Książki

Świat w obliczu zagłady. „Błekit” Maja Lunde | wydawnictwo Literackie

OSTATNI MAJA LUNDE —> PRZEJDŹ ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W DYSKUSJI

Linia na bloga  „Błękit” to drugi tom serii „Kwartet klimatyczny” będącej tetralogią klimatyczną Mai Lunde – pierwszą jest „Historia pszczół”, której jeszcze nie miałam okazji poznać, natomiast trzecią „Ostatni”.  Akcja „Błękitu” naprzemiennie rozgrywa się w dwóch różnych miejscach, epokach i osiach czasowych. Najpierw przenosimy się do Zachodniej Norwegii 2017 roku. Tam siedemdziesięcioletnia Signie po wielu latach przybywa w swoje rodzinne strony. To co widzi na miejscu nie tylko ją zawodzi ale również wprowadza w stan smutku, melancholii a nawet przerażenia. Piękne zielone wzgórza, rzeka Breio, wodospady Dwie Siostry o które walczyła jako nastolatka, zieleń, lasy, łąki, jeziora… Piękna kraina dzieciństwa i młodości, którą zapamiętała już nie istnieje. Została „ujarzmiona”, „udomowiona” i kompletnie zniszczona. Po zieleni i lasach pozostały jedynie zgliszcza, elektrownia woda i jeden jedyny lodowiec. Lodowiec, który jest zagrożony, bowiem zwolennicy postępu postanowili „przerobić” go w kostki lodu do drinków. Kobieta mimo bolesnych wspomnień z przeszłości (o utraconej miłości i dziecku) postanawia stawić czoła z technologicznym postępem i za wszelką cenę ocalić ostatni symbol natury oraz piękna. Podejmuje nierówną – ostatnią walkę o ratunek dla świata i przyrody a jej jedynym orędziem jest Błękit – jacht, który otrzymała od ojca na osiemnaste urodziny…

fotografia

  Dalsza przyszłość. Południe Francji 2041 roku. Europę od lat trawi susza, która prowadzi do wojen wyniszczając kontynent. Ziemię trawią kataklizmy – głównie pożary niszczące wszystko dookoła w tym również zabijając ludzi. David ucieka w ostatniej chwili, wraz z jedenastoletnią córką Lou. Mężczyzna w pierwszej kolejności udaje się do obozu uchodźców, licząc na to, że spotka tam żonę z syna, którzy zniknęli im z oczu podczas ucieczki. Na początku próbuje pogodzić obozową rzeczywistość z wychowaniem córki i walką o przeżycie, jednak z czasem rzeczywistość staje się coraz bardziej mroczna a życie coraz trudniejsze. Obóz staje się coraz bardziej pusty, transporty żywności i wody przestają docierać, ludzie zaczynają chorować… w obawie o życie po kolei postanawiają wyruszać w dalszą podróż w poszukiwaniu ratunku. Tę decyzję rozważa także David. Pewnego dnia podczas spaceru z córką trafia na opuszczony dom, który odtąd ma być ich schronieniem. Tam zamierza za czekać na ewentualny koniec lub cud. Na miejscu w ogrodzie odnajduje małą żaglówkę, która od teraz ma być ich arką, gdy w końcu spadnie deszcz… Jeśli spadnie….

