Książki

„Krowa Matylda i śnieg” Alexander Steffensmeler| Media Rodzina

 KSIĄŻKI O PODOBNEJ FORMIE ZNAJDZIESZ TUTAJ

Linia na bloga

   To pewne… zdziecinniałam na stare lata. Literatura dziecięca a przede wszystkim klasyka taka jak baśnie, czy historie z dzieciństwa wprowadzają mnie w pozytywny nastrój. Rodzą uczucie ciepła, dodają siły, pozwalają oderwać się od brutalnej rzeczywistości. Jestem dużym dzieckiem. Diagnoza postawiona.

  „Krowa Matylda i śnieg” to książka, która zwróciła moją uwagę tylko i wyłącznie ze względu na zimowy klimat – wprawdzie szukałam kolejnej książki o Świętach, jednak kiedy zobaczyłam Matyldę mimo iż jest to pozycja dla dzieci (teoretycznie) nie omieszkałam zajrzeć do środka. Jak się potem okazało książka nawiązuje nie tylko do zimy ale również świąt i prezentów – tym samym nadchodzący czas jest doskonały do tego, aby się zagłębić w lekturę.

  Tytułowa bohaterka jest krową – to widać. Krową, która mieszka w gospodarstwie razem z innymi zwierzętami takimi jak koza, kurki, świnki, pies. Nie jest jednak zwyczajną mućką, która stoi w oborze, je siano i trawę, daje mleko, codziennie muuuuuuuuczy i tyle. Matylda to krowa ciekawa świata, która nie lubi się nudzić – ciągle musi mieć jakieś zajęcie, bawić się, biegać, przeżywać przeróżne przygody. To krowa, która myśli, czuje, kombinuje, działa ale i czasem wpada w tarapaty i ma swoje problemy oraz kłopoty. Co wymyśliła tym razem? Co na nią czeka?
Nadchodzi Wigilia a to czas wzmożonej pracy dla wszystkich a że Matylda ma sporo wolnego czasu postanowiła zostać krowią pocztą i pomóc przemęczonemu listonoszowi roznieść listy a także paczki (jak się okazało jest ich tyle, że listonosz nie daje rady i boi się, że nie zdąży na czas przed Świętami). Zabiera się do pracy i wydawać by się mogło, że wszystko pójdzie dobrze (bo co jest trudnego w roznoszeniu paczek?), gdyby nie pewne przeciwności…

  Matylda zaczęła rozgościć paczki i kiedy po skończonej pracy chciała wrócić do domu, gdy nagle zaczął padać intensywny śnieg, który zasypał pola i łąki – zasypał także wszystkie drogi. Do tego zrobiło się ciemno. Biedna Matylda nie była w stanie dostrzec ścieżki – nie wiedziała w którym kierunku powinna podążać. Jak wrócić do swojego gospodarstwa? Pojawił się strach – strach przed tym, że świąteczną noc będzie musiała spędzić zdala od domu – sama, samiuteńka w ciemności. Czy rzeczywiście tak będzie? Kto pomoże Matyldzie? Czy zdoła dotrzeć do gospodarstwa i rozdać przyjaciołom prezenty? Tego nie zdradzę – powiem tylko tyle, że nie zabraknie wielu przygód, atrakcji i perypetii.

