Książki

„Małe kobietki gotują” Wini Moranville, czyli kulinarna podróż w przeszłość | Znak literanova

 POZOSTAŁE KSIĄŻKI Z DZIAŁU KUCHNIA KLIK

Linia na bloga

   „Małe kobietki” Louisy May Alcott to książka przepełniona słodyczą, ciepłem ale i wyraźnie moralizatorskim tonem – bardzo dziewczęca powieść, która może być odskoczą od codzienności. Takim słodkim deserem po ciężkostrawnym obiedzie – przyjemnością w ciągu trudnego, ciężkiego dnia i zrelaksowaniem. Niektórzy wracają do jej treści po to aby zostać przepełnionym właśnie tą słodyczą i ciepłem niczym puszek lub ulubiony kocyk. Klasyka, którą jedni lubią i doceniają, natomiast inni obchodzą obojętnie. Nie będę ukrywać, że ja mimo iż nie pałam do tej powieści miłością, dostrzegam jej urok, ciepło a także morał… tę prostotę i nie przeszkadza mi nadmiar cukru grożący cukrzycą, ponieważ dostrzegam także przesłanie. Jednak nie będę o nim prawić… dzisiaj opowiem o innej książce, która zainteresowała mnie swoim tytułem ale i też zawartością. „Małe kobietki gotują. Przepisy na cały rok od Meg, Jo, Beth i Amy” Wini Moranville to starannie wydana książka inspirowana oryginalną powieścią. Autorka będąc z zamiłowania miłośniczką dawnych przepisów i badaczką historii sztuki kulinarnej w szczególności XIX wieku, postanowiła zebrać garść przepisów, które w oryginalnej powieści przygotowywały lub mogły przygotować (a także posilić się) siostry March. Tym samym prawie wszystkie przepisy umieszczone w książce pochodzą z epoki w której rozgrywa się akcja powieści że przepisy są w większości z epoki, co może kazać się niespodzianką nie tylko dla zainteresowanych gotowaniem.

  Książka została podzielona na rozdziały z przepisami na śniadania, przekąski, dania obiadowe i desery – na spotkania z rodziną i przyjaciółmi i na cztery pory roku. Każdy przepis to tradycyjnie lista składników, etapy przygotowania oraz zdjęcie gotowej już potrawy a niekiedy „dobre rady” co do wykorzystanych składników, tak aby dane ciasto, obiad lub śniadanie nam wyszło – wszystko przedstawione jasno i rzeczowo. Przepisy są różnorodne a większość z nich większość dość prosta i bazuje na podstawowych – łatwo dostępnych składnikach, choć znalazły się również takie w których produkty mogą być trudno dostępne w Polsce lub rodzimym mieście ale i z tym można sobie jakoś poradzić. Wszakże kuchnia jest pełna inspiracji a przygotowywanie posiłków może okazać się prawdziwą przygodą – nie tylko poszukiwaniem i odkrywaniem nowych potraw/smaków ale również improwizacją. Nawet kiedy przygotowując tradycyjne polskie dania, czasem nam czegoś zabraknie i wówczas zastępujemy jeden produkt innym albo robimy to dla własnego „widzi mi się” w ramach eksperymentu kulinarnego. Myślę, że i w tym przypadku można spróbować jeden produkt zastąpić innym.

  W książce znajdziemy pomysły między innymi na: zapiekankę z makaronem i serem (słynne mac’n’cheese), biszkopt na gorącym mleku,  tłuczone ziemniaki Haliny, placki z mąki „indiańskiej”, zupę rybną, ciastka z syropem klonowym, pieczonego dorsza, apple slump (pieczone jabłka z kruszonką), czy bożonarodzeniowe muffinki a także więcej. Jak już wspomniałam zarówno potrawy jak i przepisy na nie są różnorodne tak jak różnorodna jest kuchnia a w każdym znajdziecie „coś” wyjątkowego, co wyróżnia go reszty w tym od klasyku, którego kiedyś jedliście.
  Jednak książka to nie tylko zbiór przepisów… to także
kilka autorki ciekawostek o kuchni, historii gotowania, danym produkcie (tym skąd pochodzi), składnikach i samej potrawie (skąd pochodzi, tradycja, geneza powstania) lub zwyczajach kulinarnych w XIX wieku (dowiemy się co nieco między innymi o motywie jabłoni w powieści genezie potrawy na makaron z serem, o marynowanych limonach, za którymi przepadała Amy…. ), kilka złotych myśli rodziny Marchów , cytatów z powieści a także jadłospisów na różne okoliczności z wykorzystaniem przepisów z książki. Wszystko ujęte w estetycznej – przyjemnej dla oka szacie graficznej, która może przyciągać wzrok i zachęcać do sięgnięcia po nią a może nawet gotowanie.  Jedyne co bym zarzuciła książce do wykorzystywanie w przepisach gotowych mieszanek do pieczenia ciast (polecane przez autorkę). Osobiście nie gustuje i nie jestem za korzystaniem a także gotowaniem a w szczególności pieczeniem z tak zwanych gotowców – ciasta w proszku, które ma odległą datę ważności i nie wiadomo ile procesów przetwarzania oraz obróbki przeszło (i co zawiera – może nawet świeci na podczerwień). Myślę, że siostry March i jej rodzina również nie a także, że ludzie w tamtych czasach z takich mieszanek nie korzystali, bo ich nawet nie było (chyba).  „Małe kobietki gotują” to nie tylko pięknie wydany i utrzymany w klimacie powieści (tak jakby książka była częścią serii) zbiór przepisów, które zabiorą nas w kulinarną (ale i historyczną) podróż do XIX wieku. To także ponowne spotkanie z siostrami March jak również okazja do wspólnego gotowania, rodzinnych bądź przyjacielskich spotkań, żartów, śmiechu i miło spędzonego czasu. Może okazać się ciekawą pozycją dla miłośników kuchni i gotowania, czy też poznawania nowych smaków a być może nawet zachęcić do eksperymentów w kuchni. Jestem pewna, że nie jedna osoba po przekartkowaniu książki od razu zechce coś z niej przygotować i zaprosić do siebie gości. Ponadto całość jest tak pięknie wydana, że idealnie nada się na prezent dla każdej fanki „Małych kobietek” oraz kuchni. Z pewnością będzie ozdobą niejednej biblioteczki.
UWAGA
Przepisy w książce nie są wegańskie. Osobiście jeszcze nie miałam czasu aby coś z niej przygotować, ale spróbuje – oczywiście będę starała się je zorganizować 🙂

Tytuł: Przepisy na cały rok od Meg, Jo, Beth i Amy | Autor: Wini Moranville | Wydawnictwo: Znak literanova | Okładka: twarda | Stron: 160

unspasch