Książki

„Zielarnia. Jak czerpać ze skarbów natury” od wyd. Publicat

  Ziołolecznictwo jak również medycyna naturalna zyskuje coraz większą popularność a także uznanie wśród ludzi. Wiele osób szuka naturalnych metod pozyskiwania witamin, wzmacniania organizmu a także leczenia albo pomagać sobie kiedy tradycyjna medycyna zawodzi, albo zapobiegać. Jednak kiedy zabieramy się za ten temat wcześniej należy zagłębić tajniki ziołolecznictwa – nie można „bawić” się tym na własną rękę i eksperymentować. Pamiętajcie, że to co naturalne i roślinne nie oznacza, że nie szkodliwe – zioła, nalewki, napary podobnie jak tradycyjne leki mogą pomóc ale również zaszkodzić w szczególności nieodpowiednio zastosowane.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Pomocne w poznawaniu tej dziedziny są wszelakie atlasy, książki oraz encyklopedie – oczywiście ze sprawdzonego źródła. Kiedyś pokazywałam Wam kilka książek, które posiada moja Mama i między innymi z których zdobywała swoją wiedzę. Nie pokazałam Wam wszystkich i nie wiem czy pokażę ale znaczną wiedzę Mama już posiada i nadal we własnym zakresie rozwija się w tym kierunku. Rynek wydawniczy idąc za „modą” na zdrowy tryb życia co jakiś czas proponuje coraz to nowe książki z tej dziedziny. Niedawno nakładem wydawnictwa Publicat pojawiła się kolejna nowość  „Zielarnia. Jak czerpać ze skarbów natury”. Jako osoba wdrążona i zainteresowana tematem byłam ciekawa jaka ta książka jest i co w sobie „zawiera” – nie każda nowość okazuje się hitem.

  Na początku należy zaznaczyć, że książka powstała w wyniku współpracy aż sześciu autorów: Jana Andrzeja Kozłowskiego, Teresy Wielgosz, Joanny Nawrot, Gerarda Nowaka, Renaty Dawid-Pać oraz Sebastiana Kuczyńskiego (na początku poznajemy króciutka bibliografię każdego z nich). Jej treść podzielono na cztery części: Wstęp, Niezwykłe skarby natury, Ziołowa apteka, a także Ziołowy salon piękności – w skrócie opiszę każdą z nich.

  We wstępie umieszczono ogólne informacje dotyczące zielarstwa czyli: historię zielarstwa na przestrzeni wieków, zastosowanie ziół, związki zawarte w ziołach i ich właściwości a także to co można z nich przygotować.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  Niezwykłe skarby natury
Ta część stanowi mniej więcej 1/3 książki. Autorzy zamieścili w niej wykaz ok 200 roślin występujących w Polsce wraz z ich dokładną charakterystyką. Każdy opis to: nazwa polska oraz łacińska, pochodzenie, występowanie, zbiór, suszenie, przechowywanie, zastosowanie a także (co bardzo mi się podoba) przeciwwskazania jeśli dana roślina takie posiada. Po raz pierwszy w książce o ziołolecznictwie spotkałam się z taką adnotacją – oczywiście wiem, że niektórych ziół w pewnych przypadkach nie należy stosować, zachować ostrożność przy ich zażywaniu a także po, jednak jak już kiedyś wspominałam zazwyczaj o tym się nie mówi. Wielki plus za fakt, że autorzy postarali się o takie informacje, chociaż nie napisali o wszystkim (wiem, że nie napisali).
Oczywiście nie brakuje również fotografii oraz rysunku rośliny, która pomaga w lepszym zapoznaniu się z opisywaną rośliną.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 Ziołowa apteka
To moja ulubiona i według mnie najciekawsza część książki. Umieszczono tutaj informacje odnośnie przeróżnych schorzeń a także ziołach, których należy wówczas zastosować. To także wykaz tych ziół wraz z informacjami odnośnie tego jakie mają właściwości – jakby dalsza część do tego co autorzy pisali w poprzedniej części. Dodatkiem do tego rozdziały są przepisy na mieszanki ziołowe a także naparym herbatki, nalewki itp.
Przepisów i receptur do wypróbowania całe mnóstwo jednak UWAGA! W przypadku stosowania konkretnych ziół warto cofać się do rozdziału z opisem roślin, gdyż niektóre z nich mają swoje przeciwwskazania.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

UWAGA!

