Książki · Wszystko

„Stara baśń” Józef Ignacy Kraszewski |

Jest taka książka, którą moja Mama przeczytała nim zaczęła chodzić do szkoły. Książka, którą chwali od kiedy po raz pierwszy o nią zapytałam. Książka, którą uważa za ciekawą i wciągającą, choć nie ukrywa, że może być ciężka.
Taka do której przeczytania przymierzam się od lat i w taka, którą w końcu udało mi się przeczytać.

„Starą baśń” Józefa Ignacego Kraszewskiego do tej pory znałam tylko i wyłącznie z ekranizacji. Przypuszczam, że większość z Was ją już widziało i mniej więcej zna fabułę, która nawiązuje do staropolskich podań i legend, m.in. o okrutnym władcy Popielu. Na ziemiach plemienia Polan władzę sprawuje okrutny knieź – Chwostek oraz jego żona Niemka Brunhilda. Oboje chcąc wprowadzić władzę absolutną, sprawują rządy twardą i bezwzględną ręką, co nie odpowiada miejscowym kmiecicom. Wybucha bunt. Zdesperowany władca wzywa na pomoc niemieckich popleczników.

Gdyby nie kamień, nie byłoby człowieka i życia. Z kamienia powstał człowiek i kamieniem był. Z niego wyszedł ogień pierwszy, żyto kamień starł na mąkę – i błogosławiony jest.

Nie będę ukrywać, że początek powieści był dla mnie ciężki. Staropolski język i mnogość opisów przyrody nie należą do tego co większość lubi i mogą zniechęcić. Dlatego tak jak w przypadku każdej książki, tak i tu radzę aby sięgać po nią z własnej woli – wtedy kiedy będziecie mieli ochotę. I nie zniechęcajcie się na samym początku. Tak na prawdę do tego stylu da się przywyknąć, ale wymaga to czasu i naszej cierpliwości. Po kilkudziesięciu stronach tak jak w przypadku „Krzyżaków” Sienkiewicza przyzwyczaiłam się do języka i wciągnęłam się w opowiedzianą historię.

Lepiej cierpieć swojego, co męczy, niż cudzego, co wypleni nas, a sam posiędzie tę ziemię, na której popioły ojców leżą.

„Stara baśń” to magiczna opowieść o dawnych czasach, które znamy z legend, podań i opowieści a o której nie pisze się za wiele na kartach historii. O świecie pełnym legend, „zabobonów”, dawnych wierzeń, czarownic, bogów i bożków, gdzie na ziemiach nie rządzili królowie a ludność żyła w zgodzie i przyjaźni z naturą oddając należyty jej szacunek oraz cześć. To wszystko w połączeniu z dawnym językiem tworzy niezwykły klimat owiany nutką tajemnicy, magii, mroku… Kraszewski idealnie ukazał tamtejsze realia. Słowiańskość dosłownie przebija z kart tej powieści. Czytając „Starą baśń” czułam się jakbym była tam – na dawnych ziemiach Polski, wśród Polan, tuż obok.

Widzimy życie codzienne mieszkańców, ich zajęcia, obowiązki, pracę ale również wiarę. Ta ostatnia odgrywała istotną rolę i często była związana z naturą. Poznajemy przeróżne tradycje np. dotyczące wesela i pogrzebów oraz czarownic. Według mnie to bardzo ciekawe – taka lekcja historii w połączeniu z legendarzem ale nie mająca nic wspólnego z często nudnych lekcji historii z których i tak wynosimy niewiele, bo lekcji o słowiańskich ziemiach Polski jest niewiele (jedna, może dwie).

Czego oczy nie widzą, to serce czuje, a gdy serce smutne, trudno być twarzy wesołą

Jednak „Stara Baśń” to nie tylko słowiańskość w czystej postaci. Historię walki kmieci z Chwostkiem przeplata miłość Domana z Dziwą. Nigdy nie lubiłam wątków miłosnych ale ten tutaj nie był mdły, cukierkowaty i nudny. Nie zabrakło również kilku wątków pobocznych – bardziej lub mniej wciągających, które w rezultacie również wnoszą „coś” do treści. Ich ocena tak naprawdę zależy od indywidualnych upodobań.

 W kubku miodu szczęścia tyle, ile go już na całym świecie nie ma…

„Stara baśń” pokazuje trudne początki historii Polski – walkę z tyranem o wolność, swobodę, przestrzeganie praw. Ludzi, którzy są gotowi iść za władcą ale również tych, którzy przeciwstawiają się panującym rządom i buntują się. Jest wątek miłosny pokazujący miłość potrafiącą pokonać przeciwności losu i znacznie więcej…

Według mnie to powieść, którą powinien przeczytać każdy kto interesuje się początkami Państwa Polskiego a także słowiańskością. Nie „Szeptucha”, która według mnie nie ma w sobie ani krzty słowiańskiej nuty (nie krytykuje tych, którym powieść się podoba) a właśnie „Starą baśń”. W mojej ocenie nie jest to arcydzieło literackie a język faktycznie może zniechęcić, jednak po przywyknięciu do niego może wciągnąć. Bo jest tutaj jakaś magia, która przyciąga – jest ten słowiański klimat. Kiedy ją czytałam nie tylko dowiedziałam się czegoś więcej o ówczesnych ziemiach Polski. W trakcie lektury oczami wyobraźni widziałam początki państwa polskiego – byłam tam.

I ja tam byłem, miód, piwo piłem, bo każda stara baśń tak się przecie kończyć powinna.

Tytuł: Stara baśń | Autor: Józef Ignacy Kraszewski | Wydawnictwo: MG | Ilość stron 395

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s