Książki

„Pożyczalscy pomszczeni” Mary Norton | Wydawnictwo Dwie Siostry

  Dokładnie 28 marca rozpoczęłam swoją przygodę z przesympatyczną rodziną malutki ludzików (tudzież elfów, skrzatów) panem Strączkiem, Dominiką i ich córką Ariettą zwanymi Pożyczalskimi. Jednak każda przygoda kiedyś dobiega końca, każda podróż ma swój cel do którego dążymy, każda w pewnym monecie – musi się zakończyć. W kwietniu (dokładnie 21 kwietnia) przyszedł czas bym i ja zakończyła swoją wędrówkę, która okazała się najdłuższą ze wszystkich czterech, które przeszłam do tej pory.Pożyczalscy pomszczeni 2  Życie państwa Pożyczalskich było bardzo burzliwe. Pierwsze chwile grozy przeżyli, kiedy to ich spokojne i ułożone życie pod podłogą w starej willi zaburzył fakt, że zostali odkryci przez człowieka. Zmuszeni do przeprowadzki zamieszkali na łące, gdzie spotkały ich kolejne trudności takie jak ulewy, groźne łasice, żuki, chrabąszcze… Potem kolejna przeprowadzka i poszukiwanie własnego miejsca… podróż do legendarnego miasteczka Mały Potok, gdzie zamieszkali w wygodnym Bluszczowym Domku ale i spotkali się z zawiścią sąsiadów. Uwięzienie, próba ucieczki, pragnienie wolności ale i oswobodzenie. Rodzina jeszcze jak nigdy pragnęła spokoju, chwili wytchnienia, relaksu, spokojnego życia… Zmuszeni do ponownego poszukiwania nowego (w nadziei stałego i bezpiecznego lokum) trafili na opuszczone probostwo, zamieszkiwane niegdyś przez innych Pożyczalskich. Miejsce tym bardziej wydaje się być idealne, iż nadal opiekują się nim Ludzie a co z tym idzie – będzie od kogo „pożyczać” na własność, więc środków do życia im nie zabraknie. Ponadto w sąsiedztwie mieszkają ich dawni krewni, których będą mogli odwiedzać, tym samym nie poczują się samotni. Dlatego Pożyczalscy decydują się opuścić Bluszczowy Domek w Małym Potoku i w nowym domu rozpocząć nowe życie. Niestety bolesna przeszłość nadal daje o sobie znać… w ślad za Pożyczalskimi podążają ich niedawni porywacze, którzy jeszcze nie dali za wygraną i nie odpuszczą chęci wzbogacenia się na tych małych „istotach”  Powtórzę się jak stara zacięta płyta – Mary Norton stworzyła świat, który z jednej strony baśniowy i magiczny, z drugiej został pozbawiony słodzenia, lukrowania przeistaczania rzeczywistości. Nie znajdziecie tutaj wszechobecnego cukru od którego aż mdli a opowieść, która potrafi i może wciągnąć. Autorka nie szczędzi rozbudowanych opisów, nie upraszcza, nie lukruje – często skupia się na szczegółach, dokładnie je opisując co pozwala lepiej poznać bohaterów a także wniknąć w ich świat. Jedni pomyślą „nuda”, „coś okropnego” ale to właśnie dzięki tym wszystkim elementom wszystko to co zrodziło się w wyobraźni autorki, czytelnik może zobaczyć własnymi oczami – nie tylko zobaczyć ale również doświadczyć, poczuć wszystkimi zmysłami i przeżyć wszystko to co przeżyli nasi bohaterowie. Każdy promyk słońca, każdą kropelkę deszczu, powiew wiatru, ciepło poranka, chłód wieczora, radość, smutek, strach… To cudowne uczucie móc „wejść” do książki – uczestniczyć we wszystkich opisanych wydarzeniach a także przygodach. Nie tylko zobaczyć ale również poczuć – stać się częścią opisanej historii a nie tylko obserwatorem.
Oczywiście nie każdy zdoła to poczuć i zobaczyć, nie każdego ten świat wciągnie – upodobania czytelnicze są różne, ale wiem też, że nie jest to niemożliwe. Wszystko zależy od czytelnika – od tego co czuje, jego wyobraźni, wewnętrznego dziecka, tego czy da się porwać i ponieść opowieści. Z tym bywa różnie, jednak nie jest to niemożliwe – warto ulec i spróbować. Duża w tym zasługa polskiego przekładu za który w przeciwieństwie do poprzednich tomów nie odpowiada Maria Wisłowska a Urszula Gutowska. Zastawiam się skąd ta różnica – niemniej mimo pewnych dość dziwnych zabiegów (pisałam o nich TUTAJ) udało się zachować „starodawny” klimat adekwatny to lat, kiedy to książka była pisana.  Akcja piątego tomu toczy się powoli – można powiedzieć, że płynie niczym rzeka, tak leniwie i spokojnie, jednak nie mogę powiedzieć, że jest nudno, choć nie tak ciekawie jak w przypadku pierwszej, czy to drugiej części. Niemniej nie nudziłam się – akcja podobnie jak nurt rzeki powoli nabiera rozbiegu, stając się coraz bardziej żywszą i przybierając styl kryminału. Można powiedzieć, że „im głębiej w las tym ciekawiej”. Na początku obserwujemy jak rodzina szuka nowego domu, jak przedziera się przez chaszcze i zarośla do nowego domostwa a następnie powoli od nowa buduje i urządza nowe mieszkanie a także odnawia kontakty z dawnymi krewnymi. Ponownie otrzymujemy możliwość ujrzenia świata z zupełnie innej perspektywy – istot mniejszych, spojrzeć na ich życie odzienie, problemy jak również trud i wysiłek, który muszą włożyć w urządzenie nowego mieszkania. Borykamy się z ich bolączkami, widzimy ile pracy, trudu i determinacji potrzeba aby osiągnąć cel, to że nie można się poddawać, zniechęcać, nastawiać na „nie” a powoli podążać ku postawionemu celowi. To także przyjaźń, zaufanie i więzi rodzinne – to jak są one ważne, że warto je pielęgnować, troszczyć się, utrzymywać… bo rodzina jest bardzo ważna, najważniejsza i daje poczucie szczęścia oraz bezpieczeństwa.  