Książki

„Kręgi Magii. Cienie na niebie” Kamil Murzyn | Ulitamte

  „Kręgi Magii. Cienie na niebie” wydawnictwa Ultimate Comics to komiksowy debiut Kamila Murzyna będący pierwszym tomem/zeszytem z cyklu Kręgi Magii. Polski komiks o którym usłyszałam już dawno na jednym z blogów komiksowych i który od razu wzbudził moje zainteresowanie – nie tyle ze względu na oprawę graficzną (która skojarzyła mi się ze starymi grami) co bajkową treść, motyw drogi i… nawiązanie do „Władcy pierścieni”Jestem świadoma, że to rasowe młodzieżowe fantasty, jednak to nie stało na przeszkodzie abym chciała po niego sięgnąć – przecież wiele książek zostaje napisanych z myślą i w taki sposób aby trafić do szerszego grona odbiorcy.FABUŁA
 „Cienie na niebie”
to dopiero wstęp, nieśmiały zarys opowieści, takie rozpoczęcie do głębszej historii. Tym samym nie spodziewajcie się, że zarówno świat przedstawiony jak i fabuła będą rozbudowane, wypełnione wieloma wątkami, okraszane ciągłą akcją, napięciem, niepewnością, brawura…. Tak naprawdę poza tym, że kraina do której przenosi nas autor jest pogrążona w mroku a na północy jest skuta mrozem i posypana śniegiem, który topnieje – ogólnie mało przyjazna i przyjemna, dowiadujemy się niewiele o tym świecie.Page_1.jpg  Poznajemy naszych głównych bohaterów – czterech młodocianych złodziejaszków – Randala, Czermienia, Gawrona i Rzepika, którzy wychowani w owianej złą sławą Przełęczą Cieni tworzą zgraną szajkę ukrywającą się w górskiej grocie. Ze względu na trudne warunki (przełęcz jest odosobnionym miejscem w górach, do tego dochodzi zima) i fakt, że są jedynie dziećmi, ich życie nie należy do najłatwiejszych a przede wszystkim najszczęśliwszych – młodzi, szaleni a pozbawieni podstawowych środków do życia, każdego dnia muszący walczyć o byt i przetrwanie.  Nic więc dziwnego, że chłopcy postanawiają opuścić rodzime miejsce i udać się tam, gdzie świeci Słońce o którym słyszeli jedynie z opowieści.
  Pewnego dnia nadarza się ku temu idealna okazja – okazuje się, że w Przełęczy pojawił się samotny wóz zmierzający na zachód, który można by obrabować… nie można z niej nie skorzystać. Chłopcy jeszcze nie zdają sobie sprawy, że czeka na nich niesamowita przygoda w której centrum znajdą się oni a także tajemnicze pudełko, które jest poszukiwane przez wiele osób i to o nie koniecznie czystych intencjach.

