Książki

„Mama zawsze wraca” Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska | Dwie Siostry

   Picturebooki to jeden z gatunków, który poznałam jako dorosła osoba i który bardzo polubiłam. Kiedy w zapowiedziach wydawnictwa Dwie Siostry zauważyłam książkę „Mama zawsze wraca” – przeczuwałam, że to będzie coś ciekawego. Postanowiłam to sprawdzić. Warto tutaj zaznaczyć, że książka mimo iż stworzona na wzór picturebooka (gdzie znaczną rolę odgrywa zarówno obraz jak i treść), posiada bardzo dużo treści, więc typowym picturebookiem nie jest…. powiedziałabym, że książką-opowiadaniem (bo na powieść jest za krótka) z motywem powieści graficznej. Według wydawnictwa jest to nie tylko niezwykła opowieść ale również nietypowa bo dla dorosłych.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  To historia w zasadzie prawdziwa bo oparta na wspomnieniach ocalałej z Zagłady małej Zosi ukrywanej przez wiele miesięcy na terenach warszawskiego getta. Dziewczynka była malutka, kiedy wybuchła wojna – dokładnie nie wiedziała i nie rozumiała co się dzieje. Nie rozumiała powagi sytuacji i niebezpieczeństwa, które wojna ze sobą niesie… jesienią 1940 roku wraz z rodziną trafiła do warszawskiego getta, gdzie nie było bezpiecznie. Rodzice z wielkiej miłości do córki i w trosce o nią ukryli ją w piwnicy w nadziei, że nie odnajdą jej niemieccy żołnierze. Tam dziewczynka spędziła wiele miesięcy a jedynym jej towarzyszem była ulubiona zabawka – szmaciana lalka… i świat wyobraźni stworzony przez jej matkę.https://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/zapowiedzi/thumb.html?w=1200&h=1200&src=/dwiesiostry_files/Image/ksiazki/mama_zawsze_wraca/mama_zawsze_wraca_2.jpg  Nikt nie wiedział o Zosi – nie miał pojęcia, że taka dziewczynka istnieje. Zosia nie widziała słońca, murów, ulic, ludzi snujących się po ulicach… Nie znała innego świata niż ten spoza piwnicy – ten który stworzyła jej mama. Mimo tego nie czuła się smutna i przybita. Nie tęskniła za „wolnością”, za „światem” bo tak naprawdę tego świata nie znała.. Jak mówi „Nie czułam się smutna. Nie było mi źle. Nie wiedziałam w ogóle, że jest inne życie. Myślałam, że tak to jest. Nigdy nie chciałam wyjść, bo nie wiedziałam, że można wyjść.” Była szczęśliwa w miejscu w którym mieszkała. Mama co jakiś czas przynosiła jej kasztany i listki – Zosia je uwielbiała… „Zniewolona” a jednak wolna… i szczęśliwa tam gdzie żyła.https://i2.wp.com/www.szczecinczyta.pl/wp-content/uploads/2020/02/mama_zawsze_wraca_4.jpg

Dzięki temu Zosia Zajczyk ocalała… jako jedna z niewielu.

  Nie jest to łatwa lektura…. w szczególności jeśli jest się matką a nawet ukochaną ciocią, czy siostrą. Jak wielka jest miłość matki do dziecka aby za wszelką cenę je uratować… ocalić przez zagładą nawet jeśli musi się to wiązać z utratą wolności i życiem w ciemności. Jak wielkie musi być serce ale i ból… obawa, strach przed utratą ukochanej osoby… ból, że musimy podjąć się takich a nie innych środków, sprawić, że nasz świat jaki pozna nasz skarb będzie ciemną piwnicą i niczym więcej ale i pytanie „Czy warto poznawać świat „brudny”, „mroczny”, pełen bólu, cierpienia, gdzie na każdym kroku czeka śmierć?
Strach, że mimo naszych starań ktoś jednak się o nim dowie – odbierze, zabije… Paniczny strach i przerażenie ale i nadzieja, że jednak uda się go ocalić, uratować.
Tyle emocji, dylematów, myśli… życie w niepokoju, jak na szpilkach. Każdego dnia. https://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/zapowiedzi/thumb.html?w=1200&h=1200&src=/dwiesiostry_files/Image/ksiazki/mama_zawsze_wraca/mama_zawsze_wraca_3.jpg  Treść uzupełniają ilustracje Iwony Chmielewskiej – delikatne, subtelne, pełne detali, szczegółów ale i symboli… tych wyraźnie widocznych ale i ukrytych, które dostrzeżesz tylko i wyłącznie kiedy dokładnie się przyjrzysz… sercem…

Ciekawostka
Nałożona na okładkę papierowa opaska z ważnym w opowieści haftowanym motywem to próba odwrócenia symboliki opaski z gwiazdą Dawida. Tutaj ten kawałek płótna staje się znakiem czułości, ochronnym gestem otaczającym ukryty w książce kruchy świat Natalii i Zosi.

