Przepisy · zapiekanki

Wegańska lasagne z selera (bez makaronu) | „Widmo z głogowego wzgórza” Edward Fenton

Dzień dobry
Na dzisiejszy dzień przygotowałam dla Was wpis łączący ze sobą kulinaria i kulturę a dokładnie książkę. Mam nadzieję, że chociaż w mniejszej  części będziecie usatysfakcjonowani 🙂

Nigdy nie jadłam tradycyjnej lasagne bolognese i nawet nie miałam ochoty. Kiedy zaczęłam sama gotować kilka razy przygotowałam wegańską wersje lasagne bez beszamelu – najczęściej z warzywami, ale potem przestałam. Jakieś trzy lata temu dowiedziałam się o lasagne z selerem zamiast makaronu – przygotowałam po swojemu (kilka wersji) i polubiłam. Korzystając z faktu, że niedawno udało mi się zakupić nowe szklane naczyne do zapiekania, po bardzo długiej przerwie postanowiłam przygotować ją po raz kolejny – w nowej dla mnie wersji. Efekt był smaczny i satysfakcjonujący 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERASkładniki
seler ok 500g

większa cebula
puszka krojonych pomidorów
ew. 1 ząbek czosnku
szklanka czerwonej soczewicy
200g pieczarek
mała cukinia
średnia marchewka (ok 200g)
2 mniejsze pietruszki (ok 250-300g)
ew. 1-2 ząbki czosnku

1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
słodka czerwona papryka
pieprz cayenne
zioła prowansalskie

Seler obieramy i kroimy w cienkie plastry o grubości 2-3mm (NIE GRUBIEJ)
Soczewicę płuczemy i gotujemy 1-2 minuty krócej niż na opakowaniu. WAŻNE ABY NIE ROZGOTOWAĆ! (jeśli używamy zielonej soczewicy, gotujemy do miękkości). Odkładamy na bok.
Pieczarki myjemy, kroimy w plasterki i odparowujemy na suchej patelni.
Warzywa myjemy. Marchew i pietruszkę kroimy w kostkę, natomiast cukinie w plasterki lub półplasterki.

Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy na złoto cebulę, dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki i smażymy aż się zarumienią pod koniec dodając rozgnieciony czosnek. Wlewamy pomidory z puszki wraz z sokiem, rozgniatamy je widelcem a następnie odbieramy do miseczki ok 1/3 zawartości (starając się nabrać go bez pieczarek). Dodajemy pokrojone warzywa, przyprawy, wlewamy ok 100ml wody. Dusimy aż sos nieco odparuje i zgęstnieje. Na koniec dodajemy soczewicę i mieszamy.

Do wcześniej odłożonego sosu dodajemy 1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego oraz kilka łyżek wody – mieszamy aby uzyskać gęsty sos.

Lasagne układamy w naczyniu do zapiekania w następującej kolejności: plastry selera, warzywa z soczewicą, plastry selera, warzywa z soczewicą, plastry selera, odłożony wcześniej sos pomidorowy

