Książki

„Nowa Jadłonomia. Roślinne przepisy z całego świata” Marta Dymek | Marginesy

W celu uniknięcia SPAM-u a także dublowania komentarzy, możliwość komentowania automatycznie została wyłączona (nie wiem dlaczego). W związku z tym chciałabym przekierować Was do recenzji poprzedniej książki Marty Dymek „Jadłonomia po polsku” – jeśli chcielibyście wypowiedzieć się na temat książki, kuchni roślinnej a także/lub macie jakieś inne własne przemyślenia, możecie zrobić to TUTAJ. 

Przepraszam za utrudnienia.

Linia na bloga

  Jakiś czas temu na blogu pisałam o Pani Marcie Dymek jak również Jej najnowszej książce „Jadłonomia po polsku”. Niedawno ku mojemu zaskoczeniu dzięki uprzejmości wydawnictwa Marginesy miałam okazję przyjrzeć się poprzedniej książce autorce a mianowicie „Nowej Jadłonomi” w wersji mini, która była kontynuacją „Jadlonomi” i jednocześnie drugą książką kucharską w dorobku Pani Marty. Gwoli przejrzystości i czytelności wpisu, starałam się opisać książkę jak najkrócej.''Nowa Jadłonomia'' Marty Dymek ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy (fot. materiały prasowe / Zuza Krajewska)  „Nowa Jadlonomia” to książka, która inspirowana wieloma podróżami Marty Dymek w trakcie których zwiedziła ponad 50 krajów, poznawała nie tylko nowe kultury, tradycję i ludzi ale również nowe przyprawy,  produkty, smaki, aromaty, potrawy… tym samym można powiedzieć, że książka jest kulinarnym pamiętnikiem z jej podróży. Książka powstawała 2 lata.

CO ZNAJDZIESZ W ŚRODKU
WSTĘP
– na samym początku autorka piszę o tym co było przyczyną napisania książki a także przesyła podziękowania dla osób, które przyczyniły się do jej powstania. Następnie omawia stosowane przyprawy oraz produkty (podaje ich właściwości, koszt, miejsce w którym można je kupić), przelicznik miar kuchennych oraz informację o przydatnych sprzętach. Następnie mamy rozdziały z przepisami. Na początku każdego z nich umieszczono listę przepisów, które się w nim znajdują.

ŚNIADANIA – paprykarz jaglany (jest na blogu), buraczana granola, Faux gras, czy Congee…
MAŁE DANIA – tatar z suszonych pomidorów, botwinka po wietnamsku (przepis jest na blogu),  fistaszkowa surówka z marchwi…
ZUPY – barszcz ukraiński, Pho,  krem z pietruszki z tahiną, zupa kimchi…
DUŻE DANIA – szwedzkie klopsiki z żurawiną, zielone curry, naleśnik z kimchi, kapusta z Kereali…
DESERY – anoko, bajaderki ciecierzycowe, babka pomidorowa (na blogu jest piernik)…..
NAPOJE – kawa po islandzku, Horchata, karaibski poncz marchewkowy…..
PRZEPISY PODSTAWOWE – kimchi, wegańskie puree ziemniaczane z żółtkiem, koreański majonez (w sumie są trzy przepisy na majonez)
INDEKS – 
alfabetyczny z uwzględnieniem składników występujących w potrawach

Całość zawiera  jedynie 100 przepisów, w tym 17 na słodko

(fot. materiały promocyjne)

