Książki

Kołysanka z Auschwitz, Mario Escobar

  Obozy koncentracyjne są jednym z tematów po które nie sięgam. Wiem, że jestem na to zbyt słaba wewnętrzne – już na samo wspomnienie historii dziadka o jego ucieczkach z łapanek (w tym raz praktycznie przed rozstrzelaniem) ściska mnie w gardle, sercu i żołądku. Mimo tego być może wiedziona przeczuciem a może jednak ciekawością sięgnęłam po książkę, która od razu po ukazaniu w Polsce została okrzyknięta bestsellerem.OLYMPUS DIGITAL CAMERA  Kołysanka z Auschwitz to fabularyzowana powieść historyczna (ze zmianą części imion oraz zdarzeń) Mario Escobar’a inspirowana historią Helene Hannemann – Niemki, która poszła dobrowolnie do Auschwitz, by ratować swoją rodzinę. Historia opisana w książce rozpoczyna się w maju 1943 roku, kiedy to do domu Helene wkracza policja. Z rozkazu Heinricha Himmlera mąż kobiety Johann wraz z pięciorgiem ich dzieci ma zostać zesłany do Auschwitz-Birkenau. Helen jako Niemka z krwi i kości może pozostać w domu, jednak miłość do rodziny jest silniejsza – kobieta decyduje się na dobrowolne zesłanie razem z najbliższymi. Na miejscu Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, natomiast Helen będąc wyszkoloną pielęgniarką przydzielono założenie i prowadzenie obozowego przedszkola. Z jednej strony miejsce to dawało matkom nadzieję na lepszy byt dla ich dzieci w trudnych czasach wojny – lepsze jedzenie, higiena, opieka zdrowotna, zabawki… Jednak wojna jest brutalna i rządzi się własnymi prawami – to co widać na pierwszy rzut oka często ma ukryte znaczenie i nie jest takim pięknym jakim się wydaje. Przedszkole w rzeczywistości było miejscem z którego doktor Josefa Mengele wybierał wybierał kandydatów do swoich „eksperymentów”. W szczególności fascynowały go bliźnięta i relacje między nimi, choroba zwana nomą (zgorzel policzka) a także zjawisko różnobarwności tęczówki.

 Powieść została napisana w formie pamiętnika głównej bohaterki, co najprawdopodobniej miało na celu sprawić aby czytelnik bardziej wczuł się w postać. Jednych to zauroczy, być może nawet zachwyci, z kolei drugich niekoniecznie. Będąc szczerą zostaje temu obojętna, choć przyznam, że wolałabym aby narracja została poprowadzona w 3 osobie – NIE JEST TO PRAWDZIWY PAMIĘTNIK
Escobar pracując nad „Kołysanką…” opierał się na książkach, notatkach i świadectwach osób, które przeżyły Auschwitz. Na ich podstawie improwizuje jak wówczas mogła czuć się kobieta i co powiedzieć (wplatając w to liczne frazesy o matczynej miłości i poświęceniu) a także co czuł Mengele. Ponadto zmienia niektóre z rzeczywistych wydarzeń w celu „pokrzepienia serc czytelników i dodania im nadziei”. Według mnie to nie udany zabieg, który odbiera książce wiarygodności – wszyscy wiemy jaka była wojenna i obozowa rzeczywistość. Z drugiej strony autor informuje o tym, że powieść jest jedynie inspirowana życiem Helene Hannemann, więc czytelnik nie powinien czuć rozczarowania. Niestety ja jednak poczułam.

  Istnieje druga strona medalu. Należy docenić próbę przybliżenia czytelnikom tematu w tym tragedii Romów, których w obozie zginęło ponad 20 tysięcy. Może nie jest on tak dokładny i rzetelny jak z dokumentów, czy też podobnych powieści w tym temacie a ponadto przez naginanie faktów miejscami wprowadza w błąd, jednak z pomocą wyobraźni i być może wiedzą, którą się posiada, można wyciągnąć pewne wnioski.

