Książki

Stosik książkowy. „Cztery kąty i kąt piąty”, „Ania z Zielonego Wzgórza” oraz „Mały pokój z książkami”


zdjęcie

Ostatnimi dniami zima przyniosła nam opady śniegu. Zabieliło się i dzieci mogą jeździć sankami, nartami i lepić bałwana. Zresztą nie tylko dzieci – my dorośli również. A wieczorami spędzić rodzinnie czas grając w gry lub czytając. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka nowości czytelniczych, które w moich oczach mogą łączyć różne pokolenia 😉

Cztery kąty i kot piąty, Jadwiga Hockuba wyd. Widnokrąg

Książki dla dzieci… na rynku pojawia się coraz więcej cudownych tytułów i to napisanych w taki sposób, że mogą a nawet powinni sięgać po nie również dorośli. Proste słowa potrafią chwycić za serce – poruszyć, wzruszyć, skłonić do refleksji ale również rozbawić i przywołać na myśl cudowne wspomnienia.

  „Cztery kąty i kot piąty” to nowość wydawnictwa Widnokrąg – picturebook, który rozpoczyna się od białej kartki. Nie mamy nic – dosłownie, jednak po chwili zaczyna się opowieść i to nie byle jaka. Ciekawa, lekka, przyjemna, zaskakująca.

  Mamy mamę i tatę. Jest też dziadek, babcia, wnuczek oraz wnuczka. Fotel, najpiękniejsza choinka, noc, lampa i ptak….
Zmieniają się pory roku i mija czas – przychodzą kolejne święta, wakacje, ferie, bal….

 A po chwili?
Bum… ktoś pojawia się znienacka. Przychodzi mała myszka, zjawia się wigilijny gość i lale które potem wydają bal. Księżyc szuka zguby w ogrodzie, fotel i stara szafa skrywają swoje tajemnice a z szafy wyskakują. Są cztery kąty i jest też kot jako piąty. A za chwile…

  Różne postacie, różne historie i różne sytuacje. Opowiedziane lekko, czasem z humorem a innym razem skłaniające do głębszej refleksji. Namalowane pięknym obrazem i poetyckim słowem. Różne emocje, różne przemyślenia, refleksje, skojarzenia. Wspomnienia i łzy wzruszenia.

A to wszystko w połączeniu z tym co widzą oczy i pobudza wyobraźnię. Pozwala przenieść się do innego świata – świata pytań i odpowiedzi odnośnie świata i tego co nas otacza – codziennych sytuacji, magii, marzeń a w moim przypadku również przeszłości która minęła i którą skrywają zakamarki serca.

 „To książka dla tych, którzy lubią od czasu do czasu udać się do krainy wyobraźni” – pisze wydawca. Według mnie to książka dla każdego. Każdy jeśli zatrzyma się choć na chwile może odnaleźć w niej coś innego – niekiedy bardzo ważnego. Ale o tym już pisałam wyżej i nie będę się powtarzać.

Całość na prawdę mnie urzekła – wywołała masę przeróżnych emocji, przywołała wiele wspomnień. To była sentymentalna podróżą do czasów dzieciństwa i nie tylko. Po raz kolejny nie zawiodłam się tym co proponuje wydawnictwo. Dziękuję. Polecam

Tytuł: Cztery kąty i kot piąty | Tekst: Jadwiga Hockuba | Ilustracje: Piotr Dumała | Wydawnictwo: Widnokrąg | Okładka: Twarda | Liczba stron: 76

O innych książkach wydawnictwa Widnokrag pisałam TUTAJ i TUTAJ

Mały pokój z książkami, Eleanor Farjeo wyd. Dwie Siostry


  Klasyka… jest ta kierowana do dorosłych, młodzieży jak i dzieci. Jednak zastanówmy się. Czy na prawdę trzeba dzielić ją na kategorie? Szufladkować na taką, śmaką i owaką? Wszakże to klasyka a ta zawsze jest ponad czasowa i dla każdego bez względu na wiek. A przynajmniej być powinna.


  Ucieszyłam się, kiedy w moje ręce trafiła kolejna pozycja zaliczana do klasyki (dziecięcej i młodzieżowej) wydana jako kolejny tom serii Mistrzowie Ilustracji. „Mały pokój z książkami”. Nie brzmi to zachęcająco i ciekawie? Zagadkowo, magicznie niczym skarb do odkrycia po wykrzyknięciu „Sezamie otwórz się!”. I ta książka jest jak taki skarb do odkrycia. Skarb do którego prowadzi jedna, druga, trzecia przygoda. I kolejna i jeszcze jedna a każda z nich zupełnie inna od poprzedniej ale wciągająca, ciekawa i pasjonująca.



Dwadzieścia siedem przeróżnych bajek pełnych zaskakujących przypadków, szczęśliwych zbiegów okoliczności a także tych w których zupełnie odmienił się los. Przygód do przeżycia, skarbów do odkrycia, marzeń do zrealizowania i bohaterów do poznania.