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zapiekamy pod przykryciem w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni z termoobiegiem przez 50-60 minut (po tym czasie dobrze jest sprawdzić, czy widelec lekko wchodzi w seler) a następnie bez przykrycia przez ok. 15 minut do zrumienienia.
Po wyjęciu z piekarnika czekamy aż lasagne nieco ostygnie i zastygnie – wówczas podczas krojenia nie rozpadnie się na kawałki. Podajemy na ciepło samodzielnie lub jako dodatek do innych potraw.  Wydawnictwo Dwie Siostry jest wydawnictwem, które cenię między innymi ze względu na serię Mistrzowie Ilustracji, czyli serię książek oraz książeczek z bajkami dla dzieci, które pierwszy raz zostały opublikowane w Polsce na przełomie lat 60 i 80. Publikacje ilustrowane były przez wybitnych polskich grafików, między innymi przez Jana Marcina Szancera, Marię Orłowską-Gabryś, czy Zbigniewa Rychlickiego.Znalezione obrazy dla zapytania Widmo z Głogowego wzgórza wydawnictwo dwie siostry   W lutym swoją powtórną premierę miała kolejna z nich a mianowicie „Widmo z Głogowego Wzgórza”. Pierwsze polskie wydanie pochodzi z z 1969 r. Następnie zostało wznowione w 1973 r. z tą samą okładką, 2000 r. – okładką cukierkowatą i w końcu 2019 roku – pierwotną. Książka doczekała się kontynuacji pt. „The Riddle of the Red Whale”, której nie przetłumaczono. Dzisiaj opowiem o „Widmie z Głogowego Wzgórza”  Akcja rozgrywa się w latach 50. XX w. Zimą 12-letni James przyjeżdża na ferie do kuzynów, których rodzice kupili stary dom na Głogowym Wzgórzu. Dom należał do pewnej straszej pani, której prawie nikt nie znał i nie utrzymywał kontaktów. Jedyne co było o niej wiadomo to to, że podobno była bardzo bogata ale jej majątek zaginął. Pewnego dnia niespodziewanie dom zostaje odcięty od świata przez śnieżycę przez co nie ma w nim prądu, ogrzewania, wody a także zapasów żywności. Dom jest stary, wszystko w nim skrzypi a do tego dorośli zaczynają opowiadać historie o duchach wplecione w dawne wierzenia i irlandzkie wierzenie, co wprowadza nastrój niepokoju. Ale czy to na pewno opowieści? Może rzeczywiście ktoś czai się na zewnątrz? Dzieci na własną rękę rozpoczną śledztwo.

  „To coś jakby mignęło, ale w gruncie rzeczy wcale tego nie widziałem. Jedyne, co widziałem, to był bałwan ze śniegu. (…) Ale równocześnie ogarnęło mnie nagłe przekonanie, że tam rzeczywiście coś jest. Jeżeli nie widmo pani Houghton, to w takim razie coś, co mogłem opisać tylko jako Obecność”.

  „Widmo…” to dobrze napisana powieść sensacyjno-kryminalna z dreszczykiem napisana z myślą o dzieciach oraz młodzieży ale tak, że dorośli również mogą miło spędzić z nią czas. Mamy stary dom na odludziu w którym rzekomo dzieją się dziwne rzeczy. Mamy również grupkę sympatycznych dzieciaków, które na własną rękę prowadzą dochodzenie (w rozbrajający sposób) a dla smaczku i podkręcenia napięcia nutę grozy (nie takiej jak w horrorach), niepewności, strach i irlandzkie wierzenia oraz zabobony związane z tradycją. Jednak aby nie było tak zupełnie strasznie, dla odmiany pojawia się spokój – dni zupełnie normalne, które można by nazwać nudnymi. Idealne proporcje i równowaga. A to nie wszystko.  Smaczku dodają czarno-białe ilustracje, które bardziej wyglądają na szkice. Kreślone dynamiczną kreską, tylko tak wstępnie obrazują opisaną sytuację. Od całej reszty jest wyobraźnia – młodych detektywów i nasza. Gdybyśmy dostali wszystko podane na tacy nie byłoby zagadki, nie byłoby tajemnicy. Zresztą sami wiecie jak to jest wieczorami i nocą – nie wiadomo co tak na prawdę skrywa się w ciemnościach.  Czy taki miszmasz może się nie udać? Zależy od czytelnika. Mnie na prawdę czytało się dobrze – szczególnie zimowymi wieczorami, kiedy cały świat powił mrok a wiatr huczy za oknem. Wówczas można by przenieść na Głogowe Wzgórze i zobaczyć je oczami wyobraźni. Dostrzec niepokojące kształty i cienie, usłyszeć wcześniej odgłosy. A kiedy coś nas wystraszy przytulić ulubionego pluszowego misia, wtulić się w futerko psa, kota, królika lub roześmiać głośno. Przecież nic nie rozładowuje atmosfery i nie działa na strach jak śmiech – radość.

Książka ma swój klimat – takie połączenie Agathy Christie z Edgarem Allanaem Poe w wersji od Naszej Księgarni. I chyba coś w tym jest – powieść w roku 1961 została wyróżniona nagrodą im. Edgara Allana Poe w kategorii najlepsza książka dla młodzieży.