WODA I JESZCZE RAZ WODA. BRUTALNA WIZJA ŚWIATA
  Jak już wspomniałam akcja powieści toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych, w dwóch różnych miejscach a ich bohaterami są zupełnie inne osoby. Dzielą ich lata, tysiące kilometrów, płeć – wydawać by się mogła, że nie mają ze sobą nic wspólnego. A jednak… Łączy ich temat i motyw wody jak również walki o byt, przetrwanie, lepsze jutro i świat, który niegdyś piękny umiera – świat po którym pozostały jedynie zgliszcza. To ona wyznacza bieg historii, wyznacza jej kierunek, nadaje bieg. To ona jest tutaj najważniejsza. Tutaj chodzi przede wszystkim o wodę. Wodę, która wydaje się czymś oczywistym i jest na wyciągniecie ręki: kranie, toalecie, butelkach w sklepie, „sztucznych” jeziorkach w parku, stawach, rzekach, morzach, oceanach. Woda do picia, do mycia, spółkiwania… Ludzie panikują i narzekają, kiedy wodociągi na kilka godzin odłączą wodę w kranie – niektórzy nawet „plują” złością i jadem bo akurat w tej chwili jest im tak bardzo potrzebna. Nie myślą o niej na co dzień, nie oszczędzają… co tam cieknący kran, co tam zerwana płuczka, która leje się godzinami – sami też wylewają wodę bez potrzeby wykorzystując ją na wszelkie różne sposoby a my sami możemy umyć siebie i cokolwiek kiedy i tyle razy ile tylko nam się to podoba. Człowiek nawet nie zastanawia się nad tym, że sam składa się między innymi z wody.

A co gdyby tak pewnego dnia woda zniknęła ale tak na zawsze. Gdyby wody zabrakło i nie była na wyciągnięcie ręki. Czy wówczas zaczął by ją doceniać i oszczędzać?

   Szybko zarówno świat jak i człowiek uległ by zniszczeniu – zagładzie. I taką właśnie wizję pokazuje Maja Lunde – wizję świata zniszczonego, wyniszczonego, takiego w którym woda jest najcenniejszym „towarem”, czymś cenniejszym od złota, czy diamentów. Woda jest tutaj bezcenna – to od niej zależy ludzkie życie, które wije się krętymi ścieżkami i tak naprawdę jest kruche.

fotografia

TRUDNE TEMATY, LUDZKA NATURA, RELACJE, PSYCHIKA….
  Młoda autorka porusza bardzo trudny temat, taki, który być może dla niektórych wydaje się błahy i banalny a tak naprawdę jest niezwykle ważny. Stara się pokazać i uzmysłowić, że woda, która wydawać by się mogła czymś oczywistym jest niezbędna w życiu każdego całego człowieka ale i ludzkości. Wystarczy, że zabraknie jej na dłużej a świat powoli zacznie wymierać – ulegać destrukcji. Zaczyna się walka o przetrwanie. Spokojni niegdyś ludzie zaczynają wariować i panikować. Budzą się w nich zwierzęce instynkty, które każą walczyć im o byt i przetrwanie – są zdolni do wszystkiego, nawet najpodlejszych i najbardziej przerażających czynów – wszystko po to by ugasić pragnienie. Widzimy to jak zmienia się świat, jak zmienia się człowiek i to w tak krótkim czasie. Ujawnia psychikę i naturę człowieka w obliczu niebezpieczeństwa, grozy, przerażenia. Stara się przedstawić ich problemy przeplatając je z problemami współczesnego świata. Zauważa to, że ludzie nie doceniają tego co mają i nie dbają o to, każdego dnia bagatelizując znaki, które człowiek dostaje – sygnały ostrzeżenia, że jest źle i coraz gorzej. Stara się zachęcić by zatrzymać się w tym wiecznie pędzącym do przodu świecie, rozejrzeć dokoła i przyjrzeć dokładnie temu co nas otacza. Dostrzec całe to piękno, które jest tak kruche i powoli zanika – przestaje istnieć właśnie za sprawą człowieka, jego chciwości, żądzy posiadania, wzbogacenia się jak również bezmyślności.

OSTRZEŻENIE, EMOCJE, APEL. PRAWDA
   Maja Lunde potrafi w niezwykle piękny sposób opisywać świat. Ostrzega i upomina, jednak nie prawi morałów, frazesów, czy nie wywyższa się ponad innych. Nie ma wysokiego mniemania o sobie i nie zadziera nosa a jedynie stara się pokazać przerażającą wizję świata bez wody pitnej – świata zimnego, chłodnego, przerażającego, który ma prawo się ziścić. Nie znajdziecie tutaj także naukowego bełkotu, którego nie można zrozumieć a napisaną niemal poetyckim językiem, melancholijną, nostalgiczną i powolną opowieść o świecie, wodzie i nas ludziach (nie brakuje także dialogów). Naszej psychice, naturze, tym jak w zależności od sytuacji ulega ona zmianie, tym jak zmienia się wnętrze człowieka, czy relacjach miedzy ludzkich. O emocjach, przyrodzie, o świecie i problemach z którymi się on zmierza. Fakt nie robi tego w delikatny sposób a ten brutalny i przerażający, jednak niekiedy właśnie tak trzeba i tego potrzeba aby człowiek cokolwiek sobie uzmysłowił i zobaczył jaka jest prawda.