  Niestety znalazłam tutaj przepis i wskazówki z którymi nie mogę się zgodzić i które uważam za „głupotkę”. Chodzi o wywar z siemienia lnianego. Według autorów łyżkę siemienia należy rozpuścić w szklance wody a następnie po odstawieniu pic 2 godziny przed posiłkiem lub po. Nie wiem jaki jest tego cel. Jeśli borykamy się dolegliwościami ze strony przewodu pokarmowego (wątroba, żołądek, jelita) taką łyżkę musimy rozpuścić mniej więcej w 200 ml wody (filiżanka) a następnie takiego „glutka” wypić 15-30 minut przed posiłkiem. Chodzi o to aby ten glutek stworzył warstwę ochronną na nasze jelita. Picie rozrzedzonego płynu 2 godziny przed posiłkiem nie pa sensu – po tym czasie siemię znika z naszych jelit. I co ma pomagać? Stosując się do tej rady nigdy sobie nie pomożemy z dolegliwościami ze strony przewodu pokarmowego oraz żołądka.

  Druga głupotka to proporcje na napary lecznice oraz sposoby ich przygotowania. Najczęściej według książki łyżeczkę suszonego zioła należy zalać szklanką wody, zagotować i pić. No cóż.. nie tędy droga. Kupując suszone zioła w sklepie zielarskim na ich opakowaniu mamy inne proporcje – łyżeczka lub łyżka na 150-200 ml.  TO SĄ NAJLEPSZE PROPORCJE! Poza tym po zaparzeniu danego zioła musi ono odstać pod przykryciem co najmniej 20 minut a najlepiej niecałą godzinę aby zioła naciągnęły i nabrały mocy. Picie od razu po zaparzeniu lub po kilku minutach nie ma sensu. PO 10-15 MINUTACH MOŻNA PIĆ NAPAR ZAPARZONY ZE ŚWIEŻYCH ZIÓŁ – SUSZONE MUSZĄ SIĘ MACEROWAĆ OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 Ziołowy salon piękności
Były zioła w kuchni oraz lecznictwie – przyszedł czas na ich zastosowanie w kosmetyce. Autorzy umieścili tutaj kilka wskazówek między innymi o tym jak dbać o cerę suchą, wrażliwą, nawilżać włosy, paznokcie…. to przepisy na domowe kremy, płukanki, szampony i wiele więcej. Z pewnością ten rozdział zainteresuje nie jedną kobietę, chociaż mnie rozczarował. Zabrakło mi między innymi przepisu na maseczkę z siemienia lnianego (jak również płukankę i mgiełkę), która odżywia suche oraz zniszczone włosy – cudownie nawilża włosy (a nawet zauważyłam, że odrastają).
Ponadto bardzo często jest on stosowany przy pielęgnacji loków i fal, jednak tutaj należy mieć na uwadze, że nie każde włosy muszą polubić żel lniany. Nie u wszystkich działa on tak samo i nie u wszystkich przynosi ten sam efekt.

  Ponadto tak jak w przypadku poprzedniej części tak i tu przeglądając receptury warto sięgnąć do opisu całościowego danej rośliny, by uzyskać informację o przeciwwskazaniachOLYMPUS DIGITAL CAMERA

  Posumowanie
Mam do tej książki mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się jej idea i chęć przybliżenia tematu w przystępnej formie. Informacje są zwięzłe i zrozumiałe, ponadto to co ważne opisy ziół zawierają również uwagi czyli przeciwwskazania – może nie wszystkie ale jednak a to jest bardzo ważne – sprawdziłam kilka roślin i informacje odnośnie ich właściwości jak również przeciwwskazań były prawdziwe.

   Z drugiej strony nie za bardzo interesowała mnie historia ziołolecznictwa na przestrzeni wieków a sam wykaz ziół mógłby być obszerniejszy. Do tego nieścisłości, które wyłapałam i które wprowadzają czytelnika w błąd. Jednocześnie publikacja przekazuje wiedzę i kształci a jako tako błędów więcej nie znalazłam, jednakże nie przestudiowałam książki od A do Z.
Pytanie jak osoba nieobeznana w temacie ma wyłapać to co jest prawdą a co niekoniecznie – nie mam tutaj na myśli, że dana mieszanka może zaszkodzić, jednakże w niektórych przypadkach nie gwarantuje, że pomoże. Mimo tego uważam, że nie można tej książki skreślić.

