Książki

„Złoty Atlas Edward” Brooke-Hitching, REBIS

  „Złoty atlas” to druga po „Atlasie lądów niebyłych” książka Edward’a Brooke-Hitching’a, która ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. Tym razem autor swoją uwagę skupia nie tylko na samych mapach i związanych z nimi historiami, mitami i wszelkimi sugestiami jakie kiedykolwiek powstały, ale również odkryciach, wyprawach i poszukiwaniach. Zabiera czytelnika w niesamowitą podróż do odległych krain, wysp i miejsc o których najprawdopodobniej nigdy nie słyszał, mówi o tych znanych ale również niesłyszanych odkryciach geograficznych a to wszystko przy pomocy map.OLYMPUS DIGITAL CAMERA   Nim przejdę do analizy treści książki wspomnę o tym w jaki sposób została ona wydana, bo podobnie jak jej poprzedniczka została wydana cudownie. Spory a jednocześnie poręczny format, twarda oprawa ze złotymi zdobieniami, śliski papier a wewnątrz mapy, ryciny, ilustracje… cała masa przeróżnych grafik, które przykuwają wzrok i sprawiają, że chce się na nie patrzeć. Jednak „Atlas…” to nie tylko oprawa wizualna ale również wspaniałe historie o niesamowitych odkryciach.

  Syn antykwariusza, członek Królewskiego Towarzystwa Geograficznego i nieuleczalny mapofil posiadający w swojej kolekcji wiele starych i rzadko spotykanych książek przeprowadza czytelników przez ponad 4 tysiące lat badań, przeróżnych wypraw i odkryć geograficznych – od mapowania i małych odkryć świata antycznego aż do lat 1914-1917 kiedy Ernest Shackleton odkrywał Arktykę. Pokazuje ludzką ciekawość, chęć poznania tego co nowe, obce i nieznane, posiadanie wiedzy o odległych krainach jak również ich zdobywanie. Wikingowie, Kolumb, Marco Polo, poszukiwanie mitycznej Atlantydy oraz El Dorado, wyprawy Jamesa Cooka… oni i wielu innych w tym również kobiety. Wyścig z czasem, walka z siłami natury i o własne życie, radzenie sobie w trudnych warunkach pogodowych ale również własnymi słabościami. Trudna droga wybraną przez siebie ścieżką i ku postawionemu celowi. One wszystkie nie miały znaczenia – chęć zdobywania i poznawania była silniejsza.  Każdy rozdział to jedna, dwie strony w większości wypełnione ilustracjami a jednocześnie nie brakuje w nich tekstu, który przekazuje sporo informacji. Oczywiście wiele ekspedycji została pominięta, jednak w historii było ich tak wiele, że opisanie wszystkich byłoby nie możliwe – ta książka to nie encyklopedia i selekcja była konieczna. Autor skupił się na największych i najciekawszych przekazując jego zdaniem najistotniejsze fakty. W swoich historiach umieścił wątki bardziej i mniej znane jak również te, które z pewnością okażą się obce. Chce poinformować czytelników a nie zmęczyć nudnymi encyklopedycznymi formułkami, czy referatami, jednocześnie zachęcając do własnych poszukiwań. Dlatego też język jakim posługuje się Brooke jest lekki, przystępny i można by rzecz, że „na luzie” – nieco potoczny. Z jednej strony daje to swobodę a także lekkość czytania, a z drugiej czasem wydawały „dziwne” i nie zawsze odpowiadały (np. „Winlandia znalazła się w polu zainteresowań jego ziomków”). Jednak nie było to uczucie zniesmaczenia a takie inne „dziwne” wrażenie, które ciężko opisać słowami. Jakby nie było autorowi nie można odmówić lekkości pióra, które sprawi, że nawet przeciwnicy historii powinni przeczytać książkę z wielkim zainteresowaniem a przecież właśnie o to chodzi. Książka ma wzbudzać zainteresowanie, ciekawić, trafić do jak największego grona odbiorców, uczyć i bawić. Myślę, że „Złoty Atlas” spełnia te wymagania.  Wszystkich opowieści jest trzydzieści dziewięć – każda wzbogacona o reprodukcje map, ikon i innych ilustracji, bo „Złoty Atlas” nie tylko się czyta a ogląda przede wszystkim. Książka bardziej przypomina mi album – przewodnik niżeli atlas, jednak tak naprawdę nazwa nie ma tutaj znaczenia. Jaka by ona nie była „Złoty Atlas” z pewnością zachwyca obrazem. Chce się po nią sięgnąć, oglądać, podziwiać a kiedy człowiek to robi mówi „Jakie to piękne”. Według mnie to dobra pozycja dla wszystkich ciekawych świata, dzięki której mapy ożywają – ożywa również historia, której w trakcie lektury stajemy się częścią. Jesteśmy jak odkrywcy, którzy poznają nowe lądy, krainy i miejsca – wszystko to co tajemnicze i obce. Widzimy jak zmieniał się świat, jak zmieniali się ludzie i stopniowo kształtowała wiedza o kontynentach, wyspach, krainach – o całym świecie. Czytelnika może zadziwić wiedza, którą na owe czasy posiadali ludzie – to co, jak wiele wiedzieli i chcieli wiedzieć więcej (nie to co czasem dzisiaj). Pełna podziwu jest odwaga wszystkich tych, którzy postanowili wyjść światu na przeciw, pokonać przeciwności losu a w imię chęci poznania tego co nieznane, na wiele miesięcy a nawet lat rozstać się z bliskimi i stracić kontakt z cywilizowanym światem. Czytamy kolejne historie, śledzimy wielkie dokonania zwykłych ludzi i być może zastanawiamy się nad tym skąd w nich tyle siły i czy my bylibyśmy to tego zdolni. W głowie może zrodzić się pytanie „Jak można było wierzyć w te wszystkie potwory, mity i legendy”. Jednak takie to były czasy, takie realia – ludzie na różne sposoby tłumaczyli sobie to czego nie rozumieli – musieli sobie wyjaśnić i wytłumaczyć między innymi po to aby nie czuć lęku i strachu, po to aby to co wcześniej obce takim już nie było. Każda epoka rządzi się swoimi realiami i prawami.