Tytuł: Widmo z Głogowego Wzgórza | Autor: Edward Fenton | Wydawnictwo: Dwie Siostry | Okładka: twarda | Stron: 256

134 myśli na temat “Wegańska lasagne z selera (bez makaronu) | „Widmo z głogowego wzgórza” Edward Fenton

    1. Miło mi 🙂 Mnie taka bardziej odpowiada ponieważ nie lubię makaronu, żółtego sera (nawet nie mogę jeść) a warzywa w tym seler uwielbiam 🙂

      Ja również lubię takie książkowe klimaty i ciesze się, że ksiązka została wznowiona 🙂

      Polubienie

    1. A ja wręcz przeciwnie 😛 Cieszę się, że mimo tego iż lubisz tradycję, podoba Ci się wariacja odnośnie „klasyku” 🙂 W internecie można znaleźć kilka podobnych przepisów w których makaron zastępuje się warzywami np. cukinią, bakłażanem lub właśnie selerem 😉

      Polubienie

  1. Nie lubię lasagne właśnie przez makaron, który jest podstawą tej potrawy, a skoro Twoja wersja jest bez makaronu, to być może się skuszę, bo wygląda smacznie, a i jest łatwe w przygotowaniu ;). Dodałabym tylko starty żółty ser na wierzch tej potrawy, bo lubię taki zapieczony ser. W sumie to podsunęłaś mi pomysł na danie, które zrobię na spotkanie z koleżankami, z których jedna właśnie nie je mięsa ;).

    Co do książki, to mnie jakoś nie kusi. Lubię historie kryminalne, ale raczej te dla starszych czytelników ;). Ale podobają mi się te ilustracje – proste, ale mają swój urok.

    Polubienie

    1. Nie przepadasz za makaronem, czy tylko w lasagne Ci nie odpowiada? 😉 Fakt tutaj nie ma makaronu ale jest za to seler za którym również nie każdy przepada. Dodatek sera żółtego jest jak najbardziej mile widziany jeśli się go lubi. To będzie taka Twoja wersja tej lasagne – możesz również dodać inne warzywa 🙂 Miło mi, że mogłam podsunąć Ci pomysł 😉

      Rozumiem – ja mam słabość do klasyki i książek na których czas odcisną swoje piętno 🙂

      Polubienie

      1. Ogólnie lubię makaron, ale w małych ilościach, a w lasagne makaron jest taki za bardzo „ciastowy”, jeśli rozumiesz co mam na myśli ;). Selera akurat lubię, chociaż ma dość specyficzny smak i faktycznie, nie każdy za nim przepada.

        Polubienie

      2. W prawdzie makaron makaronowi nie równy ale jak patrze na przepisy to rzeczywiście tego makaronu jest sporo i to takie „ciasto”. Kiedy ja zrobiłam wersję swoją to dodałam tyle warzyw, ze całość rozpadała mi się ale aż tak nie było czuć tego ciasta. Plus do tego talerzyk surówki i można zyć 😀
        Mnie tam jego smak odpowiada, tak jak pietruszki a jak już upieczesz pietruszkę, seler, marchew, brukselkę to pychota ❤ 😀

        Polubienie

      3. Zależy co doprawiam ;). Do takich warzyw to sos sojowy, sól, pieprz, trochę miodu, oregano… A ogólnie to uwielbiam imbir i dodaję go wszędzie, gdzie mogę, dodatkowo paprykę wędzoną (odkryłam ją dzięki jakiemuś blogowi kulinarnemu), kumin, pieprz i właśnie sos sojowy ;). Oczywiście stosuję też inne przyprawy, ale te lubię najbardziej…

        Polubienie

      4. Był taki czas, że również dodawałam wędzoną słodką paprykę i dodałam ją do kilku potraw, których przepisy opublikowałam na blogu (pierwszy raz spróbowałam w tym roku), ale już mi przeszło. Teraz do warzyw słodka papryka, chilli a czasem tymianek – piekę z cebulką aby nabrały aromatu. Imbir jadłam w RAW batoniku i wiem, że nie pasuje mi ten smak 😛 Moja siostra lubi bazylie a ja jej wręcz nie znoszę 😛

        Polubienie

      5. Ja uwielbiam imbir, ale wiem, że ma dość specyficzny smak, który nie każdemu może odpowiadać :). W ogóle to ja doprawiam jedzenie jak mi w danej chwili pasuje i nie zawsze patrzę na przepisy 🙂 🙂 🙂

        Polubienie

  2. A ja uwielbiam makaron! I specjalnie go robię, kiedy nachodzi mnie ochota na makaronowe danie. Ale mimo to spróbowałabym Twojej wersji niby lazanii…
    Książka zapowiada się ciekawie.