  „Kołysanka z Auschwitz” choć oparta na faktach, w dużej mierze jest fikcją – wyobrażeniem autora z jednoczesnym szkicowaniem faktów. Jednak Escobar nie zamierza oszukiwać czytelnika – otwarcie pisze gdzie i dlaczego dokonał zmian oraz to co całkowicie jest fikcją. Według mnie można po nią sięgnąć, jednak nie należy traktować jej jako lektury historycznej bądź faktu bo nią nie jest.
To jedna z książek, która ma na celu wzruszać i najprawdopodobniej poruszy serce nie jednej osoby (w szczególności matki) a dla innych okaże się ciekawostką. Jednocześnie nie została pozbawiona wad. Według mnie nawet sporo w niej wydarzeń, które nie miały prawa wydarzyć się na prawdę, do tego należy doliczyć naciąganie faktów. I to nic, że autor tłumaczy po co i dlaczego. Obeszło się bez słów zachwytu i fajerwerków. Z czystej ciekawości jak najbardziej możecie ją przeczytać a jeśli  tego nie zrobicie niczego nie stracicie. OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tytuł: Kołysanka z Auschwitz | Autor: Mario Escobar | Wydawnictwo: Kobiece | Okładka: twarda | Liczba stron: 240

PS. Autor na samym końcu książki zamieszcza wyjaśnienia historyczne, kalendarium cygańskiego obozu w Auschwitz, słowniczek a także oryginalną mapkę Birkeneau a także plan Cygańskiego obozu znajdującego się w tym miejscu. I gdyby tak się zastanowić chyba taki był zamysł autora – poinformować, ale zrobić to delikatnie, nie przybijać a dawać nadzieję. Mimo tego jak już wspomniałam wolałabym aby było w niej więcej faktów a mniej patosu, czasem słownictwa nieadekwatnego do sytuacji jak również fikcji.

112 myśli na temat “Kołysanka z Auschwitz, Mario Escobar

    1. Kiedy człowiek ma świadomość, że to wszystko miało miejsce dreszcze same przechodzą po książkach – nie jest łatwo czytać takie wydarzenia nawet jeśli zmienione.. człowiek w głowie wie, że to nie była fikcja. Bolesna historia, która w przyszłości może wydarzyć się ponownie.

      Polubienie

  1. Bardzo chcialabym ją przeczytac, choć dziela o takiej tematyce są czesto dla mnie trudne. Pamiętam, jak bardzo przezywalam film „pianista”. Myslalam o nim przez bardzo dlugi czas i mimo ze bardzo mi się podobal, to wywolal we mnie nieprzyjemne uczucia – smutek, przygnębienie, współczucie i niedowierzanie. Boje się troche jak odebralabym te książkę, bo jestem okropnie wrazliwa w tej tematyce. Plakac mi sie chce jak sobie przypomnę tamten film 😦

    Polubienie

    1. To podobnie jak ja – na długo utkwił mi w pamięci, chociaż i tak nie wiem czy któraś z książek przebije „Medaliony” Nałkowskiej, czy prawdziwe świadectwa ludzi, którzy przeżyli obóz jak również nagrania z tamtego okresu (fakt iż są czarno białe jeszcze wzmaga trudny klimat). To trudny temat dlatego rozumiem Twoje obawy – sama je miałam. Jednocześnie przystępując do lektury tej książki warto mieć na uwadze, że jest to w głównej mierze powieść fabularyzowana (chociaż wojna, Auschwitz, doktor Mengele, jego badania jak również „czystki” to nie fikcja). Niemniej książka rzeczywiście może poruszyć i wzruszyć.