Tytuł: Mama zawsze wraca | Tekst: Agata Tuszyńska | Ilustracje: Iwona Chmielewska | Opracowanie graficzne: Radosław Staniec, Maria Szczodrowska | Wydawnictwo: Dwie Siostry | Okładka: twarda | Stron: 64

Agata Tuszyńska:
„(…) historia Zosi była szczególna. Nie tylko dlatego, że jej bohaterka urodziła się w maju 1939 roku i tak wyraziście zapamiętała swoje przeżycia, ale także z uwagi na sposób, w jaki o nich opowiadała. Połączenie dziecięcej naiwności i wrażliwości z okrucieństwem tej relacji sprawiło, że wówczas przerosła mnie ta opowieść.
Zamknęłam ją na długo na dnie pamięci. Otworzyłam po latach, silniejsza. (…) Uświadomiłam sobie wtedy, jak bliskie są nasze losy. (…) Przeglądam się w lustrze tej historii. Historii miłości i nadziei. Historii, która pozwala wierzyć w moc słowa”.

Iwona Chmielewska:
„Moim zadaniem było dopełnić ten wstrząsający i zachwycający tekst obrazami, które (to jedyne, czego byłam pewna) nie będą ilustrowały go w tradycyjnie pojmowany sposób. (…) Najpierw była bezradność i strach – dwa razy odmówiłam, nie umiałam tego udźwignąć. Ale pomogło mi zdjęcie lalki Zuzi z Yad Vashem (jedyny wizualny ślad przyniesiony z tamtej piwnicy), a właściwie jej sukienka. (…) To mnie ośmieliło i uznałam, że kwiatki z sukienki Zuzi poprowadzą i mnie, i odbiorcę (…) przez coś niewyobrażalnego”.

UWAGA. AKTUALIZACJA 21.02.2020 godzina 21.00
Jedna z czytelniczek AnSa uzmysłowiła mi, że wpis pojawił się adekwatnie to sytuacji w której obecnie znalazł się cały świat (uprzedzam to nie był celowy zabieg a czysty zbieg okoliczności). Z pewnością domyślacie o jaki temat mi chodzi i jakim tematem, żyją obecnie media a także ludzie – w jakiej niepewności i strachu o siebie, swoich bliskich o jutro. Czy nadejdzie jutro? Wielu musi żyć właśnie w takim zamknięciu, odosobnieniu – całkowitym lub częściowym. Innym postawiło się ograniczenia, których kategorycznie muszą przestrzegać – pozostali w trosce i w obawie o bezpieczeństwo sami sobie muszą postawić pewne ograniczenia i trzymać się ustalonych zaleceń. Jesteśmy w trudnej i skomplikowanej sytuacji, która nas przeraża. Czy jesteśmy w stanie dostrzec jakieś plusy – wszystko to za co możemy/powinniśmy być wdzięczni?

243 myśli na temat “„Mama zawsze wraca” Agata Tuszyńska, Iwona Chmielewska | Dwie Siostry

  1. ..treść książki z pewnością nie jest łatwą, to jest nieprawdopodobna, zadziwiająca opowieść ..
    ..piękne i ciekawe ilustracje ..
    .. niezwykłe i sugestywne stwierdzenie :
    „.. ‚Zniewolona’ a jednak wolna… i szczęśliwa tam gdzie żyła..”

    – pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubienie

      1. ..książka jest pięknie wydana i z pewnością warto ją przeczytać..
        ..zacytowałam te słowa, bo mi się podobają, są niezwykłe i prawdziwe ..
        ..człowiek może być szczęśliwy i cieszyć się tym co ma, nawet wówczas, gdy jest w sytuacji bardzo skomplikowanej i trudnej..

        Polubienie

      2. Rozumiem.. miło mi, że spodobały Ci się moje słowa – wyjawię Ci, że najczęściej moje wpisy powstają pod wpływem emocji… to słowa, które wypływają z serca i pisane są sercem, emocjami, uczuciami, dlatego czasem mogą wydawać się chaotyczne.
        Napisałaś o czymś bardzo ważnym i istotnym…. jak bardzo te słowa można ustosunkować właśnie w obecnej sytuacji i uświadomiłaś mi, że nie świadomie wpis pojawił się jakby „na czasie”. My również w trosce zarówno o swoje zdrowie jak i zdrowie innych musimy częściowo żyć w takiej izolacji a niektórzy całkowitej.

