Książki · Świat gier

„Samotnia” Chrales Dickens | Escape Room. Tajemnica El Dorado

Znalezione obrazy dla zapytania scena romanticaWpisy łączące ze sobą dwie dziedziny wzbudziły Wasze zainteresowanie, dlatego na tyle na ile będę w stanie na tyle będę je kontynuować. Dzisiaj niestety nie będzie nic kulinarnego, gdyż dopadła mnie niemoc kulinarna – zero pomysłów a zdjęcia, które kiedyś zrobiłam przepadły tym samym nie odświeżę „starszego” przepisu. Dlatego dzisiaj przeniesiemy się do świata klasyki i przygody rodem z filmów o Indiana Jones. Ciekawi?

Chciałabym również zaprosić Was do śledzenia Magicznego Kociłoka na facebooku, gdzie dowiecie się co słychać w moim świecie 🙂

Zaczniemy od klasyki…

 Charles Dickens pseudonim „Boz” to angielski powieściopisarz uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w drugiej połowie XIX w. w Anglii. Najbardziej znana „Opowieść wigilijna” jest moją ukochaną powieścią około świąteczną – od 3-4 lat nie wyobrażam sobie bez niej tego okresu. Jednak Dickens to nie tylko „Opowieść wigilijna” to również inne opowiadania oraz dłuższe powieści. Jedną z nich jest Samotnia, która niedawno w dwóch starannych tomach ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk S-kaZnalezione obrazy dla zapytania Samotnia powieść  „Samotnia” to powieść, która ukazywała się w odcinkach od marca 1852 r. do września 1853 r. Co miesiąc za szylinga można było kupić broszurkę zawierającą trzy rozdziały „Bleak House”/”Pustkowie” oraz dwie ilustracje Phiza. W Polsce w całość po raz pierwszy ukazała się ponad 40 lat temu (wyd. Czytelnik 1975, tł. Tadeusz Jan Dehnel) a rok temu wznowiona nakładem wydawnictwa Zysk S-ka w tym samym tłumaczeniu i ilustracjami H.K, Browne’a.Podobny obraz  Fabuła powieści skupia się procesie przed sądem karmelarskim w rodzinie Jarndyce dotyczącym dziedziczenia spadku spisanego na kilku testamentach. Nie można uzgodnić, który z nich jest zgodny z prawem w wyniku czego sprawa ciągnie się przez pokolenia a koszta z tym związane znacznie uszczupliły majątek. Mimo iż żadna ze stron nie wie ile z niego pozostało, nadal wiodą nimi chciwość oraz żądza pieniądza a nie sprawy formalne.
Sprawa toczy się za sprawą i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miałoby się to zmienić. Jedną ze stron w procesie jest zamożna Lady Jarndyce – drugą John Jarndyce oraz jego podopieczni Ryszard i Ada. W akcje wkracza również Estera Summerson, sierota wychowana przez ciotkę po jej śmierci i przygarnięta pod dach przez Johna.
Can You Forive Her?   W powieści znajdziemy całą plejadę przeróżnych i barwnych postaci. Poza głównymi spotkamy również i tych drugoplanowych: prawników i ich klientów, policjanta, handlarzy, skrybów, znajomych obydwu stron, zwykłych gapiów, czy też ubogich mieszkańców miasta. Sporo tutaj wątków, poruszanych kwestii i tematów, jednak najważniejszym jest ten dotyczący rodziny Jarndyce oraz sam proces (bazujący na doświadczeniu sądowym).Znalezione obrazy dla zapytania dickens illustrations

  Jak wspomniałam Dickens w powieści poruszył wiele tematów między innymi kwestie sądowniczo-społeczne, krytykując ówczesny a już przestraszyły system prawny. Nie pominął dramatów rodzinnych, romansów, tajemniczych morderstw, samobójstw, tego w jaki sposób są prowadzone śledztwa a także warunków życia. Dickens jest znany z tego, że w swoich dziełach pisze o fatalnych warunkach życia w mieście – z jednej strony mamy zamożnych ludzi a z drugiej skrajną biedotę i fatalne warunki życia, takiego w którym obracają się dzieci. Brud, smród, choroby, dzieci przymierające głodem i ludzie pracujący ponad swoje siły. Te opisy mogą chwycić za serce w szczególności, kiedy jak u Dickensa są barwne i malownicze – obrazy same stają przed oczami.   Cała historia została przedstawiona z dwóch perspektyw. Część narracji (krótsze fragmenty) została poprowadzona w trzeciej osobie, natomiast pozostała to pamiętnik Estery – ubogiej młodej kobiety, która znalazła się pod opieką Johna Jarndance’a. Narrator trzecioosobowy jest kimś w rodzaju obiektywnego, niewidzialnego obserwatora, natomiast opowieść Estery to kobiecy głos w tej sprawie. Przyznam, że tę część czytało mi się lepiej – lekko, łatwo i przyjemnie. Jednakże autor zgrabnie balansował między jednym a drugim pozując swój kunszt i klasę.  „Samotnia” to nie wątpliwie obszerne i poważne dzieło, którego nie pochłoniemy w jeden wieczór lub dwa. Nie zdziwi mnie jeśli lektura zajmie Wam miesiąc a może nawet dwa. Nie jest to lekkie czytadło. Powieść skrywa w sobie wiele wątków, motywów, odniesień literackich i historycznych oraz różnorodnych postaci. Chyba łatwiej byłoby napisać czego tutaj nie ma, bo jest na prawdę sporo i tyle samo się dzieje a w tym wszystkim nie brakuje również ironii i charakterystycznego dla autora humoru.

