Przepisy · zapiekanki

O zdrowiu i książce „Zielnik – jedzenie i domowe kuracje z łona natury” Lisen Sundgren | Surówka z cukinii

  Zioła.. ich temat i książki z nimi związane przewija się w moim domu od kiedy tylko sięgam pamięcią. Moja Mama od zawsze w domowym zaciszu studiowała ich pielęgnacje, właściwości, zastosowanie w leczeniu i połączenie z innymi ziołami. Na książkach, które posiada odznaczył się czas, jednak nadal trzymają się całości a Mama za żadne skarby ich nie odda, bo to sprawdzone i rzetelne źródła. I tak zawsze w pierwszej kolejności i w granicach zdrowego rozsądku najpierw próbowała leczyć domowymi sposobami – nie zawsze ze skutkiem. Może takie domowe sposoby nie zawsze pomagały i nie dało się obejść bez lekarza, ale zastosowane właściwie nie szkodziły.Znalezione obrazy dla zapytania Zielnik - jedzenie i domowe kuracje   Niedawno miałam możliwość przejrzeć kolejną z nich: „Zielink – jedzenie i domowe kuracje z łona natury” doświadczonej zielarki Lisen Sundgren. Książkę można podzielić na trzy części: wstęp, część teoretyczną oraz praktyczną-przepisy.
   W krótkim wstępie autorka umieszcza kilka uwag odnośnie zbierania roślin i miejsc w jakich to robimy, zwracając uwagę na zrównoważone zbieractwo: nie pobieramy roślin z terenów chronionych, nie wyrywamy z korzeniami a za jednym razem można zebrać najwyżej 25% okazów lub liści, dając naturze czas na wyrównanie strat. Opisuje nie tylko kiedy i jak rośliny zbierać ale również suszyć, mrozić i przechowywać.OLYMPUS DIGITAL CAMERA Druga część to charakterystyka niemal stu gatunków dziko rosnących roślin jadalnych: drzew, krzewów owocowych, ziół, roślinach warzywnych i przyprawowych. Przedstawione na przepięknych, precyzyjnych akwarelach niczym ze starych dzienników, zawierają ich charakterystykę od czubka do korzenia. Mamy podaną nazwę (zarówno w języku polskim jak i po łacinie), rodzinę do której należą, formę, miejsce występowania, informację o tym kiedy można i jak należy daną roślinę zbierać, jej wartość odżywczą, zastosowanie w medycynie (również tej staropolskiej – kiedyś), kuchni oraz kosmetyce a także zapach, smak i to jaki wpływ ma na nasze zdrowie.OLYMPUS DIGITAL CAMERA Informacje te są zwięzłe i jasne, jednak nie uwzględniają przeciwwskazań. Od Mamy dowiedziałam się, że rzadko kiedy pisze się o tym w książkach i człowiek musi sam się dokształcać. Fakt, że np. napar z ziela macierzanki pomaga na przeziębienia lub kiedy przemarzniemy, nie oznacza, że nie może zaszkodzić i nie ma przeciwwskazań do stosowania. Podobnie pokrzywa i czosnek – mogą pomóc, ale w nadmiarze również zaszkodzić (pokrzywa w dużych ilościach może rozrzedzać krew, natomiast czosnek nie jest wskazany osobom z wrażliwym żołądkiem i przewodem pokarmowym). Zioła to również lekarstwa i nim zaczniecie się je stosować, należy poczytać lub zapytać osoby, która się na tym zna – zielarza, nie aptekarza.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Trzecia część to osiemdziesiąt przepisów na przystawki, dania główne, zupy, sosy, słodycze, napoje przygotowane z użyciem zebranych przez nas ziół a także nasza kuracja i pielęgnacja skóry- kosmetyki. Wśród nich znalazły się między innymi przepisy na: dziką sól (sól zblendowana ze świeżymi liśćmi i ponownie wysuszona), kapustę z pokrzywami, chipsy z marchewki z krwawnikiem, krem z orzechów nerkowca, czy lody z nerkowca z dzikimi ziołami i jagodami. Przyznam, że ta część najmniej mnie interesowała, jednak to kwestia indywidualna.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  „Zielnik…”jest starannie wydaną książką, którą łączy ze sobą wiedzę o ziołach w tym przepisy na domowe kuracje leczące (wywary, nalewki itp.) z książką kucharską. Z jednej strony dostarcza informacji na temat ziół i innych „chwastów” a z drugiej wielu ziół brakuje, tym samym nie jest książką idealną. Jednak to normalne, że nie znajdziecie w niej wszystkich występujących ziół, które mają zastosowanie w medycynie – nie wiem czy taka książka istnieje. Tym samym według mnie – osoby już trochę obeznanej w temacie i po konsultacji z Mamą – nie traktowałabym jej jej jako jedyne – rzetelne źródło wiedzy, ale jedną z kilku, tak aby książki wzajemnie się uzupełniały.