Jednocześnie w tym tomie spotkałam się z pewnymi zgrzytami odnośnie całej serii. Autorka delikatnie nakreśla wydarzenia z poprzednich tomów z których nie wszystkie zgadzały mi się z obecnymi wydarzeniami. Ponownie czytamy o ciotce Lucy, którą poznaliśmy w pierwszym tomie (trzeba wygrzebać ją z zakamarków pamięci) czy Eggletinie o której mówiono Arrietcie, że pożarł ją kot a w rzeczywistości nikt jej nie pożarł – mało tego razem z braćmi żyje sobie spokojnie gdzieś na uboczu, nie myśląc o starzejących się rodzicach (smutne). Zastanawia mnie również wprowadzenie dwóch wątków para nienormalnych: przemiłej jasnowidztwo, która pomaga ludziom w odnalezieniu Pożyczalskich jak również duchów, które okazują się nie być duchami a naturalnymi zjawiskami, które mają miejsce w domach jak załamanie świstała. Trochę poszukałam w „historycznych” źródłach i dowiedziałam się, że niegdyś w Anglii ludzie interesowała wizja przyszłości, zjawy, duchy itp. Osobiście czuje pewne wątpliwości – nie chciałabym aby dziecko po przeczytaniu tej książki zrozumiało, że chodzenie do wróżek i jasnowidze nie szkodzi a wręcz jest przyjemne, fajne i w sumie „nie zaszkodzi”. A duchy? Czy to rzeczywiście normalne zjawisko? Czy duchy istnieją. Osobiście na ten temat mam swoje zdanie. Według mnie te tematy należałoby wyjaśni zarówno w trakcie jak i po lekturze książki.  W tym tomie podobnie jak w  „Pożyczlascy w przestworzach” można odczuć jeszcze większy strach nie tylko przed tym co niesie ze sobą życie ale i ucieczką. Strach i ucieczką przed człowiekiem, który dla zysku i sławy jest gotów nawet do najpodlejszych czynów. Tego, który sieje strach a pojawienie się może nieść zniszczenie. A wszystko tylko i wyłącznie z chciwości i chęci zysku aby uigrać coś dla siebie, za wszelką cenę – idąc „po tak zwanych trupach”. Ponownie tak w środku może zrobić się nieprzyjemnie, jednak cały tom nie ma negatywnego wydźwięku a w treści przemyca istotne symbole a także lekcje, chociaż jestem świadoma, że nie każdy je dostrzeże. Wyżej wspominałam o dobrym przekładzie za który tym razem odpowiada Urszula Gutowska (a nie Maria Wisłowska jak to było przy poprzednich tomach). Już pisząc o pierwszym tomie (TUTAJ) wspominałam o pewnych „różnych” zabiegach w tłumaczeniu imion bohaterów gdzie to Homily zastąpiono Dominiką, Poe panem Straczkiem a ciotkę Lupy – Lucy. W tym tomie młodzieniec Peargreen stał się Okrzynkiem, nastomiast Spiller, którego poznajemy już w trzecim tomie nadal jest Spillerem. Trochę „dziwne” – rozumiem, że to dla płynności języka, być może również fonetyki, ale mnie osobiście nieco się ze sobą gryzie (jeśli tłumaczyć to wszystko lub nie tłumaczyć niczego). Niemniej nie wnikam w pomysł tłumaczki, najważniejsze by tekst został zaakceptowany przez czytelników a w tym przypadku tak też było (oczywiście z wyjątkami, ale tak jest ze wszystkim).   Mimo pewnych „zgrzytów” w ostatnim tomie czasu z nią nie uważam za stracony = wręcz przeciwnie przyjemnie spędziłam z nią czas. Może i stracił nieco na „werwie” ale nadal pozostaje przyjemny i niesie ze sobą przesłanie. Zresztą… sama autorka autorka przyznała, że tak naprawdę nowe książki o Pożyczalskich nie są potrzebne, ponieważ to jedna z tych opowieści, która może trwać, trwać i trwać… w nieskończoność i którą można zakończyć w dowolnym momencie. Tym samym dała znać, że kolejne w ogóle nie są potrzebne a czytelnik swoją przygodę z małymi „ludkami” może ograniczyć tylko i wyłącznie do znajomości jednego, czy dwóch tomów. Jednak czy rzeczywiście niczego nie tracimy? Sami musimy odpowiedzieć sobie na te pytanie.  Tom tak samo jak i poprzednie zdobi kilka szczegółowych, pełnych detali i co ważne współgrających z treścią ilustracji Emilii Dziubak. Styl artystki, dobór kolorów, barw, gra światła i cienia, pomysł, mnogość detali i szczegółów sprawiają, że czytelnik ma ochotę zawiesić na nich oko na dłużej. Wszystkie rozbudzają wyobraźnię, zachęcają do lektury, pozwalają jeszcze bardziej wczuć się w czytaną treść – przenieść do opisanej historii.