RAZEM Z MAMĄ NIE JESTEŚMY SPECJALISTKAMI – SWOJĄ WIEDZĘ OPIERAMY NA INNYCH PUBLIKACJACH (DOŚĆ STARYCH), WIEDZY SPRAWDZONEGO ZIELARZA, JAK RÓWNIEŻ WŁASNYM DOŚWIADCZENIU

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tytuł: Zielarnia. Jak czerpać ze skarbów natury | Autor: praca zbiorowa | Wydawnictwo: Publicat | Okładka: twarda | Stron: 336

 

Reklamy

116 myśli na temat “„Zielarnia. Jak czerpać ze skarbów natury” od wyd. Publicat

    1. Niestety. Wprawdzie z mamą nie jesteśmy specjalistkami w tej dziedzinie, jednakże odnośnie siemienia lnianego informacje o jego piciu można znaleźć w internecie i nie zgadzają się one z tym co zostało napisane w książce. Ponadto nie od dziś wiadomo, że jak coś dłużej postoi nabiera „właściwości” a przypadku potraw również smaku (nawet zielarz nam to mówił). Zastanawiam się skąd wynikają informacje z książki – jednocześnie nie zauważyłam aby takich nieścisłości było więcej.

      Polubienie

    1. To nie tak, że podważam – po prostu opowiedziałam na podstawie własnych doświadczeń, doświadczeń mojej Mamy a także wiedzy, którą zdobyła. To o czym wspomniałam to „metody”, które sprawdziliśmy i które okazały się skuteczne. Dla przykładu weźmy picie siemienia lnianego – te informacje znajdziesz na różnych stronach w internecie i nie pokryją się z tym co zostało napisane w książce. Wiem, że w internecie każdy może napisać co chce, ale dziwne byłoby gdyby na każdej stronie wspominali o tym samym. Natomiast jeśli chodzi o picie naparów leczniczych z ziół to nie od dziś wiadomo, że to co postoi nabiera „mocy” i smaku – potrawy również. Ten wpis to tylko i wyłącznie moja (i mojej mamy) opinia – tak jak każda recenzja a poza tymi dwoma, nie doszukałam się więcej niejasności, jednak inie przestudiowałam książki od A do Z. Jakby nie było książka stanowi źródło wiedzy o ziołach – sprawdziłam kilka roślin i informacje zgadzały się, zarówno co do właściwości jak również przeciwwskazań. Według mnie nie można książki skreślić 🙂

      Polubienie

  1. Kiedyś miałam więcej zapału do szukania naturalnych metod leczenia czy kosmetyków. Pamiętam swoje płukanki do włosów, z pokrzywy, cytryny i mięty, kąpiele w korze dębu czy maseczki z żółtkiem 🙂 Zbierałam porady właśnie z takich książek, czy gazet. Teraz jakoś częściej ruszam do apteki albo sklepu kosmetycznego. Ale może jeszcze kiedyś wrócę do ziołolecznictwa..

    Polubienie

      1. Dokładnie, wszystko z wygody 😉 A płukanki działały, domyślam się że lepsze efekty byłyby przy dłuższym i częstszym stosowaniu, ale zazwyczaj zapał się zbyt szybko kończył..

        Polubienie

      2. Dziecko i rodzina zajmują sporo czasu – ciężko znaleźć go dla siebie a co dopiero na płukanki itp 🙂
        Jest tak jak mówisz – to działa ale nie od razu, zresztą z lekami chemicznymi jest podobnie 😉

        Polubienie

  2. Mnie ta książka jakoś bardzo nie kusi, ale myślę, że gdyby wpadła mi w ręce to bym ją przeczytała. Dobrze jest się dowiedzieć czegoś nowego, lubię takie ciekawostki, ale na chwilę obecną po nią nie sięgnę. Może kiedyś… 😉

    Polubienie

  3. Wydawnictwo Publicat ma wiele cennych pozycji, a książki o ziołach zawsze warto mieć w domu. I ja mam i okazało sie, że nawet jedna z nich była przydatna synowi na studiach:-)

