Bez kategorii

M jak morze Joanna Concejo | wydawnictwo Format

   Lubię picturebooki i powieści graficzne – każdy może zaoferować czytelnikowi co innego. Dać możliwość własnych przemyśleń, interpretacji tego co widzi (i odnajduje ukryte), refleksji, myśli, odczuć… Mimo iż autor z pewnością ma własny zamysł odnośnie przesłania, to jak je odczytamy zależy od nas – bo przecież każdy widzi, postrzega i czuje inaczej.  „M jak morze” (dostępne w księgarni) to kolejny picturebook/powieść graficzna Joanny Concejo, który ukazał się nakładem wydawnictwa Format. Autorkę możecie znać z takich tytułów jak „Zagubiona dusza”, „Kiedy dojrzeją porzeczki”, czy „Książę w cukierni”. Autorka powróciła z kolejnym tytułem – powieścią graficzną w której siłą nośną są ilustracje a tekst stanowi jedynie dodatek (dlatego jest go tak niewiele) – narysowane delikatną kreską w jasnych barwach przeważnie o odcieniach błękitu, spokojne, można by rzecz, że otulające… subtelne i delikatne. M jak morze  Autorka określiła ten album jako subtelna i intymna opowieść, która poruszy nawet najczulsze strony naszego serca. Opowieść o złości, bólu, radości i nadziei, tożsamości i poszukiwaniu siebie. Osobiście uważam, że to kwestia indywidualna zależna tylko i wyłącznie od nas samych i od naszego postrzegania, rozumienia a także wnętrza – sytuacji w życiu i tego na jakim jego etapie właśnie się znajdujemy.

   Bohaterem jest M – niebieskooki chłopiec, który z jednej strony nie czuje się już dzieckiem, natomiast z drugiej do tego dzieciństwa bardzo tęskni. Stoi nad morzem, rozmawia z nim, wsłuchuje w jego szum, wysłuchuje a morze przemawia i wysłuchuje jego. Czeka, rozumie, szanuje – wyzwala wiele pytań na które ciężko znaleźć mu odpowiedź:Czy ktoś stoi tam, z drugiej strony? Tam, gdzie uciekają fale? Ktoś taki jak ja? I jak tam jest?”. Jest niczym łącznik między nim a tym co jest dalej – tam gdzie nie sięga ludzka stopa i czego nie pojmuje ludzki umysł. Jest łącznikiem i przyjacielem – kimś bliskim. A chłopiec… ten czasem chciałby być morzemM jak morze    Plaża, morze, jego zapach, szum, spokój ale i czasem złość…. postać matki tak subtelnie przywoływana w myślach i słowach chłopca – w obrazach nie tylko tych duszy. Czyżby odeszła? Pożegnała się a może zniknęła bez słowa? Przeniosła się tam, gdzie każdy kiedyś przybędzie a może jednak nie? Zagadka…. największa zagadka i tajemnica życia ale i jego nieustanna część. Nic nie jest proste, nic nie jest jasne i takim jakim się wydaje.

Macierzyństwo, tacierzyństwo, rodzicielstwo…
Dzieciństwo, dorosłość….
Radość, miłość, smutek ale i cierpienie…
Życie… jego tajemnica. Byt i kres….
Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – to co było, jest i będzie.
Kiedyś. Tu i teraz. Być może.
Życie… jego tajemnica. Byt i kres…..
Prawda o życiu…
Oni, ja i Ty…
Człowiek…
Łyk wspomnień, radość, cierpienie, ból..
Nadzieja i wizja na lepszą przyszłość
Życie

  „M jak morze” – co mnie zdziwiło) to książka nie tylko dla dzieci… według mnie jedna z tych uniwersalnych, które mogą zaskoczyć. Nieprzewidywalna i zaskakująca. Z jednej strony łagodna a z drugiej gwałtowna, niczym morze czy przypływ. Może skłonić do refleksji, przywołać najróżniejsze myśli, wspomnienia i skojarzenia… pozostać z człowiekiem i w człowieku na dłużej. Wzruszyć, poruszyć, zezłościć ale i wywołać szczery uśmiech.
Jest niczym pamiętnik, dziennik lub album – tak intymna i osobista, być może zawstydzająca… historia zamknięta w obrazach – delikatnych, wyrażających emocje, uczucia, wewnętrzne przeżycia. Taka dzięki której można poczuć dotyk piasku na skórze, wiatr rozwiewający włosy, aromat bryzy… popatrzeć w niebo, gdzie chmury, które raz stoją w miejscu i czekają a innym razem pędzą przed siebie – obłoki o wielu kształtach i imionach, słońce, które jednego dnia pali a drugiego ogrzewa, odgłos mew…. Spojrzenie za horyzont, szum fal, niebo i horyzont… zajrzeć w głąb siebie. Milczenie, pozostanie samemu ze sobą… bo czasem milczenie jest złotem. Cudowna nowość. M jak morze
  Tytuł: M jak morze | Autor: Joanna Concejo | Wydawnictwo Format | Oprawa: Twarda | Ilość stron: 48