„Samotnią” najlepiej jest delektować się powoli – w ciszy, skupieniu i samotności. Czytana na w pośpiechu nawet z przerwami może przytłoczyć ilością wątków, które porusza i refleksji, które nasuwają się na myśl. Jednocześnie jestem świadoma, że nie spodoba się każdemu. To jedna z cięższych książek do których trzeba dojrzeć a kiedy to już się stanie, mieć ochotę na tego typu klasykę a następnie poświęcić jej czas i uwagę.

Autor: Charles Dickens | Tytuł: Samotnia tom I i II | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Okładka: twarda | Stron: T1 654 / T2 692

zdjęcie główne pixabay.com/pl | ilustracje I oraz II 

  Jakiś czas temu opowiadałam Wam o grze karcianej bazującej na popularnej zabawie Escape Room – „Skok w Wenecji”. Gra przypadła nam do gustu – siostra z przyjacielem uznali ją za rewelacyjną. „Tajemnica El Dorado” to czwarta już gra z serii w Polsce wydana nakładem wydawnictwa Foxgames. Fabuła jest prosta – gracze przenoszą się w sam środek amazońskiej dżungli, gdzie czekają na nich tajemnicze zagadki do rozwiązania i niesamowite przygody. Klimat niczym z filmów Indiana Jones.https://emp-scs-uat.img-osdw.pl/img-p/1/kipwn/c0aac775/std/e6-172/778216462o.jpg  Na samym początku gracze wybierają dwa spośród czterech przedmiotów. Wybór jest istotny – każda podjęta przez nas decyzja niesie ze sobą pewne konsekwencje i ma wpływ na dalszy przebieg rozgrywki. Bardzo fajnym gadżetem jest mapa z której korzystamy w trakcie gry.  Zagadki są różne – najwięcej jest tych, które wymagają obserwacji (wpatrywania się w kartę), zdobywaniu informacji, analizy a następnie wyciągania konkretnych wniosków. Co ciekawe można znaleźć nawet zagadką wymagającą zręczności manualnej – tego nie było w poprzednim Escape Roomie.

  Jeśli chodzi o mechanikę gry to jest ona taka sama jak poprzednio – talię kart przeglądamy jedna po drugiej w takiej kolejności w jakiej zostały one ułożone w pudełku. Dodatkowo będą one segregowane według danych lokalizacji. Pod względem trudności było nam łatwiej niż poprzednio. Według nas to dobry Escape Room dla początkujących z tego typu grami. Przyjemny, ciekawy ze świetnym klimatem i z ciekawym dodatkiem jakim jest mapa. Polecamy, chociaż niestety tak na prawdę jest to rozrywka na raz, ewentualnie dwa razy

Plusy
♦ pomysł
♦ klimat
♦ bez granic wieku.
♦ dodatek mapy z której korzystamy w trakcie gry
♦ można grać w grupie jak i samodzielnie
♦ dobra zabawa
♦ ćwiczy mózg i pamięć
♦ trening logicznego myślenia

Minusy
♦ rozrywka na raz

Ocena 5/6
http://mamajanka.blogspot.com/2016/02/grajmy.html

link do gry na https://boardgamegeek.com/
Reklamy

105 myśli na temat “„Samotnia” Chrales Dickens | Escape Room. Tajemnica El Dorado

  1. Aż wstyd przyznać ale nie czytałam tej powieści, a wydanie i sama treść kuszą niczym lody w upalny dzień… Muszę koniecznie przeczytać 🙂 💖

    Polubienie

    1. Według mnie to nie wstyd. Jest zbyt wiele książek i co chwilę zostają wydane kolejne – nie sposób przeczytać wszystkie (zabrakłoby życia). Nie o wszystkich książkach jest głośno i nie o wszystkich słyszano 🙂 „Samotnia” to jedna z tych powieści, które wymagają czasu, skupienia i chęci… chęci już masz i wiem, że nie przeraża Ciebie taka ilość stron. Pytanie, czy znajdziesz czas 🙂 Niemniej jeśli ją przeczytasz z przyjemnością poznam Twoje zdanie 🙂

      Polubienie

      1. Jestem świadoma tego, że ilość stron może z lekka przerażać i stanowić wyzwanie, jednak jeśli w ogólnym rozrachunku lubi się i czyta tego typu powieści a także ma możliwość aby „Samotni” poświęcić więcej więcej, czytelnik powinien wynieść z niej to co najlepsze. 🙂

        Chciałabyś spróbować swoich sił w tej karciance? 😉

        Polubienie

    1. Nawet „Opowieści wigilijnej”? 🙂 Zachęcam aby to zmienić, jednak w pierwszej kolejności nie sięgaj po „Samotnię” – według mnie nie jest to dobra książka aby rozpocząć przygodę z tym autorem 😉

      Polubienie

      1. Nie byłam. Do najbliższego escape roomu mam mam ok 50 km a poza tym nie mam z kim iść ;/
        Ciekawe czy poradziłabyś sobie z wersją karcianą 😉

        Polubienie

  2. Fabuła widziana oczami różnych bohaterów to ciekawy zabieg.
    Super, ze piszesz także o grach, czasami nie wiadomo na co sie zdecydować, a tu proszę, gotowy przewodnik 🙂

    Polubienie

    1. Cieszę się, że wpis spotkał się z Twoim pozytywnym odbiorem. Chciałabym przypominać o tego typu rozrywce aby nie było tak jak w jednym ze skeczy kabaretu Łowcy kropka B. To na prawdę przyjemny sposób na spędzenie wolnego czasu z bliskimi, który niesie ze sobą wiele korzyści 🙂

      Polubienie

  3. Ach więc kontynuujesz przygodę z Dickensem! Przekonałaś mnie do „Samotni”. Tyle, że prawda jest taka, że moja lista długich książek, a przy tym kasycznych dzieł jest baaaardzo długa. 😀 Ale zapisuję sobie i na pewno pewnego dnia „Samotnia” wpadnie w moje łapki!