    Polubienie

    1. Moja Mama kiedyś również sama robiła makaron a teraz kiedy ma czas i chęci – ogólnie w naszym domu makaron lubi tylko Tata a i tak nie je go zbyt często. Przygotowujesz makaron również do lasagne? 😉

      Polubienie

  3. Taka lasagne to dobry sposób na przemycenie warzyw do diety. Książkę kiedyś widziałam w bibliotece – sporo w niej takich „staruszków” 😉

    Polubienie

  4. Ha, jakbym powiedziała mojemu ukochanemu, że na obiad jest coś wegańskiego to chyba by mnie rzucił 😀 Ale zawsze mogę nie mówić nic. I chyba tak zrobię, bo kusisz tym przepisem 🙂

    Polubienie

    1. Taki mięsożerca? Niech kiedyś spróbuje jakieś wegańskiej potrawy np. burgera – może zostać pozytywnie zaskoczonym 😉 Cieszę się, że mój przepis wydał Ci się ciekawy – jeśli chcesz mozesz taką lasagne wzbogacić o ser 🙂

      Polubienie

  5. Nawet nie wiedziałam, że może być bez makaronu !? A tu proszę.. jak dobrze mieć kontakt z pomysłowymi duszami :)) Choć akurat Mężu też by raczej kręcił nosem na same warzywa.. ja natomiast nieselerowa, ale z cukinią może kiedyś wypróbuję 🙂

    Polubienie

      1. Soczewica (białko roślinne zamiast białka zwierzęcego), warzywa plus jakaś surówka do tego i można najeść się porządnym kawałkiem takiej zapiekanki 🙂 A co do mężczyzny: mój tata je ziemniak i kotletem i potrafi do tego na koniec wziąć kromkę chleba 😛

        Polubienie

  6. Nie doczytałam się ile ma być soczewicy (może mi na oczy padło ;-), no i czym zastapić pieczarki – mogą być świeże grzyby?
    W dzieciństwie miałam wiele książek ilustrowanych przez Marcina Szancera. To o ile wiem, był niedościgniony wzór ilustracji dla dzieci i młodzieży, i chyba nie tylko w dawnych latach!

    Polubienie

    1. Rzeczywiście nie napisałam – dziekuję za uwagę. Już dopisuję – szklanka 🙂
      Według mnie sprawdzą się, jednak te wcześniej trzeba ugotować i nie pomogę z ilością bo dawno nie gotowałam i nie wiem jak bardzo się kurczą 😉

      Szancer to Mistrz przez duże „M” – jego ilustracje są przepiękne. Kocham ❤

      Polubienie

  7. Obie propozycje brzmią ciekawie, a wiesz, że Widmo mam w bibliotece, ale nie czytałam? Być może dlatego, że książka zniszczona i nie zachęca, ale spojrzę teraz na nią inaczej:-)
    Makaron uwielbiam, ale lasagne bez makaronu teę bym spróbowała…

    Polubienie

    1. Takie stare zniszczone książki mają swój urok – widać, że przez te wszystkie lata wielokrotnie była wypożyczana i czytana. Według mnie warto dać jej szansę 🙂

      Bardzo mi miło 🙂

      Polubienie

  8. Co do książki, to zastanawiam się i nie wiem, czy by mi się spodobało. Może tak, mimo że raczej nie jestem w tej grupie wiekowej 😉 W końcu z wielkim zainteresowaniem przeczytałam bajki dla małych księżniczek przed oddaniem ich jednej z bratanic mojego faceta, więc… nieważne dla kogo, byle był fajne.