      Polubienie

      1. To również literatura obozowa – kiedyś również lektura w liceum. Na książkę składa się cykl ośmiu opowiadań opisujących losy ludzi, którzy przeżyli prześladowania hitlerowskie. Według mnie to mocna lektura – nie dałam rady przeczytać do końca

        Polubienie

      2. Według mnie nic na siłę – jeśli nie poczujesz się gotowa lub nie przeczytasz jej w całości, nic złego się nie stanie. Z drugiej strony istnieje opcja, że jej treść nie poruszy Ciebie tak bardzo jak mnie czy kogoś innego – jesteśmy różni i mamy różne odczucia (spotkałam się z opiniami, że „Medaliony…” nie wzruszyły i nie poruszyły)

        Polubienie

      3. Dziękuję. Jeśli nadejdzie odpowiedni czas aby ją przeczytać, nie musisz od razu kupować – zawsze możesz wypożyczyć, chyba że wolisz kupić 🙂

        Polubienie

  2. Z racji wykonywanego zawodu jestem „zmuszona” co roku zagłębiać się w książki o tematyce obozowej. Nie ukrywam, że są to dla mnie najtrudniejsze, do przeprowadzenia, lekcje. „Opowiadania” Borowskiego, „Medaliony” Nałkowskiej, „Zdążyć przed Panem Bogiem” Krall poparte zdjęciami, nagraniami, wywiadami na długo pozostają w pamięci. Czytanie ich zaliczam do zadań służbowych,a prywatnie wolę lżejsze książki. Od kiedy zostałam mamą wzrósł mi poziom wrażliwości i myślę, że nie dałabym rady przeczytać tej pozycji.

    Polubienie

    1. Potrafisz oddzielić literaturę zawodową od tej prywatnej? Nie żyć emocjami wywołanymi przez tak ciężkie książki, czy jest to raczej nie możliwe? Literatura obozowa i wojenna sama w sobie jest ciężka dla wrażliwych osób a jeśli dotyka tych najmniejszych – dzieci, jeszcze bardziej chwyta za serca w szczególności mamy. Jeśli nie czujesz się na siłach aby sięgnąć po tę książkę jak również nie ma takiej potrzeby (nie jest to lektura szkolna), to rzeczywiście można ją sobie odpuścić aby nie dostarczać sobie ewentualnych przykrych emocji i doświadczeń (chociaż spotkałam się z opinią, że książka nie wzruszyła i mnie również jakoś szczególnie nie utkwiła w sercu)

      Polubienie

  3. Myślałam nad tą książką, bo musiałam wybrać jakąś i wymienić na punkty z portalu Czytam pierwszy, ale finalnie wybrałam inną. Chętnie bym ją przeczytała, głównie z powodu opisania losu Romów. Sam temat mnie oczywiście przygnębia, ale nie zaskakuje. Czytałam sporo literatury łagrowej, więc wiem, czego mogę się spodziewać. Nie mam zamiaru zmniejszać dramatu lagrów, ale uważam, że o wiele gorszy był los więźniów w łagrach. Rosjanie… byli tak bestialscy w swoim okrucieństwie, że mózg nie potrafi tego ogarnąć.

    Polubienie

    1. Nie jestem obeznana w literaturze obozowej niemniej w mojej opinii „Kołysanka…” w porównaniu do „Medalionów” jest znacznie łagodniejsza i zawiera w sobie mniej rzeczywistych faktów. Jak wspomniałam to w głównej mierze powieść fabularyzowana, napisana „na podstawie”… cała historia jest tutaj zarysowana a nie dokładnie i rzetelnie przedstawiona, niemniej jak wspomniałam to wystarczy by wiele osób wzruszyło, chwyciło za serce a być może nawet wstrząsnęło. Jeśli o mnie chodzi wbrew opinii większości (ponownie) nie poczułam oczarowana i wstrząśnięta. Nie poczułam tego „czegoś” choć oczywiście kiedy czyta się o dzieciach i ich losie nie sposób nie odczuć tego w głębi siebie. Niemniej nie wydaje mi się aby książka na dłużej zapadła mi w pamięci (o „Medalionach” nadal pamiętam mimo iż nie dałam rady przeczytać do końca).
      Wspomniałaś o Rosjanach… a nie mylisz z Banderowcami? Obcinanie głowy, łamanie kości, wieszanie, wianuszki z dzieci… okropne – na samą myśl chce mi się płakać 😦

