Książki

„Podróż na koniec świata. Klątwa Helmsleyów” Nicholas Gannon | wydawnictwo Debit

  Od zawsze uwielbiałam Starożytność, mitologię, baśnie, legend, klechy, nature… Uwielbiałam i uwielbiam, wręcz kocham książki a z tą miłością urodziłam się we krwi. Od kiedy pamiętam lubiłam również odkrywać to co nowe – marzyłam o tym aby zobaczyć Polskę, być może świat… Niestety sama nie miałam takiej możliwości, dlatego w zastępstwie odbywałam podróże książkowe, do miejsc, których nie mógł zwiedzić żaden człowiek… do Starożytnego Egiptu, Rzymu, Grecji. Do świata baśni, mitów, legend, podań. Przez lądy, morza, oceany i w przestworza. Wszędzie, gdzie tylko chciałam. Ostatnio po podróży dookoła świata i to zaledwie w 80 dni, zamarzyłam o tej na koniec świata. Czy tam się udałam?Klątwa  Po skończonej lekturze „Podróży na koniec świata” Nicholasa Gannona zainteresowana dalszymi losami trójki bohaterów a także chcąc uzyskać odpowiedzi na pytania postawione w pierwszym tomie, z przyjemnością sięgnęłam po drugi. Skłamałabym gdybym napisała, że nie zachęciła mnie również do tego okładka książki. Zachęciła i to jeszcze jak – jest w niej coś „magicznego” ale i tajemniczego, do tego jeszcze tytuł…

Książka zaprasza do świata, gdzie być może możliwa jest wycieczka na sam koniec świata a może i nie tylko?

  Ponownie spotykamy syna słynnych podróżników – Archera Helmsley’a, który w pierwszej części wyruszył w niebezpieczną podróż w w celu odnalezienia swoich zaginionych dziadków. Po powrocie do domu zniesmaczona ale i przerażona matka, chcąc za wszelką cenę różnymi sposobami uchronić dziecko przed kolejnymi „wycieczkami” a tym samym jego przeznaczeniem, wysyła chłopca do szkoły z internatem. Po dwóch długich miesiącach spędzonych z dala od rodziny oraz przyjaciół, chłopiec wraca do domu aby tam spędzić ferie zimowe oraz Święta. To będzie okazja nie tylko do spotkania z rodzicami i dawno niewidzianymi znajomymi ale i ukochanymi dziadkami, którzy przed dwoma laty zaginęli na górze lodowej. Po powrocie Archera do domu okazuje się, że po mieście krążą plotki, że dziadkowie zmyślili całą historię z górą lodową. Mało tego… mają miejsce „dziwne” wydarzenia w które zostają wplątani zarówno Archer jak i jego rodzina oraz przyjaciele. Archer będzie musiał nie tylko udowodnić, że jego dziadkowie nie są oszustami ale i stawić czoło wielu przeciwnościom w tym Klątwie Helmsleyów.  „Klątwa Helmsleyów” z jednej strony stanowi kontynuację „Podróży na koniec świata”, natomiast z drugiej jest odrębną powieścią. Fabuła nie jest skomplikowana, na początku poznajemy najważniejsze informacje z poprzednich tomów, dzięki czemu czytelnik nie powinien pogubić się w fabule, jednak mimo tego zachęcałabym aby wcześniej sięgnąć po pierwszy tom. Styl autora nadal pozostaje lekki, czcionka czytelna i wyraźna a układ stron czytelny, dzięki czemu nie powinniśmy mieć trudności z czytaniem a sama lektura powinna przebiec sprawnie.

Jednak czy przyjemnie?