    Byłam tu już wcześniej, ale kiedy zobaczyłam tę przepyszną lazanię, musiałam uciec, bo żołądek chciał mi wyskoczyć i zalizać monitor. Bozicku, jak to pięknie, apetyczne i bosko wygląda! Do tego z selerem, od którego zaczynam się ostatnio uzależniać… Jak wybierzemy się w końcu na zakupy, będę się musiała tu pofatygować pospisywać składniki. Na lazanię i na te bułeczki jogurtowe 🙂

    Polubienie

    1. A jaka to była bajka? 🙂
      Wiesz tak na prawdę wszystko zależy od tego ile jest w nas tego uśpionego dziecka i czy jeszcze potrafimy dostrzec uroki tego typu opowieści – niektórzy dorośli po latach wracają do książek z dzieciństwa a inni nie są w stanie… A recenzowana książka nie jest też książeczką o księżniczkach a taką z dreszczykiem emocji 😉

      Na prawdę tak uważasz? Jakie to miłe.. a popatrz – ja zdjęcia uznałam za tragiczne i zastanawiałam się, czy wrzucać je na bloga 😛 To miłe zaskoczenie tym bardziej, że myślisz o przygotowaniu tego przepisu 🙂 Oczywiście jeśli chcesz możesz dodać ser żółty lub mozarellę ale wówczas nie bedzie wegańskie 😉 W takiej lasagne fajne jest to, że można ją zjeść na każdy posiłek – mnie smakuje nawet na zimno, chociaż podgrzana lepiej… jakby nie było najlepiej kroi się na zimno np. po wyjęciu z lodówki, ale chyba takie uroki lasagne 😉

      Polubienie

      1. Dokładna nazwa to „Ilustrowane opowiadania dla dziewczynek” i jest to praca zbiorowa. Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, miałam nawet myśli, żeby wcale tego nie oddawać, tylko sobie zatrzymać 🙂 Więc tak sobie myślę, że książka o widmie tym bardziej mogłaby mi się spodobać 🙂

        Raczej dodam ser, bo co prawda mam teraz ostrą fazę na seler, ale jestem w tej miłości osamotniona i nierozumiana 😉 Więc doładuję sera, żeby mi połówek nie płakał, że nie tyle, że bez mięsa, to jeszcze jakiegoś paskudztwa napchałam. A zdjęcie cudne. Zresztą ja kocham warzywa we wszystkich postaciach i ślinię się, kiedy tylko zobaczę jakieś danie z nimi w roli głównej. Zaśliniłabym się na widok gotowanych ziemniaków, takich gołych, świeżo wyjętych z wody 😉 Smutne musi być życie ludzi, dla których warzywa to tylko przykra, mdła zapchajdziura na talerzu.

        Polubienie

      2. Chyba kiedyś przeglądałam w Biedronce – kojarzę wydawnictwo Olesiejuk 😉 Jestem ciekawa co takiego wzbudziło w Tobie aż takie zainteresowanie, ze zastanawiałaś się nad czym czy nie zatrzymać książki 🙂

        Soczewica i warzywa to nie paskudztwo, chociaż niektórzy mogą tak reagować na seler xD Ale przecież przepisy są po to aby je modyfikować do własnych upodobań 🙂 Ja również uwielbiam warzywa – mogłabym jeść i jeść… nie wyobrażam sobie posiłku bez warzyw, tylko nie przepadam za ziemniakami i nawet źle się po nich czuje (podobno ziemniaki zalicza się do innej grupy warzyw – takie warzywo nie warzywo). Jak można nie lubić warzyw? ;P

        Polubienie

      3. Tak, to tak książeczka, z taką słitaśną różową okładką 🙂 Spodobały mi się te historyjki, a szczególnie delikatne, ale sympatyczne poczucie humoru. Takie fajne były, że aż je zrecenzowałam na blogu 😉

        Soczewicę już zna, a inne warzywa potrafię tak doprawić, że czasem nawet pochwali (ale to ogółem kulinarny milczek, je i tyle, bez komentarzy). Ale seler…. seler to inna sprawa. Jego się wrzuca do zupy i to mało, a nie żeby jeszcze główną rolę mu dawać 😉 Długa droga przede mną, nim uda mi się pokazać, że seler może być smaczny sam w sobie 🙂

        Polubienie

      4. Bodajże w grudniu w 2017 roku o tym pisałam, ale dobrze nie pamiętam 🙂

        Frytki jadłam, ale to było jeszcze wtedy, kiedy nie byłam za bardzo przekonana do roli selera innej niż dodatek do zupy. Albo… albo nie! To były frytki z pietruszki! Pomyliłam! 🙂 To jednak nie jadłam, ani frytek ani chipsów.