Tytuł: Pożyczalscy pomszczeni | Autor: Mary Norton | Seria: Pożyczalscy | Ilustracje: Emilia Dziubak | Tłumaczenie: Maria Wisłowska | Wydawnictwo: Dwie Siostry | Okładka: twarda | Stron: 416

Kłopoty Rodu Pożyczalskich | Pożyczalscy idą w świat | Pożyczalscy na wyspie | Pożyczalscy w przestworzach | Pożyczalscy pomszczeni

Linia na bloga

TUTAJ pisałam o pierwszych wydaniach książek Pożyczalscy jak również różnicach oraz ciekawych „zabiegach” w polskim tłumaczeniu – w tym wpisie możesz również wypowiedzieć się odnośnie książki.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W celu uniknięcia dubli komentarzy, wypowiedzi typu „Ładne”,”Ciekawe”, „Nie znam”, „Bajki mojego dzieciństwa” itp. które najprawdopodobniej będą pojawiać się pod kolejnymi wpisami opisującymi poszczególne tomy serii Pożyczalscy, wyłączam możliwość komentowania pod tym wpisem. Jednak by nie pozostawić Was bez możliwości wypowiedzenia się w temacie, umieszczam odnośnik do wpisu w którym pisałam o pierwszym tomie tejże serii. Tam też wszyscy, którzy czy to z sympatii, życzliwości a może chęci podzielenia się nowymi przemyśleniami, będą mogli to uczynić. Proszę szanujmy się i naszą pracę ^_^ Z góry dziękuję:)

Masz coś do powiedzenia i chciałbyś  skomentować?  Możesz to zrobić TUTAJ ^_^

Linia na bloga

Za książkę będącą niespodziankę i uzupełnienie mojej kolekcji z całego serca dziękuję Wydawnictwu Dwie SiostryDrewniaczek - lista producentów