Książki

O mitologii w tym również słowiańskiej i książce „Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy”


Personifikacja Mitologii (po lewej). W środku personifikacja Historii, po prawej Tradycji – mozaika Fredericka Dielmana(ang.) z 1896 roku. Biblioteka Kongresu, Waszyngton. – wikipedia

   Mitologia, legendy, podania, ludowe porzekadła interesowały mnie od kiedy sięgam pamięcią. Nie wierzyłam w to, że opisane wydarzenia miały miejsce ale traktowałam jako swego rodzaju wycieczkę trochę do innego świata a także możliwość poznania kultury innego zakątku świata – innych cywilizacji. Bo one wszystkie kształtowały je kształtowały, miały wpływ na to jak żyli kiedyś ludzie, z jakimi problemami się zmagali, jak wyglądało ich codzienne życie i jak się potoczyło aż w końcu miało kres.


mitologia nordycka – wikipedia

  I gdyby tak zagłębić się w nie wszystkie, to można zauważyć pewne podobieństwa między wierzeniami wydawać by się mogło zupełnie różnych cywilizacji – sama zauważyłam cechy, które łączą mitologię nordycką, grecką a nawet Biblię mimo iż ta ostatnia to nie mit (wygląd świata, kosmosu, człowiek który ma wolną wolę, popełnia błędy, jest nieposłuszny, łamie ustalone zasady przez siłę wyższą, istnienie nieba, piekła oraz czyśćca, w Biblii człowiek poznaje nieszczęście w wyniku zerwania owocu z drzewa ,,poznania dobra i zła”, natomiast mitologii w wyniku otwarcia Puszki Pandory…). I to nie jest tak, że naumyślnie szukałam tych podobieństw – one wszystkie przychodziły mi na myśl same w trakcie poznawania kolejnych mitów i podań.

Jednak mitologia TO NIE BIBLIA !!!

  Mity są tak naprawdę opowieściami przekazywanymi przez daną społeczność – nie ma ich głównej wersji. W Biblii mamy jeden kanoniczy obraz, którego nie można zmienić a w mitach chodzi o płynność i spójność przeplatających się wątków, motywów i postaci. Poza tym mity najczęściej były przekazywane drogą słowną i siłą rzeczy powstawały ich różne interpretacje oraz wersje, chociaż ogólny wydźwięk pozostał taki sam – chodziło o wyjaśnienie sensu świata i ludzi, tego czego doświadczają a także mające na celu przekazać pewne wartości.

 
Seria „Kwiat Paproci”, zdjęcie opublikowane za zgodą autorki mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nie wiem ile ludzi interesuje się mitologią i starożytnością, ale zauważyłam, że od jakiegoś czasu trwa swego rodzaju „bum” na mitologię słowiańską – najprawdopodobniej za sprawą „Szeptuchy” pani Miszczuk i serii Kwiat Paproci (nie lubię tej serii)..
Jeśli sięgniemy innych źródeł takich jak np. encyklopedia lub internet (z tym trzeba uważać), zauważymy, że mitologia słowiańska jest równie barwna i bogata co grecka, rzymska, nordycka, egipska… ale jeszcze nie tak popularna.

  A skąd to wszystko? Po co i na co?

  Człowiek od wieków obserwował świat, to co ma miejsce i jakie zjawiska w nim zachodzą i to w każdym aspekcie również tym osobistym. Wówczas nie słyszano o nauce, technologii, badaniach itp. Ludzie doświadczali pewnych zjawisk i to na tej podstawie wyciągali wnioski a także odkrywali to co kiedyś było dla nich nieznane.


zdjęcie z tojuzbylo.pl – public domen

A co kiedy w głowie rodziło się pytanie a brakowało na nie odpowiedzi?
  Co jeśli mimo wszelkich prób i sposobów człowiek nie był w stanie odpowiedzieć na dane zjawisko lub wydarzenie, które miało miejsce w ich życiu np. udar, wieczny nieporządek w domu, zaginięcie męża który wracał z pracy?

 Ludzie próbowali wyjaśnić to na inny sposób – „wymyślali” różne bóstwa, stworki, chochliki i demony.
Podobnie kiedy człowiek wyszedł w południe w największy upał w pole, dostał jakiś duszności, zwidów, majaków, może i udaru. Potem wrócił do wioski i opowiedział co widział i słyszał – „O Poludnica”.
Kiedyś nie słyszano o chorobach, które dają przeróżne objawy jak np. psychoza – musieli sobie to jakoś wyjaśnić. To i wiele, wiele więcej.

 
Część serii „Legendarz”, zdjęcie opublikowane za zgodą Moniki z mamazrozowatorebka.blogspot.com

  Nasi przodkowie całą swoją wiedzę i wiarę przekazywali sobie przede wszystkim w opowieściach. Jak wiadomo z opowieściami ustnymi różnie bywa – niejednokrotnie bywają zmyślone a w związku z tym, że część np. słowiańskich wierzeń już dawno odeszła w zapomnienie i nie ma skąd dowiedzieć się prawdy. Wiele postaci występujących w staropolskich wierzeniach zostało wymyślonych na różne potrzeby (zresztą nie tylko w naszej mitologii – jestem prawie pewna, że w pozostałych również). Jednak jeśli ktoś chce o tym poczytać – może i to jak najbardziej. Na rynku pojawia się coraz więcej książek poruszających te zagadnienie np. seria Legendarz od wydawnictwa Bosz.