    Polubienie

    1. Kontynuuje na tyle na ile jest to możliwe i mam już za sobą sporo z jego utworów (dużo znajduje się w tomach „Opowieści wigilijne”, których jest aż trzy) 😉
      Długą listę książek oczekujących do przeczytania znam z doświadczenia. Mimo iż człowiek czyta lista nie kurczy się a wręcz przeciwnie – ciągle wydłuża ;P

      Polubienie

    1. Niestety najprawdopodobniej tak (już uzupełniłam notatkę o plusach i minusach). Z jednej strony taki zakup na raz sprawia wrażenie bez sensownego a z drugiej można miło spędzić czas a grę „pościć” w podróż po rodzinie lub podarować komuś w prezencie. Pierwszego Escaperooma zabrała moja siostra (tego w sumie również) – muszę zapytać co zrobili z grą, czy leży czy jeszcze czasem do niej wracają 🙂

      Polubienie

      1. Muszę się przyznać,że Dickens jakoś zawsze był trochę poza moimi zainteresowaniami.
        Zajrzałam do jego życiorysu, musiał pracować już jako dziecko, bo jego rodzina wpadła w długi. Był uznawany za kronikarza współczesnego Londynu. Wrażliwy na niesprawiedliwość i krzywdę społeczną, na bezduszność praw wobec ubogich.
        Jeśli kogoś interesuje Londyn 2 połowy XIX wieku, to jest to niewątpliwie dobra książka do lektury, ponieważ Dickens był ponoć bardzo drobiazgowy w opisie warstw społecznych tamtych czasów.Ja jednak wolę naszych rodzimych twórców, ponieważ są mi bliżsi. A rozwarstwienie społeczne i bieda w miastach i na prowincji była chyba równie dotkliwa jak w XIX wiecznej Anglii.
        Może to jest ciekawa książka,ale dla wielbicieli twórczości Dickensa.
        Osobiście w Dickensie interesuje mnie inny rys jego twórczości .Ponoć operował szeroką skalą humoru, często o zabarwieniu satyrycznym, utrwalał postacie dziwaków i ekscentryków.
        Taki jest „Klub Pickwicka”, do którego robiłam już kiedyś dwa podejścia( język jest-moim zdaniem- archaiczny) I jeżeli już, to zabiorę się najpierw za tę pozycję. Podobno dobrze ją „sączyć” jak wyborne wino.

        Polubienie

      2. Zgadza się. Dickens chyba w każdej swojej powieści opisywał społeczeństwo londyńskie a w szczególności biedotę i los dzieci (najprawdopodobniej jest to związane z jego przeżyciami). Ponadto tak jak wspomniałaś jeśli ktoś chciałby poznać nieco historii a także poczuć tamtejszy klimat, to Dickens jest dobrym wyborem. Z tym sarkazmem również słyszałam i czytałam – wplatał to w swoje powieści. „Klub Pickwicka” nie czytałam a jedynie słyszałam – archaiczny język to styl autora, przecież powieść ma swoje lata (tak jak „Krzyżacy” Sienkiewicza) ale też duża zasługa przekładu.

        Polubienie

      3. Dostałam dwa tomy ( II i IV) „Klubu Pickwicka” z 1870 ( rok jego śmierci) wydane we Lwowie. Jest niekompletna.Muszę pożyczyć z biblioteki, porównać język i tłumaczenie…

        Polubienie

      4. Chwilowo się nie wybieram do biblioteki.Uzbierałam sporo książek,które czekają w kolejce na przeczytanie. Dużo tego, znowu pewnie zrobię selekcję…

        Polubienie

  4. Tak odbiegając od tematu posta, o proszę! Znalazłam Cię. Od jakiegoś czasu Twój blog mi się nie otwierał, a jak już weszłam, przenosiny. Dobrze, że zdążyłam, bo tak w ogóle mogłabym tu nie trafić.

    Polubienie

    1. Ach ten blox… Zamykają go po koniec kwietnia a już blogi przestają działać i nie zawsze wyświetlają się po wpisaniu adresu ;/ Zastanawiam się co będzie potem – co z przekierowaniami. Administracja zapewnia, że udostępni przekierowania ale kto tam wie jak to będzie w rzeczywistości. Zobaczymy….
      Cieszę się, że zawitałaś w moje skromne progi – na pewno prędzej, czy później byś tutaj trafiła (za jakiś czas w profilu bloggera zmienię przekierowanie do mojej strony) 😉

      Polubienie

  5. Gier karcianych nie lubię, bo zawsze przegrywam 😉 A Dickens… klasyka. Na pewno będę chciała go mieć w swojej domowej biblioteczce (co ja piszę! W mojej giga bibliotece na pół domu), kiedy już będę ją mieć.