    Polubienie

  4. Wygląda na to, że książka ma swoje plusy i minusy, na pewno dobrze, że zawiera ostrzeżenia, dotyczące niepożądanych skutków działania ziół, nie każdy zdaje sobie z tego sprawę 🙂

    Polubienie

  5. Ostatnio ziołolecznictwo i produkcja kosmetyków na bazie ziół stały się bardzo popularne, stąd te pojawiające się co jakiś czas publikacje na ten temat. Jak wiesz, ja jestem nowa w tej tematyce, więc nie mam za bardzo pojęcia „z czym to się je”, dziękuję Ci więc za tę opinię. Świetna jest ta Twoja recenzja, wyszczególniłaś w niej zalety i wady tej książki, dzięki czemu osoby zainteresowane jej zakupem, będą mogły to przemyśleć, ale też mieć też pewien podgląd na jej zawartość ;).

    Polubienie

    1. Masz rację i wydaje mi się, że będzie stawać się to coraz bardziej popularne. Książka nie jest zła – zawiera w sobie sporą dawkę wiedzy a przede wszystkim co bardzo ważne uwzględnia przeciwwskazania. To niezwykle istotne kiedy zaczynamy szkolić się w tym temacie. Inną sprawą jest fakt, że niektore zioła pite same mogą przysporzyć jakiś dolegliwości (np. ból żołądka) a już w mieszance ziołowej z innymi ziołami, nie. Kolejna sprawa to alergie i uczulenia na zioła (np. babka lancetowata może uczulać), jednak tutaj nalezy robić testy alergiczne.

      Odnośnie recenzji cieszę się, że przypadła Ci do gustu – chciałam opisać książkę jak najdokładniej i najlepiej z mojego punktu widzenia (a także mojej Mamy) a także na podstawie tego co już wiemy (Mama ma większą wiedzę), to nie tak, że podważam wiedzę autorów książki – zresztą nawet na torebkach z suszonymi ziołami błędnie podają aby napar pić po 5-10 minutach…. taki napar powinien nabrać na sile 😉

      Polubienie

      1. Oczywiście, nie warto tak z marszu zaczynać przygody z ziołami, lepiej się przygotować, czy to czytając o przeciwskazaniach, czy konsultując się z lekarzem.
        Z tym siemieniem to ja np. czytałam kiedyś, że można sobie taki napar nastawić na noc i rano wypić. A co do ziół, to też popełniałam ten błąd co autorzy i napary ziołowe wypijałam po 5-10 minutach. Szkoda, że oni ten błąd przekazują dalej…

        Polubienie

      2. Odnośnie lekarzy to Ci zazwyczaj nie popierają takich metod leczenia a stawiają na antybiotyki i tabletki produkowane przez koncerny i firmy…
        Jak najbardziej można – wygoda, kiedy rano nie ma się czasu na przygotowanie 🙂
        I pomagało? Odnosiło efekty takie picie po 5 minutach? Nawet herbatka ziołowa pita przed snem – melisa, dłużej parzona ma inny smak, aromat… a weź spróbuj wypić bobrka, który maceruje się całą noc (oczywiście po przestygnięciu w lodówce a rano odgrzany). Mnie nie przeszkadzał ale nie dla każdego xD

        Polubienie

      3. Zależy jaki lekarz, jeden preferuje antybiotyki, drugi zaleca więcej naturalnych metod, zwłaszcza przy przeziębieniach 😉
        No właśnie średnio pomagało, a i nie smakowało ;).
        Moja mama we mnie wmuszała kiedyś szałwię właśnie taką odstałą dłużej, to dało się ją wypić, a jak sama sobie zaparzałam krótko, to niekoniecznie 😉

        Polubienie

      4. Nie wiem czy można porównywać zielarza z lekarzem, chociaż i zielarze wiedzą, że zioła nie zawsze na wszystko pomogą a mogą jedynie stanowić kurację wspomagającą 🙂
        Nie było efektów… czyli coś jest na rzeczy. A smak? Zioła różnie smakują a takie, które postoją nabierają na sile, smaku i aromacie 🙂

        Polubienie

  6. Lubię tego typu książki. Ta jest pięknie wydana! Myślę,że jeśli chcemy poważnie traktować ziołolecznictwo to musimy na początek „wejść ” w tę tematykę czytając dużo,żeby zdobyć wiedzę merytoryczną. Dziękuje Ervisho za uwagę na temat siemienia lnianego, bo ja czasem go stosuję i każda sugestia jest dla mnie bardzo cenna!