  Nie przeglądałam poszczególnych – wcześniejszych części Legendarza z wyjątkiem Bestiariusza słowiańskiego i nowości a jaką jest „Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy za którego tekst odpowiada Witold Vargas z wydawnictwa Bosz.
Na początku warto warto zaznaczyć pewne kwestie. Książka ma duży format i twardą okładkę ale tylko 22 kartki, czyli 44 strony. Jest starannie wydana i barwnie ilustrowana (ilustracje są łagodniejsze niż w bestiariuszu słowiańskim – dostosowane do młodego czytelnika) ale na prawdę krótka – dosłownie do przeczytania w kilka dłuższych chwil.
Jednak jak zaznaczył autor jest to pierwsza część cyklu „Legendarz” dedykowana dla młodych czytelników, którzy pasjonują się legendami i baśniowymi stworzeniami.

 

  Album w całości został poświęcony karzełkom. Na jego kartach przedstawiono 20 istot mitologii słowiańskiej, które spotkamy nie tylko w przeróżnych bajkach i baśniach ale również Bestiariuszu słowiańskim tego samego autora. Przeczytacie w nim o Doli (niewidzialna opiekunka ludzi), Domowniku (inaczej Dziad – opiekun domowego ogniska), Piecuchu (duszek odpowiedzialny za podtrzymywanie ognia przy piecu) czy też skrzacie o imieniu Chobołd lub znanym z Biblii Aniele.

  Różnica między Bestiaruszkiem a Bestiaruszem tkwi w formie przekazu. Po pierwsze tekst. Mimo iż jest nieco dłuższy, to zarazem lżejszy i jakby „bajkowy” w przekazie – dostosowany do wieku młodego czytelnika. Tak jakby autor bajał, opowiadał.
Po drugie ilustracje – te również są łagodniejsze i według mnie znacznie przyjemniejsze dla oka. Na potrzeby recenzji pożyczyłam egzemplarz Bestiariusza Słowiańskiego cz I i II aby pokazać Wam różnice między nim a Besiariuszkiem


Bestiariusz słowiański cz I i II


Bestiariuszek

 Jakie jest Wasze zdanie?
Pod względem grafisznym Bestiaruszek bardziej przypadł do gustu. Nie przeszło mnie uczucie, że ilustracje są demoniczne, nie miałam ochoty szybko przewrócić kartki lub/i zamknąć książki. Mogę nawet powiedzieć, że niektóre wyglądają całkiem uroczo a po przeczytaniu opisu w kąciku ust zawitał mały uśmiech. Bo na swój sposób na prawdę wyszło słodko – popatrzcie na te ilustracje i Boże Siedleczko – taka urocza myszka, którą oczyma wyobraźni widzę w zwierzęcej wersji Robin Hooda :).


Bestiarusz słowiański cz I i II

  Natomiast jeśli chodzi o treść to Bestiarusz zdecydowanie wygrywa. Wiem, że można kupić go podzielonego na dwie części (dwie książki) a nie w jednym tomie, jednak nawet w tej wersji zawiera on więcej informacji – więcej stworzeń. A to wszystko w podobnej cenie okładkowej a w internetowych księgarniach jeszcze taniej.


Bestiariuszek – Boże Siedleczko

  A jeśli już jesteśmy w temacie ilustracji i wizualizacji. to tak na prawdę nie wiadomo jak nasi przodkowie wyobrażali sobie wszystkie duszki, krasnale, boginki i demony. Kto powiedział, że były one przerażające? Nawet ktoś zły nie oznacza, że ma być przerażający – demoniczny, chociaż najczęściej właśnie tak nam się kojarzy. Chyba wszyscy wiemy, że nie powinno się oceniać po wyglądzie a pozory potrafią mylić 😉


Bestiariuszek – Piasecznik

  Jednocześnie zachwytu również nie poczułam. Jest dość przyjemnie i ciekawie, ale tylko tyle. Zdecydowanie zbyt krótko, bo tylko 20 postaci. Za mało w niej informacji, obrazów, „postaci”. Człowiek zaczyna czytać, rozbudza swoją ciekawość i…? Koniec. Zderzenie ze ścianą. Pozostaje ogromny niedosyt. Niemniej książka to fajna ciekawostka o wybiórczych istotach z mitologii słowiańskiej, bajek i baśni. Taka bardzo króciutka. Szkoda.


Bestiariuszek – Bieda


Bestiariusz – Bieda

Książka duża, ładnie wykonana ale jej okładkowa cena czyli 50zł zupełnie nie adekwatna do wartości książki. Co z tego, że jest porządne jeśli to zaledwie kilkanaście karteczek? Te 50zł to chyba z kosmosu. Na szczęście potencjalni zainteresowani (a tacy z pewnością się znajdą) będą mogli kupić ją taniej w księgarniach internetowych. Tam znajdziecie ją w atrakcyjniejszej cenie.

 Jeśli Wasze dziecko lub Was interesują tego typu zagadnienia, to warto zwrócić na Bestiariuszek uwagę, jednak miejcie na uwadze, że spotkanie z tą książką zakończy się uczuciem niedosytu – to na prawdę cienka choć ładnie wydana pozycja.
Tym samym jeśli to Was interesuje słowiańskość lub w rodzinie macie starsze dzieciaki lubiące tego typu zagadnienia i nie obawiające się wizualnego „mroku”, to Bestiarusz będzie lepszym rozwiązaniem. Chociaż nie ukrywam, że i tam informacje są bardzo okrojone (niczym ze słownika) pod tym względem również pozostawiając uczucie niedosytu ale zachęcające do szukania informacji dalej.

Tytuł: Bestiariuszek. Niewidzialni pomocnicy | Autor: Witold Vargas | Wydawnictwo: Bosz | Seria: Legendarz | Okładka: twarda | Liczba stron: 44

Monice z bloga Mama z różową torebką z całego serca dziękuję za udostępnienie zdjęć do tego artykułu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s