    Chciałabym napisać coś innego. Tak sobie westchnęłam nad tą notką, bo jakoś wyjątkowo wyraźnie rzuciło mi się w oczy, jak fajny jest WordPress. Gdybym nie była przywiązana do Blogspota, od razu bym się tam przeniosła. Piękny masz ten blog, taki miły dla oka, subtelny i elegancki 🙂 Piszę tak też dlatego, że ostatnio walczę ze swoim, konkretnie ze czcionką. A tu – aż miło czytać 🙂

    Polubienie

    1. To nie jest typowa gra karciana – to nie poker, remik, makao… to karty z łamigłówkami. Tutaj nie ma jak przegrać – samodzielnie lub w grupie rozwiązujesz zagadka po zagadce i tak aż dojdziesz do celu. Mechanika tej gry bazuje na Escape roomie 😉

      Klasyka… tę warto mieć. Ja o takim dużym pokoju z książkami (tymi, które uznam za wartościowe) marze od dziecka, kiedy widziałam je w starych filmach… magiczny pokój, który skrywa książki a w nich niesamowite historie, wiedze ze świata, ciekawostki, przygodę…. Coś pięknego 🙂

      Na prawdę? Ślicznie dziękuję – nawet nie wiesz jak mi miło. Bardzo obawiałam się tych zmian, nie tyle ze względu na strach przed „ogarnięciem” nowego miejsca, bo to nie było takie trudne ale reakcją czytelników. Trochę zmartwiłam się również odsłonami bloga – na bloxie byłam od 2012 roku więc nazbierało się tych kliknięć a tutaj muszę zaczynać wszystko od nowa, jednak przede wszystkim chodziło o czytelników. Cieszę się, że ta zmiana spotkała się z pozytywnym odbiorem, również Twoimi. Trochę żal konwersacji pod wpisami, zdjęć, których nie udało się przenieść (i których już nie posiadam bo spalił mi się pendrive, na którym je miałam) ale będą i są nowe – bardzo miłe i wiele wnoszące dialogi a niektóre wpisy może uda mi się odświeżyć (nie wiem jak będzie z nowymi). Jeszcze zastanawiam się nad fanpage i jego przyszłością – daje mu rok i zobaczę, czy w ogóle ma sens, chociaż nie ukrywam, że podoba mi się 😉 A już ogromnie cieszy mnie fakt, że ta zmiana w opiniach czytelników (tych, ktorzy podzielili się swoim zdaniem) wyszła na dobre. Bardzo ciesze się, że w Waszej (i Twojej) opinii jest ładniej i przyjemnie dla oka 😉

      Polubienie

      1. W Escape Roomie byłam tylko raz i też się nie popisałam (to był do tego dom strachów), więc… 😉 Tak że jednak raczej nie. Może gdyby same wpadły mi w łapki te karty, to z braku laku, ale tak to wolę inne rozrywki 🙂

        O tak, takie coś też mi się marzy – caaaaałe masy fajnych, dobrych, wartościowych książek. Nie wiem komu to potem przekażę, ale po co tym zaprzątać głowę dzisiaj? Najpierw chcę uzbierać ten księgozbiór 🙂

        To zdecydowanie dobra zmiana 🙂 Jest czytelnie i tak ładnie. Nie ma co kryć, poza treścią również oprawa się liczy. A zmiany platformy bywają bolesne, choć finalnie raczej są dobre. Sama pamiętam, jak przenosiłam notki z Onetu na Blogspot, kopiowałam je jedna po drugiej, bo nie dało się pobrać ich i przenieść. Kilkadziesiąt tysięcy komentarzy pofrunęło w niebyt, ale przynajmniej posty mam. Kupę życia w nich opisałam. Później zamknęłam blog i zrobiłam mu klona na WordPressie, długo dumałam, czy się nie przenieść, ale jednak zostałam tutaj. Może kiedyś 🙂 Plusem WordPressa jest to, że prócz masy szablonów i możliwości oferuje 200 zaproszeń na blog zamknięty. Blogspot tylko 50 (chyba, że się coś zmieniło, a ja nic nie wiem). A FB fajna sprawa, z tym, że trzeba go rozhulać. Mnie się póki co nie chce, po prostu wrzucam info o nowej recenzji i tyle. Może kiedyś. Wszystko może kiedyś – jestem królową prokrastynacji 😀

        Polubienie

      2. Byłaś sama, czy z kimś? Wydaje mi się, że w takim prawdziwym Escape Roomie działa presja czasu – gramy na czas a jak wiadomo ten z reguły nie jest dobrym doradcą i odbiera umiejętność łączenia faktów. Jedni dobrze myślą pod presją a inni niekoniecznie. W wersji karcianej można ten limit czasu pominąć. A tak w ogóle lubisz łamigłówki? 🙂

        Tak na prawdę te wszystkie książki zbiera się pokoleniami i są przekazywane z pokolenia na pokolenie (w moim domu znalazłam dwa staruszki, które ze swojego domu przywiozła mama). jednak nie każdy w rodzinie tak bardzo kocha książki jak inni – tutaj problem aby ktoś nie wyrzucił lub nie oddał w niepowołane ręce…

        W bloxie trudniej było to ustawić – starałam się na tyle na ile było to możliwe a wychodziło różnie. W przypadku wordpressa łatwiej było dostosować gotowy już szablon. Ciesze się, że wyszło przejrzyście… Na wygląd Twojego bloga również nie mogę narzekać – chyba jednak biel jest najbardziej czytelna i przyjemna dla oczu. Onet chyba wcześniej przemianował się na bloog.pl? A może jestem w błędzie? Pamiętam, że bloog.pl wygenerował plik do pobrania aby potem wgrać go na wordpress ale na blogspot już nie (ciekawe dlaczego). Od razu narzucili nam wordpress. Kiedyś na próbę założyłam bloga na blogpsot ale na pierwszy rzut oka wydał mi się „skomplikowany” – najważniejsze aby było wygodnie 🙂 Zaproszenia nie mają dla mnie większego znaczenia bo tylu czytelników nie mam i nie będę mieć. A wpisy? Tak sobie myślałam, czy w chwilach braku weny nie zacząć odświeżać tych które publikowałam wcześniej (te książkowe, kulturalne) a z których jestem zadowolona… aby przypomnieć, pokazać bo przecież blog ma już swoje lata mimo iż jest na nowej domenie. Na pewno jednym z takich wpisów będzie „Ucho igielne”, bo tego wpisu nie przeniosło. I jak tak pomyślałam o tej książce to zaraz na pamiątkę przekopiuje sobie naszą konwersacje i zapisze na dysku, tak na pamiątkę 🙂
        Na fanpage również na razie wrzucam info o nowej notce – za mało obserwatorów i zainteresowanych aby hulać dalej a i tak po odwiedzinach widze, że mało kogo to interesuje… albo tak mi się wydaje 😉