    Polubienie

    1. Przyjemność po mojej stronie. Specjalistą nie jestem ale siemię lniane na stałe zagościło w naszym domu i często z niego korzystamy (jakiś czas temu mama leczyła wątrobę i żołądek). Jeśli miałaby Pani jakieś pytania, proszę pisać i pytać – postaram się pomóc 🙂

      Polubienie

    2. Sześć lat temu musiałam usunąć woreczek żółciowy z powodu kamieni. Teraz odczuwam ten brak , szczególnie wczesna wiosną i jesienią. Bardziej wtedy muszę uważać na to co jem.Widzę,że jesteś w temacie, więc za wszelkie wskazówki – proste i skuteczne będę wdzięczna!

      Polubienie

      1. W takim razie polecam pić taki „glutek” z siemienia lnianego – można z ziaren a jeśli nie ma czasu na parzenie to z mielonego, bo szybciej się robi, jednak tutaj najlepiej mielić na bieżąco w młynku (porcjami). Można też z ziaren zaparzyć od razu dwie porcje a potem przechowywać w lodówce. Najlepiej przed posiłkiem aby taka osłonka powstała – ochronna. On też „zapycha” przez co często mniej się je i straci na wadze ale niektórzy piją zarówno przed jak i po posiłku, jeśli dolegliwości są silne. Jednak aby konkretnie pomóc na woreczek, musiałabym wiedzieć jakiego rodzaju są to dolegliwości – chociaz i siemię lniane działa łagodząco

        Polubienie

      2. Dziękuję za to co napisałaś! W zasadzie ja nie mam wtedy dolegliwości bólowych. Raczej wskazujące na niestrawność. Kiedyś kupiłam mielone siemię,ale stwierdziłam,że wolę ziarenka i nawet powiem Ci,że nie przeszkadza mi,że jest przy tym więcej roboty niż przy mielonym siemieniu.

        Polubienie

      3. Na niestrawność koper włoski, mięta, kminek, rumianek… siemię lniane działa osłonowo i niczym balsam. Świeżo mielone siemię będzie mieć więcej witamin i właściwości – ziarenka nie są przyswajane przez nasz organizm – zostają wydalane, ponieważ żołądek ich nie trawi, ale również mają swoje właściwości. Zresztą zaliczne są do polskich superfoods, czyli do zdrowej żywności o cennych właściwościach prozdrowotnych. Mozna nim posypywać sałatki, owsianki jak również przygotowywać maseczki na włosy (niestety tego w książce nie ma. Chodzi o to aby powstał taki gęsty kisiel/ „glucik”, który się pije 🙂

        Polubienie

      4. Zapisałam sobie! Masz sporą wiedzę na ten temat!
        Kiedyś przeczytałam gdzieś,że warto być takim ekspertem w sprawach, które nas interesują i które są dla nas ważne.
        Ciekawe są tez Twoje uwagi dotyczące parzenia ziół.

        Polubienie

      5. Interesuję się tym – o witaminach zawartych w siemieniu lnianym nie chciałam już pisać. Kiedyś widziałam książkę polskie superfoods i tam było ładnie napisane o witaminach, chociaż nie wszystko. A maseczkę z siemienia na włosy bardzo lubię 🙂 Teraz też napisałam tak ogólnie aby nie napisać za dużo a umieścić to co istotne 😉 W ogóle mielone siemię to dobry zlepiacz i zamiennik jajek np. w wegańskich kotlecikach. Na Święta robiłam wegańskie babeczki czekoladowe i wyszły bardzo puszyste bez jajka 🙂
        Ekspertem nie jestem 🙂
        Jeśli chodzi o parzenie ziół to nie tylko z ziołami tak jest – przecież ugotowane potrawy po odstaniu również nabierają smaku i aromatu a zioła właściwości zdrowotnych 🙂

        Polubienie

      6. Tak,ale dużo wiesz i to się chwali! Jestem zdania,że całe życie trzeba się uczyć, czytać i dowiadywać- rozwijać wiedzę i umiejętności! Spróbuję również z posypywaniem siemieniem sałatek. Zaskoczyłaś mnie również informacją,że te „glutki” nie są tuczące.
        Co do ziół masz rację- to logiczne, skoro potrawy nabierają wyrazistości po pewnym czasie, to zioła również!