  Mała Kasia, która ciężko pracowała, rezolutne służące, rozkapryszone królewny, bezimienne kwiaty, stare zrzędy… Jest i królewna, której zachciało się dotknąć księżyca, Mała Pani żyjąca w luksusie, jednak bardzo samotna i złota rybka, która chciała poślubić Księżyc, Papużki Nierozłączki, Szklany paw i… jest tego znacznie więcej.
Dwadzieścia siedem opowieści o dziecięcych marzeniach, problemach, tym co skrywa nasza wyobraźnia i serce. Opowieści o życiu o tym co ważne i cenne. Dla małego, starszego i dużego. Dla każdego. Takich, które nie jedną osobę chwycą za serce.


 Książka jest wznowieniem egzemplarza od wydawnictwa Nasza Księgarnia z 1971 roku. Nastąpiło w nim kilka zmian. Po pierwsze uzupełniono je o dziewięć tekstów pominiętych w poprzednich polskich wydaniach. Po drugie autorem ilustracji nie jest Bożena Truchanowska a Edward Ardizzone.

Tytuł: Mały pokój z książkami | Autor: Eleanor Farjeon | Ilustracje: Edward Ardizzone | Tłumaczenie: Hanna Januszewska, Ewa Rajewska | Liczba stron: 452 | Oprawa twarda | Wydawnictwo Dwie Siostry

  O Ani z Zielonego Wzgórza pewnie słyszał każdy – jeśli nie czytał, to oglądał a jeśli żadna z tych rzeczy, to słyszał. Znajdą się tacy, którzy kochają tę serię całym serce, dla których jest ona obojętna i zagorzali przeciwnicy. Wydań również jest wiele. Według mnie najpiękniejsze jest to z Naszej Księgarni – a właściwie to dwa różne wydania. Stare, wysłużone, klimatyczne z ilustracjami, których autorem jest Bogdan Zieleniec…. prawdziwa perełka o której marzy nie jedna osoba.
Śliczne jest również wydanie od wydawnictwa Wilga w płóciennych okładkach – wzorowane na brytyjskiej serii literatury klasycznej.


archiwalne zdjęcie

 Wydań „Ani…” na prawdę jest sporo. I niedawno pojawiło się kolejne od Wydawnictwa Nowa Baśń. Książka ukazała się w twardej okładce i posiada obwolutę, pod którą kryje się materiałowa oprawa z ilustracją rudowłosej dziewczynki – Ani.
W środku nie ma spisu rozdziałów a przekładu dokonała Rozalia Bernsteinowa w redakcji Połtorzyckiej i Zielińskiego. Pamiętam, że dwa lata temu czytałam „Anię..” tłumaczoną przez Panią Rozalię, ale nie mam pojęcia, kto redagował tekst. Niemniej poznałam trzy różne tłumaczenia i to te pierwsza najbardziej do mnie przemówiło – czułam ten klimat.
Każdy rozdział książki został tutaj ozdobiony ornamentami a rozdziały ilustracjami z oryginalnego, pierwszego wydania z 1908 roku brzmi ciekawie?

  Wróćmy do Ani… Ania trafiła na Zielone Wzgórze przypadkiem a ściśle mówiąc w wyniku pomyłki. Rodzeństwo Cuthbertów planowało adoptować chłopca do pomocy w gospodarstwie, ale przybyła do nich dziewczynka. Początkowo miała zostać odesłana do Domu Dziecka, jednak szybko zdobyła serce Mateusza a niedługo potem również Maryli. Mimo iż Ania wywróciła ich życie do góry nogami sprawiła, że w ich życiu pojawił się promyczek słońca a także więcej miłości i ciepła.

 Książka czytana przez pokolenia. Jak określiła moja polonistka z gimnazjum „dziewczęcia lektura”, tak jak „Przygody Tomka Saweyra” jest bardziej dla chłopców. Z jednej strony napisana lekko tak, że czyta się ją dość szybko, natomiast z drugiej dojrzale i pięknie. Jestem świadoma, że w jakimś stopniu jest to również zasługa dobrego przekładu, ale w przypadku Ani bez względu na to po jaki przekład sięgnęłam (były ich trzy), czułam, że mam do czynienia z literaturą na bardzo wysokim poziomie – klasyką… nawet w przekładzie Ewy Łozińskiej-Małkiewicz w którym można znaleźć potoczne słownictwo nie pasujące do epoki.

  Piękno słowa, szacunek do języka – coś czego brakuje we współczesnej literaturze a już w szczególności dziecięcej i młodzieżowej. To wszystko tutaj jest. Jest również zachwyt nad przyrodą, światem i jego pięknem, jak również szacunek jaki z tego wypływa. A jeśli dołączyć do tego wszystko to co ze sobą ona niesie: nieustanną nadzieję w obliczu wszelkich przeciwności w życiu, naukę samoakceptacji, przyjaźni, wiary w swoje marzenia a także przesłanie o wartościach i rodzinie, otrzymujemy powieść, którą można czytać niezależnie od wieku.

– … Nie wytworzyłam sobie wcale dokładnego pojęcia o Zielonym Wzgórzu. Lecz zaledwie je dojrzałam, uczułam, że tam jest mój dom.”

Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza | Przekład: Rozalia Bernsteinowa | Wydawnictwo: Nowa Baśń | Okładka: twarda | Stron: 416

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s