Przepisy · zapiekanki

Wegańska lasagne z selera (bez makaronu) | „Widmo z głogowego wzgórza” Edward Fenton

Dzień dobry
Na dzisiejszy dzień przygotowałam dla Was wpis łączący ze sobą kulinaria i kulturę a dokładnie książkę. Mam nadzieję, że chociaż w mniejszej  części będziecie usatysfakcjonowani 🙂

Nigdy nie jadłam tradycyjnej lasagne bolognese i nawet nie miałam ochoty. Kiedy zaczęłam sama gotować kilka razy przygotowałam wegańską wersje lasagne bez beszamelu – najczęściej z warzywami, ale potem przestałam. Jakieś trzy lata temu dowiedziałam się o lasagne z selerem zamiast makaronu – przygotowałam po swojemu (kilka wersji) i polubiłam. Korzystając z faktu, że niedawno udało mi się zakupić nowe szklane naczyne do zapiekania, po bardzo długiej przerwie postanowiłam przygotować ją po raz kolejny – w nowej dla mnie wersji. Efekt był smaczny i satysfakcjonujący 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERASkładniki
seler ok 500g

większa cebula
puszka krojonych pomidorów
ew. 1 ząbek czosnku
szklanka czerwonej soczewicy
200g pieczarek
mała cukinia
średnia marchewka (ok 200g)
2 mniejsze pietruszki (ok 250-300g)
ew. 1-2 ząbki czosnku

1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
słodka czerwona papryka
pieprz cayenne
zioła prowansalskie

Seler obieramy i kroimy w cienkie plastry o grubości 2-3mm (NIE GRUBIEJ)
Soczewicę płuczemy i gotujemy 1-2 minuty krócej niż na opakowaniu. WAŻNE ABY NIE ROZGOTOWAĆ! (jeśli używamy zielonej soczewicy, gotujemy do miękkości). Odkładamy na bok.
Pieczarki myjemy, kroimy w plasterki i odparowujemy na suchej patelni.
Warzywa myjemy. Marchew i pietruszkę kroimy w kostkę, natomiast cukinie w plasterki lub półplasterki.

Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy na złoto cebulę, dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki i smażymy aż się zarumienią pod koniec dodając rozgnieciony czosnek. Wlewamy pomidory z puszki wraz z sokiem, rozgniatamy je widelcem a następnie odbieramy do miseczki ok 1/3 zawartości (starając się nabrać go bez pieczarek). Dodajemy pokrojone warzywa, przyprawy, wlewamy ok 100ml wody. Dusimy aż sos nieco odparuje i zgęstnieje. Na koniec dodajemy soczewicę i mieszamy.

Do wcześniej odłożonego sosu dodajemy 1-2 łyżeczki koncentratu pomidorowego oraz kilka łyżek wody – mieszamy aby uzyskać gęsty sos.

Lasagne układamy w naczyniu do zapiekania w następującej kolejności: plastry selera, warzywa z soczewicą, plastry selera, warzywa z soczewicą, plastry selera, odłożony wcześniej sos pomidorowy

