Książki

Z klasyką w kuchni. Wichrowe Wzgórza – Emily Jane Brontë| Pieczone ziemniaki ze szpinakiem

 
  Naczytałam się o tej powieści nie mało. W końcu postanowiłam sama ją przeczytać (zwłaszcza, że tak piękne wydanie jakie oferuje wydawnictwo MG zachęca do tego) aby dowiedzieć się w czym tkwi sekret tyku zachwytów 🙂
  „Wichrowe Wzgórza” to powieść Emily Jane Brontë wydana po raz pierwszy w 1847 roku pod pseudonimem Ellis Bell. Jej akcja rozgrywa się na przełomie XVIII i XIX w. Mały osierocony cygański chłopiec Heathcliff trafia do domu Ernshawów. Głowa rodziny nakazuje własnym dzieciom traktować go jak własnego brata. I rzeczywiście na początku każdy darzy go sympatią i szacunkiem, jednak po śmierci pana los chłopca odmienia się – staje się prześladowany. Jedyną życzliwą jemu osobą jest córka Ernshawa – Cathy. Początkowa sympatia z czasem przeradza się w silne i namiętne uczucie. Uczucie, które obnaża mroczną stronę ludzkiej natury

„Oddałam mu serce, a on je zdeptał i porzucił. Ludzie pozbawieni serca nic już czuć nie mogą”

  To moje drugie spotkanie z klasyką romansu jednak byłam pozytywnej myśli, mimo iż nie przepadam za romansami. Jednocześnie nie oczekiwałam żadnych zachwytów – wszakże z powieściami bywa różnie i nie ma znaczenia, czy to klasyk, czy nie. Dlatego podeszłam do lektury bez żadnych oczekiwań i emocji. Po prostu zaczęłam czytać i utwierdziłam się w przekonaniu, że do klasyki trzeba dorosnąć – dojrzeć i mieć ochotę na tego typu powieści. Nie jest to łatwa lektura i chodzi tylko język co o treść i przesłanie.

 „Dobre serce upiększy twoją twarz, mój chłopcze, nawet jeśli będziesz całkiem czarny. A złość oszpeca i zohydza najpiękniejsze oblicza”

   Na początku było trochę ciężko. Musiałam przywyknąć do języka jakim powieść została napisana (może to kwestia tłumaczenia?), jednak z każdą przeczytaną stroną czytanie szło mi łatwiej. Autorka przenosi nas na malownicze wrzosowiska północnej dziewiętnastowiecznej Anglii, gdzie największe znaczenie miała pozycja społeczna. Przy czym akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych.
  Pierwsza to czas teraźniejszy, gdzie narratorem jest pan Lockwood (nowy dzierżawca Drozdowego Gniazda) a także przeszły, gdzie historie snuje opiekunka Cathy i Heathcliffa z lat dziecięcych – pani Nell Dean. Przyznam szczerze, że nie przepadam za takimi zabiegami w powieściach, gdyż często gubię główny wątek (tak samo moja Mama), jednak tutaj ani trochę mi to nie przeszkadzało.

„Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę wybaczyć ci to, że zabijasz siebie?”

  Emily Brontë sprawnie poprowadziła fabułę i skoki po miedzy ramami czasowymi. Czytelnik nie odczuwa tych zmian – nie rozprasza się a skupia na fabule poznając burzliwą przeszłość bohaterów powieści. Obserwuje dzieciństwo Heathcliffa oraz Cathy, ich stopniowe wkraczanie w dorosłość, lata młodzieńcze a także to jak rodzi się między nimi uczucie. Te ostatnie zostały opisane bardzo delikatnie (z pewnością nie jest to Grey)- śmiem stwierdzić, że poetycko i jak stwierdziła moja Mama bez wulgaryzmów.
  Można poczuć miłość, która zrodziła się między bohaterami ale czuć również to, że nie jest to uczucie z naszych marzeń i snów – piękne i szczęśliwe…. choć miłość jest piękna i zazwyczaj przynosi to co najlepsze, jednak nie tutaj. Ta była okraszona bólem, cierpieniem i nieszczęściem – wyniszczała obie strony. To obraz miłości ale od tej „mrocznej” strony. To z kolei skłania do refleksji i może wprowadzić w stan melancholii.

    „Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi.”

  Bohaterowie jakich stworzyła Brontë nie są nijacy i bezpłciowi. Odebrałam ich jako realnych i prawdziwych, jednak jeśli mam być szczera nie zdobyli mojej sympatii. Wiele w nich dumy i egoizmu. W podejmowaniu decyzji kierują się sobą, własnym ja i planami. Często krzywdzą ludzi dookoła siebie w tym również tych, którym na nich zależy, jednocześnie krzywdząc samych siebie. I płaczą kiedy jest im źle (a to z ich przyczyny).
  Jednocześnie mamy tutaj obraz wyjątkowej miłości. Portret ludzi obłędnie w sobie zakochanych mających się ku sobie ale zarazem bardzo samotnych.