Świat, którego już nie ma w tej książce na nowo ożywa.

Tytuł: Złoty atlas| Autor: Edward Brooke-Hitching | Wydawnictwo: Rebis | Okładka: twarda |  Stron: 256

ilustracje wikipedia – ilustracje są w książce

197 myśli na temat “„Złoty Atlas Edward” Brooke-Hitching, REBIS

    1. Oczywiście, że treść jest najważniejsza, jednak miło kiedy eleganckie i staranne wydanie idzie w parze z ciekawą treścią. Po takie książki przyjemniej i chętniej się sięga, przy czym nie rozpadną się po wielokrotnym przeglądaniu i czytaniu ^_^

      Polubienie

    1. Warto zwrócić na nią uwagę. To jedna z tych książek, których nie trzeba czytać od deski do deski – bez obaw można sięgać po nią od czasu do czasu i podczytywać to co aktualnie na zainteresowało 😉

      Polubienie

  1. Faktycznie, pięknie wydana książka, a zarazem jaka interesująca ;). Nie są to do końca moje klimaty czytelnicze, ale ten „Złoty Atlas” zaintrygował mnie na tyle, że chętnie go obejrzę kiedyś przy okazji…

    Polubienie

  2. Takie książki czyta się z ogromną przyjemnością i chyba nie sposób się znudzić. Wspaniałe ilustracje i opowieści. Warto sięgnąć po to cudo. Na pewno przyciągnie uwagę dzieci. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    1. Takie książki przegląda się i podczytuje…. bez presji, co jakiś czas, w dowolnym momencie i dowolnym fragmencie. Jeśli ktoś jest zainteresowany to jak najbardziej książka może sprawić przyjemność, zafascynować i rozbudzić wyobraźnię ^_^

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s