Wszystko

Baton Dobra Kaloria Superfoods ziarna kakao | Inteligencja kwiatów – Maurice Maeterlinck

  Nie będę ukrywać, że nie tylko treść książki ma dla mnie znaczenie ale również jej wydanie. Po starannie wykonane książki człowiek chętniej sięga – chce brać je do ręki, oglądać, przeglądać, czytać wracać. Nie tylko ładnie prezentują się na półce ale również mogą być przekazane przyszłym pokoleniom – stają się ponad czasowe.  Wydawnictwo MG kilkukrotnie zwróciło moją uwagę pięknymi wydaniami książek. Jedną z takich pozycji była i jest „Inteligencja kwiatów” Maurice’a Maeterlincka z 1907 roku. Twarda okładka z płóciennym obiciem na której widnieją kwiaty, niewielki format, dobrej jakości papier i te ryciny. Najprawdopodobniej gdyby nie takie wydanie, to nie nie sięgnęłabym po tę pozycję. A jak wizualne piękno przełożyło się na treść?

  Maurice Maeterlinck to piszący po francusku belgijski poeta, dramaturg, eseista, tłumacz a także laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1911. W jego dorobku znajdziemy takie dzieła jak: Życie pszczół, Życie termitów i Życie mrówek oraz opisywana Inteligencja kwiatów. Z jednej strony do sięgnięcia po książkę zachęciło mnie wydanie, z drugiej tytuł wzbudzał ciekawość.  Inteligencja kwiatów to esej z 1907 roku w którym autor w filozoficzny a zarazem osobisty sposób omawia życie roślin jak również ich chęć do życia i rozmnażania się. Zważywszy na lata w których esej był pisany, język odbiega od tego do którego przywykł współczesny czytelnik. Zdania są rozwinięte i „inaczej” zbudowane niż pisze się obecnie a słownictwo wielu uzna za „przestarzałe”. Ponadto sporo tutaj wstawek filozoficznych, przemyśleń i rozbudowanych wywodów, które często odbiegają od głównego tematu.

  „Jeśli trudno nam, ludziom, powiedzieć, które z rozmaitych praw natury nęka nas najdotkliwiej, to dla rośliny nie ulega żadnej kwestii, najokrutniejszym jest konieczność trwania w jednym miejscu od narodzin do śmierci.”

  W swoim eseju autor jako wnikliwy obserwator i pasjonat przyrody skupia się na omówieniu życia roślin: ich funkcjonowaniu i rozmnażaniu oraz walce o przetrwanie w trudnych warunkach, starając się udowodnić, że posiadają własną inteligencję (np. potrafią przewidywać zmiany pogody jak również przystosowywać się do tych zmian i „ulepszać”). Często porównuje je do ludzi, pisząc o tym, że one również tańczą, kochają, obserwują, są sprytne i myślą. Pod względem inteligencji stawia ich na równi a nie kiedy powyżej gatunku ludzkiego.  Zarówno tematyka jak i specyficzny język sprawiają, że Inteligencja kwiatów nie jest książką dla każdego. Według mnie nie jest to również dobra książka na początek przygody z książkami o naturze. To wymagająca i trudna lektura, która wymaga czasu i skupienia. Z jednej strony może zachwycić tym w jaki sposób została napisana a z drugiej nie każdego zauroczy „dawny” język i nie każdego wciągnie treść. Odniosłam wrażenie, że jest to pozycja dla obeznanych z tematem a także ludzi, którzy nie czytają tyle dla faktów (od tamtego czasu nauka a także wiedza w dziedzinie biologii znacznie poszła do przodu i wiele informacji, jest już nieaktualna) co dla piękna i zachwytu nad światem roślin. Maeterlinck z miłością i pasją pisze o roślinach (głównie o kwiatach). Z każdego zdania wyłania się szacunek dla świata roślin, podziw, jego pasja i zaangażowanie. Można powiedzieć, że stworzył poemat na cześć roślin.

„Idą po omacku przez tę samą ciemność, napotykają te same przeszkody i walczą z tą samą uporczywą złą wolą niepoznawalnych sił. Ulegają tym samym prawom, doznają podobnych co my rozczarowań i odnoszą podobne naszym powolne i mozolne triumfy. Obdarzone są niemal podobną do naszej cierpliwością, wytrwałością i miłością własną, posiadają takie jak my odcienie inteligencji, tę samą nadzieję i ideały.”

  W całości zabrakło mi podsumowania, które mówiłoby które z informacji umieszczonych w książce zmieniły się na przestrzeni lat. Jestem przekonana, że nie tylko ja, ale również inni czytelnicy ze względu na brak wystarczającej wiedzy, nie wyłapią takich kwestii, chociaż niektóre są proste w wyłapaniu (np. to, że grzybów nie zaliczamy do świata roślin). Mimo tego całość uważam za wartościową lekturę, taką którą można bez wstydu postawić u siebie na półce i wracać do niej co jakiś czas – czytając wyrywkowo. Według mnie wypada lepiej od wysławianego „Sekretnego życie drzew” oraz „Duchowego życia zwierząt”. Jeśli jednak nawet w najmniejszym stopniu nie interesuje Was botanika oraz przyroda, to nie gwarantuje, że ta książka przypadnie Wam do gustu.