        Polubienie

  2. Miłość matki do dziecka jest przeogromna, jest uczuciem tak dojmującym, że często aż ściska za serce. Wzrusza i dodaje siły, by ochronić tę kochaną istotę i by nieba jej przychylić. W każdych warunkach. Książka przepiękna, choć nie mogę jej przeczytać. Już sama recenzja mocno mnie wzruszyła. Samo wyobrażenie takiej sytuacji..

    Polubienie

    1. To chyba największa z możliwych rodzajów miłości – jedyna, niepowtarzalna, która czasem skłania do wydawac by się mogło przerażających rzeczy wszystko po to aby ratować swoje dzieci. Matka dla dziecka jest w stanie zrobić wszystko. Prawda? Jednak czy każdy czyn można usprawiedliwić? Nie wiem – to trudne pytanie na które chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi a odpowiedź zna tylko On.

      Polubienie

  3. Powiem coś bardzo osobistego…
    Taki dylemat mamy ja i moi rodzice. Oczywiście na miarę czasów oraz sytuacji. Osoby na wózkach często są ukrywane przed światem, niedosłownie, ale mało ich w otoczeniu. Może w tym swoim hermetycznym środowisku są szczęśliwsze, bo są otoczone wyłącznie miłością, uznaniem… Mnie świat potraktował brutalnie, bo rodzice dali mi go poznać. Wiem, że „normalne” życie jest również piękne, ale trzeba się liczyć ze wszystkim. Nie żałuję absolutnie, ale częściej niż kiedyś zastanawiam się „co by było, gdyby…”.

    Polubienie

    1. Dziękuję za tak osobiste wyznanie ❤
      Wiesz… tak naprawdę ciężko wypowiadać mi się w tym temacie bo jako tako takiej ochrony nie zaznałam – fakt moi rodzice byli aż zanadto przewrażliwieni i otaczali mnie i siostrę parasolem ochronnym, ale to wszystko z troski i w obawie o nasze zdrowie. Na wiele rzeczy nie pozwalali ale to nie tak, że trzymali zamknięte pod kluczem (ale też nie mogę powiedzieć, że za młodu gdzieś wychodziłam, czy jeździłam, chociaż potem nieco "wyluzowali" i mojej młodszej siostrze dali nieco więcej swobody). To raczej inny rodzaj ochrony niż ten o którym piszesz a ogólnie bardzo trudny temat i ciężki… nie wiem, czy takie zamknięte środowisko jest dobre. Prawda jest taka, że prędzej czy później chroniona osoba będzie musiała wyjść do świata i do ludzi – przecież rodzice nie będą żyć wiecznie. I co wtedy? Co potem? Bez rodziców? Jak sobie poradzi i czy w ogóle poradzi?
      Wojna i wojenne realia to zupełnie inna bajka… to trzeba rozpatrywać inaczej – to czasy kiedy by przeżyć niejednokrotnie trzeba było żyć w ukryciu, ale i dzisiaj życie jest jak niebezpieczne dżungla.
      Przykre jest to kiedy życie daje po tyłku – sama wiem coś o tym, ale jednak takie sytuacje i wydarzenia uczą, czynią człowieka silniejszym, przygotowują na kolejne niepowodzenia i przeciwności losu, które prędzej czy później nadejdą 😦 Myślę, że Twoi rodzice myśleli tymi kategoriami – chcieli nauczyć Ciebie życia abyś była w stanie sobie poradzić, abyś nie była zależna od kogoś, tylko żyła sama na własny rachunek… ale to też mogę tylko przypuszczać. Twoi rodzice i Ty wiecie najlepiej.
      Piszesz, że myślisz "co by było gdyby". Może nie ma sensu gdybać – może nie warto tylko żyć tym co jest teraz? Chociaż wiem jak to jest, kiedy myśli same kłębią się w głowie… niekiedy nie da się nie myśleć, bo to przychodzi samo…. Jak uważasz?

      Tutaj pisałam tak ogólnie… Osobiście w moich oczach i dla mnie jesteś wyjątkowo silną i mądrą życiowo ( i nie tylko życiowo) Osobą o Wielkim i wrażliwym sercu- nie jedna osoba może uczyć się od Ciebie i brać z Ciebie przykład :*

      Polubienie

  4. Ładnie wydana i wartościowa pozycja. Jeśli jednak chodzi o aktualnie czytane przeze mnie książki, to obecnie preferuję lżejszy w odbiorze repertuar. Gdybym więc kiedyś zdecydowała się po tę książkę sięgnąć, to dopiero w dalszej przyszłości.

    Polubienie

    1. Rozumiem. Sama sięgnęłam po tę książkę nie z własnego wyboru – to ta książka wybrała mnie… teraz potrzebuje czegoś lżejszego aby oderwać myśli od tego co przykre. Oby przyszłość o której piszesz nadeszła….

      Polubienie

      1. Mam nadzieję, że znajdziesz sobie teraz taką lżejszą lekturę, która dobrze spełni swoją relaksującą rolę (a może i nawet więcej takich odprężających tytułów).