      Polubienie

      1. Nie, Rosjanie, jak najbardziej Rosjanie. Chłopaków z Armii Radzieckiej bano się dużo bardziej niż Niemców. Niemcy zazwyczaj po prostu zabijali, metodycznie i skrupulatnie, podczas gdy Sowieci… Mogli z łatwością doprowadzić do tego, że ludzie modlili się o śmierć. Banderowcy też swoje dołożyli do mrocznej strony historii, tak samo zresztą jak nasi dzielni z AK. Pewnie w każdym narodzie znajdzie się taki epizod, na każdym kontynencie. Czasem ten „epizod” trwał kilka dni, a czasem kilka lat. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby uważać inaczej i twierdzić, że np. Polacy nie pobrudzili sobie rączek w żadnej wojnie i nie ma na ich sumieniu żadnych mordów.

        Polubienie

      2. Moja Mama mówi to samo i prawda jest taka, że nie można dzielić ludzi na kategorie „Źli Niemcy” i „Dobrzy Polacy” – to skąd człowiek pochodzi, jakiej jest narodowości, czy wyznania nie świadczy o tym jakim jest człowiekiem tylko o wielu rzeczach się nie mówi „bo nie wypada”. A to również część historii – naszej, trudnej i bolesnej. I kiedy wspomniałaś o Sowietach to i mnie zaczęło coś świtać w pamieci 😦

        Polubienie

      3. Nie wiem kto wymyślił takie coś jak wojna i to, że z powodu decyzji kilku ludzi tysiące mają stanąć po dwóch stronach i zabijać siebie nawzajem. To jest niepojęte, nigdy tego nie zrozumiem.

        Jak uzbieram punkty albo uda mi się wymienić z kimś, zdobędę „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. Czytałam jej fragment na stronie Empiku i powiem Ci, że jest bardzo bardzo ciężko. To książka mówiąca o potworności wojny głosami kobiet radzieckich. Dawno nic nie poruszyło mnie równie mocno, a przecież to były tylko fragmenty.

        Polubienie

      4. Świat zawsze taki był i jeszcze nie raz nas zaskoczy w nieprzyjemny sposób. Przykra rzeczywistość – nie pojętna… ale wojny były od zawsze – już w Biblii są wspomniane. Chęć władzy, żądza posiadania więcej i więcej….

        Już po fragmencie poczułaś aż tak wielkie emocje? To rzeczywiście musi być mocna lektura i nie dziwię się, że wzbudziła Twoje zainteresowanie (takie emocje). Nie wiem ,czy chce poznać ten fragment, czy nie bedzie dla mnie zbyt mocny. Muszę się z tym przespać.

        Polubienie

      5. Zdaję sobie z tego sprawę, choć to bardzo nieprzyjemne poczucie.

        Tak, te fragmenty (nie pamiętam ile dokładnie. Parę stron) naprawdę robią wrażenie. Wstrząsające, chwytające ze serce, a może bardziej za gardło? Potworne. Ale trzeba o tym pamiętać.

        Nawet nie wiedziałam, że autorka dostała Nobla.

        Polubienie

      6. Za tę nominowali ją w 2002 roku, ale finalnie otrzymała Nobla chyba za całokształt – za „polifoniczne pisarstwo, pomnik cierpienia i odwagi w naszych czasach”.

        Polubienie

      7. To prawda. Doceniono jej ogrom pracy, lata spisywania i nagrywania rozmów, przebijania się przez cenzurę i kontakty z samymi zainteresowanymi. Wysłuchać tylu świadectw tak makabrycznych zdarzeń… Ciężko byłoby z tym żyć. Wiem, że będę mieć tę książkę, ale czy odważę się od razu do niej przysiąść?

        Polubienie

      8. Potrzeba odwagi i siły nie tylko aby zbierać materiały, walczyć z systemem, opisać i czekać aż efekt pracy będzie mógł ujrzeć światło dzienne ale również aby taką pozycję przeczytać. Zerknęłam na ten fragment i masz rację, że to jest mocne a jednocześnie zauważyłam, że autorka ma „dar” do snucia tej opowieści – jest to takie prawdzie.

