Książki

„Mikołajek jestem najlepszy” oraz „Mikołajek. Kochany Święty Mikołaju” Reneee Goscinny, Jean-Jacques Sempé

O KSIĄŻKACH Z SERII MIKOŁAJEK PISAŁAM TUTAJ I TUTAJ  Linia na bloga

  Urodził się 14 sierpnia 1926 roku w Paryżu, wkrótce jednak razem z rodziną wyemigrował do Argentyny. Ukończył francuską szkołę średnią w Buenos Aires, jednak życie zawodowe rozpoczął w Nowym Jorku by po jakimś czasie powrócić do ojczyzny, nawiązać współpracę z rysownikiem Jean-Jacques Sempé i…. powołać do życia wielu legendarnych bohaterów w tym Mikołajka i jego przyjaciół a wraz z nim całą masę dziecięcych przygód, wybryków, szaleństw, humoru i zabawy…. Jednak to nie wszystko – razem z Albertem Uderzo stworzył także Asteriksa. Reneee Goscinny – człowiek pogodny wesoły, którego głowa pełna była pomysłów.

  „Mikołajek jestem najlepszy oraz „Mikołajek. Kochany Święty Mikołaju” to książeczki z nowej serii jakie wydaje Znak Emotikon a mianowicie „Nowe przygody Mikołajka”. Książeczki mają twarde okładki, dobrej jakości papier oraz kwadratowy format, natomiast na końcu Na końcu krótkie biografie autorów Mikołajka, a także zestawienie pozostałych książeczek z przygodami tego sympatycznego chłopca. W każdej znajdziemy po osiem opowiadań opisujących perypetie tytułowego bohatera – przygody jego a także jego przyjaciół. Tutaj każdy dzień jest pełen wrażeń, atrakcji, nieoczekiwanych zwrotów akcji i… wybryków (nie tylko Mikołaja). Bo Mikołajek jest ciekawy świata, tego co ze sobą niesie i co skrywa. Chce go doświadczać, poznawać, czerpać z niego wszystko co oferuje i jeszcze więcej – ze wszystkich sił i całymi garściami.

  Raz udaje mu się zostać najlepszy uczniem w klasie (na dyktandzie zrobił tylko siedem błędów), innym razem za dobry wynik w szkole (jest ósmy z klasówki z gramatyki) dostaje od taty prezent – niespodziankę (który okazuje się utrapieniem dla całej rodziny), robi porządki w pokoju z nieoczekiwanym efektem, poznaje zasady gry w krokieta, na ulicy znajduje portmonetkę pełną pieniędzy i to nie wszystko… Mikołajek okazuje się być prawdziwym bohaterem, u fryzjera doprowadza mamę o zawrót głowy, by potem postanowić jej pomóc a kiedy zbliża się grudzień i tak wyczekiwane Święta Bożego Narodzenia postanawia napisać list do Świętego Mikołaja…. potem razem z tatą idzie na strych po pudełko z bombkami, łańcuchami i lampkami, stroi świąteczne drzewko (z nieoczekiwanym efektem)… cała masa przygód, psot i perypetii, bo przecież psoty i żarty pamięta się najdłużej i najlepiej ^_^

   Mikołajek… Mikołajek… świat widziany oczami i opisany słowami dziecka… z dozą humoru, szczerze ale jednocześnie prawdziwie. Bez komplikacji i zbędnych słów, bo nie ma po co komplikować. Według mnie autor zrobił to w rewelacyjny sposób, tak jakby w trakcie pisania stawał się małym chłopcem. Myśli, słowa a przede wszystkim spostrzeżenia – dosłownie jak u dziecka. Ponadto opisane sytuacje są zwyczajne –  dotyczą nas wszystkich i zostały tutaj przedstawione bez wymyślania i wydziwiania. A w tym wszystkim rodzina, dziecięca szczerość, radość, zabawa. W trakcie lektury niejednokrotnie pomyślałam „Jakie to prawdziwe i mądre”… W tym prostym tekście, dziecięcych słowach jest wiele prawd z życia, które mogą skłonić do przemyśleń i czegoś nauczyć. Tutaj każdy dzień przynosi kolejną-inną przygodę z której można wyciągnąć jakieś wnioski, z kolei przygody Mikołajka mogą wywołać uśmiech na twarzy czytelnika w każdym wieku. I mimo iż do tej pory nie zachwycałam się nad tą serią, tak na „stare lata” poczułam sympatię do tego urwisa, miło spędzając czas ^_^