Książki

Malutka Czarownica – Otfried Preussler, il Danuta Konwicka | Dwie Siostry

  Historia powstania tej powieści jest ciekawa. Preussler wymyślił ją dla swojej małej córeczki, która nie chciała iść spać, ponieważ bała się złych czarownic. Mężczyzna próbował wytłumaczyć jej, że czarownic nie ma. Wtedy córka spytała dlaczego. Chęć udzielenia odpowiedzi na to pytanie skłoniła mężczyznę do napisania przygód Malutkiej Czarownicy. Jednak nim opowieść została spisana, autor opowiedział ją swoim uczniom. Kiedy zobaczył, że przypadła ona do gustu – spisał. Ponadto umieścił w niej specjalną dedykację: „dla naszych trzech małych córek i dla wszystkich dzieci, które chciałyby wiedzieć, dlaczego w dzisiejszych czasach nie należy się więcej bać złych czarownic”
Książka ukazała się w 1957 roku przez Otfrieda Preußlera, natomiast w Polsce w 1960 roku.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Malutka Czarownica ma zaledwie 127 lat, więc według standardów czarownic jest jeszcze bardzo młoda. Mieszka w małej chatce w lesie razem ze swoim przyjacielem – mówiącym ludzkim głosem krukiem Abraksasem. Pewnego dnia mimo ostrzeżeń przyjaciela i wbrew zakazom próbuje podstępem wziąć udział w Nocy Walpurgi co nie kończy się dobrze. Tak jak przypuszczał kruk – zostaje złapana przez starsze wiedźmy i srogo ukarana….https://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/katalog/thumb.html?w=1200&h=1200&src=/dwiesiostry_files/Image/ksiazki/malutka_czarownica/malutka_czarownica_2.jpg  Czytałam, że historyjka dla wielu jest wspomnieniem z dzieciństwa – jedną z tych książek, które pamięta się przez lata. Wielu dorosłych ją wspomina ale dla mnie jest zupełnie obca i nieznana. Mimo iż jestem dorosła przeczytałam ją z przyjemnością i ciekawością. To lekka, bajkowa, magiczna i przesycona ciepłem opowieść, która ma swoje zalety ale i nie została pozbawiona pewnych wad. Chociaż tak naprawdę wspomniane wady wcale nie muszą być wadami – zależy od punktu patrzenia. Z pewnością stanowią punkt wyjścia do rozmów i to wyjaśniania dzieciom pewnych kwestii – do tłumaczenia i rozmowy tej szczerej i poważnej. Już tłumaczę o co chodzi. https://www.gandalf.com.pl/files/products/galleries/str_2_166068.jpg  Malutka Czarownica postanawia pomagać ludziom, którzy według niej tej pomocy potrzebują. Wspomniana pomoc najczęściej polega na wymierzaniu kar tym, którzy w jej oczach na tę karę zasługują – co można odebrać jako tłamszenie agresji agresją tylko, że magiczną. Z drugiej strony wspomniane fragmenty pokazują, że za złe czyny prędzej czy później czeka kara – zło wraca do człowieka a dobro jest wynagradzane. Ponadto mogą  stanowić punkt wyjścia do rozmów odnośnie znaczenia słów „dobro” oraz „zło”, tym czym ono jest, jak je rozpoznać, rozróżnić… bo nie jest to łatwe i nawet dorosłym sprawia wiele problemu – wszakże wszystko zależy od sposobu patrzenia. Ponadto w trakcie rozmowy można wyjaśnić dziecku, że są różne sposoby rozwiązywania problemów oraz wygaszania konfliktów.
To nie wszystko… Stare Czarownice inaczej rozumieją słowo „dobro” – dla nich jest ono czymś zupełnie innym-przeciwnym niż dla Malutkiej Czarownicy, co prowadzi do przeróżnych zwrotów w akcji jak również jest kolejnym tematem do rozmów. Tak więc wspomniane „wady” wadami być być nie muszą i nie tak naprawdę nie są – wszystko zależy od czytelnika i tego jak patrzy. https://www.gandalf.com.pl/files/products/galleries/str_3_166068.jpg  Niemniej jak już wspomniałam „Malutka Czarownica” to ciepła choć bardzo uproszczona (spotkałam się z opinią, że infantylna) opowieść, która nie tylko bawi ale również uczy. Mimo tego nie jest infantylna, słodka i przesłodzona. Malutka Czarownica to nie nieporadna księżniczka Disneya (chociaż i to ma swój urok ^_^)… można powiedzieć, że to taka Merida Waleczna, ewentualnie Roszpunka z serialu – nie czeka na tak zwany ratunek, tylko działa.
Książka pokazuje czym jest, jak różnie jest postrzegane oraz rozumiane i jak ważne jest dobro a także bycie dobrym nie tylko w stosunku do innych ludzi ale również zwierząt.
To jak czasem trudno jest odróżnić dobro od zła, jak człowiek myli te pojęcia – bo przecież wszystko zależy od osoby i punktu patrzenia, tego z której strony się na nie patrzy a także jak rozumie i postrzega.
Jak istotne jest niesienie pomocy i współczucie.
Jaką wartością jest przyjaźń, uczciwość, odpowiedzialność, empatia ale i optymizm oraz humor.
Pokazuje przemianę zła w dobro, tym, że dobro może zwyciężyć – jest lepsze od zła.
Treść w jakimś stopniu przemyca także dawne zwyczaje, wierzenia oraz folklor. Skłania do rozmów nie tylko na temat dobra oraz zła ale również wymierzania kar – sprawiedliwości na własną rękę (Czy jest to słuszne?), rozwiązywania konfliktów a także refleksji odnośnie świata i samych siebie – tego jacy jesteśmy, jacy chcielibyśmy być a jacy powinniśmy być – jacy są i powinni być wszyscy ludzie.
Może warto coś zmienić lub poprawić póki jeszcze nie jest za późno?https://www.gandalf.com.pl/files/products/galleries/str_1_166068.jpg  Cieszy mnie fakt, że niektóre wydawnictwa postanawiają wznawiać takie książki dzięki czemu nie znikają w otchłaniach czasu. To opowieści z przesłaniem, które nie zestarzeją się mimo upływu lat

