Książki

„Małe Licho i tajemnica Niebożątka” Marta Kisiel


Moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Kisiel nie należało do najprzyjemniejszych. Jej powieść „Nomen omen” mimo najszczerszych chęci nie przypadła mi do gustu – dłużyła się i z lekka męczyła.
Dlaczego więc sięgnęłam po „Małe Licho i tajemnicę Niebożątka”?.
Przede wszystkim względu na tytuł, który na myśl przywołał mi mitologię słowiańską a po drugie postanowiłam dać autorce szansę. Poza tym mimo iż jest to powieść stworzona z myślą o młodszym czytelniku, nie widzę przeszkód aby sięgnęli po nią również starsi jak i dorośli.

  No dobrze. A o czym jest „Małe Licho…”?
W pewnym starym domu na uboczu razem z mamą i wujkami mieszka chłopiec imieniem Bożek, zwany Niebożątkiem.

Nic nadzwyczajnego?
A co jeśli powiem, że oprócz nich budynek zamieszkuje cała zgraja przeróżnych potworów i potworków?
Mamy anioła stróża – Małego Licha, który dzierga urocze bamboszki, strych pełen duchów, barwne króliki kicające po domu,potwora pod łóżkiem, który ciągle podkrada kapcie a także… o tego już Wam nie zdarzę. Pewne jest, że nie ma miejsca na nudę a Bożkowi żyje się bardzo dobrze. Do czasu…
Nadchodzi dzień, kiedy Bożek musi zmierzyć się ze swoimi lękami i opuścić znane mu miejsce – jego azyl, gdzie czuje się bezpieczny. Sam w nowym miejscu, bez jego opiekuna, bez anioła stróża…
  Przystępując do lektury tej książki nie oczekiwałam od niej nic wielkiego – miałam tylko nadzieję, że nie będzie męczyła mnie swoją treścią. W praktyce wyszło dobrze. Przeczytałam ją bardzo szybko, bo w niecały wieczór. Nie tyle ze względu na krótką treść (książka liczy zaledwie 200 stron) bądź też lekkość, bo do najlżejszych nie należy ale sam pomysł. Książka jest ciekawie napisana a co najważniejsze mądra, bo niesie z sobą pewne przesłanie.

No bo… bo… bo dzieci ze szkoły uważają, że jestem dziwny!
– Bo jesteś.
– Wcale że nie!!!
– Jesteś Bożku, jesteś – odparł wujek Konrad ze stoickim spokojem, odchylając głowę, żeby spojrzeć w chabrowe oczy chłopca.
– No i co się tak złościsz? Przecież w tym nie ma nic złego. Ani nic dobrego. Po prostu tak jest. I już. Świat byłby niepełny, gdyby żyli na nim sami zwyczajni ludzie. Zwyczajni ludzie robią mnóstwo zwyczajnych rzeczy, bez których nie umielibyśmy żyć. Ale to dziwni wspinają się na najwyższe szczyty gór, latają w kosmos, patrzą godzinami w gwiazdy. Przekraczają granice światów… albo zdrowego rozsądku. Albo piszą książki.

  Historia została poprowadzona w klimacie baśni. Magia przeplata się z codziennością ale również i nutką grozy. Sporo miejsca zajmują opisy (w tym również uczuć) i niewiele jest dialogu (śladowe ilości). Jest miejsce zgryźliwe komentarze, chaotyczne myśli i intrygujące sformułowania (np. „wielomodułowa stacja kosmiczna”) ale również metafory, porównania, poetyckie nawiązania (np. do Mickiewicza lub Króla olch) jak również złote myśli ukryte w słowach.
W pierwszej części powieści w zasadzie nie wiemy niczego istotnego. Autorka nie wdaje się w szczegóły i zdradza tylko tyle ile musi aby snuć opowieść. Dopiero w drugiej połowie stopniowo zostają odkryte przed nami karty tajemnicy aż dochodzi do finału.
Jednak to wszystko nie sprawia, że jest nudno a tworzy klimat – swoisty i dość „nietypowy” ale go tworzy, choć nie ukrywam, że styl Pani Marty nie należy do moich ulubionych i najlżejszych.

Bądź co bądź jednak brakowało mi dialogów. Czytelnik dostaje takie dłuższe opowiadanie i to dosłownie. Nie ma podziału na rozdziały i tekst pisany jest jednym ciągiem co może utrudniać czytanie. Ponadto nie do końca zrozumiałam charakterystyczny humor autorki, za dużo w tym wszystkim było chaosu (autorka trochę przesadziła) a w treści pojawił się element, który nie przypadł mi do gustu i uważam go za zbędny. Jest nim pentagram. Wprawdzie to tylko wzmianka, która nie niewiele wnosi do fabuły ale jednak się pojawia i co więcej nie zostaje logicznie wytłumaczone (czym jest, dlaczego, po co i na co). Z drugiej strony niczego demonicznego w niej nie poczułam – nie poczułam zagrożenia w tej kwestii…
  Jednak wspominałam, że mimo pewnych minusów uważam ją za mądrą i tak jest.
  Dlaczego?
Pod tą całą otoczką opowiada o tym co ważne. O wyzwaniach jakie czekają na dzieci każdego dnia, o ich lękach, obawach a także jak trudne jest dorastanie. O problemach z przystosowaniem się do nowej sytuacji i nowego środowiska. Poszukiwaniu własnej tożsamości, poczuciu inności, potrzebie dopasowania się, zrozumienia, akceptacji. Ale również wkraczaniu w dorosłość, pokonywaniu przeciwności i własnych słabości. O sile i istocie miłości oraz przyjaźni.

  W moim odczuciu „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” nie jest książką wybitną i idealną, ale również nie infantylną, naiwną oraz błahą. Śmiem stwierdzić, że jest dojrzała i tak jak nadmieniłam mądra. Dla młodszych może być lekcją pokonywania przeciwności losu, własnych słabości a także zwalczania wyzwań które niesie z sobą każdy dzień i życie. Z kolei dorosłym może pokazać świat dziecka – uświadomić to z czym i jakimi problemami musi się ono zmierzyć oraz jak się z tym wszystkim czuje. Bo my dorośli często nie rozumiemy młodszych i mniejszych. Zapominamy, że kiedyś sami byliśmy dziećmi, myślimy, że wszystko jest takie proste. A nie jest. Zupełnie inaczej postrzegamy świat.

To dobra książka nie tylko dla dzieci (przypuszczam, że spodoba się również niektórym dorosłym). Dobra choć nie idealna – obeszło się bez zachwytu i uczucia aby książka miała na dłużej zapaść mi w pamięci. Jednak nie żałuję że ją przeczytałam, bo jest czymś więcej niż tylko kolejną opowiastką. W tej wydawać by się mogło „błahej” i zwykłej historii jest ukryty morał… Choć nie ukrywam, że trzeba lubić i mieć ochotę a także nastrój na tego typu opowieści (bo jeśli chodzi o styl to ten trzeba poznać). Jakby nie było warto zwrócić na tę książkę uwagę.

     „A teraz wskakuj w bamboszki, podaj mi rękę… mackę – cokolwiek tam masz, zakrzyknij głośno „Alleluja” i pozwól sobie na chwilę beztroski w świecie pełnym magii. Wierz mi – z tego się nie wyrasta”.

  Ocena: 4,5/5

Tytuł: „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” | Autor: Marta Kisiel | Okładka: twarda | Liczba stron: 200 | Wydawnictwo: Wilga

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Wilga

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s