        Polubienie

      7. Człowiek uczy się przez całe zycie i po to Pan Bóg dał nam mózg aby się szkolić, rozwijać, pomagać innym 🙂 Glutki mogą być tuczące jeśli człowiek dużo je i popija je tym glutkiem – pite przed posiłkiem „zapychają” i człowiek zje mniej, ale czasem stan zdrowia sprawia, że trzeba pić przed posiłkiem jak również po, tylko nie od razu ale za jakiś czas. Zresztą człowiek przybiera na wadze od tego, że za dużo je – za dużo spożywa energii niż potrzebuje 😉
        I zioła lubią kisnąć – takie zaparzone

        Polubienie

  7. Bardzo cenię to, że napisałaś o tej książce obiektywnie, ukazując jej wady i zalety. Dobrze też, że w swojej recenzji podkreślasz to, że niektóre zioła mają swoje przeciwwskazania. Przez to też przyczyniasz się do zwiększania wiedzy. Książka jest pięknie wydana. Szkoda, że według Ciebie ma te niedociągnięcia, o których wspominasz.

    Polubienie

    1. To tylko i wyłącznie moja opinia – to jak widzę te książke. Na blogu opowiadałam o kilku książkach zielarskich i zawsze wspominałam o tym, że zioła mają przeciwwskazania – trzeba o tym mówić ale niestety w książkach się nie wspomina. Niedociągnięcia o których piszesz zauważyłam w dziale z przepisami, bo jeśli chodzi o informacje o ziołach, nic takiego nie zauważyłam, chociaż zastanawia mnie pokrzywa – mama mówiła mi, ze zagęszcza krew ponieważ ma wiele mikroskładnikow w tym żelaza i od tego ona gęstnieje a w książkach zielarskich wspominają, że rozrzedza i już sama nie wiem…. Zresztą pamiętam jak piłam pokrzywę i za jakiś czas po odstawieniu zrobiłam badania krwi – była ona bardzo ciemna i gęsta ale nie wiem czy to kwestia pokrzywy, czy ilości wypitego płynu.

      Polubione przez 1 osoba

  8. A tę książkę chętnie widziałabym na swojej półce – mimo tych „głupotek”. Wszytko można zweryfikować samodzielnie, choćby porównując kilka źródeł. Oczywiście nie każdemu się chce, nie każdy o tym pomyśli, patrzę raczej po sobie 🙂 Niby wszystko można znaleźć w internecie, ale widzę się z taką książką w ręku, kiedy spaceruję po łące, nie widzę się za to z lapkiem czy choćby smartfonem, w którym co chwilę coś sprawdzam. Książka mi do takich „badań” pasuje idealnie 🙂

    Testy „glutka” wciąż przede mną, ale w końcu je przeprowadzę. Może nie doustnie, ale w ramach pielęgnacji włosów 🙂

    Polubienie

    1. Przecież nie napisałam, że książka nie jest warta uwagi i nie warto zwrócić na nią uwagę/kupić. Wspomniałam, że znalazłam tylko te dwie nieścisłości, które opieram na naszym doświadczeniu a poza tym książka jest źródłem wiedzy – to pierwsza książka o ziołach z którą się spotkałam, która uwzględnia przeciwwskazania – to bardzo ważne. Internet? W internecie każdy może napisać co chce – jest sporo głupstw… doktor google nie ma racji bytu. Poza tym chyba wygodniej zajrzeć do książki niż do komputera i internetu. A co jak wyłączą prąd albo odetną internet? xD Książka jest praktyczna 🙂

      Po takim glutku włosy (przynajmniej moje) są gładkie i aksamitne, chociaż niektóre może obciążyć – zalezy od włosów 🙂

      Polubienie

      1. Nigdzie nie wyczytałam, że tak napisałaś ;P

        W Internecie jest ogromnie dużo wartościowych treści pisanych przez specjalistów, nie każdy tekst jest głupotą. Nie można do tego tak podchodzić. Oczywiście, jest też masa głupotek, ale pisząc to, nie miałam na myśli np. tekstów tworzących „zaplecze” jakimś firmom czy portalom. Czyli napisane byle jak i nijak nie zweryfikowane, mające na celu tylko trzymać link reklamowy. O to też mi chodziło, kiedy pisałam, że patrzę głównie po sobie. Ja czytam i sprawdzam dokładnie informacje, mam takie skrzywienie. Nie wierzę bezrefleksyjnie w to, co znajdę.

