Książki

Mity skandynawskie Roger Lancelyn, Zysk S-ka

Od dziecka interesowałam się starożytnością i mitologią. Zaczynałam od mitologii greckiej, w między czasie oglądałam animowany serial Papirus i inne seriale tego typu. W czasach szkolnych przyszedł czas na mitologię rzymską, trochę słowiańską… ale przez cały czas czytałam o starożytnych kulturach. Niestety biblioteka w moim mieście była słabo wyposażona i nie było mi dane poznać inne mitologie, niż te „główne”.

  Niecały rok temu miałam przyjemność poznać mitologię skandynawską w wydaniu Neila Gaimana. Lekturę mogę uznać za dobrą ale tylko tyle. Brakowało mi klimatu, który towarzyszy w trakcie czytania… uczucia jakbym przeniosła się do opowiadanych historii. Odniosłam wrażenie jakbym czytała zwykłe opowiadania a nie mity. Bardzo chciałam poznać te historie w innej wersji – śmiem powiedzieć typowo „nordyckiej”.

Mity skandynawskie Rogera Lancelyna Greena po raz pierwszy ukazały się w 1960 roku. Od tamtej pory były wielokrotnie wznawiane a kilka lat temu dzięki wydawnictwu Zysk S-ka pojawiły się ponownie w twardej oprawie z obwolutą i niewielkimi ilustracjami przed każdym rozdziałem. Wszystkie teksty zostały uporządkowane chronologicznie – od stworzenia świata, aż po Ragnarok. Wplecione zostały w nie fragmenty Eddy starszej i Eddy prozaicznej a także fragmenty sag, ballad i ludowych opowieści Skandynawii.

Od razu muszę przyznać, że potrzebowałam trochę czasu nim na dobre wsiąkłam w czytane opowieści. Z jednej strony zostały one napisane dość przystępnym językiem, z drugiej nie jest on tak lekki jak mogłoby się wydawać. W żadnym wypadku nie uważam tego za wadę. Wprost przeciwnie. Autor starał się przedstawić wszystkie mity jak najwierniej oryginału, jedynie uzupełniając pewne luki, tam gdzie jest to potrzebne. Dzięki temu całość zachowuje oryginalny wydźwięk. Czuć nordycki klimat a to sprawia, że po chwili (kiedy przywykniemy do języka i klimatu) całość na prawdę wciąga – mnie wciągnęła. Jednocześnie nie jest to lektura na jeden wieczór – ją trzeba powoli sobie dawkować… chłonąć to co w niej najlepsze.

Mimo iż wszystkie te opowieści poznałam już w wersji Gaiamana, nie poczułam się znużona – to zasługa stylu autora. Green połączył swoją wiedzę (opartą na wieloletniej analizie) z chłodnym nordyckim klimatem a także stylem gawędziarza snującym swoje opowieści (w kulturze Celtów określa się jego mianem „bard”).
Czytelnik dostaje kilka różnych opowieści, które splatają się w jedną historię przedstawiającą to jak wyglądały przygody skandynawskich bogów i to nie w stylu filmów Marvela (widziałam kawałek jednego z nich) a oryginału – Skandynawii.
Polecam zainteresowanym tematem. Kto wie? Być może Wy również tak jak ja dostrzeżecie w tych opowieściach nawiązania do mitologii greckiej a nawet słowiańskiej? 🙂

Tytuł: Mity skandynawskie | Autor: Roger Lancelyn Green | Wydawnictwo: Zysk S-ka | Okładka: twarda | Ilość stron: 272

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s