        Polubienie

      2. Dziękuję… są takie książki przy których relaksują się i które przynoszą mi ukojenie, jednak nie zawsze mam na nie czas… niemniej w tych trudnych momentach odnajduje w nich to czego szukam. Istnieje też inny gatunek, który odpręża, bawi, relaksuje…. chyba czas na powroty 🙂
        Mam nadzieję, że Ty również znajdziesz coś relaksującego dla siebie 🙂

        Polubienie

      3. Na obecną sytuację człowiek w szczególnosci potrzebuje czegoś aby oderwać myśli od tego co przykre – rozerwać się. Możesz podać przykład?

        Polubienie

  5. Myślę, że to bardzo wartościowa pozycja, ale wolałabym ją w „normalnej” postaci, tzn. zwyczajnie napisanej książki. Może zmieniłabym zdanie, gdybym miała ją w ręku, mogła przekartkować i wpatrzyć się w te obrazki… Nie wiem.

    Polubienie

    1. Rozumiem. Niemniej tak jak napisałam w książce jest sporo tekstu przy czym został on napisany w „stylu” książki – ilustracje uzupełniają tekst. Jednak jak zauważyłaś najlepiej samemu ocenić 😉

      Polubienie

      1. Myślę, że do mnie po prostu nie trafia taka forma. Sporo tekstu to nie cały tekst, a tak bym wolała. Podobne zdanie mam o komiksach – też mogą opowiadać fascynującą historię, ale przez formę tego nie docenię.

        Polubienie

      2. Jak najbardziej rozumiem i szanuję – przecież nasze upodobania są inne i różne. Niemniej fajne jest to, że czasem wychodzimy ze strefy komfortu i sięgamy po coś nowego – bywa, że zostajemy pozytywnie zaskoczeni 🙂 Ja nie nalegam 🙂

        Polubienie

  6. Nie, to zbyt straszne, żeby matka zamykała własną córkę przed światem, nawet jeśli po to, aby ją chronić. Choć nie powiem, że książki nie chciałabym mieć w swoich rękach. Czytałaś może „Kwiaty na poddaszu”? Tam matka ukrywała własne dzieci przed dziadkiem, aby dostać spadek. Opowieść wstrząsająca, choć lekko podchodząca pod telenowelę. Jednak ja nigdy nie zrozumiem takich marek.

    Polubienie

    1. Chyba jestem już zbyt śpiąca wybacz. Niby przeczytałam cały post, ale nie dotarło do mnie, że matka miała prawdziwy powód, żeby ukryć córkę. Chyba za dużo przeczytałam książek o „troskliwych” aż do bólu matkach. Tutaj rzeczywiście powód był konkretny. Miłość przybiera różne formy.

      Polubienie

    2. Przede wszystkim nie masz za co mnie przepraszać. Jak najbardziej masz prawo mieć takie zdanie – dziękuję, że się nim ze mną podzieliłaś 🙂

      Tak czytałam tę powieść dość dawno ale z tego co pamiętam to tak na dobrą sprawę w tej powieści matka więziła dzieci na strychu dla swojego „widzi mi się” – właśnie po to aby otrzymać spadek. To było złe, wręcz okrutne i nieludzkie. W przypadku tej powieści trudno mówić o więzieniu, ponieważ dziewczynka nie czuła się więziona, nie była też krzywdzona ani pokrzywdzona. Nie cierpiała z tego powodu a matka starała się zapewnić jej wszystko czego potrzebowała i co była w stanie zdobyć. To były czasy wojny – złej, okrutnej, gdzie każdego dnia ginęły tysiące ludzi i każdy dzień, każda sekunda mogła być Twoją ostatnią. Mogłaś nie dożyć kolejnego dnia, oddechu, spojrzenia…. Twój gest, oddech mógł być Twoim ostatnim. Mogło nie być jutra, chwili, sekundy. Mogło nie być Ciebie i świata. Z pewnością wiesz jakie to były realia, jakie czasy… wielu ludzi ukrywało się w bunkrach, „podziemnych miastach”, schronach, lasach… wiele rodzin dawało schronienie innym czym same ryzykowały swoje życie. Czytałaś „Złodziejkę Książek”? Tam opiekunowie głównej bohaterki dali schronienie rannemu żydowskiemu chłopcu, którego skryli przed piwnicą – chłopiec już wcześniej zaznał życia, wiedział jak wyglądał świat, jednak aby przeżyć świadomie zdecydował się z tego zrezygnować. To ocaliło mu życie i takie postępowanie ocaliło życie wielu ludzi. Zosia (dzisiaj Zofia) mimo iż nie pamiętała innego świata niż ten spoza piwnicy – ten który stworzyła jej mama, nie czuła się smutna i przybita. „Nie czułam się smutna. Nie było mi źle” mówi…. Matka zapewniła jej wszystko co na obecne czasy i sytuacje mogła w stanie zdobyć. Robiła wszystko by zapewnić jej jak najlepsze warunki i aby dziewczynka przeżyła. Nie żebym ją usprawiedliwiała ale jestem pewna, że to również było dla niej trudne, bolesne…. obecnie możemy tylko gdybać jak my postąpilibyśmy na miejscu Mamy Zosi/Zofii. Nie wiemy jakie instynkty zbudziłyby się w nas, naszych sercach…. dlatego jak wspomniałam to trudny temat, bardzo trudny… jednak Zosia przeżyła – jak napisałam „jako jedna z niewielu”. Przeżyła i potem mogła „podziwiać” świat. Dzięki ukryciu ludzie przeżyli wojnę – oczywiście nie wszyscy ale to ocaliło im życie…. Więc może jednak na to jest usprawiedliwienie? To trudne… Można samemu zadawać sobie pytanie co zrobilibyśmy w takiej sytuacji, jednak tak naprawdę odpowiedź nie bedzie jednoznaczna – to może okazać się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy stajemy przed obliczem takich wydarzeń…