        Polubienie

      9. Też tak uważam. Nie mogłam się oderwać, kiedy już zaczęłam czytać. To było przerażające, ale nie pozwoliło mi przestać przesuwać oczu po kartkach.

        Polubienie

      10. Wiem o czym piszesz… z jednej strony człowiek chciałby przerwać bo jak zaznaczyłaś te słowa przerażają ale z drugiej „coś” trzyma i sprawia, że czyta i wewnątrz czuje, że powinien poznać tę historię zwłaszcza, że to historia a nie gdybanie

        Polubienie

      11. Trzeba się na to czytanie odpowiednio nastawić. Tak mam np. z trzema książkami (księgami!) Anne Applebaum. Kupiłam i trzymam, nie mam odwagi sięgnąć.

        Polubienie

    1. Ciebie również nie zachwyciła w przeciwieństwie do większości? Jednocześnie nie można powiedzieć, że jest zła – po prostu w mojej opinii nie zachwyca (mnie nie zachwyciła). Wydała mi się zbyt bardzo „naciągana” i to nic, że autor tłumaczy iż jego powieść jest inspirowana historią Helen a także gdzie, po co i dlaczego dokonał zmian… to wszystko zamiast pokrzepić serca jak wspomniał, odbiera książce na wiarygodności. Przynajmniej ja tak uważam

      Polubienie

  4. Ja bardzo często czytam książki o tematyce II wojny światowej. Nie mogę powiedzieć że je lubię bo to brzydko brzmi w tym kontekscie. Ale to temat po który dość często sięgam.

    Polubienie

      1. Nie zawsze. Ja w ogóle jestem ciężka jeśli chodzi o wzruszenie. Nie płaczę na filmach, czasem podczas czytania książki uronię łzę ale musi być to coś wyjątkowo poruszającego.

        Polubienie

      2. Każdy „wzrusza” się na swój sposób i każdego wzrusza co innego. Pamiętasz książka lub film, które ostatnio wzbudziły w Tobie takie emocje?

        Polubienie

      1. Rozumiem. Prawda a przypuszczenia to zupełnie co innego, chociaż nie wszystko w tej książce jest fikcją. Jednak jeśli nie czujesz chęci sięgnięcia po tę książkę nie będę zachęcać – jak wspomniałam jeśli ktoś chce może przeczytać a jeśli nie to nic nie traci (przynajmniej takie jest moje zdanie)

        Polubienie

    1. Słyszałam i czytałam o tej książce – błędnie znalazła się w literaturze faktu/historycznej, bo nią nie jest. Tak na prawdę powieść została oparta na faktach a przeważane jest fikcją o czym autorka postanowiła nie wspominać wprowadzając czytelników w błąd. Na korzyść „Kołysanki z Auschwitz” może przmawiać fakt, że tutaj autor otwarcie pisze iż nie jest to powieść historyczna (inspirowana życiem Helen) oraz zaznacza gdzie co i dlaczego zmienił. Jednak to mnie nie porywa

      Polubienie

    1. Tak naprawdę zależy od czytelnika. Jeśli spojrzeć na opinie w internecie dużo osób tak właśnie się poczuło, chociaż w tej grupie można znaleźć nieco odmienne opinie – są one nieliczne ale jednak.

      Polubienie

      1. Trudno powiedzieć…Ja na maturze wybrałam sobie temat obozowy- Medaliony, Pożegnanie z Marią itp. Ale dawniej to było trochę inaczej przedstawiane.

        Polubienie

      1. Tak, Grzesiuk z niedożywienia miał problemy skórne.Wrzód zrobił mu się na d… i cieszył się ,że mu Niemiec przyłożył kijem w d…, bo mu ten wrzód pękł. Bolał go, potem gdy dostał bolał jeszcze bardziej,a później przyszła ulga „po zabiegu” Tam jest dużo takich historii i jeszcze lepszych. Moja siostra gdy się zabrałam do tej lektury powiedziała,że źle zaczynam interesować się tą tematyką. Teraz rozumiem, Grzesiuk, kiedy nabrał dystansu do wszystkich potworności, których był świadkiem po prostu odreagowywał przeżycia obozowe śmiechem, ironią, satyrą i nonsensem.