        Zdecydowanie muszę zacząć ćwiczyć pamięć :/

        Polubienie

      5. 25 grudzień 2017 rok 😀

        Frytki z pietruszki są fajne, chociaż dla mnie w dużej mierze za słodkie xD Ale fajny jest miks pieczonych warzyw o czym juz wspominałam: w przyprawach.. pycha – lubię do kaszy na śniadanie 🙂 A seler, pietruszka… można pomylić xD

        Polubienie

      6. Uwielbiam pieczone warzywa! Nie jedliśmy ich, a wręcz zażeraliśmy się nimi przez kilka tygodni, aż odkryliśmy coś niesamowitego – puree. Tak właśnie, takie zwykłe, proste i oczywiste 🙂 Teraz odpadły frytki, zapiekane ziemniaki i inne warzywa, za każdym razem do obiadu muszą być najzwyklejsze na świecie tłuczone ziemniaki. Z masłem czy margaryną, co wpadnie w ręce. Pisałaś, że nie lubisz ziemniaków i źle się po nich czujesz. Przyznam się, że ja je uwielbiam, w każdej postaci. Ziemniak to mój nr 1, a zaraz za nim jest cukinia. Z doświadczenia wiem, że mogę jeść ją smażoną codziennie przez dwa miesiące i mi się nie znudzi 😀

        Polubienie

      7. Takie tłuczone ziemniaki z masłem i koperkiem w mojej rodzinie je się od dawna… ziemniaki, masło, koperek i sól – dla nas to zupełnie normalna potrawa/dostatek i w zasadzie tylko tak się jadło 😉 A mnie nigdy jakoś specjalnie nie smakowały i nie syciły – inaczej czuje się po kaszach, ale wiem, ze nie każdy je lubi. I fajne jest to jak się różnimy i co innego lubimy 😉 Cukinię polubiłam dopiero w tym roku – ale musi być mała i jędrna – te przerośnięte nie są smaczne. Fajna i smaczna jest mizeria z cukinii z cebulką i szczypiorkiem;)

        Polubienie

  9. Też nie jadłam nigdy tradycyjnej wersji lasagne i wcale mnie do niej nie kusi. Jednak Twoją wersję z chęcią wypróbuję. 🙂 Jeśli chodzi o książkę to jestem pewna, że przypadłaby mi do gustu. Z przyjemnością po nią sięgnę. 🙂

    Polubienie

  10. zapiekanka jak dla mnie idealna jestem wegetarianką 🙂
    Książka dość nietuzinkowa, ale myślę,że po tym co u Ciebei przeczytałam przypadłaby mi do gustu

    Polubienie

    1. Miło widzieć na blogu osobę, która w jakimś stopniu podziela upodobania kulinarne a może i nie tylko 🙂
      Lubisz książki w takim klimacie? Sięgasz czasem po ten gatunek lub wracasz do książek sprzed lat? 😉

      PS Mam prośbę. Możesz podać mi adres swojego bloga? 😉

      Polubienie

  11. Książki nie znam. Ale recenzja jest napisana po prostu DOSKONALE. Uwielbiam czytać dobrze napisana teksty i zapoznanie się z taką recenzją już daje mi satysfakcję czytelniczą :)))) Do książki może kiedyś sięgnę. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Polubienie

    1. Nawet nie wiesz jak jest mi miło – takie komentarze wywołują bardzo przyjemne uczucie w sercu. Praktycznie zawsze przed publikacją wpisu, czuje pewne obawy przed tym, że coś jest nie tak – pozmieniałabym to i owo, dopracowała – nie jestem w 100% zadowolona. Takie komentarze to zawsze dla mnie zaskoczenie – dodają również nieco wiary w siebie i to co się robi. Dziękuję :*