  Każdy przepis opatrzony jest indywidualnym wstępem w których autorka przytacza historię powstania przepisu, jakąś anegdotkę, myśl, wspomnienie lub po prostu opowiada coś o tej potrawie. Osobiście lubię takie elementy – dzięki temu nie tylko poznajemy historię potrawy ale również mamy wrażenie jakbyśmy otrzymali przepis od znajomej, koleżanki, cioci….
Na samą recepturę przełożyły się: lista produktów wraz gramaturą i uwzględnieniem zamienników, niekiedy ilość porcji, przygotowanie potrawy, z czym można ją podać (z czym smakuje najlepiej), dlaczego należy koniecznie użyć dokładnie tego, co jest podane w przepisie, jak również wskazówki, rady odnośnie przygotowania a także finalne zdjęcie potrawy. Zdjęcia są proste i nieudziwnione – naturalne, natomiast same przepisy są napisane w prosty i zrozumiały sposób – bez komplikacji, zbędnego gadania i przedłużania (dokładnie tak samo jak na blogu autorki), dzięki czemu każdy przepis nie wydaje się nazbyt skomplikowany. Autorka przykłada w nich również wagę do niemarnowania jedzenia. I tak jeśli w przepisie pojawia się jakiś składnik/produkt z którego potrzebujemy, tylko część lub połowę, to zawsze zaznacza, gdzie i w jaki sposób jeszcze możemy go wykorzystać (np. kiedy gotujemy bulion na zupę i zostają nam warzywa, co możemy zrobić z tych warzyw). Ponadto przepisy nie wymagają użycia wymyślnych sprzętów kucharskich – tak naprawdę wystarczą nam podstawowe naczynia i prosty blender. Na końcu znajdziemy informacje, gdzie kupić bardziej wyszukany składnik i czy ewentualnie można go zastąpić oraz z czym podać daną potrawę. W oznaczaniu dań, które chcemy ugotować pomagają aż trzy kolorowe zakładki.

(fot. materiały promocyjne)

CO JESZCZE W TYM RÓWNIEŻ UWAGI
W przepisach z jednej strony znajdziemy naturalne i proste produkty – lokalne warzywa, owoce, dodatki, które można kupić w większym supermarkecie, czy na bazarku, natomiast z drugiej sporo tych „egzotycznych”, które jak już wspomniałam wymagają zakupów w internecie (chyba, że część dostaniecie w Kauflandzie lub tygodniach tematycznych w Biedronce i Lidlu). Ponadto nie spodobało mi się to, że mimo iż w Polsce można tanio kupić orientalne przyprawy, autorka najczęściej stosuje te „oryginalne” – świeże, drogie, które kupimy jedynie w specjalistycznych sklepach. Jednakże to już wolny wybór.
Receptury nie wydały mi się jakieś szczególne czy wyjątkowe – fakt większość to te orientalne i egzotyczne, ale tak na prawdę na zasadzie weź produkty, posiekaj, wymieszaj i ugotuj z tym, że tym razem często dodamy innych, orientalnych i oryginalnie drogich przypraw.  Z jednej strony te dodatki utrudniają gotowanie, natomiast z drugiej mogą poszerzać horyzonty i zachęcać do poznawania nowych smaków jak również eksperymentów w kuchni – ponadto my sami zamiast kupować oryginalne przyprawy, możemy skorzystać z dostępnych w Polsce ich odpowiedników dostępnych. Sekcja desery rozczarowuje a część przepisów jednak może wydać się (i najprawdopodobniej jest) skomplikowana, dlatego nie sprawdzi się dla osób szukających łatwych receptur.

(fot. materiały promocyjne)

MARTA DYMEK POKAZUJE
Jednocześnie większość przepisów jest tak elastycznych,
że spokojnie można je odrobinę modyfikować po swojemu, wedle własnych potrzeb, smaków, upodobań a także produktów jakie aktualnie mamy w domu i co jest dostępne w Polskich sklepach.
Tak na prawdę Marta Dymek pokazuje i udowadnia, że mając do dyspozycji kilka prostych produktów np. seler, pomidory, rodzime przyprawy jak również naczynie do zapiekania oraz piekarnik, można wyczarować aromatyczne i smaczne danie, które być może zachwyci smakiem i odczaruje „nielubiane” przez kogoś warzywo. I to nie wszystko… jedynie z jednego składnika i przypraw możemy wyczarować kilka wariantów smakowych począwszy od przystawek przez śniadania, dania główne a skończywszy na kolacyjnych smarowidłach.

Marta Dymek (fot. Zuza Krajewska)