      Polubienie

  7. Bardzo ciekawie wydana i faktycznie wyjątkowo aktualna. Mamy jednak to szczęście, że jest dostęp do Internetu, video rozmów, dzięki czemu ta izolacja nie jest tak uciążliwa.

    Polubienie

    1. Obecnie nie chociaż pewnie niektórzy boleją nad tym, że nie mogą pospacerować po Biedronce, jednak wpis dotyczył zupełnie czego innego – innego tematu, innych realiów, czasów, sytuacji. Wprawdzie trochę zbiegł się z obecnie zaistniałą sytuacją, jednak to zupełnie co innego. Szkoda, że nie odniosłaś się do książki

      Polubienie

    1. Według mnie prawidłowym określeniem będzie „może wzruszyć” – tak naprawdę w zależności od czytelnika, jednych ta opowieść wzruszy i poruszy a innych niekoniecznie 😉

      Polubienie

  8. Ciekawa, bardzo interesująca książka. Ciekawe jak wpłynęłaby na moje zagnieżdżone w głębi emocje 🙂 Przyznam, że zaintrygowały mnie ilustracje. Jestem typowym wzrokowcem, więc od razu rzuciły mi się w oczy i przykuły uwagę. Wspaniała recenzja kochana!
    Pozdrawiam ciepło ♡

    Polubienie

    1. Najlepiej samemu sprawdzić to sięgając po książkę. Odnośnie ilustracji spotkałam się z opinią, że są podobne do prac Joanny Concejo – jeśli byłabyś zainteresowana możesz poszukać i popatrzeć 🙂
      Lubisz sztukę? 🙂
      Miłej niedzieli 🙂

      Polubienie

    1. Nie jest to łatwa lektura – według mnie wymaga ona czasu i naszego skupienia. Nie dla każdego i nie na każdy czas.
      Jakie uczucia towarzyszyły Ci w trakcie lektury tej książki?

      Polubienie

    1. Przyszłość nigdy nie była pewna, zawsze niosła ze sobą tajemnice, zagadkę, obawy o losy nasze i naszytych bliskich, tylko wcześniej człowiek jakby o tym nie myślał. Żył i może teraz trzeba? Jednocześnie uważając i zachowując wszelkie środki ostrożności

      Polubienie

    1. Myślę, że wiele osób każdego dnia martwi się i czuje obawy o swoich najbliższych, jednak teraz w obecnej sytacji ten strach jest jeszcze silniejszy. Musimy trzymać się ustalonych reguł i pokładać nadzieję, wierzyć…

      Polubienie

  9. Bardzo mocna ksiazka, która opowiada o tym, że uczucie rodziców a przede wszystkim matki jest tak silne, że matka potrafi zrobić wszystko dla swojego dziecka. Książka jest bardzo ciekawa, chętnie po nią sięgnę!
    A co do tego, że dziewczynka spędziła kilka miesięcy w piwnicy i nie znała innego życia, więc przyzwyczaiła się do tego, co życie jej dało i była szczęśliwa. To jest tak jak z życiem teraz. Dopóki nie mamy wszystkiego, to cieszymy się z tego co mamy, ale jak poznajemy i widzimy inne rzeczy to wtedy chcemy więcej i nasze życie w cale nie jest dla nas dobre. Nie dostrzegamy małych rzeczy, nie cieszą nas najmniejsze gesty.. to przykra sprawa, ale sytuacja (odnoszę się do edytowanego tekstu) która panuje teraz pokazuje nam jak jest.. nie jesteśmy szczęśliwi siedząc w domu ponieważ posmakowaliśmy innych rzeczy, a gdyby tak nie było to każdy z nas świat widziałby w inny sposób. Ale może dzięki temu w końcu ludzie odbudują relację między sobą 🙂