        Polubienie

      3. Byliśmy 6-osobową grupą. Niby wiadomo, że nic tam nikomu nie grozi, wszystko jest udawane, ale jednak… Taki ze mnie bohater mocny w pyszczku, a wychodzi, że w razie ataku zombie czy innej apokalipsy trzeba mnie ratować jak zwykłą dziewoję. A raczej uważałam się za super wojowniczkę 😉 Cóż, życie pozbawia złudzeń. Mam tak, że nie lubię czegoś, co mi nie idzie. Zamiast wziąć się za bary z wyzwaniem (trening czyni mistrza etc.), to ja unikam rzeczy, w jakich jestem słaba, przez co… jestem w nich słaba dalej. Tak że nie lubię łamigłówek, póki co 😉

        U mnie w domu nikt raczej nie czytał. Ja jestem jakaś taka dziwna, że od dziecka z nosem w książkach 😉

        To ja wybrałam Blogspot, bo inni znajomi tam byli. To była wielka migracja, bodajże w 2009 czy 2010 roku, kiedy Onet porzucił blogownię. Co rusz wyskakiwały błędy na stronach, ogólnie robiło się coraz bardziej beznadziejnie. Przeniosłam się, a później zamknęłam (ochrona przed złym okiem). Wtedy miałam dużo dużo więcej znajomych blogujących i ten limit zaproszeń do zamkniętego bloga nieco mnie ograniczał. Dziś zagląda do mnie kilka, kilkanaście osób, reszta poodpadała, znudziło się im albo zajęli się czymś innym. A Kotka założyłam… po co ja go założyłam? Sama nie pamiętam. Chyba po to, żeby można mnie było łatwiej znaleźć, gdyby ktoś szukał 😉 Tak sobie był, tak o. Dopiero od niedawna wrzucam recenzje. Blogspot może nie tyle jest bardziej skomplikowany niż WordPress, co daje dużo mniej możliwości, a to wkurza, kiedy chce się pokombinować z szablonem. Ja jeszcze pewnie dopieszczę Kotka, a przynajmniej postaram się podziałać z tą czcionką. Jeszcze nie jest idealnie, jeszcze muszę go doszlifować 🙂

        Polubienie

      4. A nie pomyślałaś, że jesteś słaba bo szybko się zniechęcasz i rezygnujesz, zamiast traktować to jako wyzwanie i pole do kształcenia w jakimś zakresie? 😉 Oczywiście nie chcę do niczego zmuszać – tak pomyślałam 🙂

        Urodziłaś się w tym we krwi tak jak ja, tylko u mnie mama kiedy miała czas to czytała ale nie zachęcała mnie do czytania 😉

        To tak jak z bloxem – co rusz błędy, awarie, jakieś niepowodzenia… i upadają kolejne witryny blogowe na rzecz intagramów. To dla większości łatwiejsza forma reklamy i komunikacji. A może założyłaś bloga bo brakowało Ci tego blogowania? Polubiłaś to i tę formę – super, że zaczęłaś więcej publikować, wrzucać, pisać o książkach, czyli tym co lubisz. A i pisanie chyba sprawia Ci przyjemność, bo nie robiłabyś tego co robisz 🙂
        Odnośnie bloga podobno darmowe i podstawowe wersje Worpdressa również mają pewne ograniczenia – irytujące jest np. usuwanie wpisów pojedynczo – nie da się grupowo ;/

        Polubienie

      5. Jest dokładnie tak, jak piszesz. I mam tak z wieloma rzeczami, np. z jeżdżeniem. Czasem robię sobie długie przerwy i potem za kółkiem czuję się niepewnie. A gdybym jeździła regularnie, nie byłoby tego problemu i tej niepewności. Nie byłoby, bo miałam intensywny okres jeżdżenia i było to dla mnie takie oczywiste – wsiadam i jadę. A póki co, bardzo mi fajnie, kiedy mi wożą dupkę, zwłaszcza przy dłuższej jeździe. Zajmuję się kotem i nie drze japy, a kiedy ja prowadzę, kot wyje na cały regulator, co mnie denerwuje. On się denerwuje, ja się denerwuję i wszystkich denerwuję. I koło się zamyka 😉

        Nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Szkoda, że nie pamiętam, jak to się zaczęło i jaka była pierwsza książka, która mnie tak wciągnęła, że aż zmieniłam się w mola książkowego 🙂

        A nie nie, ja cały czas prowadzę swojego bloga 🙂 Zamknęłam go w sensie, że nie jest publiczny, otwarty i widoczny dla wszystkich. Każdy, kto go odwiedza, musiał, jak wampir, zostać zaproszony 😉 Nie wszyscy czytający byli życzliwi, łagodnie mówiąc, trafiło się kilka pospolitych szui (szuj?), które zatruwały życie moim bliskim. Wiesz, jak to powiadają o rodzinie – najlepiej tylko na zdjęciach i to w środku, bo wytną. Finalnie blog został zahasłowany i mam święty spokój. Nie jestem zamknięta na nowe kontakty, po prostu nie chcę, żeby wróciły konkretne stare.

