Komiks

„Kaczogród. Na dalekiej północy i inne historie z lat 1949-1950” Carl Barks

NA BLOGU JUŻ POJAWIŁ SIĘ WPIS O KOMIKSACH Z SERII KACZOR DONALD. ABY UNIKNĄĆ EWENTUALNEGO SPAMU I DUBLOWANIA WYPOWIEDZI WORDPRESS ZABLOKOWAŁ MOŻLIWOŚĆ KOMENTOWANIA. MOŻECIE ZROBIĆ TO TUTAJ

PRZEPRASZAM ZA KŁOPOT. DZIĘKUJE ZA ZROZUMIENIE

Linia na bloga

  Na blogu pojawiło się już sporo wpisów o serii Kaczogród, która ukazuje się regularnie nakładem Egmontu. Chyba nie ma osoby, która nie znałaby Kaczora Donalda lub chociaż go nie widziała. Nie mam na myśli dzieci obecnego pokolenia, tylko już te starsze i nieco „wyrośnięte” osoby. Kaczor Donald, Myszka Miki, Goofy i całe uniwersum kaczek stało się już ikoną – z tymi bohaterami wychowały się pokolenia. Animacje, bajki ale i komiksy…. wiele osób z sentymentem wspomina kacze gazetki, które czytali i zbierali – niektórzy mają je po dzień dzisiejszy. Wracają do tego świata ale i sięgają po kolejne historyjki, które ponownie wróciły na rynek. Jednak powróćmy do klasyki.. czyli tym co powstało „kiedyś” i co obecnie systematycznie wydaje Egmont. Takim właśnie komiksem jest zbiór „Na dalekiej północy.”   To już 11 tom z serii Kaczogród Carla Barksa w którym umieszczono kolejne historyjki, w tym kilka wczesnych historii z Sknerusem. Przeczytamy tutaj miedzy innymi historię „Wududu dla ludu” będącą jedną z pierwszych historyjek z Sknerusem McKwaczem. Tytułowa historia opowiada o wyprawie Donalda i Gogusia na daleką północ, w „Znaczy kapitanie” Hyzio, Dyzio i Zyzio płyną na południe spiesząc na ratunek wujkowi Sknerusowi, natomiast „Wududu dla ludu” nasz kaczor jedzie do Afryki aby znaleźć wioskę wyznawców wudu i prosić ich o zdjęcie klątwy z Kaczogrodu w wyniku której miasto najechała chmara zombie. „List do Mikołaja” to urzekająca opowieść świąteczna z kolei „W krainie totemów” indiańska. Jednak to nie wszystko co oferuje nam ten tom – nie zabraknie innych historii jak  również przeróżnych dodatków. A wszystko w znanym przez większość świecie i z miłymi bohaterami.

  Kolejne spotkanie ze światem kaczek ponownie okazał się sentymentalną podróżą w przeszłość, kiedy to siostra prosiła mnie o wspólne czytanie gazetek z podziałem na role. Mimo iż nigdy nie szalałam za tą serią, miło spędzałam czas a zmieniając głosy, gestykulując, czasem się przebierając miałam sporo zabawy – siostra również. Jednak komiksy z wspomnianego uniwersum to nie tylko gagi i dobra zabawa. To także przesłanie o sile marzeń, przygód, przyjaźni, rodzinie, wartości drugiej osoby, istoty, pieniądza. O tym co tak naprawdę jest ważne w życiu, czym należy się kierować a co może wpędzić nas w tarapaty. O rzeczach ważnych, mniej ważnych ale i najważniejszych. O tym co nas otacza i co jest dookoła nas…  Niczym w klasyce. I chyba właśnie na tym polega magia Kaczogrodu i komiksów z Kaczorem Donaldem ^_^