      Polubione przez 1 osoba

  12. Ja jestem jak Garfield, po prostu kocham lasagne 🙂 to jedno z moich najbardziej lubianych dań. Nie jadłam takiej wersji, ale wygląda tak ciekawie i tak apetycznie że chętnie dowiem się jak smakuje takie połączenie i taki nowy dla mnie typ lasagne 🙂 mniam! Książka wydaje się być bardzo ciekawa, lubię takie klimatyczne historie 🙂
    Pozdrawiam ciepło ♡

    Polubienie

    1. Mogłabyś jeść na każdy posiłek i tak na okrągło? Przygotowywałaś sama? 🙂 Jeśli tak bardzo lubisz mięsną wersję lasagne to możesz przygotować ją ale zamiast makaronu wykorzystać plastry selera. Jednak będzie mi miło jeśli spróbujesz wersji bez makaronu oraz mięsa i podzielisz się ze mną swoją opinią – napiszesz wprost co o niej sądzisz 🙂
      Tak przypuszczałam, że książka może rozbudzić Twoją ciekawość 🙂

      Polubienie

      1. Tak, mogłabym jeść na okrągło 🙂 Oczywiście lubię inne potrawy, ale lasagne… tak jak mówił Garfield „To nie jest danie, to część egzystencji” 😀 dwa razy robiłam sama, często wybieram ją w restauracji jako danie główne, kiedy np. mam większe wyjście jak rocznica czy urodziny 🙂 w zasadzie żadnej innej wersji oprócz mięsnej nie jadłam, dlatego muszę spróbować tylko nie wiem kiedy 😀
        skąd wiedziałaś że książka mnie zaciekawi? 😀

        Polubienie

      2. W Twoich żyłach płynie lasagne? xD Restauracja nie proponuje wersji wege np. ze szpinakiem? Fajnie, że jesteś otwarta na nowe smaki 🙂
        Kiedyś rozmawiałyśmy o książkach i wspominałaś o kilku z dzieciństwa i tak sobie pomyślałam 😉

        Polubienie

      3. W moich żyłach ogólnie płynie jedzenie 😀 Nie spotkałam się z takimi wersjami, jednak ja mieszkam w małym mieście, wokoło co prawda są ale jeszcze mniejsze miasta. Restauracji nie jest za wiele, nie wiem, nie wszystkie udało mi się sprawdzić ale jestem pewna, że najczęściej podawana jest wersja klasyczna 🙂

        Polubienie

      4. Różnorodne, czy masz swoje upodobania odnośnie słodkiego i słonego? xD
        Lasagne bolognese jest najbardziej popularna i znana – pewnie dlatego lokale przeważnie ją serwują 😉 A wolę domowe jedzonko – przynajmniej wiem co wiem xD

        Polubienie

  13. Oj, lasagne uwielbiam. To chyba jedno z moich ulubionych dań. Oczywiście beszamel być musi. Twoja wersja też jest ciekawą wariacją na jej temat. Powiem Ci, że z chęcią bym spróbowała:)
    Ps. połowy ponoć są równe;)

    Polubienie

    1. Młody również lubi lasagne? Próbowałaś takiej bez mięsa? 😉 Cieszę się, że mój przepis wzbudził Twoje zainteresowanie. Taką mięsną lasagne również można przygotować zastępując makaron selerem lub cukinią. Zachęcam do spróbowania jak również wersji bez miesa 😉

      Polubienie

      1. Próbowałam ze szpinakiem (też bardzo lubię), z łososiem i warzywami oraz taką na słodko.
        Młody nie je nic co jest z sosem;) Wszystko musi być „czyste” – takie jego małe „dziwactwo”;)

        Polubienie

      2. Kiedyś również przygotowałam lasagne na słodko i tak jak nie lubię makaronu w tej postaci, tak lasagne okazała się całkiem w porządku 🙂
        Teraz sobie przypominam, że już o tym mi pisałaś – wszystko oddzielnie 😉

        Polubienie

  14. Lasagne było kiedyś jednym z moich ulubionych dań, ale tak się zraziłam, że obecnie mam alergię…
    Poe nigdy nie czytałam, zaś Agatę cenię. Książka zapowiada się ciekawie. Jednak teraz muszę sobie zrobić przerwę po przeczytaniu dwóch dość mocnych pozycji z gatunku kryminału i sensacji 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s