        Polubienie

      6. Moja siostra zdała prawko za pierwszym razem ale potem nie miała jak jeździć bo nie stać ją było (i nadal nie stać) na własne auto a tata nie pozwalał usiąść za kółkiem jego samochodu. I co z tego, że kazał jej te prawko robić i dawał pieniądze skoro dziewczyna nie miała czym jeździć. Jeśli jeździła to od czasu do czasu jak koledzy pożyczyli auto ale teraz po długiej przerwie mówiła, ze za kółko by nie wsiadła. I wcale się nie dziwię. A z tą niechęcią… to niestety człowiek często się zniechęca i niekiedy bywa, że nie słusznie bo z czasem w danej rzeczy może okazać się dobrym 🙂 A niektórzy robią coś mimo iż za bardzo im nie wychodzi bo sprawia im to radość 🙂

        Ja pamiętam jaka była moja i wiem też z opowieści mamy. Kiedy byłam małym szkrabem co nie potrafi dobrze siedzieć i zaczynałam zrzędzić uspokajałam się kiedy przeglądałam komiksy brata „Obeliksa”, „Kokosza” i takiego niebieskiego stworka (nie wiem jak się nazywał). Niestety w rękach od dziecka nie miałam wyczucia – po prostu miałam ciężką rękę i siłę w tych rączkach, czasem coś naderwałam ale wtedy jeszcze bardziej płakałam (mam małe „zboczenie” odnośnie dbania o książki:p) ale i tak najwięcej komiksów zniszczyli i przywłaszczyli sobie koledzy brata… podobno chciało mu się płakać bo miał ich dość sporo. Ja jedynie pamiętam jakieś 2-3 i one gdzieś potem zniknęły ;/ A potem kiedy nie potrafiłam czytać oglądałam literki w klasyce „Krzyżacy” „Chłopi” „Pan Tadeusz” bo te książki były u nas na półce. Potrafiąc już czytać, podczytywałam się – pierwszą przeczytaną przeze mnie poważniejszą książką był dramat „Wesele” z młodszą siostrą na role (potrafiła czytać w wieku 5-6 lat, ponieważ chciała się nauczyć i mówiła abym ją nauczyła) a potem poezja Twardowskiego, starożytność (Egipt, Grecja, Mezopotamia itd.) i baśnie ze świata – pamiętam z biblioteki taki cykl baśnie ZSRR – piękne ilustracje i piękna treść ❤

        Nie rozumiem osób, którzy proszą o zaproszenie po to aby hejtować, obrażać i uprzykrzać innym życie. To nie do zrozumienia. Przykro mi 😦 Nie pomyślałam, że jesteś zamknięta na nowych czytelników i kontakty blogowe ale teraz wiem skąd ta ostrożność i dlaczego niektórzy "hasłują" swoje blogi.

        Polubienie

      7. Muszę się przemóc. Z tą jazdą i paroma innymi rzeczami. Bo życie przeminie na wahaniu się i wątpliwościach, z nogą cały czas gotową do kroku w tył. Bez sensu tak 🙂

        Kurczę, ale Ci fajnie, że to pamiętasz, że wiesz. Szczerze zazdroszczę 🙂 Ja już się nie dowiem, pozostaje mi tylko kończenie starych serii – tak, żeby się dowiedzieć, jak się skończyły przygody Tomka Wilmowskiego czy Mary Poppins 🙂

        Hejtu się nie boję, pamiętam go z Onetu i jego polecanek. Wzmacnia charakter. Albo złośliwość, zależy jak patrzeć 😉 Niemniej jednak już nie widzę opcji otworzenia bloga. Czuję się swobodnie, mogę pisać, co chcę i wiem, że nie przeczyta tego nikt niepowołany. Zawsze byli na świecie ludzie wredni, ale dziś są tak jakby śmielsi, wydaje im się, że w sieci mogą więcej. Lubię mieć kontrolę nad blogiem, dzięki temu, że jest kameralny, czuję, że znam odwiedzających mnie lepiej. Byłam mentalnie przy paru porodach, ślubach i przeprowadzkach, razem z nimi wypoczywałam w pięknych miejscach… Fajnie tak 🙂 Gdybyś kiedyś chciała mnie odwiedzać, z przyjemnością wyślę Ci zaproszenie 🙂

        Polubienie

    2. Jak to mówią „małymi kroczkami do przodu” – małe postępy aby zrealizować cel. Nie na szybko a w odpowiednim dla siebie czasie 😉

      Przyłapałam się na tym, że w głowie mam wspomnienia z wczesnego dzieciństwa (raz wszystkie sobie spisałam) a nie pamiętam tych późniejszych… chyba mój mózg wyparł to co uznał za nieistotne aby pozostawić miejsce tym ważnym i pięknym, bo tych wspomnień z dzieciństwa mam więcej 🙂 Mary Poppins czytałam jako dorosła osoba (dopiero wtedy dowiedziałam się o tej serii) a Tomka po raz pierwszy w szkole jako lekturę ale potem z ciekawości przeczytałam kilka części kiedy siedziałam w domu chora na świnkę 😛

      Hej i mnie nie ominął nie tylko na blogu ale również w e-mailach osobistych a nawet szerzej ale nie chcę o tym pisać. Nie tyle on był przykry co to, co z niego potem wniknęło 😦 Z tym wzmacnianiem charakteru to jest różnie – zależy od wrażliwości człowieka. Mało to słyszy się o tragediach spowodowanych właśnie przez hejt? Przykra i bolesna sprawa 😦 Bo tak najlepiej z anonima dowartościowywać się gnębiąc innych – trzeba mieć tupet. A kontrolę nad swoim życiem i tym co się robi to nawet trzeba mieć aby nie wprowadzać chaosu, zamieszania – miec porządek. W tej swojej małej grupie tworzycie taką blogową rodzinę… można tak to nazwać? 🙂
      Na prawdę wysłałabyś mi zaproszenie? Nie śmiałam sama o to prosić. Dziękuję, że o mnie pomyślałaś – byłabym zaszczycona 😉

      Polubienie

      1. Dziwna jest trochę ta funkcja „odpowiedz”, pojawia się i znika. Teraz znów była pod ostatnim komentarzem, a wcześniej musiałam się „podciągać” do góry 😉

        Taka dygresja 😉 Małymi kroczkami do przodu, tak jest. Powoli, ale i tak się zajdzie tam, gdzie trzeba.