    Polubienie

    1. Miłość Matki jest największa i chyba nie ma granic… Matka z miłości do dziecka jest gotowa do wszystkiego, do największych poświęceń a w obliczu niebezpieczeństwa odnajduje w sobie nowe pokłady siły. Z przyjemnością poznam Twoją opinię o książce (jak i jeśli ją przeczytasz) ^_^
      Wdzięczność, radość z każdego dnia, dostrzeganie małych-wielkich radości, tego co mamy a mamy naprawdę wiele… tego wszystkiego można się nauczyć, człowiek jest w stanie ale musi chcieć. Zatrzymać się, rozejrzeć dookoła, patrzeć i rozumieć. Przykre jest to, że potrzeba było pandemii aby ludzie zaczęli czytać książki, słuchać muzyki, spędzać czas z bliskimi, aby rodzice zaczęli interesować się swoimi dziećmi i tak dalej. A już z pewnością martwi a nawet boli fakt, że rodzice pytają o to jak zająć czas dziecku, co będą z nim robić, kiedy nie chodzi do szkoły, przedszkola, kiedy nie ma zajęć… bywa też, że ktoś „chwali się”, „afiszuje” że zagrali z dzieckiem w grę planszową i/lub przeczytał książkę. Niektórzy „afiszują” się tym, chwalą jakby to było nie wiadomo co, nie wiadomo jak wielki czyn niczym heroizm…a przecież to zwyczajne czynności, takie które powinny towarzyszyć nam każdego dnia i na co dzień. Czynności i wartości, które pamiętają nasi rodzice a być może i my – wszystko to co pamiętam z dzieciństwa. Czy to nie będzie tak, że za jakiś czas kiedy (jeśli) w przyszłości świat jako tako wróci do normalności i normalnego funkcjonowania wróci to co było? Oby nie… Oby świat opamiętał się i całą tę sytuację w przeróżnych aspektach potraktował jako upomnienie i bardzo bolesną lekcję życia…

      Polubienie

      1. Tak, na pewno chętnie ją przeczytam jak będę miała możliwość jej kupna czy wypożyczenia. Póki co nie wybieram się do Polski, bo musiałam przełożyć ten termin wiadomo dlaczego, ale tytuł już zapisałam w telefonie, więc pamiętać będę.
        Matką też nie jestem, ale mam w rodzinie Małego Brządca, dla którego zrobiłabym wszystko. Więc myślę, że jako matka stanęłabym na włosach, żeby moje dziecko było bezpieczne, a jednocześnie szczęśliwe.

        Co do tego co się dzieje, nie bardzo komentuje takie zachowania. U mnie już dawno ludzie powariowali na Facebookach, wstawiają tam wszystko, co tylko chcą.. więc to, że wstawiają zdjęcia i opisują jak spędzają czas z dziećmi mnie nie rusza. Bardziej ruszyło mnie to, jak wielu rodziców z bólem pytało, co oni będę robić ze swoimi dziećmi?! Matko, a co robili do tej pory? Czy dom to jedynie hotel? Wpadam, przesypiam noc, jem i idę do szkoły i tak na okrągło..
        Z drugiej strony wszyscy inni, którzy jak to napisałaś „afiszują się” mogą być przykładem dla innych. Jak spędzać czas, co robić, jakie priorytety mieć, ale okazać też „HEJ, nie jesteś sama! też się boje, ale walczę!”. Więc to afiszowanie się dla niektórych ludzi może być po prostu oderwaniem myśli od całej tej sytuacji 🙂

        Polubienie

      2. Miło mi. Co się odwlecze to nie uciecze – wszystko w swoim czasie. Teraz najważniejsze jest bezpieczeństwo i zdrowie – trzeba zachować ostrożność. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży i że dbasz tam o siebie. Wiem jak to jest kiedy w rodzinie jest taki Mały Skarb – wiem jaki silne są to uczucia, jakie emocje i jak taki Maluch jest ważny. Można powiedzieć, że obie jesteśmy w temacie…. szczęśliwe dziecko w szczególnosci w tak trudnych i bolesnych okolicznościach…

        Mnie też to nie rusza ale nasunęło pewne myśli. I tak masz racje boli a może nawet przeraża kiedy czyta się to o czym piszesz… to co rodzice będą robić z dziećmi, jak zajmą im czas. O tym też myślałam – to boli, to jest przykre… niestety teraz dzieci najczęściej wychowuje babcia, przedszkole, opiekunka a rodzice gonia za pieniędzy, karierą, pracą (co innego kiedy rzeczywiście nie mogą zająć się dzieckiem bo i takie bywają sytuacje)… czy to rzeczywiście chęć zmiany a może chwilowa „moda” bo tak jest wygodniej… z drugiej strony jakby Ci wszyscy mieli tylko i wyłącznie czytać wiadomości, nasiąkać paniką i szerzyć ją dalej, to może i lepiej, że podążają za „modą”…. bo przecież jest szansa, że to wjedzie im w nawyk, ze polubią te czynnosci. Prawda? A jakby nie było myśli trzeba czymś zająć aby nie zwariować 🙂