  Książka jest dobra i ciekawa, jednak nie idealna. Według mnie wypadła by lepiej gdyby dział z przepisami zastąpić kolejnymi roślinami – przepisy dla niektórych okażą się zbędne i to nie tylko ze względu na brak chęci do gotowania. Z drugiej strony wszystko zależy od tego czego dana osoba oczekuje. Jakby nie było z Mamą uważamy, że warto zwrócić na tę książkę uwagę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tytuł: Zielnik – jedzenie i domowe kuracje z łona natury | Autor: Lisen Sundgren | Okładka: twarda | Stron: 256 | Wydawnictwo: Marginesy

Na zakończenie chciałabym zaproponować prostą, kolorową i smaczną surówka, która sprawdzi się idealnie jako dodatek do każdego obiadu: wegańskiego, ryb, mięs a także faszerowanych warzyw, placków ziemniaczanych, wytrawnych naleśników bądź też pierogów. Można zjeść ją również w towarzystwie kanapek z ulubionymi dodatkami ^_^

Od razu odpowiem na pytania, które mogą pojawić się pod tym wpisem – przepis nie pochodzi z opisywanej książki a jest improwizacją ^_^

Składniki
1 mniejsza cukinia (ok 300g)
1-2 marchewki
kilka rzodkiewek
1-2 łyżki soku z cytryny
1-2 łyżki oleju lub oliwy (ja użyłam oleju z wiesiołka)
pieprz czarny do smaku
ew. sól

Warzywa dokładnie myjemy, z cukinii odcinamy koniec a marchew obieramy. Warzywa ze skórką ścieramy na tarce o dużych oczkach, dodajemy olej i doprawiamy do smaku. Mieszamy i odstawiamy aby smaki się przegryzły.

106 myśli na temat “O zdrowiu i książce „Zielnik – jedzenie i domowe kuracje z łona natury” Lisen Sundgren | Surówka z cukinii

  1. Z tymi ziołowymi wywarami, maściami czy nalewkami jest jeden problem, zwłaszcza dla wygodnych.. nie chce się ich robić 😉 Ale surówkę chętnie, wygląda smakowicie i wiosennie aż chce się jeść 😊

    Polubienie

    1. Nie chce bo wygodniej kupić (chociaż trzeba czytać sklad, bo potrafią napchać np. pochodnych ropy naftowej itp) ale też brakuje czasu. Nie przypominam sobie aby mama robiła jakąś maść ale nalewki np. zioła szwedzkie owszem 🙂
      Surówki zawsze są mile widziane 😉

      Polubienie

  2. Mnie właśnie najbardziej interesowałaby czesc z przepisami 😀 dlatego fajnie ze dalas tutaj swoj przepis na surówkę 🙂 lubie sobie czasem takimi mieszankami urozmaicać kanapki albo mieszać z twarożkiem i taką pastę dać na chlebek ^^

    Polubienie

      1. Znowu mnie pogoniłaś na stryszek- żartuję oczywiście, uwielbiam grzebać w swoich książkach.Część mam w domu, a część na górce.( nie mieszczą się wszystkie w moim maleńkim domku)
        Znalazłam : Waleriana Olechnowicz- Stępień i Eliza Lamer- Zarawska-„Rośliny lecznicze stosowane u dzieci” wydanie II, Warszawa 1989, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.
        Nie mogę znaleźć swojej ulubionej, nie wiem gdzie ją wsadziłam. Akurat jestem w trakcie porządków, więc jak znajdę zrobię dopisek, dobrze?

        Polubienie

      2. Czasem można odszukać skarb 🙂
        Oczywiście. Poczekam. Przyznam, że jestem ciekawa – moja mama powoli zaszczepia we mnie zainteresowanie tą dziedziną 🙂

        Polubienie

      3. Znalazłam,ale mogę Cię trochę rozczarować…Pięknie wydana- „Rośliny źródłem przypraw” A .Sedo ,J.Krejca,wydanie III, Warszawa 1989, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne.

        Polubienie

      1. Tak i wierz mi, szła jak świeże bułeczki. Mam ja i ma siostra.
        Chodziło mi o to,że nie ziołolecznictwo,a rośliny jako przyprawy- to miałam na myśli mówiąc o rozczarowaniu.