        Moje włosy i tak najbardziej lubią amlę. Byle nie za dużo, bo też obciąży :/

        Polubienie

      2. Bo nie napisałam xD

        Oczywiście. Wszystko trzeba przecedzać, selekcjonować i odpowiednio wybierać a nie chłonąć wszystko jak gąbka. Po to człowiek ma rozum aby go używać – po to jest mózg aby myśleć 🙂 Niektórzy wierzą we wszystko co ludzie napiszą, czego nigdy nie pomyślałam o Tobie 🙂

        Amlę? Agrest indyjski? 🙂

        Polubienie

      3. Ja jestem z natury bardzo sceptyczna 😉

        Amla, tak, ten agrest. Olej śmierdzi niemożebnie, ale włosy po nim pięknie błyszczą i są bardzo gładkie. Tylko do ciemnych to raczej, bo podkreśla kolor 🙂

        Polubienie

      4. Odnoszę wrażenie, że się czepiasz 😉

        Amla właśnie potrafi nieźle obciążyć, szczególnie włosy tak cienkie jak moje. Ale i tak ją uwielbiam za ten błysk i gładkość. Nawet smród przetrwam 😉

        Polubienie

      5. Wydaje Ci się… naprawdę o niczym nie myślę. Jeśli Ciebie uraziłam, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru :* 😦

        Ludzie wcierają kozieradkę, która podobno trąci rosołem i nie przeszkadza im ten zapaszek – włosy ważniejsze 😀

        Polubienie

    1. Dlaczego? Przez te dwie uwagi, które zauważyłam? A może Ty masz jakąś wiedzę na ten temat? Może możesz dodać coś od siebie? 🙂 Ogólnie książka nie jest zła – poza tym o czym wspomniałam (z czym do końca się nie zgadzam) jest źródłem wiedzy o ziół, jednakże nie przestudiowałam książki dokładnie od A do Z i na dłuższą metę nie wiem co jeszcze w sobie skrywa. Niemniej na tyle na ile zauważyłam informacje o ziołach zgadzają się z tym co wiem (moja mama i ja) a także innymi podobnymi publikacjami. Jednocześnie rozumiem, że książka może wzbudzać wątpliwości 😉

      Polubienie

    1. Według mnie każdy kto wcześniej miał do czynienia z mieszankami ziołowymi itp. również mógłby się wypowiedzieć, bo to wiedza oparta na własnym doświadczeniu i praktyce, jednakże w przypadku przeciwwskazań i szkodliwości ta metoda już się nie sprawdza (pomijam uczulenia, które wychodzą tylko i wyłącznie podczas testów alergicznych) 😉

      Polubienie

    1. Jak zaznaczyłam we wpisie razem z mamą nie jesteśmy specjalistkami – to o czym wspomniałam opieramy na starszych publikacjach, tym co mówił nam bardzo dobry zielarz jak również własnym doświadczeniu. Nie wiem na jakich informacjach opierali się autorzy książki i czy owe wskazówki, które z mamą uważamy za mylące, pomogą, czy nie – ja z mamą wiemy co innego a sprawdzać nie zamierzamy. Jednocześnie książka w dziale opis i charakterystyka ziół, zawiera sporo rzetelnych informacji a co najważniejsze przeciwwskazania. To czy książka znajdzie się w domu trzeba przemyśleć i samemu zdecydować.

      Polubienie

  9. Muszę powiedzieć Cioci o tej książce. Ona się mocno interesuje zielarstwem. Ma pełno książek na ten temat. Pozdrawiam serdecznie. Wakacje już się zaczęły zatem życzę pięknych wakacji Kochana

    Polubienie

    1. Dokładnie – będzie również mógł sprawdzić swoją wiedzę. Na szczęście te błędy są niegroźnie – nie powinny zaszkodzić ale też nie gwarantuje, że pomogą, chociaż ludzie mogą sobie wmawiać, że jest inaczej. Moja mama kiedy je przeczytała, tylko się uśmiechnęła i pokiwała głową 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s