Tytuł: Inteligencja kwiatów | Autor: Maurice Maeterlinck | Wydawnictwo: MG | Okładka: twarda | Ilość stron: 192

Skład: daktyl, orzechy (orzechy nerkowca, migdały), ziarno kakaowca (8%), kakao.
Masa netto: 35g

Wartość odżywcza (100g)
tłuszcz 9,3g w tym kw tł nas 3,5g węglowodany 59g w tym cukry 51g błonnik 8,4g białko 5,5g sól < 0,01g

Wartość odżywcza (35g)
tłuszcz 3,2g w tym kw tłu nas 1,2g węglowodany 21g w tym cukry 18g błonnik 2,9g białko 1,9g sól < 0,01g

Opinia – Opakowanie batonika jest estetyczne i widać, że przemyślane. Widnieją na nim najważniejsze informacje odnośnie produktu – z jakich składników się składa oraz, że jest to produkt naturalny. I rzeczywiście w składzie nie znajdziemy żadnej chemii – to tylko daktyle, orzechy, ziarno kakaowca oraz kakao.  Batonik jest podłużny – taki prostokąt z zaokraglonymi krótszym i bokami. Posiada czarno-bordową barwę (niczym buraczki) z połyskiem i widocznymi kawałkami orzechów. Pod palcami lepki, miękki i podatny na odkształcenia. Ponadto przyjemnie i wyraźnie pachnie surowym kakao z nutką kwasku.  Wgryzienie się w batonik nie sprawia żadnych problemów – zęby z łatwością zanurzają się w daktylowej masie. W konsystencji taki…. gumiasty z chrupkim akcentem w postaci ziaren kakao. Rozpuszcza się typowo daktylowo niekiedy oblepiając zęby.  W smaku od razu poczułam daktyle z delikatną kwaskowatą nutą. Po chwili uwolnił się subtelny smak kakao nieco łagodząc słodycz z nutą charakterystyczną dla produktów RAW. Pod zębami przyjemnie chrupią nibsy, z kolei orzechy są miękkie i nie wnoszą nic do smaku.  Jest wyraźnie słodko ale i kakaowo zarazem – trochę jak słodsza deserowa czekolada. Dla mnie za słodko – batonik zjadłam tylko do połowy. Jednak jeśli nie zasładzają Was daktyle i lubicie kakao, dla Was powinien być akurat. Ogólnie smaczny ale nie na tyle bym chciała do niego wrócić.

Wartość energetyczna w 100g – 358 kcal
Wartość energetyczna w batoniku (35g) – 125 kcal
Cena – ok 2,99zł (Rossman?)
Ocena – 3,5-4/6

Reklamy

8 myśli na temat “Baton Dobra Kaloria Superfoods ziarna kakao | Inteligencja kwiatów – Maurice Maeterlinck

  1. Okładka jest przepiękna! Zainteresowałaś mnie swoja recenzją. Jeśli autor pisze z pasją, która jest wyrazista i rzuca się w oczy, to ta książka warta jest przeczytania. Być może wracałabym do niej tak jak Ty i czytała fragmentami. Zapisuję tytuł i autora! Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Mam wrażenie, że obecnie mało kto tak pisze – z miłością i pasją a nie na potrzeby rynku. To na prawdę przyjemne uczucie – „niezwykłe”. Jednocześnie tak jak wspomniałam trzeba mieć na uwadze, że tej książki nie przeczyta się w jeden wieczór (a nawet dwa). Najlepiej „delektować się” nią powoli i bez pośpiechu, bo tylko wówczas jest szansa, że poczujemy to co autor chciał przekazać (chociaż tak jak wspomniałam uzupełnienie odnośnie tego co uległo zmianie a co nie. Niemniej mimo tego uważam ją za wartościową lekturę. Niedługo na blogu pojawi się recenzja drugiej książki tego samego autora. Zapraszam 🙂

      Polubienie

  2. To, że ta książka jest niesamowita to już ustaliłyśmy. 😀
    Ale chciałam jeszcze Ci powiedzieć, że akurat te batoniki bardzo lubię ALE tylko dwa smaki – kakao i orzech to mój majsetrsztyk kiedy robię się głodna, a jestem daleko od domu/na wykładzie etc, ale akceptuję też chrupiący orzech. Wydaje mi się tez, że ten drugi jest nieco mniej słodki. 😉

    Polubienie

    1. Dokładnie. Nie ma sensu powtarzać się 🙂
      Dawno jadłam te batoniki – pamiętam, że kakao i orzech był dla mnie zbyt daktylowy i za mało kakaowy, chrupiący orzech wypadł lepiej, chociaż wszystkie te batoniki są dla mnie za słodkie xD
      Próbowałaś może batonów RAW z Lidla? 🙂

      Polubienie

      1. Nieee, nawet takich w moim Lidlu nie widziałam… Muszę się rozejrzeć, bo brzmią calkiem smakowicie!
        Może ja jednak lubię trochę słodsze batoniki. 😛

        Polubienie

      2. W Lidlu są inne – pod marką Lidla przy kasach 🙂
        Może chociaż tak na prawdę niektórzy nie porównują daktylową słodycz do tej „cukrowej” 😉

        Polubienie

Odpowiedz na Ervisha Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s