        Polubienie

      3. Pewnie, zawsze zapisuje warte książki czy filmy, które faktycznie dają do zrozumienia. A u Ciebie jest ich cała masa i uwierz mi, lista TYLKO Twoich tytułów jest długa, także nadrobię jak będę miała taką możliwość.
        Dbam o siebie, aczkolwiek Anglia nadal żyje, pracuje i prowadzi życie towarzyskie (już nie w pubach, barach itd bo są zamknięte od piątku) ale nadal wychodzą do parków i gdzie się tylko da. I mimo braku zakazów czy nakazów – zostaje w domu. Nie popadam w modę czy hashtagi, ale nie ryzykuje. Nadal pracuje, chodzę do pracy z x osobami i jestem narażona, ale tutaj tak jest i tego nie zmienię. Wychodzę tylko na zakupy, a wolne dni spędzam w domu, po prostu.

        Dlatego to co się dzieje, może pokaże ludziom, że to RELACJE i zdrowie są najważniejsze i mam taką nadzieję, że tak będzie. Dokładnie o to samo mi chodzi, ludzie bardzo najeżdżają na tych, którzy popadają w tą modę, ale ta moda jest sto razy lepsza od FAKE NEWSÓW jakie serwują nam wiadomości czy telewizja. To co czasami słyszę w Polskiej telewizji o np. Wielkiej Brytanii to aż mnie krew zalewa. Żyje tu, wiem jak jest a oni mają takie informacje nie wiem skąd wzięte, że leci kłamstwo za kłamstwem.. a ludzie to oglądają, wierzą i sieją jeszcze większą panikę. Z drugiej storny mnie nie dotyczy zostań w domu, ale zobaczyłam mnóstwo InstaSTories z ciekawymi filmami i książkami, o których wcześniej nie słyszałam – a teraz obejrzę, przeczytam i sprawdzę, może jednak warto. Ludzie po prostu w ten sposób pokazują, że się boją ale dają radę, są silni i przetrwamy to razem, stosując się do tego co rząd nakazał 🙂

        Polubienie

      4. Tak najlepiej – sama też to robię. Długa jest Twoja lista? 🙂
        Naprawdę jest mi miło… miło, że tak uważasz, że naprawdę znajdujesz tutaj coś dla siebie. Czytając takie komentarze w sercu robi się ciepło i aż serce ściska. Wzruszyłam się :* Nie spodziewałam się takich słów… nie wiem co powiedzieć. Dzięki takim komentarzom człowiek wie, że to co robi ma sens. Dziękuję:*
        To tak jak w Polsce – tutaj również są osoby, które urządzają spacery po Lidlu, Biedronce, które nie mówią, że miały kontakt z osobą zakażoną i obracają się w grupach 😦 Brak odpowiedzialności ale i głupota? Tak to nazwać… Przykre. Moje rodzeństwo również jest narażone – praca taka, że trzeba chodzić przynajmniej teraz, potem wracają do domu, tam dziecko, które pilnuje Mama (babcia), ja mieszkam z Mamą… ciężko, jest ten strach 😦
        A jak w ogóle tam u Was sytuacja z zakażeniami i zgonami?

        Chciałabym.. bardzo bym chciała i ja również mam taką nadzieję. Oby to pokazało jak ważne są wspólnie spędzone chwile, celebrowanie ich, uśmiech dziecka, mamy, bliskiej osoby, rozmowa, czas… jak ważne jest tu i teraz bo jutra może już nie być. 😦 Może ten wirus to znak, apel o nasze opamiętanie. O to byśmy przestali myśleć o sobie, gonić za tym co materialne a skupili się na tym co tak naprawdę ważne… na człowieku, ukochanej osobie…
        Też tak myślę – to pozwala ludziom oderwać myśli od tego co przykre ale i nie zwariować, bo panika jest najgorsza… nie wolno nam panikować, siać strachu. A media dużo gadają a nie mówią nic konkretnego. Czasem gdzieś w sieci można wyłapać krótkie wypowiedzi specjalistów ale tego oczywiście nie pokażą na wizji. Z drugiej strony może jednak warto chociaż trochę siać tego strachu aby ludzie byli uważni, pilnowali się a nie rozsiewali zarazki na prawo i lewo… Jednocześnie jest tyle głupot na temat całej sytuacji, że można zwariować a człowiek w panice traci możliwość logicznego myślenia.
        „Ludzie po prostu w ten sposób pokazują, że się boją ale dają radę, są silni i przetrwamy to razem, stosując się do tego co rząd nakazał 🙂” O tak.. damy radę. Jednoczmy się, przekazujmy pozytywną energię ale i bądźmy ostrożni ^_^ Prawda? Nie dajmy się zwariować 🙂
        A to czy moda pozostanie modą i przeminie, czy zostanie z niektórymi na zawsze to już kwestia indywidualna. Ważne aby zadbać o to co jest tu i teraz… aby być silnym bo przecież psychika to ponad 60% naszego stanu zdrowia. Aby było jakieś jutro 🙂