   Książki o Matyldzie stanowią serię na którą złożyło się kilka tomików a także kartonowych książeczek. Historyjki są krótkie, napisane prostym i lekkim językiem równie prostymi i krótkimi zdaniami. Można powiedzieć, że to takie „stwierdzenia”, „wzmianki” o tym co aktualnie robi lub zrobiła tytułowa bohaterka. Sama książeczka nie jest gruba – wyraźnie widać, że jest to pozycja napisana z myślą o najmłodszych. A jednocześnie mimo swojej prostoty nie ma w niej infantylizmu – przynajmniej ja tak uważam. Treść jest dość zabawna, jeszcze bardziej zabawne perypetie Matyldy jak również zabawne są ilustracje, które mogą poprawić humor. Co ważne one nie są dodatkiem do opowiedzianej historii i nie opisują tego co wypowiadają słowa. Nic z tych rzeczy! Stanowią nieodłączną część opowieści. Podobnie jak u Svena Nordqvista (autor książek o Findusa czy Mamy Mu) mówią i dopowiadają to co nie wypowiedziały słowa. Tutaj wiele dzieje się w tle, poza główną fabułą a jedna ilustracja może pokazywać wiele kolejnych czynności. Jest mnóstwo drobnych elementów, detali, szczegółów – widzianych od razu i za pierwszym razem jak również tych dostrzeżonych dopiero, kiedy spojrzymy po raz drugi, trzeci… kiedy przyjrzymy się uważnie. Co ciekawe tutaj nawet wyklejka na okładce stanowi część opowiedzianej historii stanowiąc klamrę spinającą całą opowieść. Opowieść niby prosta i zwyczajna a jednak… dłuższa, dalsza. Mimo nie jest tak szczegółowo jak u Nordqvista (uwielbiam go), za każdym razem po otworzeniu książki, można zobaczyć coś innego i nowego – jakieś ciekawe lub zabawne szczególiki i ciekawostki. A dzieje się, dzieje i to dużo – chyba najwięcej z udziałem kur. Podobnie jak u Svensona te to dają czasu – prawdziwe wariatki i skuteczny poprawiacz nastroju ^_^.

  „Krowa Matylda i śnieg” to pozycja, która może zauroczyć czytelnika w różnym wieku ale też wydać się błaha i infantylna. Punkt widzenia, zależy od punktu patrzenia – wiele też zależy od upodobań czytelnika. Ja uważam ją za prostą historię – prostą, jednak nieinfantylną, taką życiową i na swój sposób prawdziwą. Matylda zachowuje się jak krówka – daje mleko ale też czasem ucieka. Z pewnością nie prowadzi dialogów i konwersacji, jednak myśli i działa…. Urocza i miła mućka. Ponadto jej zimowo-świąteczna przygoda może nie tylko wprowadzić w zimowy nastrój ale również zachęcić i zainspirować do samodzielnego wykonania upominku, którym obdarujemy naszych bliskich. Nie musimy podążać za ogólne przyjętym konsumpcjonizmem., gonić i pędzić za promocjami, stać godzinami w kolejkach, wariować i szaleć…. bo liczy się pamięć, gest, to aby kogoś uszczęśliwić a nic nie sprawia większej radości niż upominek dany od serca i to własnoręcznie wykonany (chyba, ze ktoś jest materialistą). To także zachęta i możliwość dyskusji o tym, co ważne w czasie Świąt – co liczy się w Święta…. wzajemny szacunek, wsparcie, tolerancja, to aby być razem i dzielić się ze sobą swoim szczęściem – ludzie, najbliżsi.

  Ponadto książka jak wspomniałam wyżej pełna jest detali i szczegółów, które widoczne są dopiero oczami, bo w ilustracjach. Kurze skarpety, wiewiórka pirat, gwiazda betlejemska (poinsettia), oryginalny kalendarz adwentowy, mikołajowe skarpety…. Nie brakuje także humoru – tego widocznego ale i ukrytego, czasem może rubasznego. Z tego też względu wydaje mi się, że dzieciom trochę trzeba ją tłumaczyć i wyjaśniać – niektórych niuansów mogą one nie wyłapać i nie zrozumieć. Niemniej z krówką Matyldą można miło spędzić nie tylko przedświąteczny i świąteczny ale również zimowy czas… i nie tylko. Polecam nie tylko dzieciom 🙂

Tytuł: Krowa Matylda i śnieg | Autor: Alexander Steffensmeier | Ilustracje: Alexander Steffensmeier | Wydawnictwo: Media Rodzina | Okładka: twarda | Stron: 28