        Ja mam tak poszatkowaną pamięć, że słów brak. Pamiętam jakieś przedziwne rzeczy z czasu, kiedy byłam kilkulatkiem. Tzn. nie chodziłam jeszcze do przedszkola, ale już śmigałam i trudno było za mną nadążyć. Za to nie pamiętam, jaka była poprzednia zima, mroźna czy nie 😉 Zdecydowanie powinnam ćwiczyć mózg. Mam gdzieś schowaną książkę o trenowaniu pamięci, ale nie pamiętam gdzie :/

        Ja to sobie mówię, że jestem za stara, żeby przejmować się ludźmi, którzy nic dla mnie nie znaczą. Czemu ma mnie ruszać to, że napisze mi coś chamskiego jakiś frustrat z sieci, którego kompletnie nie znam? Nie jest dla mnie nikim ważnym, żeby jego zdanie się dla mnie liczyło. Uzyskałam, co chciałam – poruszyłam go. On nie uzyskuje tego, co chciał – nie psuje mi humoru, nie ma wpływu na mój nastrój. 1:0 dla mnie. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale tacy ludzie są szczęśliwi, kiedy kogoś skrzywdzą, nic ich nie boli tak, jak to, że ich opinia nie robi na nikim wrażenia. Jak to szło? Nie karm trola, sam padnie z głodu.

        Jeśli chciałabyś mnie odwiedzać, musisz mi podać adres, na jaki mogę wysłać zaproszenie. Możesz mi go puścić mailem albo podać tutaj – jak Ci wygodniej. Zaraz muszę iść spać, bo jutro skoro świt trzeba wstać i brać się za pracę, ale jak tylko dostanę Twój mail, otworzę Ci drzwi 🙂

        Polubienie

      2. Jest dziwna ale jest – to ważniejsze xD Takie „uroki” WordPress xD

        Jeśli podąża się do przodu z pewnością – ja jestem zdania, ze lepiej powoli w odpowiednim dla siebie czasu ale by to było stałe i pewne, niż szybko i niedokładnie. To jak z budowaniem mieszkania – cegła po cegle… jak w tej bajcie o Trzech świnkach 🙂

        To właśnie o to mi chodziło (tylko jeśli chodzi o zimę to ja pamiętam ale wiem, że to przenośnia :P). Być może nasze mózgi mają ograniczoną pamięć i tak jak wspomniałam zostawiają miejsce na to co ważne i piękne, bo po co komu pamiętać zimę o której wspominasz? 😉 To nie zmienia faktu, że pamięć trzeba ćwiczyć (książki, krzyżówki, rebusy, łamigłówki logiczne za którymi nie przepadasz ale tutaj można zacząć od tych łatwiejszych) i jeść orzechy w szczególności włoskie (zwróciłaś uwagę, że wyglądają jak ludzki mózg?). Nie potrzeba do tego poradnika 🙂

        Pięknie i mądrze piszesz, ale to też przychodzi z wiekiem… weźmy np. dzieci – wiek młodzieńczy kiedy dorastamy i ta psychika oraz charakter dopiero się kształtują. osoby wrażliwe a wręcz przewrażliwione, to dla nich bardzo bolesne i dopiero po czasie patrzą na to z takiego punktu widzenia o którym piszesz (o ile wcześniej nie dojdzie do tragedii). Osoba, które gnębi innych tym się żywi – to dla nich pożywka… najlepiej nie odpowiadać na takie komentarze to osoba w końcu ucichnie, chociaż w szkole to różnie działa.

        Napiszę przez fanpage 🙂 Jeszcze raz dziękuję, że o mnie pomyślałaś – jestem zaszczycona.
        Bardzo dobrze mi się z Tobą piszę ale obie musimy położyć się i odpocząć. Mam nadzieję, że ta noc będzie dla Ciebie spokojna, wypoczniesz i nabierzesz sił a jutro wena będzie wręcz z Ciebie się wylewać. Jeszcze raz dziękuję. Spokojnej nocy :*

        Polubienie

  6. „Samotnię” Dickensa mam gdzieś tam na liście do przeczytania już od dawna, ale jeszcze się za nią nie zabrałam. Muszę mieć odpowiedni nastrój na tego typu powieść ;). Teraz podczytuję raczej lekkie powieścidła…
    A gra mnie jakoś nie zainteresowała, zwłaszcza, że to tylko jednorazowa rozrywka… Już kiedyś wspominałam, że ja rzadko grywam w planszówki i gry karciane 😉

    Polubienie

    1. „Gdzieś tam”, czyli Ci się nie śpieszy 😛 Masz rację, że czekasz na odpowiedni czas – to nie jest powieść, którą przeczytasz na kolanie i na prędko. Zresztą nawet i na lekkie powieści trzeba mieć odpowiedni nastrój, tak jak na wszystko 🙂

      Gry to raczej taka, która nie wzbudza Twojego zainteresowania – wolisz jedzonko 😉

      Polubienie

      1. To prawda, na wszystko trzeba mieć odpowiedni nastrój, ale i czas… Mam teraz taką jedną książkę, bardzo obszerną (950 stron!) którą już czytam kilka miesięcy – zaczęłam późną jesienią, potem nie miałam właśnie jakoś na nią chęci, więc ją odłożyłam i ostatnio znów do niej wróciłam i powoli ją kończę… Może po „Samotnię” sięgnę na urlopie, kiedy nie będę musiała nic robić, tylko wezmę kocyk, rozłożę się na trawie i odpłynę w inny świat ;).