  To już zależy od indywidualnych upodobań czytelnika. Klimat książki pozostaje ten sam. Autor stara się powoli dawkować napięcie. Słowo po słowie, zdanie po zdaniu stopniuje klimat oraz emocje, tworzy obrazy, które układają się w historie a następnie je rozwija. Jest spokój i życie codzienne jak również sensacja, zuchwała kradzież, pościg, śledztwo, pojedynek z czarnym charakterem, próby pozbycia się kogoś i całe mnóstwo zagadek do rozwiązania. Przygoda, nuta niepewności, kolejne tajemnice, szczypta niebezpieczeństwa okraszana dozą słodyczy a nawet trochę magii (nie mylić z czarami) i adrenaliny.   W moich oczach bohaterowie nadal pozostają naturalni, mający zarówno wady jak i zalety, mocne i słabe strony. Wzloty, upadki, marzenia, radości jak również smutki oraz tajemnice. Mamy postacie prawe, tych którzy błądzą ale i czarne charaktery. Cała plejada różnych postaci a nie „papierowych tworów”. Dzięki temu młodszy czytelnik ma możliwość zżyć się z tymi, których najbardziej lubi a nawet zaangażować emocjonalnie i nie tylko. Możemy ich polubić lub nie jak również zastanawiać się nad słusznością decyzji. Przykładem może być Matka Archera, która nadal ujawnia się jako nadopiekuńcza i zaborcza osoba pragnąca aż zanadto chronić swojego syna, jednocześnie nieświadomie „zabijając” jego marzenia. To taka „nadmierna” miłość, która nie daje szczęścia ale i może zachęcać do kombinowania i obejścia zakazów wszelkimi różnymi sposobami, co może być tragiczne w skutkach.
Niemniej lubię, kiedy bohaterowie książki sprawiają wrażenie prawdziwych, nawet jeśli jest to powieść z elementami fanatyki.

Zastanawiam się, czy czegoś nie pominęłam.

  Hm.. chyba nie a nawet jeśli, to czytelnik, którego wciągnie ten świat z pewnością to odnajdzie a być może i znacznie więcej. Nicholas Gannon bez zbędnych słów, epitetów i frazesów a prostymi słowami i w prostym stylu wykreował świat, który jeśli tylko posiadamy wyobraźnię a także pozwolimy obudzić się wewnętrznej radości oraz beztrosce, można zobaczyć własnymi oczami a nawet poczuć zmysłami. Świat, który mimo niebezpieczeństwa, pościgów, tajemnic i adrenaliny nie jest przerażający ale i też przesłodzony – owszem pojawia się miłość, przyjaźń, dobro i podobne wartości, jednak autor nie wylewa tęczy lukru, cukru i słodyczy. Potrafił zachować balans i umiar co nie jest łatwe ale co bardzo sobie cenię. https://i2.wp.com/www.writershouseart.com/wp-content/gallery/nicholas-gannon/RooftopSnowballFight.jpg  Nie brakuje również morału oraz przesłania. Po raz kolejny Ganon pisze jak ważna jest przyjaźń, lojalność, oddanie i poświęcenie. O tym, że warto marzyć, wierzyć w swoje marzenia i dążyć do ich spełnienia – stopniowo i powoli, małymi krokami jednocześnie pamiętając o tym by zachować ostrożność, rozwagę, zdrowy rozsądek. Aby wierzyć w siebie, swoje możliwości i siły, w przyjaźń i pamiętać o niej, nawet mimo różnic, które dzielą a także błędów jakie popełniamy – dzięki przyjaźni i z przyjaciółmi można „konie kraść”, pokonać wszelkie przeciwności losu i zajść daleko. Widzimy jakim skarbem jest prawdziwy przyjaciel – osoba z którą można dzielić radości, smutki, wątpliwości ale i przygody.
Pokazuje jak silna jest miłość ale i jak potrafi krzywdzić – w szczególności ta, która wywodzi się z nadmiernej chęci ochrony ukochanej osoby. Czy to na pewno miłość? Czy na pewno chronimy naszych bliskich a może wręcz przeciwnie? Może zachęcamy ich do popełniania błędów, łamania zakazów, zasad a także „pakowania się” w tarapaty. Dzieci (i nie tylko one) są ciekawe świata – słysząc o zakazach zaczną intensywniej myśleć, planować i kombinować aby owy zakaz obejść. I to nigdy się nie zmieni.
Udowadnia, że wyobraźnia w szczególności ta dziecięca jest wszechpotężna i nie zna granic, z kolei kreatywność bardzo często zaskakuje a jedyne co ją ogranicza to właśnie wyobraźnia. Ona uskrzydla, dodaje sił ale i sprawia, że człowiek jest szczęśliwszy, dlatego nie bójmy się marzyć – nie wstydźmy się naszych marzeń oraz naszego wewnętrznego dziecka i marzmy… marzmy i dzielmy dziecięcą radością jak najczęściej.https://i2.wp.com/www.writershouseart.com/wp-content/gallery/nicholas-gannon/WhereAreWeNow.jpg   Całość ubogacają specyficzne i charakterystyczne dla stylu autora ilustracje – utrzymane w kolorze stempli, przepełnione subtelnością ale i swego rodzaju tajemnicą oraz magią zapraszają do opowiedzianej historii i mogą do niej przenieść. Razem z tekstem tworzą klimat w stylu… Lemony Snicket? Z jednej strony przyjazny a z drugiej owiany tajemnicą z sarkastycznym i charakterystycznym humorem w tradycji Roalda Dahla.