        Polubienie

      2. Nie dziwię się – cudna jest i na pewno interesująca. Ciekawe czy jeszcze gdzieś można ją dostać 🙂
        Zioła w kuchni jako przyprawy itp to również cenna i wazna rzecz 😉

        Polubienie

      3. Pewnie w antykwariatach się znajdzie, na Allegro…
        Przy okazji poszukiwań znalazłam jeszcze „książkę kucharską św. Hildegardy” autorstwa dr Wigharda ,Strehlowa. Ona uwielbiała mąkę orkiszową. Ja nawet coś piekłam z tych przepisów- mąka orkiszowa , miód…ale ta mąka mi nie chciała rosnąć w cieście..Ale dobre to nawet było…

        Polubienie

      4. Antykwariat antykwariatowi nie równy – niektóre to zwykły skup książek gdzie nie znajdzie takich perełek ale Allegro jak najbardziej 🙂

        Słyszałam o zakonnicy i jej książkach a także jej umiłowaniu do orkiszu 🙂 Mąka orkiszowa nie chciała rosnąć? Pamiętasz, czy użyłaś razowej czy pełnoziarnistej – ta pełnoziarnista jest drobniej mielona dzięki czemu lżejsza.

        Polubienie

  3. Uwielbiam zioła i ziołolecznictwo ale raczej w postaci płynnej 🙂 Niemniej biorąc pod uwagę, że dwie szafki w kuchni zajmują u mnie rozmaite ususzone rośliny, to książka byłaby dla mnie cennym nabytkiem 🙂

    Polubienie

      1. Takie książki to skarb nie tylko jeśli chodzi o wiedze (choć część informacji mogło ulec zmianie a także pojawić się „coś” nowego) ale również sentymentalny. Mogłabyś podać chociaż tytuł jednej z Twoich książek? 🙂

        Polubienie

  4. Oj, kiedyś będę chomikować takie książki. Jak prawdziwa czarownica ;D

    Wiesz co, aż mi głupio, ale ciągle trochę się cykam jeść niektórych rzeczy na surowo. Np. takiej cukini. Smażoną czy duszoną wciągam kilogramami, ale surową… To samo mam z kalafiorem czy brokułem. To irracjonalne, ale pewnie po prostu siedzi gdzieś tam z tyłu głowy, że należy takie coś ugotować (czy usmażyć), a nie jeść na surowo. Muszę się przemóc 🙂

    Polubienie

    1. Kota już masz ale czy masz kocioł i pojemniczki na przeróżne „specyfiki” i „chwasty” xD

      To nie jest irracjonalne. Według mnie nie ma w tym nic dziwnego czy irracjonalnego. Nie ma potrzeby jedzenia wszystkiego w każdej formie, mimo iż przez ogół jest to uznane za normalne. Jeśli czegoś się obawiamy lub mamy coś wkodowane to nie ma potrzeby tego zmieniać, chociaż czasem kiedy się przełamiemy to może nam posmakowac – takie pozytywne zaskoczenie 🙂 Ja przez znaczną częśc czasu nie lubiłam cukinii – posmakowała mi dopiero w tym roku a i tak musi być mała, jędrna a nie wielka i przerośnięta. Surowa jest smaczna jednak nie mogę powiedzieć, że idealna, chociaż ostatnio posmakowała mi mizeria z cukinią i cebulką/szczypiorkiem (ach ta cebula xD)
      Surowy kalafior? Owszem jest smaczny. Brokuł? Mnie po takim boli żołądek a i w smaku jest taki sobie… Tak w ogóle niektóre warzywa w wersji surowej są szkodliwe – cukinia chyba jednak nie. Jeśli chciałabyś spróbować to może w pierwszej kolejności właśnie w mizerii? A jeśli nie czujesz się gotowa to sama wiesz. Wszystko w odpowiednim dla siebie czasie 😉

      Polubienie

      1. Nie mam żadnego powodu, żeby unikać takich rzeczy, to po prostu kwestia nawyków i lekkiej, irracjonalnej nieufności (na zasadzie nie znam, ale pewnie niedobre). A chciałabym spróbować, testować nowe smaki, bo czemu nie? 🙂

        Polubienie

    1. Tego typu książki mogą okazać się pomocne – przydać się. Posiadasz podobne w swojej bibliotece? 🙂
      Słyszałam o surówce z cukinii do słoika, jednak nie robiłam – będąc zupełnie szczerą nie przepadam za tego typu surówkami, jednak wiem, że cieszą się uznaniem 😉

      Polubienie

  5. Znów trafiłam na książkę o ziołach. 😀
    Takie improwizowane surówki są najlepsze. 😀 Bardzo lubię robić takie dodatki do obiadów z tego, co akurat mam pod ręką.