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zapiekamy pod przykryciem w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni z termoobiegiem przez 50-60 minut (po tym czasie dobrze jest sprawdzić, czy widelec lekko wchodzi w seler) a następnie bez przykrycia przez ok. 15 minut do zrumienienia.
Po wyjęciu z piekarnika czekamy aż lasagne nieco ostygnie i zastygnie – wówczas podczas krojenia nie rozpadnie się na kawałki. Podajemy na ciepło samodzielnie lub jako dodatek do innych potraw.  Wydawnictwo Dwie Siostry jest wydawnictwem, które cenię między innymi ze względu na serię Mistrzowie Ilustracji, czyli serię książek oraz książeczek z bajkami dla dzieci, które pierwszy raz zostały opublikowane w Polsce na przełomie lat 60 i 80. Publikacje ilustrowane były przez wybitnych polskich grafików, między innymi przez Jana Marcina Szancera, Marię Orłowską-Gabryś, czy Zbigniewa Rychlickiego.Znalezione obrazy dla zapytania Widmo z Głogowego wzgórza wydawnictwo dwie siostry   W lutym swoją powtórną premierę miała kolejna z nich a mianowicie „Widmo z Głogowego Wzgórza”. Pierwsze polskie wydanie pochodzi z z 1969 r. Następnie zostało wznowione w 1973 r. z tą samą okładką, 2000 r. – okładką cukierkowatą i w końcu 2019 roku – pierwotną. Książka doczekała się kontynuacji pt. „The Riddle of the Red Whale”, której nie przetłumaczono. Dzisiaj opowiem o „Widmie z Głogowego Wzgórza”  Akcja rozgrywa się w latach 50. XX w. Zimą 12-letni James przyjeżdża na ferie do kuzynów, których rodzice kupili stary dom na Głogowym Wzgórzu. Dom należał do pewnej straszej pani, której prawie nikt nie znał i nie utrzymywał kontaktów. Jedyne co było o niej wiadomo to to, że podobno była bardzo bogata ale jej majątek zaginął. Pewnego dnia niespodziewanie dom zostaje odcięty od świata przez śnieżycę przez co nie ma w nim prądu, ogrzewania, wody a także zapasów żywności. Dom jest stary, wszystko w nim skrzypi a do tego dorośli zaczynają opowiadać historie o duchach wplecione w dawne wierzenia i irlandzkie wierzenie, co wprowadza nastrój niepokoju. Ale czy to na pewno opowieści? Może rzeczywiście ktoś czai się na zewnątrz? Dzieci na własną rękę rozpoczną śledztwo.

  „To coś jakby mignęło, ale w gruncie rzeczy wcale tego nie widziałem. Jedyne, co widziałem, to był bałwan ze śniegu. (…) Ale równocześnie ogarnęło mnie nagłe przekonanie, że tam rzeczywiście coś jest. Jeżeli nie widmo pani Houghton, to w takim razie coś, co mogłem opisać tylko jako Obecność”.

  „Widmo…” to dobrze napisana powieść sensacyjno-kryminalna z dreszczykiem napisana z myślą o dzieciach oraz młodzieży ale tak, że dorośli również mogą miło spędzić z nią czas. Mamy stary dom na odludziu w którym rzekomo dzieją się dziwne rzeczy. Mamy również grupkę sympatycznych dzieciaków, które na własną rękę prowadzą dochodzenie (w rozbrajający sposób) a dla smaczku i podkręcenia napięcia nutę grozy (nie takiej jak w horrorach), niepewności, strach i irlandzkie wierzenia oraz zabobony związane z tradycją. Jednak aby nie było tak zupełnie strasznie, dla odmiany pojawia się spokój – dni zupełnie normalne, które można by nazwać nudnymi. Idealne proporcje i równowaga. A to nie wszystko.  Smaczku dodają czarno-białe ilustracje, które bardziej wyglądają na szkice. Kreślone dynamiczną kreską, tylko tak wstępnie obrazują opisaną sytuację. Od całej reszty jest wyobraźnia – młodych detektywów i nasza. Gdybyśmy dostali wszystko podane na tacy nie byłoby zagadki, nie byłoby tajemnicy. Zresztą sami wiecie jak to jest wieczorami i nocą – nie wiadomo co tak na prawdę skrywa się w ciemnościach.  Czy taki miszmasz może się nie udać? Zależy od czytelnika. Mnie na prawdę czytało się dobrze – szczególnie zimowymi wieczorami, kiedy cały świat powił mrok a wiatr huczy za oknem. Wówczas można by przenieść na Głogowe Wzgórze i zobaczyć je oczami wyobraźni. Dostrzec niepokojące kształty i cienie, usłyszeć wcześniej odgłosy. A kiedy coś nas wystraszy przytulić ulubionego pluszowego misia, wtulić się w futerko psa, kota, królika lub roześmiać głośno. Przecież nic nie rozładowuje atmosfery i nie działa na strach jak śmiech – radość.

Książka ma swój klimat – takie połączenie Agathy Christie z Edgarem Allanaem Poe w wersji od Naszej Księgarni. I chyba coś w tym jest – powieść w roku 1961 została wyróżniona nagrodą im. Edgara Allana Poe w kategorii najlepsza książka dla młodzieży.

Tytuł: Widmo z Głogowego Wzgórza | Autor: Edward Fenton | Wydawnictwo: Dwie Siostry | Okładka: twarda | Stron: 256

Reklamy

134 myśli na temat “Wegańska lasagne z selera (bez makaronu) | „Widmo z głogowego wzgórza” Edward Fenton

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s