Książki

Wegańskie i bezglutenowe kopytka gryczane | „Jaskółki i Amazonki”, Arthur Ransome

 Nie przepadam za daniami mącznymi i ziemniakami – wolę kasze, jednak czasem w ich odstępstwie nachodzi mnie ochota na pełnoziarniste pierogi, niekiedy kopytka. Dzisiaj chciałabym zaproponować Wam kopytka w wersji wegańskiej i bezglutenowej – kopytka gryczane, które choć mają smak gryki, wbrew pozorom nie smakują jak kasza gryczana.
Bez tytułuSkładniki:
ok. 500g ugotowanych ziemniaków
*ok. 1/2 szklanki mąki gryczanej
2 łyżki mąki ziemniaczanej

*w zależności od typu ziemniaków mąki dodamy więcej lub mniej. Jeśli dodamy za dużo mąki kopytka wyjdą twarde, gumowate i będą przypominać zwykłe kluski. Chodzi o to by ciasto nie kleiło się do rąk.

Ugotowane ziemniaki ugniatamy tłuczkiem/praską, dodajemy pozostałe składniki i dokładnie zagniatamy gładkie ciasto (w razie potrzeby można dosypać mąki). Ciasto tylko lekko może lepić się do rąk – po rozwałkowaniu wałeczka na podsypanej mąką stolnicy, bez problemu będziemy mogli pokroić je ostrym nożem.
Ciasto dzielimy na dwie części z których rolujemy wałeczki, lekko spłaszczamy a następnie kroimy na skos na kształt rombu.
W dużym garnku zagotowujemy wodę. Na wrzątek wrzucamy partiami kopytka i zmniejszamy ogień. Gotujemy do wypłynięcia na powierzchnię lub nieco dłużej gdyby kopytka okazały się surowe. Należy jednak uważać, gdyż łatwo je rozgotować. Podajemy z ulubionymi dodatkami.

Wszyscy, którzy regularnie odwiedzają mój blog wiedzą wiedzą, że jak nic cenię literaturę klasyczną – zarówno tę „dojrzalszą” jak i dla młodzieży. Z chęcią po nie sięgam a jeszcze większą przyjemnością, kiedy są ładnie wydane. I właśnie tak ładne wydania oferuje wydawnictwo Zysk i S-ka w ramach serii Mała klasyka (zresztą nie tylko w tej serii). Zachęcona ładną oprawą graficzną jak i tytułem postanowiłam siegnąć po kolejne klasyki. Wybór padł na „Jaskółki i Amazonki” brytyjskiego pisarza Arthura Ransome’a z 1930 roku po raz pierwszy wydania w Polsce w 1946 roku. Powieść rozpoczyna trzynastotomowy cykl zwany także „Jaskółki i Amazonki”, z którego po polsku wydano trzy pierwsze części.

  Jaskółki i Amazonki to powieść, która rozgrywa się latem 1929 r lub 1930 r w angielskiej Krainie Jezior i opowiada o wakacyjnych przygodach dwóch angielskich rodzin. Rodzeństwo Warrenów – John, Susan i Titty i Roger – spędza wakacje z matką w farmie nad jeziorem. Swoją żaglówką „Jaskółką” dopływają do wyspy na jeziorze i za zgodą rodziców postanawiają na niej zamieszkać. Od tej pory rozpoczyna się zabawa w angielskich żeglarzy z czasów Wielkich Odkryć Geograficznych.
Pewnego dnia spostrzegają na jeziorze żaglówkę podobną do ich własnej, którą pływa dwoje dziewcząt z piracką banderą. Jest to „Amazonka”, żaglówka sióstr Blackett – Nancy i Peggy. Między dziećmi wywiązuje się rywalizacja.

  Nie jest to książka, która spodoba się każdemu. Powieść to przede wszystkim pochwała aktywnego spędzania czasu na wolnym powietrzu w kontakcie z przyrodą jak również samodzielności. Dzieci spędzają wakacje tak jak nasi dziadkowie, rodzice a może jeszcze niektórzy z nas. Nie z nosem w telefonie czy przed komputerem a na dworze wśród drzew, krzaków, jezior, łąk i przy śpiewie ptaków.
Wolny czas i kontakt z dziką z przyrodą sprawia, że uruchamia się ich wyobraźnia. Mała żaglówka zmienia się w wielką a one w odkrywców i poszukiwaczy przygód. Eksplorują jezioro, łowią ryby, sporządzają mapę okolicy nadając miejscom własne nazwy i poznają okolicznych mieszkańców. Nie ma czasu na nudę – przecież jest tyle rzeczy do zrobienia i zakamarków do odkrycia. Ogranicza ich tylko wyobraźnia, bo kontrola rodziców jest dość luźna co jednocześnie uczy dzieci samodzielności.

Narracja jest sielska tak jak sielskie bywają wakacje. Czuć pochwałę i szacunek dla przyrody a także czasu z nią spędzonego. Autor sprawnie połączył realizm życia codziennego ze światem wyobraźni dziecka wykreowanym na potrzeby zabawy. Można się w to wciągnąć i poczuć, ponieważ jest przyjemnie a sama książka ma niewielki format i raczej dużą czcionkę (plus ilustracje), jednak gdyby spojrzeć na całość, to tak na prawdę niewiele się w niej dzieje. Nie ma napięcia i niepewności – to taka typowa lekka, wakacyjna przygoda osnuta dziecięcą wyobraźnią – za mało w niej większych emocji.

Mimo tego nie poczułam znużenia i irytacji – całość przeczytałam z przyjemnością. To jedna z niewymagających książek, które czyta się kiedy przychodzi ochota na coś lżejszego i aby w literaturze po przebywać na łonie natury… i byłoby przyjemnie przeczytać ją w parku, na tarasie lub leżąc w hamaku – latem. Ponadto całość przekazuje pewne wartości o których zapominamy w natłoku codziennych obowiązków i zmiany priorytetów którymi stały się praca. Kariera i nowinki technologiczne.

  Jednocześnie te same i podobne wartości znajdziemy również w innych książkach z dziedziny klasyki. Tym samym odniosłam wrażenie, że współczesny młody czytelnik niewiele traci nie sięgając po tę książkę. Z drugiej strony to ciekawa pozycja dla tych, którzy interesują się literaturą klasyczną, która można okazać się również bardzo przyjemną. Zachęcam aby po nią sięgnąć, jednak nie oczekujcie po niej nie wiadomo jakich emocji.

Tytuł: Jaskółki i Amazonki | Autor:  Arthur Ransome | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Okładka: Twarda | Ilość Stron: 480

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s