    Polubienie

    1. Chyba nie przeczytałaś uważnie – to nie jest książka kulinarna a o ziołach i ziołolecznictwie. Przepisy na domowe receptury i przepisy jest tylko dodatkiem, jednak przesłanie i sens książki jest zupełnie inny

      Polubienie

  6. A dla mnie takie przepisy w tego typu książkach są fajnym dodatkiem i są dla mnie plusem. 🙂 Takiej pozycji jeszcze nie czytałam, a jestem zdania, że warto dowiadywać się nowych rzeczy, dlatego jeśli książka wpadnie mi w ręce to chętnie ją przeczytam. Co do surówki to wygląda świetnie! Lubię takie kolorowe surówki i sałatki, jestem ciekawa jak smakuje. 🙂

    Polubienie

    1. Tak myślałam, że to zależy od osoby i zdania mogą być podzielone. W tego typu książkach fajne jest to, że w jakimś stopniu dostosowują się do różnych potrzeb i wymagań, chociaż wiadomo, że te będą różne i uczucie „niedosytu” może pozostać 🙂

      Dziękuję. Taką ciekawość można zaspokoić 😉 Masz swoją ulubioną surówkę? 🙂

      Polubienie

  7. Podoba mi się, że w tej książce są takie dokładne rysunki ziół i opis miejsc występowania. Wiesz, nie znajdziesz książki idealnej, ale ta może być uzupełnieniem innych tego typu publikacji ;).
    Co do surówki, to ja podobną robiłam do słoików – pasteryzowałam i miałam na zimę. Trochę się obawiam surowej cukinii, bo do tej pory jadłam ją po obróbce cieplnej – gotowaną, pieczoną, duszoną, smażoną, a w wersji surowej jeszcze nie. Nie zaszkodzi?
    Swoją drogą w lato będę miała w ogródku cukinie, to może jednak wypróbuję tę surówkę 😉

    Polubienie

    1. Niczym ryciny – bardzo dokładne. Mnie i mamie w pierwszej kolejności to właśnie one wpadły w oko 🙂
      Tak też o tym wspomniałam – o tym uzupełnieniu 🙂
      Czy surowa cukinia szkodzi? Tak na prawdę wszystko zależy od osoby. Ludzie jedzą surowe brokuły a ja nie mogę, jednak cukinia jest takim warzywem z którego można przygotować mizerię. Nie słyszałam aby surowa cukinia komuś zaszkodziła. Ja mam wrażliwy żołądek na opryski, chemię w jedzeniu i inne w tym również a tutaj nic mi nie było 🙂 Można spróbować 🙂

      Polubienie

    1. Serio, serio… Raz z ciekawości spróbowałam troszeczkę i potem rozbolał mnie żołądek ;/ Surowy kalafior również jest jedzony – jadłam w prawdzie w małej ilości ale tutaj mi nie zaszkodziło 😉
      Z surowej cukinii czasem jem mizerię z cebulką – po ogórkach od razu wyrzuciłoby mi swędzące krostki i wysypkę a cukinii nie mam takich dolegliwości. Próbować nowego zawsze warto 🙂

      Polubienie

  8. To ciekawe… Ja nigdy nie próbowałam ani surowego brokuła ani kalafiora, ale jakoś mnie nie kusi.
    A w sumie cukinia jest podobna do ogórka, to muszę kiedyś ją zjeść na surowo. Ale to dopiero jak będę miała swoją, z ogródka. Tym sklepowym nie ufam 😉

    Polubienie

  9. Z tej książki to najbardziej by mnie oczywiście interesował rozdział z przepisami 😀 Muszę zacząć kombinować więcej z ziołami 🙂
    A suróweczka wygląda ekstra! Kocham surówki z cukinii 🙂

    Polubienie

  10. Zdradź mi dlaczego część z przepisami zainteresowała Cię najmniej? 😛 Przecież Ty uwielbiasz gotować! ♥
    Co do surówki – biorę! Po świętach będzie jak znalazł do obiadu!

    Polubienie

    1. Z tą miłością do gotowania nie jest do końca tak jak mówisz. Lubię ale nie nazwałabym tego miłością. Przyznam, że kiedyś sprawiało mi to więcej wspomnianej przyjemności jak również publikowanie tego na blogu. A teraz? Mam wrażenie, że się wypaliłam.. nie mam pomysłów (bo co wymyślić jak praktycznie wszystko już jest w sieci a ja opieram się na banalnie prostej kuchni), zdjęcia potraw mi nie wychodzą, nie mam pomysłów na ich aranżacje a i same przepisy w moich oczach podchodzą już pod te „bardziej wymyślne”. W mojej lodówce i szafce znajdziesz produkty, które kupisz w praktycznie każdym osiedlowym sklepiku – bez szukania, wymyślania, „wydziwiania” . Tak naprawdę nie korzystam z książek kulinarnych – czasem coś zobaczę w internecie i to jest dla mnie inspiracją. Sama kombinuje tak aby dopasować przepis do tego co lubię oraz tradycyjnych produktów. Zazwyczaj są one dla mnie zbędę a w przypadku książek jak np. o ziołach interesują mnie ciekawostki ziołowe – konkrety niż przepisy kulinarne 🙂

      Polubienie

Odpowiedz na marcepanowy kącik Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s