, chociaż nie wiem jak zareaguje na dialogi, które miejscami wydawały mi się sztuczne, drętwe i nienaturalne (wymuszone), jednak to tylko moja opinia.

     Tak jak każda z opowieści jest inna, tak samo inne są wartości, które stara się przekazać. Znajdziemy te bardzo dobrze znane jak przyjaźń, rodzina, miłość, odwaga, poświęcenie, czyste intencje i udzielanie pomocy ale i historie o dokonywaniu wyborów, przeznaczeniu, tym czym jest tożsamość, wsparcie, pracowitość, akceptacja i wiara w siebie, radość z życia, wartości jaką jest każde życie („Smocze jajo”), zmaganie się z nałogiem (alkoholizm w baśni „Światło gwiazd w stawie”). Co ciekawe ale i godne uznania opowieści zrywają z ośmieszoną w popkulturze sylwetką biednej, niezaradnej i „głupiutkiej” księżniczki, bądź kobiety, która potrzebuje „księcia na białym koniu”. Starają się pokazać i udowodnić, że w życiu nie ma znaczenia kolor skóry, rasa, płeć, czy status społeczny a wnętrze i to co człowiek może ofiarować innym i co daje.
Tutaj nie ma „lepszych i „gorszych” – każdy jest sobie równy, potrafi zatroszczyć się o siebie samego, pomóc innym ale i potrzebuje pomocy. Kobieta nie zawsze musi być w opresji – czasem bywa, że to chłopiec bądź mężczyzna takiej pomocy bądź rady potrzebuje a zakończenie wcale nie musi kończyć się „happy and’em oraz ślubem głównej pary.

„- Ludzie muszą odpoczywać, panie – tłumaczył doradca. – Chcą realizować swoje pasje.
– Pasje? – zdziwił się władca. – A po co im pasje? Nie kochają tego, co robią?
– Być może niektórzy… Duża część robi to, co musi. Takie jest życie. Ale nie można zabraniać ludziom robić tego, co sprawia im przyjemność.”

Bezczelność? Szok? Niedowierzanie?

  Ten fakt, tak naprawdę nie powinien zaskakiwać – według mnie to normalna kolej rzeczy. Jednocześnie całość nie trąci feminizmem – autor usilnie nie wciska i nie wpaja siły kobiet a jedynie pokazuje naturalną kolej rzeczy – to z czym spotykamy się na co dzień. W baśniach Hytrosia czasem to kobieta ratuje mężczyznę z opresji, potężne bestie takie jak smoki (postrzegane w kulturze jako ziejące ogniem, siejące spustoszenie i pożerające młode dziewice bestie), nie są złe, okrutne i dzielne a niezaradne, czują lęk, smutek czy też samotność a ludzie błądzą, czasem nieświadomie kogoś krzywdzą lub ranią, mimo iż nie są przedstawieni jak „czarne charaktery”. Świat nie jest czarno-biały, nie ma podziału na „dobrych” i „złych”. Jak już wspomniałam bohaterowie są sobie równi, mogą postępować prawie, błądzić, ulegać wewnętrznym zachciankom ale i przemianie.

   „Pieśni Zaginionego Kontynentu” to zbiór napisanych prostym i nieskomplikowanym językiem, charakteryzowanym na styl bajania (opowiadania i snucia opowieści niczym te wysłuchiwane od bajarza) dość oryginalnych baśni. Mimo iż miejscami dialogi sprawiały wrażenie sztucznych i niedopracowanych (co utrudniało mi lekturę), jednocześnie wspomniany styl sprawił, że całość nabrała swoistego uroku. Takie bajanie może zauroczyć a także sprawić, że czytelnik jeszcze bardziej wczuje się w zasłyszane historie – poczuje się ich częścią i przeniesie do świata baśni lub przeciwnie, to baśń przeniesie się do jego mieszkania.  Jednocześnie mimo „zabiegu literackiego” który lubię nie zawsze byłam w stanie wczuć się w czytane historie – nie za każdym razem lektura szła mi gładko i przyjemnie. Niektóre teksty okazały się dla mnie dość trudne do przebrnięcia a ich fabuła nieciekawa i/lub bez przesłania (ja go nie dostrzegłam). Nie oznacza to, że poczułam zawód i rozczarowanie a książka jest nie warta uwagi i poznania. Pomijając kwestie wizualne, które zachęcają do sięgnięcia po nią, „Pieśni Zaginionego Kontynentu” to zbiór opowieści, które mogą i potrafią wciągnąć i zauroczyć. Z jednej strony niby znane, natomiast z drugiej nieoczywiste i zupełnie nowe. Naprawdę mogą się spodobać, natomiast lektura okazać się fanatyczną przygodą i powrotem do beztroskich lat młodości oraz dzieciństwa a także cenną lekcją życia oraz moralności.

Polecam 🙂

„Starałem się zapamiętać i zapisać wszystkie. I wiecie, czego się dzięki nim dowiedziałem? Otóż podobnie jak u nas na Zaginionym Kontynencie jest dobro i zło, które trudno czasem od siebie odróżnić. Jest bohaterstwo i niesprawiedliwość, które się przeplatają. I jest miłość, która przyjmuje różne oblicza.”

Tytuł: Pieśni Zaginionego Kontynentu | Autor: Przemysław Hytroś | Ilustracje: Agnieszka Wajda | Wydawnictwo: Dwukropek | Okładka: twarda | Stron: