Książki

„Bo nadal Cię kocham” Magdalena Kordel

  Z reguły nie sięgam po powieści obyczajowe – od tego gatunku zdecydowanie wolę kryminały, klasykę lub baśnie. Nie oznacza to jednak, że w ogóle nie czytam książek z tego gatunku – jestem otwarta na poszczególne tytuły (np. w ramach wyzwania) ale też bywa iż przychodzi czas, kiedy potrzebuje czegoś „lżejszego”. Teraz (a nawet dłużej) taki czas nadszedł….
Twórczość Magdaleny Kordel zaznajomiłam się kilka lat temu w wakacje. Jeśli dobrze pamiętam rozpoczęłam od serii „Malownicze”, której nie doczytałam. Potem były wyzwania czytelnicze i teraz…. W tym roku w trudnym dla mnie okresie, moja mama zaczęła czytać wspomniane książki. Podczytywane co chwile na głos fragmenty nie raz i nie dwa sprawiły, że szczerze się uśmiechnęłam a nawet wybuchłam gromkim śmiechem (Ach ten Pan Miecio), natomiast przeczytany nie tak dawno w całości „Pejzaż z aniołem” wzruszył, rozczulił i sprawił, że w sercu poczułam przyjemne cięło, które rozgrzewa od środka ale i ulgę. Poczułam się jak mała dziewczynka, która z niecierpliwością oczekuje na pierwszy śnieg o raz Święta. Kiedy usłyszałam, że autorka wydaje kolejną część z serii Malownicze a następnie zobaczyłam jej zimową okładkę, zdecydowałam, że mając okazję z przyjemnością sięgnę po ten tytuł.

  Leontyna przez lata była pewna, że od kiedy podczas wojny straciła swoje dwie największe miłości, już nigdy ponownie się nie zakocha. Postanowiła zapomnieć, jednak pewnego zimowego dnia ta powoli zaczęła wracać. Starsza pani zaczyna otrzymywać listy od anonimowego nadawcy. Nie mająone adresu zwrotnego, jednak ta domyśla się kto je pisze. W obawie, że przeszłość wywróci jej świat do góry nogami, nie zamierza ich otwierać. Jednak listonosz nie daje za wygraną i listy nadal przychodzą… przychodzi grudzień, zbliżają się Święta i w tem nieoczekiwanie zatrzaśnięta od lat szuflada w małym stoliku otwiera się ujawniająć swoją zawartość. To jedno wydarzenie sprawiło, że kobieta po raz pierwszy od bardzo dawna postanawia wrócić do miejsc z czasów młodości.

  Książka opowiada historię jednej z istotnych postaci w całej serii a mianowicie Leontyny – właścicielki malutkiego sklepiku z wyjątkowymi, można powiedzieć „magicznymi” przedmiotami a właściwie starociami. Po [przybyciu do Malowniczego zbierała i przygarniała niepotrzebne przedmioty, jednak tylko wówczas, kiedy te przemówiły do niej. Miała także dar poznawania wnętrza ludzkiej duszy a także serc – patrzyła na człowieka i od razu wiedziała jaki on jest, czego potrzebuje, o czym marzy i czy przedmiot, który chciałby u niej kupić, jest jemu przeznaczony, czy też nie. To pozytywna i ciepła osoba, która zjednywała sobie serca ludzi – zdobyła także i moje. Wystarczyło jedno spotkanie bym od razu obdarzyła tę babinkę sympatią – za każdym razem, która sprawiała (i sprawia), że na sercu robi się cieplej, lżej i błogo a człowiek uśmiecha się. Jej chyba nie da się nie lubić, niestety teraz przechodzi ciężki okres a życie rzuciło na jej drogę wyzwania i ciężkie decyzje do podjęcia. W książce nie tylko dowiadujemy się o jej przeszłości ale również i tym co dzieje się aktualnie – tutaj przeszłość miesza się z przyszłością. Poznajemy historię kobiety, która została skrzywdzona przez życie, która nie potrafi zapomnieć i teraz musi stawić czoła nie tylko temu co było i co rani ale również co nadchodzi i co nadejdzie…

  Magdalena Kordel jest znana swoim czytelniczkom z lekkiego, ciepłego i swobodnego pióra a także historii, które mimo iż proste nie okazują się błahe i infantylne. Z jednej strony potrafią rozczulić i rozbawić, rodząc wewnątrz przyjemne ciepło a z drugiej poruszyć życiowe dylematy z którym człowiek może zmagać się w życiu (być może zmagał lub zmaga). Czytając „Pejzaż z aniołem” w słowach bohaterów nie jednokrotnie dostrzegałam życiową mądrość, cenną lekcję, morał i prawdę… bohaterów a właściwie to tak naprawdę Leontyny – tej pozytywnej staruszki, która zawsze tryskała pozytywną energią a teraz przechodzi trudny okres w życiu. Kiedy teraz czytałam jej historię nadal czułam ciepło, które przebijało się z poprzedniej części serii jak również powagę – taką dostojność i szacunek do kobiety. Czułam radość ale i przeszłość, klasę oraz powagę a miejscami nawet smutek, bowiem nie zabrało tutaj bólu oraz cierpienia. Uczuć, które gromadziły się w sercu uroczej staruszki przez tyle lat i które w końcu postanowiły ujrzeć światło dzienne. Musiały. Na szczęście na końcu jest jeszcze miłość, radość i nadzieja, bo przecież przecież nigdy nie jest za późno na pogodzenie się z przeszłością i na odnalezienie prawdziwego szczęścia a także miłości.

  „Bo nadal Cię kocham” to książka z którą miło spędziłam czas. Z ogromną przyjemnością przeniosłam się do małego i uroczego miasteczka, pełnego miłości i cudownej sielankowej atmosfery, jakim jest Malownicze. Z radością powróciłam do bohaterów a w szczególności pani Leontyny. Mimo iż treść porusza trudne – ważne tematy, jest pełna bólu, samotności i smutku zranionej kobiety, tak jak wspomniałam przebija się z niej także swoiste ciepło, miłość, nadzieja i dobrych ludzie, którzy kiedy człowiek upada podnoszą, nie pozwalając ponownie upaść.
I poczułam się tak jak podczas lektury „Pejzażu z aniołem” – jak mała dziewczynka, która czeka na zimę, pierwszy śnieg i Święta Bożego Narodzenia a kiedy te już nadejdą wypieka ciasteczka, lepi pierogi, stroi choinkę (nie tylko bombkami ale również dekoracjami, które przygotowała z siostrą, orzechami, pierniczkami…), wypatruje Pierwszej Gwiazdki, śpiewa kolędy razem z Mamą..
Poczułam błogość, ciepło i radość jakby ktoś otulił mnie pierzynką. Jakby wróciła mroźna, zaśnieżona zima, Wigilia i Boże Narodzenie sprzed lat, kiedy nie były one tak skomercjalizowane, świąteczne ozdoby nie pojawiały się w połowie października.
Kiedy nie liczyło się kto co i ile ma ale drugi człowiek – co od siebie może dać bliźniemu. Ludzie częściej pozytywnie nastawiali się do siebie, nie zachowywali urazy, żalu, nie obmawiali… A przy wigilijnym stole panowała ciepła, miła i rodzinna atmosfera pełna miłości i wiary, a nie ta podszyta kłamstwem i obłudą.
Nie twierdzę, że tacy są wszyscy i takie sytuacje zdarzają się w każdym domu, jednak nie oszukujmy się tamte białe Święta pokryte śniegiem oraz szronem już minęły i obecnie nabrały innego znaczenia – zostały przewartościowane. Kiedyś to śnieg, choinka, wspólnie spędzony czas, przełamanie się opłatkiem i widok najbliższych sprawiały przyjemność – teraz człowiek potrafi obrazić się, bo dostał w prezencie nie to o co chciał.
Jednak to nie oznacza, że magia Świąt już nie powróci – wszystko zależy od nas samych, od ludzi. Najnowsza powieść Magdaleny Kordel może zrodzić w sercu ciepło, radość, przywołać wspomnienia a także przypomnieć o tym co jest ważne nie tylko w Święta ale i w życiu. Przywrócić nadzieję i wiarę w lepsze jutro ale i samych ludzi. Wystarczy zrobić ten jeden krok….

UWAGA
„Bo nadal cię kocham” to szósta część serii Malownicze, dlatego najlepiej byłoby czytać całość od pierwszego tomu (najlepiej poprzedzając serią Uroczysko), jednak autorka całość napisała w raki sposób, że część czytelników spokojnie odnajdzie się w tej historii – mnie się udało i to bez znajomości wcześniejszych części z wyjątkiem tomu piątego. Miło spędziłam przy niej czas, pomimo tego, że zazwyczaj nie sięgam po takie powieści. To przyjemna obyczajówka świąteczna, taki przerywnik od tego co czyta się na co dzień. Lektura obowiązkowa dla wielbicieli twórczości Magdaleny Kordel jak i serii Malownicze jak również ciekawa pozycja na przedświąteczny czas.

Tytuł: Bo nadal Cię kocham | Autor: Magdalena Kordel | Wydawnictwo: Znak | Okładka: miękka | Liczba stron: 384

fotografia unspash