        Polubienie

      2. No rzeczywiście czarny humor – możliwe, ze gdyby nie okoliczności to człowiek by się uśmiechnął a tak to może być tylko śmiech przez łzy… swoją drogą wrzody, pęcherze itp. to nie taka błaha sprawa, to na prawdę powazne i może źle się skończyć. I coś w tym jest, ze człowiek reaguje na strach, ból, przerażenie na swój własny sposób: jedni plączą, inni użalają się, krzyczą, załamują a inni próbują obrócić to w żart (chociaż jeśli chodzi o obozy to ciężko o tym mówić). Być moze gdyby nie to to człowiek by zwariował bo przezycia potrafią odbić się na psychice.

        Polubienie

      3. A czytałaś-Victor E Frankl- „Człowiek w poszukiwaniu sensu” ? To jest naprawdę dobre. Austriacki psychiatra, więzień obozów koncentracyjnych, opisał swoje spostrzeżenia w tej właśnie książce.

        Polubienie

    1. Ja również – piśmienne świadectwo tamtych wydarzeń niż takie „gdybanie” ale po opiniach widać, że ta forma przekazu wiele osób zauroczyła i chwyciła za serce.
      Książka została napisana w formie pamiętnika, jednak tym pamiętnikiem nie jest. Tak na prawdę nie wiadomo, czy Helen prowadziła takie zapiski. Jeśli miałaś na nią ochotę, to z ciekawości możesz zerknąć – co człowiek to opinia. Tobie ksiązka może przypaść do gustu 😉

      Polubienie

    1. Możliwe z drugiej strony książka nie koniecznie może Ciebie zauroczyć – opinie są różne. Jeśli poczujesz chęć przeczytania a przede wszystkim, że jesteś gotowa, to po nia sięgniesz. Wszystko w swoim czasie 😉

      Polubienie

  5. ostatnio nie czuję się na tyle silna emocjonalnie aby udźwignąć ciężar tej powieści, nawet jeśli autor trochę złagodził prawdziwe zdarzenia.

    Polubienie

  6. Czasem sięgam po książki wojenne i obozowe, bo z racji tego, że mam dość mocną psychikę (a może za mało empatii?), to trudno mnie poruszyć, a poza tym, na szczęście z reguły przedstawiają one zdecydowanie uładzoną wersję wydarzeń. Wiem, że większość jest, tak jak w przypadku „Kołysanki z Auschwitz”, koloryzowana, czy zbeletryzowana, żeby czytelnikowi się lepiej czytało. Nie traktuję ich więc jak świadectwo tamtych dni, a raczej jako opowieść na ten temat…
    Teraz planuję przeczytać inną powieść z tej tematyki – „Tatuażystę z Auschwitz”, bo wokół tej książki narosła spora dyskusja, ciekawa jestem jak ja ją odbiorę….

    Polubienie

    1. Przystępując do lektury „Kołysanki….” myślałam w ten sam sposób – wiedziałam co trzymam w ręku i co czytam ale mimo tego to rozczarowanie samo przyszło.
      Odnośnie „Tatuażysty…” sporo czytałam o tej książce – słyszałam, że książka błędnie jest zaliczana do literatury faktu, gdyż jest fikcją o czym autorka zapomniała poinformować

      Polubienie

      1. Rozumiem, czasem tak jest, że się nastawiamy na coś niekoniecznie pozytywnie, a i tak przychodzi rozczarowanie…

        Zdaje się, że „Tatuażysta” jest fikcją opartą na faktach, bo podobno to „podrasowana” prawdziwa opowieść tego głównego bohatera.