  Jeśli chodzi o smak potraw to te które przygotowałam okazały się dla mnie zbyt mało aromatyczne (musiałam je doprawić) lub odwrotnie – dodatek mleczka kokosowego i przypraw zdominował smak potrawy pomimo iż np. zmniejszyłam ilość kokosu o połowę (np. w kremie z buraka zamiast 400 ml mleczka kokosowego, dla mnie wystarczyłoby 100 ml), jednak to kwestia indywidualna.
Słodkości mnie nie interesowały, ponieważ nie lubię słodyczy, natomiast rozdział z napojami okazał się zbędny, ale to również kwestia indywidualna. Zauważyłam również, że niektóre przepisy w zbliżonej formie znajdziemy na blogu, jednak w przypadku książek kucharskich to normalne. Ponadto odniosłam wrażenie, że książka to trochę przerost formy nad treścią: niby ma zachwycać przepisami, smakiem itp a także zachęcać do poznawania nowych smaków a tak naprawdę niczego takiego nie poczułam. Część przepisów już gdzieś widziałam w internecie (oczywiście nie takie same), o innych słyszałam, inne przygotowałam z głowy, inne mnie nie zainteresowały lub wydały się zbyt dziwne/nie możliwe do wykonania…. co nie oznacza, że w książce nie znalazłam inspiracji. OWSZEM ZNALAZŁAM i to nawet dość sporo, jednakże modyfikowałam i zamierzam modyfikować je wedle własnych potrzeb – sosy sojowe pominąć, ocet również, dodać coś od siebie aby były bogatsze w warzywa (a nie np. same strączki), bardziej kolorowe, zawierały więcej warzyw.

(fot. materiały promocyjne)

CZEGO BRAKOWAŁO
W książce brakowało mi: czasu przygotowania, niekiedy liczby porcji, którą uzyskamy po wykonaniu przepisu. ewentualnie kaloryczności. Mogłoby też być więcej wrażeń autorki z podróży – chętnie poczytałabym więcej o tych wszystkich podróżach a także obejrzała więcej zdjęć z tych wypraw np. przy przepisie na sycylijski krem z bobu choć jedną fotografię z Sycylii i np. jakąś ciekawostki, czy anegdotkę o tym miejscu itp. . Jednak wspomniane treści. Nie zamiast przepisów ale dodatek. A tak w książce jest ich chyba z dziesięć takich zdjęć….  To wszystko tylko dodałoby klimat tamtego miejsca a także sprawiło, że sama choć na chwilę przeniosę się na drugi koniec świata nie wychodząc z domu. Niemniej to już kwestie indywidualne – moją opinie macie wyżej, jak również niżej w pigułce.

(fot. materiały promocyjne)

DLA KOGO
Pomijając miłośników Marty Dymek, „Nowa Jadlonomia” może okazać się ciekawa dla fanów kuchni roślinnej, egzotycznych smaków tych, którzy chcą je poznać bez wyjazdu z Polski jak również kombinatorów którzy mają trochę czasu postać w kuchni i lubią eksperymentować. Z jednej strony mnie nie zachwyciła a z drugiej zaskoczyła, ile znalazłam w niej inspiracji dla siebie. Gdybym miała porównać ją do innych książek autorki, to pod względem przepisów chyba jednak właśnie ona  niżeli „Jadlonomia po polsku” bardziej przypadła mi do gustu (nawet pomimo tego, że lubię kuchnię orientalną a także brakowało mi książki z polską kuchnią sezonową), jednakże to najnowszą książkę poleciłabym zarówno dla tych, którzy stawiają pierwsze kroki w kuchni wegetariańskiej/wegańskiej jak również szukają prostych, „zwyczajnych” przepisów.

JADŁONOMIA PO POLSKU CZY NOWA JDŁONOMIA – KTÓRA LEPSZA
Nie będę oceniać – jeszcze za mało tych książek używałam. Książki są od siebie inne. Według mnie mając możliwość nie zaszkodzi samemu sprawdzić, wypróbować a następnie wyrobić opinie. Zarówno i jedna i druga może stanowić ciekawą kulinarną przygodę. „Jadłonomię po polsku” z pewnością poleciłabym zarówno tym którzy stawiają pierwsze kroki w kuchni wegetariańskiej/wegańskiej jak również szukają prostych, „zwyczajnych” przepisów.

(fot. materiały promocyjne)