SŁOWO PODSUMOWANIA
   „Błękit” jest książką, która pozostawia otwarte pole i dużą przestrzeń do snucia własnych przemyśleń i wyciągania wniosków – taką w której i z której każdy może dostrzec a także wynieść co innego. Treść jednych zauroczy, zachwyci i poruszy serce, zapadając w nich na dłużej, natomiast innym wyda się nudna, bezsensowna, zbyt powolna i „nijaka”. Ponadto w zależności od upodobań czytelniczych, samopoczucia jak również tego czego szukamy w powieściach, odczytamy tę historię inaczej – będą i już są słowa „za” jak również „przeciw”. Nie znajdziecie tutaj brawurowej akcji, zbiegów okoliczności, napięcia a sporo melancholii, spokoju a nawet lęku – być może nawet przerażenia, jednak nie tego spowodowanego intrygą, czy „krwawą” wizją w akcji a przykrą, bolesną i straszną wizją zniszczonego świata, która przecież jest taka realna i która na dobrą sprawę powoli się spełnia – staje prawdą. Można nazwać to głuchym wołaniem dzikiej przyrody o ratunek ale i ludzkie opamiętanie – przerażającym ostrzeżeniem, że jeśli nie zastanowimy się nad sobą i swoim postępowaniem, jeśli czegoś nie zmienimy i nie zaczniemy szanować otaczającej nas natury, powoli zniszczymy przyrodę i sami zaczniemy wymierać aż w końcu zginiemy razem z nią. Nie oznacza to, że zamierzam nakłaniać Was do tego, żebyście za wszelką cenę przyczyniali się do ochrony środowiska i nakłaniali do tego innych, bo nie moja w tym rola – to tylko i wyłącznie Wasza decyzja, to Wasz wybór. Jednakże uważam, że czasem warto zastanowić się nad tym jak będzie wyglądać świat, ludzka egzystencja i nasza przyszłość, jeśli w porę nie zareagujemy na wyraźne sygnały, które każdego dnia wysyła nam przyroda.

  Przyznaję nie była to łatwa książka i nie wzbudziła we mnie zachwytu ale i też nie poirytowała. Może miejscami rzeczywiście wydała się zbyt powolna, nostalgiczna i nieco „przeciągana”, niektóre wątki spłycone lub pominięte a sylwetki bohaterów słabo rozbudowane (mocno kuleje), jednak nie mogę mówić o złości, niechęci, niesmaku, czy uczuciu straconego czasu. Czytałam ją powoli i bez pośpiechu, tak jak powieść została napisana. Maja Lunde pięknie opisuje świat ale też potrafi przerazić- – czuć w tej książce jakąś nutę magii.

DLA KOGO
   „Błękit” to powieść nie tylko dla miłośników pięknego, niemal że poetyckiego stylu i poetyckich opisów – ludzi dla których nie liczy się akcja a to w jaki sposób powieść została napisana. To pozycja również dla tych, którzy aktualnie poszukują spokoju, nieśpiesznej lektury ale też nie boją się ekologicznych tematów (bez naukowej psiny, frazesów i morałów) a także ludzi wrażliwych. Może spodobać się także tym, którym na sercu leży dobry otaczającego świata a także nie boją się „trudniejszej”, melancholijnej, niekiedy monotonnej – trudnej treści.

Tytuł: Błękit | Autor: Maja Lunde | Przekład: Mateusz Topa | Wydawnictwo Literackie | Oprawa: twarda | Stron: 432