  Przyznam, że tak jak poprzednio tak i teraz nie poczułam zachwytu nad powieścią, jednakże ponownie zostałam nią zauroczona. Autorowi udało się mnie zainteresować a także wciągnąć w wir wydarzeń w rezultacie czego jestem z lektury usatysfakcjonowana. To powieść, która powinna spodobać i najprawdopodobniej spodoba się wielu czytelnikom mniej więcej już od 7-8 roku życia, młodzieży jak również niektórym dorosłym – tym którzy potrafią marzyć i wstydzą się dość do głosu swojemu wewnętrznemu dziecku. Jednocześnie jestem świadoma tego, że nie każdy czytelnik zostanie wciągnięty w wir wydarzeń – znajdą się również tacy dla których książka okaże się nudna, jednak tak jest ze wszystkim. Jeszcze nie napisano książki, która zachwyciłaby każdego w takim samym stopniu. Pamiętajcie o tym sięgając po jakąkolwiek książkę i nie tylko.

  Osobiście mimo iż jestem dorosła i jak już wspomniałam książka nie jest idealna (pomimo wielu swoich zalet, miejscami trochę mi się dłużyła) miło spędziłam z nią czas. Treść przeniosła mnie w zupełnie inny świat i rozbudziła głód przygody. Chętnie sięgnę po kontynuację – jeśli taka się pojawi a po zakończeniu wnioskuję, że Gannon nie powiedział ostatniego słowa ^_^HowlingBloomStreet

Jesteście głodni przygód, tajemnic i zagadek?
Chcielibyście rozwiązać zagadkę zniknięcia dziadków Archera?
Marzy się Wam podróż na koniec świata i interesuje czym jest Klątwa Helmsleyów?
A może tak zwyczajnie zapomnieć o problemach codzienności?
Jeśli tak to”Klątwa Helmseyów” zaprasza ^_^

Tytuł: Podróż na koniec świata. Klątwa Helmsleyów | Autor: Nicholas Gannon | Tytuł oryginału: The Doldrums and the Helmsley Curse | Cykl: Podróż na koniec świata | Wydawnictwo: Debit | Okładka: twarda | Liczba stron: 352

Podróż na koniec świata | Podróż na koniec świata. Kląta Helmsleyów

Ilustracje ze strony wydawnictwa Debit a także writershouseart.com

PRZECZYTAJ FRAGMENT

Linia na bloga

„Podróż na koniec świata. Klątwa Helmsleyów „ jest kontynuacją „Podróży na koniec świata” – w celu uniknięcia dubli komentarzy, które najprawdopodobniej pojawią się pod wpisem, wyłączam możliwość komentowania pod tym wpisem. Jednak by nie pozostawić Was bez możliwości wypowiedzenia się w temacie, umieszczam odnośnik do wpisu w którym pisałam o pierwszym tomie tejże serii. Tam też wszyscy, którzy czy to z sympatii, życzliwości a może chęci podzielenia się nowymi przemyśleniami, będą mogli to uczynić. Proszę szanujmy się i naszą pracę ^_^ Z góry dziękuję:)

Masz coś do powiedzenia i chciałbyś  skomentować?  Możesz to zrobić TUTAJ ^_^