Linia na bloga

„NOWA JADŁONOMIA” W PIGUŁCE DLA NIECIERPLIWYCH

Plusy
mały format książki (jest też duży)
porady (np. odnośnie zamienników, sposobu podania itp.) do każdego przepisu
porady odnośnie przypraw, składników – to gdzie można je kupić
krótkie wprowadzenia do przepisów, w których to autorka opowiada coś o tej potrawie – dzięki temu nie tylko poznajemy historię potrawy ale również mamy wrażenie jakbyśmy otrzymali przepis od znajomej, koleżanki, cioci…
♦ 
na końcu znajdziemy informacje, gdzie kupić bardziej wyszukany składnik i czy ewentualnie można go zastąpić oraz z czym podać daną potrawę
bardzo dobrze, szczegółowo i klarownie opisane sposoby przygotowania dań, niekiedy z ilustracyjnymi zdjęciami wykonania krok po kroku (np. lasagne z selera)
przepisy są dość elastyczne i można je modyfikować
wszystko jest zrozumiałe, dzięki czemu każdy przepis nie wydaje się nazbyt skomplikowany
przepisy nie wymagają użycia wymyślnych sprzętów kucharskich – tak naprawdę wystarczą nam podstawowe naczynia i prosty blender
♦ 
autorka przykłada wagę do niemarnowania jedzenia. I tak jeśli w przepisie pojawia się jakiś składnik/produkt z którego potrzebujemy, tylko część lub połowę, to zawsze zaznacza, gdzie i w jaki sposób jeszcze możemy go wykorzystać (np. kiedy gotujemy bulion na zupę i zostają nam warzywa, co możemy zrobić z tych warzyw)
nieudziwnione, naturalne zdjęcia
 może zachęcić do eksperymentowania w kuchni i poszerzyć horyzonty 
może zachęcić do próbowania nowych smaków
ciekawa pozycja dla ludzi chcących poznać nowe smaki bez wyjazdu z Polski
ciekawa propozycja dla fanów kuchni roślinnej oraz egzotycznych smaków z całego świata
trzy wstążkowe zakładki, które pomagają w oznaczeniu przepisów

(fot. materiały promocyjne)

Minusy
druk jest bardzo mały (nawet w dużym formacie) a do tego zielony co sprawia, ze osoba z trochę gorszym wzrokom niż sokoli może mieć problem z odczytaniem przepisów
♦ w przepisach znajduje się wiele egzotycznych, „wymyślnych” składników, których nie znajdziemy w każdym sklepie a tym bardziej stacjonarnym/osiedlowym – potrzebne są zakupy w specjalistycznych sklepach – najczęściej internetowych
♦ mimo iż w Polsce można tanio kupić orientalne przyprawy, autorka najczęściej stosuje te „oryginalne” – świeże, drogie, które kupimy jedynie w specjalistycznych sklepach
♦ mimo iż przepisy z reguły są proste, część wymaga więcej pracy – jest bardziej wymagająca i skomplikowana, dlatego nie sprawdzi się dla osób szukających łatwych przepisów
♦ rozdział z deserami rozczarowuje – tak naprawdę nie zauważyłam aby przepisy miały wiele wspólnego z innymi państwami (mógł pojawić się przepis np. na buñuelos de boniato, czylimalijskie  pączki z batata
♦ sporo dań nie budzi większych emocji, czy zachwytu
♦ nie podano czasu przygotowania potrawy
mało przepisów (jedynie 100) w szczególności na dania główne.
trzy przepisy na majonez
.

(fot. materiały promocyjne)

Neutralne
♦ trochę przerost formy nad treścią: niby ma zachwycać a tak naprawdę wszystko począwszy od składników, obróbki i przygotowania jest taka sama jak w innych przepisach autorki (na zasadzie: pokrój, wrzuć, wymieszaj) z tym, że tym razem niejednokrotnie mamy wymyślne dodatki i produkty, które ciężko jest kupić i na które trzeba wydać trochę pieniędzy w specjalnych sklepach (autorka korzysta z oryginalnych a przecież w Polsce również można tanio kupić orientalne przyprawy)
♦ dla mnie dania są zbyt mało aromatyczne – muszę więcej doprawiać
książka dla kombinatorów którzy mają trochę czasu postać w kuchni i lubią eksperymentować
♦ dla mnie zbędny okazał się rozdział z przepisami
♦ część przepisów w takiej lub podobnej formie jest na blogu.
♦ jest po prostu w porządku

Ocena  wystawię jak więcej z tej książki ugotuje ^_^ Na pierwszy rzut oka 4,5? xD

JAKBY NIE BYŁO KSIĄŻKA MNIE ZAINSPIROWAŁA W JAKIMŚ STOPNIU ZASKOCZYŁA.

  Tytuł: Nowa Jadłonomia. Przepisy z całego świata | Autor: Marta Dymek | Wydawnictwo: Marginesy | Okładka: twarda | Stron: 280

fot. materiały prasowe Wydawnictwa Marginesy

Jedna myśl na temat “„Nowa Jadłonomia. Roślinne przepisy z całego świata” Marta Dymek | Marginesy

Możliwość komentowania jest wyłączona.