        PS O jakich filmach i ksiązkach dowiedziałaś się dzięki tej akcji? 🙂

        Polubienie

      5. Tylko Twoich tytułów? Całkiem spora, ale cały czas mam ją na uwadzę. Z racji, że rzadko bywam w Polsce a tam też nie zawsze mam czas na czytanie, to ona się nie skraca szybko, ale działam 🙂 Zawsze zapisując tytuł opisuje sobie książkę i z czyjego polecenia ona jest. Ułatwia mi to segregowanie, którą najpierw przeczytać, która o czym jest. Bo czasami mam ochotę na coś co mnie „odmóżdży” a czasami na coś konkretnego, mocnego z przekazem.

        Tak to prawda.. ludzie są nierozsądni i nie ma na to lekarstwa. Dlatego m.in. dobre jest to, że ludzie wstawiają zdjęcia i pokazują, że zostają w domu. Do tego cały czas zmierzam – może to jest denerwujące co dla niektórych, ale to ma też na celu pokazania, że WSZYSCY zostajemy w domu i nie ruszamy czterech liter. Mam nadzieję, że teraz zrozumiesz moją opinie, dlaczego nie warto się denerować na takie osoby, a wręcz dziękować im, bo mogą być dla kogoś inspiracją i głosem rozsądku.

        Co do mamy, niech dba o siebie. A rodzeństwo powinno po prostu wracać do domu i przed wejściem się zdezynfekować, tak dla bezpieczeństwa. Może jeśli chodzi o to czy oni to mają (mam nadzieję, że nie i że mieć nie będą), ale chodzi o to, że to cholerstwo utrzymuje się też na rzeczach martwych. Niestety są sytuacje, których nie unikniemy.. dlatego liczba przypadków rośnie, musimy przeczekać, być dobrej myśli i walczyć!

        Polubienie

      6. Ogólnie – nie tylko z moich. Chętnie poznam inne pozycje, może któraś wzbudzi moje zainteresowanie? 🙂

        Myślę, że nie tyle denerwujące co irytujące, bo niektórzy naprawdę robią to po to by się tym „afiszować” a nie by upominać innych… i to właśnie ta grupa wzbudza wśród niektórych niechęć. Bo po co łazić i się włóczyć jeśli nie ma takiej potrzeby? Oczywiście spacer, czyste powietrze są wskazane ale w odosobnieniu a nie tłoku. Tak samo Święta.. jeśli chcemy doczekać przyszłej Wielkanocy tą powinniśmy spędzić w jak najmniejszym gronie, bez zjazdów. Ja wiem, że to przeraża ale takie są realia.. Może musimy przeżyć jedne takie Święta aby docenić kolejne, aby docenić życie i świat.. I to nie tak, że to mnie denerwuje, wzbudza jakąś niechęć czy coś w tym stylu chociaż rzeczywiście tak mogło to zabrzmieć.. chciałam pisać ogólnie jak to jest – nie przypisując nikogo do danego przypadku. I wiem co masz na myśli.. Sama niejednokrotnie mówię rodzince, że trzeba siedzieć na tyłku i nie chodzić jeśli jest taka potrzeba. Trzeba upominać w jak najlżejszy sposób ale byłoby miło gdyby ludzie nie narzekali na to, że muszą spędzać czas z dziećmi… Niech nie robią tego aby się chwalić i na popis ale właśnie w tej dobrej wierze – po to aby upominać i zachęcać do zostania w domu dla zdrowia, życia swojego i innych ludzi – po to aby zatrzymać tę pandemię. Wiesz o co mi chodzi? 🙂

        Mama dba ale i bardzo się boi. Uważam, że rodzeństwo powinno do pracy nosi maseczki (i nauczyć się je zdejmować), zadbać o rękawiczki, płyn do dezynfekcji i tak jak mówisz dezynfekować. Mama mówi, że o to dbają bo jest dziecko… ale jednak strach zostaje.. spory strach i obawy 😦 Ja nie wiem jak tam gdzie jesteś ludzie mogą być aż tak spokojni… jak?

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s