        Jedzenie uwielbiam zawsze i wszędzie ;). To moja druga miłość po książkach, co niestety widać, bo kilka kg za dużo mam tu i ówdzie :).

        Polubienie

      2. Z tym czasem to różnie bywa – najczęściej po prostu go brakuje i chociaż byśmy chcieli nie potrafimy go wygospodarować ;/ Może sięgniesz a może i nie. Nie wiadomo jak to będzie z twoją chęcią i nastrojem. Może wybierzesz co innego? 😉

        Na prawdę przesadzasz. Widziałam i wiem co mówię 😉

        Polubienie

  7. Ja Samotnią to naprawdę się delektowałam – zabrała mi chyba ponad 2 miesiące, ale warto było 🙂 Ja generalnie Dickensa bardzo lubię, bardzo podoba mi się jego sposób budowania postaci 🙂 A gra, choć rozrywka na raz, to i tak mnie zachęca, grałabym 😀

    Polubienie

    1. Bez pośpiechu, powoli, w odpowiednim dla siebie czasie. Strona po stronie i doszłaś do końca, wyciągając z powieści to co najlepsze 🙂 Zgadzam się z tym, że Dickens bardzo dobrze buduje swoje postacie – nie dość, że jest ich wiele to tak różnych i bardzo dobrze rozwiniętych – widać, że przemyślanych. Dcknes nie trąci banałem 😉
      Kto wie? Może dla Ciebie gra okazałaby się na dwa razy? Lubisz zagadki? 😉

      Polubienie

    1. Więcej pracy? Może w Święta uda Ci się zagrać wspólnie z rodziną? Macie jakąś swoją ulubioną grę? 😉
      Niestety zdjęcie nie jest moje (o czym poinformowałam w przypisach). Chciałabym potrafić robić tak ładne zdjęcia (nie mam ani ręki, ani miejsca) ;(

      Polubienie

  8. Przeczytałam kilka powieści Dickensa, bo podczas studiów były lekturą obowiązkową. Wśród nich na pewno znalazły się :”Klub Pickwicka”, „David Copperfield” i „Oliver Twist”. Dwie pierwsze słabo pamiętam, tę trzecią znacznie lepiej. „Opowieść wigilijną” czytałam kilkakrotnie i jest to moja ulubiona świąteczna lektura.
    Kilka lat temu marzyłam, by znaleźć się w dżungli amazońskiej. Dziś wiek zweryfikował te plany i myślę, że przedstawiona przez Ciebie gra może stać się namiastką wymarzonej podróży. Zdecydowanie sprezentuję sobie tę grę.
    Pozdrawiam:)

    Polubienie

    1. „Opowieść wigilijna” jest przepiękna ❤ "Pokochałam" od dnia w którym przeczytałam w gimnazjum jako lekturę szkolną – przemyślana, dojrzała, mądra… zresztą jak inne powieści Dickensa. Jest w nich pomysł, rozbudowane postacie, fabuła, historia, klimat, przesłanie. Widać i czuć, ze to klasyka, chociaż jestem świadoma, że nie dla każdego.
      Czytając Twój blog zauważyłam, że dużo podróżujesz. Piszesz, że wiek nieco weryfikuje plany – chodzi o to, że w pewnym wieku (nie, że wypominam wiek, czy co) niektóre miejsca na ziemi mogą źle działać na człowieka? Moja mama ma problemy z ciśnieniem i obawia się, że w górach czułaby się bardzo źle ;/
      Nie mniej życzę Tobie abyś spełniła pozostałe swoje marzenia i była szczęśliwa. Sama gra była dla nas ciekawa i bardzo przyjemna nie tylko ze względu na klimat, dodatek mapy ale również fakt, że lubimy łamigłówki 😉
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  9. Mieszkałam w mieście, w którym kiedys mieszkał Dickens. Dwa razy w roku odbywa się tam Festiwal Dickensowski – główną ulicą idą ldzie przebrani w stroje z epoki Dickensa i za postacie z jego książek. Mr. Scrooge jest najbardziej popularny 🙂
    A wiesz, że „Bleak House” znaczy „Ponury dom”? Pozdro

    Polubienie

    1. Kiedyś o uszy obiła mi się taka informacja 🙂 Może brałaś w nim udział i/lub masz zdjęcia z tego wydarzenia? Z przyjemnością bym zobaczyła i przeczytała. To musi być niesamowite uczucie 😉
      Dzięki Tobie już wiem – internet podał mi co innego, ale rzetelne źródło z własnej autopsji to co innego. Dziękuję za informację 🙂

      Polubienie

    1. Zgadza się – wspomniałam o tym w recenzji. Jednak to nie tylko przekrój i relacje ale również bardzo dobrze odwzorowany klimat. Jeśli lubisz takie powieści jak najbardziej zachęcam 😉
      Pozdrawiam 😉

      Polubienie

  10. Uwielbiam książki Dickensa. Najbardziej mi się podoba David Copperfield i Klub Pickwicka, a teraz czytałam Tajemnicę Edwina Drooda. Pierwszy kryminał jego autorstwa którego zakończenie dopisał ktoś inny z racji tego że Dickens umarł zanim ją skończył. Dobrze się zapowiada.

    Polubienie

    1. Nie czytałam wspomnianych przez Ciebie powieści, jednak z pewnością w przyszłosci po nie sięgnę. Wszystko w swoim czasie. Według mnie „Samotnia” jest warta uwagi w szczególności, kiedy lubi się twórczość Dickensa 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s