Circles of Magic comic 1BOHATEROWIE
  Jak już wspomniałam główni bohaterowie to grupa łotrzyków, którzy mimo swojej mało uczciwej profesji przede wszystkim są i przez cały czas pozostają dziećmi. Z jednej strony roztrzepani, ciekawi świata, rządni przygód, atrakcji, adrenaliny, natomiast drugiej samotni i nieszczęśliwi – pragnący uczucia ciepła, miłości przede wszystkim rodziny. Tak na prawdę świadomie i z własnej woli nie zdecydowali czym będą się zajmować i jak żyć. To życie i trudne warunki miejsca w którym przyszło im mieszkać zdecydowały za nich –  życie podjęło ostateczną decyzję a nie oni. Nie mieli wyboru – brak rodziny, zimno, chłód, mróz, trudności ze zdobyciem pożywienia…. byli (i są) jedynie dziećmi rzuconymi na trudną ścieżkę życia – niczym na pożarcie. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia zapragnęli zmiany – zmiany, która mogłaby być zmianą na lepsze i odmienić ich los. I kiedy nadarzyła się okazja postanowili z niej skorzystać. A Słońce? W świecie, gdzie panuje wieczna zima, chłód i mrok byłoby niczym wybawienie. And this one. Nie można powiedzieć, że są źli, dwulicowi i bezwzględni – to nie rasowi przestępcy i typy „spod ciemnej gwiazdy” a drobne złodziejaszki – rozrabiaki. Nikogo nie krzywdzą i nie zabijają a jedynie okradają – nawet wydawać by się mogło, że traktują to nie tylko jako szansę na przetrwanie ale przede wszystkim dobrą zabawę. Wszystkie zdobyte łupy zanoszą do ukrytej groty o której wiedzą jedynie oni – tam dzielą się nimi i przetrzymują. Według mnie są na prawdę przesympatyczni i na swój sposób uczynni, życzliwi, mili i pomocni. Na pierwszy rzut oka do siebie podobni – niemal tacy sami, jednak kiedy przyjrzymy im się dokładniej dostrzeżemy, że każdy z nich prezentuje zupełnie inny charakter i cechy, które uzupełniają siebie nawzajem. Od razu wzbudzili moją sympatię, ale też przywołali na myśl grupkę Hobbitów z powieści Tolkiena (Frodo, Sam, Merry i Pippin), którzy tworzyli zgraną paczkę przyjaciół. Same przygody Randala, Czermienia, Gawrona i Rzepika i podróż w którą się wybierają w jakimś stopniu można porównać do Drużyny Pierścienia –  zarówno w komiksie jak i powieści pojawia się motyw grupy/drużyny, podróży, drogi, a bohaterowie wpadają w tarapaty, natomiast tajemnicza skrzynka jest niczym złoty pierścień (i jeden i drugi artefakt skrywa w sobie tajemnicę).Circles - Into Shadow PassTOLKIENOWSKIE INSPIRACJE
  Moje Tolkienowskie skojarzenie również nie jest bez podstaw. Autor nie ukrywa, że tworzenie serii Kręgów Magii rozpoczął w szkole średniej, kiedy popularne były zarówno gry fabularne jak również Władca Pierścieni, którego to ekranizacja wchodziła do kin. To w tym wszystkim a także fantastyce młody twórca poszukiwał inspiracji, ciekawych wątków, motywów i powoli układał w swojej głowie – cegiełka po cegiełce. Proces tworzenia zarówno świata Kręgów Magii jak i pierwszego zeszytu trwał latami i ciągle ulegał zmianom aż w końcu ujrzał światło dzienne. Co ciekawe uważni i zaznajomieni z tematem czytelnicy w treści doszukają się także pewnych odniesień do legend arturiańskich.

Circles of Magic comic 2

OPRAWA GRAFICZNA
  Rysunki są przejrzyste, dokładne i dość szczegółowe, jednak i nie bez przesady a z umiarem – po prostu ładne, staranne i z dbałością o każdy aspekt. Całość została utrzymana przeważnie w pastelowych, niebieskich barwach wraz z jego odcieniami – nie razi w oczy i nie odstrasza pozwalając skupić się zarówno na fabule jak i samych obrazach… Jednak i kolor ma tutaj znaczenie – jak wiadomo niebieski to zimny kolor a ten tylko podkreśla, że Przełęcz nie jest przyjemnym i ciepłym miejscem.

PODSUMOWANIE
  „Kręgi magii..” nie są skomplikowanym i wybitnie rozwiniętym komiksem. Jak już wspomniałam to dopiero wstęp do głębszej historii, taka zapowiedź, która niestety nim na dobre się rozpoczyna już się kończy, pozostawiając czytelnika z poczuciem niedosytu i ciekawością co wydarzy się dalej. Na ten moment trudno powiedzieć w jakim kierunku potoczy się całość, jednak miejmy nadzieję, że jak najlepszym – bądź co bądź historia ma potencjał. Kamilowi Murzyn udało się stworzyć prosty, jednak nie infantylny komiks, który może spodobać się zarówno dzieciom jak i dorosłym – nie tylko fanom fantastyki (każdy może dobrze się przy nim bawić). Oczywiście jak przystało na gatunek (fantastyka) nie brakuje w nim nie tylko magicznych elementów ale również stworzeń, jednak nie ma ich wiele. Mimo panującego w nim chłodu, zimna a miejscami również „mroku” i tajemnicy, to bezpieczny w odbiorze komiks, pozbawiony bezsensownej i nie potrzebnej przemocy a także agresji. Według mnie to interesujący komiks.

DODATKI I NIEŚCISŁOŚCI
  Na końcu komiksu autor umieszcza stronę z opisem postaci, dodatek po całej już historii a także kilka stron ze szkicami i rysunkami koncepcyjnymi (według mnie lepiej gdyby były na samym początku aby młodym czytelnikom było łatwej połapać się kto jest kim). Ponadto jeden z bohaterów (Gawron) uszkadza sobie kostkę. w jednej ze scen jeden z bohaterów, zdaje się sprawny, a dwie strony dalej okazuje się, że skręcił sobie kostkę – podczas gdy w fabule nie wyjaśniono jak do tego doszło.  

Tytuł: Kręgi magii. Cienie na niebie” tom 1” | Scenariusz: Kamil Murzyn | Rysunki: Kamil Murzyn | Wydawca: Ultimate Comics | Objętość: 52 strony |  Oprawa: miękka

ilustracje