        Polubienie

      2. Bywa i tak, że w ogóle nie nastawiamy się na nic a i tak rozczarowanie przychodzi… może chodzi o fakt, że temat wojny i Auschwitz nie kojarzy się z gdybaniem, to historia ale inna niż opisywanie XVIII – wiecznych realiów itp. To nie życie królów na zamku itp. ale również i nasza historia w której być może uczestniczyli nasi bliscy i mózg (a może i serce) gdzieś to wyłapuje i stąd to rozczarowanie.

        Nie wiem ale wiem to, że opinie są różne. Chętnie poznam Twój punkt widzenia

        Polubienie

  7. Staram się co jakiś czas sięgać po literaturę obozową, ale prawdę mówiąc trochę sceptycznie podchodzę do takich powieści – wolę jednak prawdziwe wspomnienia, choć zazwyczaj czyta się je szalenie trudno.

    Polubienie

    1. Ta książka nie jest tylko i wyłącznie fikcją literacką ale też nie reportażem, czy dziennikiem – to opowieść inspirowana życiem Helen. Nie jest to samo ale wystarcza aby znalazły się osoby, które książką są i będą zauroczone. Jednocześnie znajdą się i tacy, którzy poczują zawód. Można przekonać się tylko sięgając po tę książkę – trzeba poczuć chęć. Niemniej to właśnie te trudne reportaże i prawdziwe wspomnienia stanowią świadectwo tamtych wydarzeń i naszej historii, to one są najcenniejsze mimo iż czyta się je bardzo trudno

      Polubienie

  8. W pewnym sensie to co piszesz w PS jest ważne. Mam wrażenie, że wiele „obozowych” książek też bywa fikcyjnych, ale stawia na dramaty i wywoływanie w czytelniku bólu i cierpienia…
    Jednak, jak się zapewne domyślasz, „Kołysanka z Auschwitz” to nie lektura dla mnie. Szerokim łukiem omijam tego typu pozycje, a skoro i tak niewiele bym straciła to tym bardziej.

    Polubienie

    1. Uznałam, że o tym również powinnam napisać, jednakże nie chciałam przedłużać recenzji (bo nie wszyscy czytają), dlatego dopisałam to na koniec – ciesze się, że zauważyłaś. W tym co mówisz jest wiele prawdy. A ja zastanawiam się: po co? Przecież tematyka obozowa sama w sobie jest dramatyczna, wstrząsająca, bolesna i przykra – sama myśl wywołuje smutek. Nie trzeba tego „na siłę” naciągać.

      Chodzi o tematykę obozową czy książki oparte na historii. W mojej opinii czytelnik nic nie traci a jednocześnie zauważyłam, że znaczna część poleca tę powieść. Po raz kolejny sprawdza się zdanie „co człowiek to opinia”

      Polubienie

  9. Może kiedyś sięgnę po tę książkę, choć liczyłam, że będzie bardziej zbliżona do rzeczywistej historii. Myślę, że w przypadku tematyki obozowej takie książki niosą jednak więcej szkody, niż pożytku. Później błędne przekonania pokutują 😦 Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Jeśli są przekłamane (a autor nie informuje, że jest to fikcja) to jak najbardziej, jednak jeśli autor otwarcie o tym pisze, nie czytelnik nie powinien czuć zawodu. Jednocześnie chyba mało kto czyta wstęp i posłowia umieszczane w książkach a wiele osób sięgając po literaturę o tej lub podobnej tematyce ślepo w nią wierzy co rzeczywiście może być szkodliwe bo człowiek ma błędy obraz historii. W przypadku „Kołysanki…” od autora wiemy co zostało zmienione – wiemy też, ze wojna, obozy, Helen jak i doktor istnieli – jego eksperymenty również miały miejsce a jednocześnie uważam, że zmiany w „celu pokrzepienia serc i dodania nadziei” w przypadku takich tematów są zbędne. Jak wspomniałam – książkę można przeczytać, jednak w mojej opinii człowiek nic nie traci nie sięgając po nią

      Polubienie

Odpowiedz na Agnieszka Kaniuk Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s