„Wolę być dobra niż być dobrą czarownicą”

FRAGMENT

Tytuł: Malutka Czarownica | Autor: Otfired Preussler | Przekład: Hanna I Andrzej Ożogowscy| Ilustracje: Danuta Konwicka | Okładka: Twarda | Ilość stron: 160

188 myśli na temat “Malutka Czarownica – Otfried Preussler, il Danuta Konwicka | Dwie Siostry

    1. Rabe dobrze zauważyła, że chyba większość wydanych opowieści powstała z myślą o dzieciach ich autorów. A może tak nie jest? Nie wiem…. jakby nie było rzeczywiście to piękne…. opowieść, która powstała z miłości – z serca dla ukochanej osoby i była jej opowiadana z miłością ❤ Rzeczywiście na samą myśl serce może się rozpuścić ❤ Takie opowieści nabierają na wartości 🙂

      Polubienie

    1. Czasem na nadrobienie zaległości nie jest za późno. Warto spróbować sięgnąć po tę opowieść teraz – przeczytać samemu lub jeśli jest taka możliwość dziecku w rodzinie ^_^

      Polubienie

  1. Nie znam tej bajki i nigdy o niej nawet nie słyszałam. Te ilustracje są bardzo, bardzo ładne i mi się podobają. Czasem z powodu książek jakie omawiasz mam ochotę podejść do tych regałów w bibliotece, które są przeznaczone dla dzieci. Ostatnio w Biedronce przeglądałam sobie nawet „Bandę Czarnej Frotte” 😉

    Polubienie

    1. Moje wpisy wzbudzają w Tobie ciepłe uczucia? Jeśli tak to bardzo mi miło ^_^ Czasem człowiek tego potrzebuje – czuje się lepiej. Może warto ulec i przejść się takim regałem? Jak myślisz? Nigdy nie wiadomo czy coś ciekawego nie zwróci naszej uwagi ^_^

      Polubienie

      1. Owszem.
        Nie jestem pewna. Nie mam dzieci, a koniec końców i tak wolę książki dla starszych czytelników. Po prostu książki dla dzieci są o wiele ładniejsze i ciekawsze niż te które ja miałam.

        Polubienie

      2. A może teraz tak uważasz? Może kiedyś one również były ciekawe lub nie zwracałas uwagi na te, które mogłyby okazać się ciekawsze? 😉 Rozumiem, że wolisz książki dla starszych czytelników ale nie miałaś ochoty na taki relaks i powrót do dzieciństwa 🙂

        Polubienie

      3. Nie, raczej nam się nie przelewało, więc miałam takie najprostsze wydania z Egmontu i takie książeczki z serii Tyci tyci. No i komiksy z Kaczorem Donaldem.
        Może i mam, z ciekawości kupiłam ostatnio numer wspomnianego komiksu. Przeczytałam go w kwadrans i zostałam z przeświadczeniem, że jednak się postarzałam ;l

        Polubienie

      4. U nas w domu praktycznie nie było książek mimo iż chciałam… pozostawały biblioteki i je miałam na myśli a nie zakup własnych 😉
        Kaczor Donald teraz a ten kiedyś to co innego… chyba nawet grafika jest inna?

        Polubienie

  2. Dzień dobry 🙂
    Z opowiadaniami o malutkiej czarownicy po raz pierwszy zetknęłam się w „Świerszczyku”. Mam w tej chwili „po pięćdziesiątce”, pisemko czytałam sama, a czytać nauczyłam się mając 4 lata… – który mógł być rok? 1973? 1975? Do rangi tragedii urastał fakt, jak Rodzicom nie udało się kupić następnego numeru… I te „Świerszczyki” były „zaczytane na amen”, bo bardzo często do nich wracałam… I moje marzenie, żeby mieć Tę książkę na własność… Spełnione dopiero parę lat temu. Z niektórych lektur się nie wyrasta, chociaż odbiór z perspektywy lat troszkę inny 🙂 Ale koniec pamiętałam 🙂

    Polubienie

    1. Widze, że jest to jedna z książek Pani dzieciństwa, taka z którą ma Pani wiele miłych wspomnień i która wzbudza wiele pozytywnych emocji. Takie książki (i nie tylko) są niczym balsam dla skołatanego serca albo ciepły kocyk – otulają ciepłem i pomagają kiedy człowiekowi smutno i źle..I tak z pewnych lektur się nie wyrasta a to że odbiór jest inny zależy od nas, naszego wnętrza i tego co przeżyliśmy. Jednak czy to źle? Mozna porównać te różne punkty postrzegania świata i nie tylko 🙂

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s