„Widzisz, jaka jest różnica między naszymi uczuciami: gdyby on był na moim miejscu, a ja na jego, to choćbym go nienawidził piekielną nienawiścią, nigdy bym na niego nie podniósł ręki. (…) Dopóki, by jej na nim zależało, byłby bezpieczny. Z chwilą kiedy przestałaby o niego dbać, wydarłbym mu serce i wypił krew!”

  Wichrowe Wzgórza nie jest powieścią, która swoją treścią powaliła mnie na kolana, ale też nie taką przy której poczułam, że straciłam czas. Nie jest to romans jaki nasuwa się na myśl po usłyszeniu tego słowa. To dość specyficzna i ambitna książka poruszająca wiele istotnych tematów: miłość, nienawiść, gniew, cierpienie…  Ukazująca jakie konsekwencje niesie ze sobą zawiść, nienawiść i chęć zemsty.

„Nie mogę żyć bez mego życia! Nie mogę żyć bez mojej duszy!”

  Czuć, że to klasyka literatury w pełnym wydaniu i czystej formie. Jednak muszę przyznać, że polskim przekładzie pana Piotra trochę zabrakło mi klimatu. Nie czytałam tej powieści w przekładzie pani Janiny Sujkowskiej, jedynie fragmenty, ale wydało mi się bardziej „wiktoriańskie”.  Z drugiej strony to były tylko fragmenty i nie wiem jak powieść odebrałabym w całości. Tłumaczenie pana Piotra jest bliskie współczesnemu, jednak zachowuje oryginalne imiona i nazwy. Ta druga cecha, jest dla mnie dużym plusem, ponieważ nie lubię kiedy zostają one spolszczone.
  Jednocześnie nie można powiedzieć o „lepszym” i „gorszym” przekładzie. To bardzo dobrze, że powstają różne tłumaczenia tych samych powieści, bo dzięki temu można trafić do szerszego grona odbiorców. Czytelnik sam wybierze, który przekład bardziej mu odpowiada i tym samym nie będzie zniechęcał się do lektury. Znajdą się również tacy, którzy w dwóch różnych przekładach nie zauważą większej różnicy.

Dobre serce upiększy twoją twarz, mój chłopcze, nawet jeśli będziesz całkiem czarny. A złość oszpeca i zohydza najpiękniejsze oblicza.

  Jak najbardziej polecam. Czytając tę powieść człowiek nie ma wątpliwości, że trzyma w rękach prawdziwy klasyk. To jedna z tych książek o których się nie zapomina i do której wraca, za każdym razem czerpiąc tyle samo przyjemności z lektury. A dzięki wydawnictwu MG otrzymujemy klasyk z piękną treścią i w pięknym wydaniu.

Tytuł: Wichrowe Wzgórza | Autor: Emily Jane Brontë | Tłumaczenie: Piotr Grzesik | Wydawnictwo: MG | Okładka: twarda | Ilość stron 395

Przepis z serii „wygrzebane z folderu”. Pieczone w przyprawach ziemniaki z dodatkiem młodego (działkowego) szpinaku i pomidorówproste, bezproblemowe i smaczne. Świetne na obiad, lunch a także kolację 😉

Składniki (ok. 2 porcji)
500g ziemniaków
400-500g świeżego szpinaku
2 duże i dojrzałe pomidory (wykorzystałam bawole serce)
olej

ulubione przyprawy i zioła (u mnie pieprz ziołowy, chilli,papryka wędzona, majeranek, zioła prowansalskie)
ew. 2 ząbki czosnku

Ziemniaki myjemy, obieramy, opłukujemy i kroimy w półplastry. Następnie wrzucamy do miski, zalewamy wodą i odstawiamy na ok. 30 minut. Po tym czasie wodę wylewamy, dodajemy trochę oleju, doprawiamy i mieszamy tak by ziemniaki pokryły się przyprawami. Przekładamy na blaszkę do pieczenia i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni z termoobiegiem na ok. 30 minut. Pieczemy do chrupkości i na złoty kolor nie mieszając w trakcie by ziemniaki ładnie się zrumieniły.

W tym czasie pomidory sparzamy, obieramy ze skórki i kroimy w dość drobną kostkę. Odlewamy nadmiar wody a resztę wrzucamy na rozgrzaną patelnię i rozgniatamy widelcem. Dusimy na małym ogniu do czasu aż sos zgęstnieje.
Szpinak płuczemy, dokładnie osuszamy i ew. rwiemy na mniejsze kawałki. Następnie partiami dorzucamy go do pomidorów i podgrzewamy do czasu aż zmniejszy on swoją objętość a większość wody odparuje. Na końcu dodajemy upieczone ziemniaki, ew. jeszcze doprawiamy do smaku np. rozgniecionym czosnkiem i podajemy.

UWAGI
Ziemniaki najlepiej wymieszać ze szpinakiem tuż przed podaniem (nie dusić ich z sosem) – wówczas ziemniaki nie stracą swojej chrupkości. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s