Wszystko

Wojna oczami dziecka. „Asiunia” Joanna Papuzińska, wyd. Literatura


   „Asiunia” Joanny Papuzińskiej to pierwsza książka wydawnictwa literatura z serii „Wojny dorosłych – nie dzieci„, którą wypożyczyłam w bibliotece i przeczytałam w 2015 roku.
  To historia autorki, która będąc małą dziewczynką na własnej skórze doświadczyła, czym jest wojna i co oznacza żyć w czasie jej trwania. Dla niej rozpoczęła się ona tuż po jej piątych urodzinach, gdy pewnej nocy znikła jej mama i cały dom. Nie było już domu, własnego łóżka, piżamy i kubka z którego wieczorami piła mleko. Nie było mamy i bliskich z którymi kiedyś spędzała miłe chwile. Rodzina została rozdzielona. Każde z dzieci trafiło do innego, nowego i całkiem obcego domu. Tam najpierw musiały przyzwyczajać się do nowej sytuacji i poznawać ludzi by na końcu po jakimś czasie ponownie przenieść się w kolejne obce dla nich miejsce.
 
  Brak stabilizacji. Brak ciepła i miłości najbliższych. Tułaczka z domu do domu, gdzie zupełnie obcy ludzie starali się otoczyć je opieką i zapewnić bezpieczeństwo. Ale to nie to samo co rodzina i własny dom. Również Asiunię to nie ominęło, ale w końcu dziewczynka trafiła do babci, do swoich.

  Jednak wojna trwa. Dziewczynka mimo iż wszystkiego do końca nie rozumie, obserwuje świat. Opisuje go takim jakim go widzi, bez łagodzenia i zatajania rzeczywistości. Szczerze, chwytając za serce. Słyszy wybuchy armat i bombardowanie a kiedy trzeba chowa się do niewielkiego dołku wykopanego w ziemi. Widzi ja w powietrzu fruwa ziemia oraz idących żołnierzy, słyszy jak ktoś w panice krzyczy „Rosjanie przyszli! Rosjanie!”….

  Babcia opiekuje się wnuczkami a bracia Asiuni pomagają jak mogą aby przetrwać ciężkie, wojenne czasy. Ale jest ciężko. Strach, bieda i głód są na porządku dziennym. Dzieci aby mieć coś zjeść podejmują przeróżnych zadań: zimą w mrozie i chłodzie sprzedają bułki i papierosy. Odmrażają sobie przy tym ręce, nabawiają się czyraków i wrzodów. Pracują jak dorośli ludzie ale robią wszystko aby przeżyć. Bo chcieli żyć i to bardzo.
  Wraz z przyjściem wiosny zbliżał się koniec wojny. Rodzice, którzy przeżyli zaczęli szukać swoich dzieci – tata Asiuni również. Przeżył. Asiunia również przeżyła.

  Joanna Papuzińska pisząc z perspektywy dziecka, stara się opowiedzieć o tym co ją spotkało i czego doświadczyła, kiedy była małą dziewczynką. Jednak nie skupia się bezpośrednio na wojnie. Wojna jest, ale daleko na froncie a Asiunia od czasu do czasu słyszy, co tam się dzieje. Nie widzi wojny w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale doświadcza jej skutków i mówi o tym. Robi to bardzo prosto, łagodnie i bez patosu ale szczerze, tak jak szczere są dzieci. Bo one nie kłamią – mówią jak jest.

  Wojna to nie tylko bitwy i daty. Wojna to przede wszystkim losy zwykłych ludzi. To strach, smutek, rozstania, tęsknota za bliskimi. Tułaczka i błąkanie się po obcych domach. Głód, choroby, wrzody, odmrożenia, niedożywienia. To świat i problemy dorosłych, które stawały się światem i problemami dziecka.
  Ta dziecięca prostota i szczerość jest tak ujmująca, że rozmiękczy nawet najbardziej twarde serca. Kiedy człowiek czyta historię Asiuni ma ochotę mocno przytulić dziewczynkę i już jej nie puścić. Powiedzieć, że wszystko się ułoży, że będzie dobrze. Jakoś… Bo przecież mimo iż trwała wojna to ludzie nie pozostawali sobie obojętni. Pomagali sobie, wspierali siebie nawzajem, dzielili ostatnim kawałkiem chleba i ciepłym kocem. Pragnęli przeżyć i żyć za wszelką cenę.

  Łagodny tekst uzupełniają wymowne i utrzymane w ponurej, wojennej kolorystyce ilustracje. Macieja Szymanowicza. Jest w nich to czego nie wypowiedziały słowa. Smutek, strach, zło, lęk, wzruszenie, radość i miłość ale również nadzieja widoczna w wielkich, brązowych oczach dziewczynki. Nadzieja na to, że jednak będzie dobrze.
  Artyście udało się zobrazować to co najtrudniejsze i o czym ciężko jest nawet pisać. Uczucia! Te po spojrzeniu na jego obrazy, można odczuć również na własnej skórze.

  Mimo tego w tekście zabrakło mi bardziej sfery emocjonalnej. Autorka nie piszę o tym, że się bała, była smutna lub radosna. Nie zostało to tutaj wspomniane a przecież dzieci często mówią o swoich emocjach. Oczywiście patrząc na ilustracje czytelnik domyśli się, co Ona wówczas czuła, ale czasem dobrze jest napisać to wprost. Aby mieć pewność i dobitniej to zobrazować.

  Jakby nie było Asiunia do książka mądra i ważna. Opisuje historię prawdziwej osoby – Joanna Papuzińska to autentyczna kobieta, która w chwili zakończenia wojny miała .
  Jednak nie jest to typowa lekcja historii z datami, nazwiskami i opisami bitew. Tak samo jak pozostałe książki z tej serii koncentruje się i opisuje losy zwykłych ludzi, którym przyszło żyć w czasach wojny.
  Czytelnik dowiaduje się, czego nie znajdziemy w żadnym podręczniku np. czym tak na prawdę jest głód i strach, jak to jest kiedy traci się wszystko i jak żyje się z ciągłą myślą zastanawiać się, czy jeszcze zobaczy się swoich bliskich.
  Przy czym traktuje młodego czytelnika bardzo poważnie. Mówi o wojnie prosto, szczerze i uczciwie ale i łagodnie aby nie narazić dzieci na traumatyczne przeżycia.

„Jeśli jednak po przeczytaniu książki dzieci zapytają, dlaczego nie wróciła mama Asiuni, spokojnie powiedzmy im prawdę. Bo przecież taka była wojna…”

Tytuł: Asiunia | Autor: Joanna Papuzińśka | Ilustracje: Maciej Szymanowicz | Wydawnictwo: Literatura  | Okładka: Twarda | Liczba stron: 48 | Seria: Wojny dorosłych-historie dzieci

Kolejna inspiracja na posiłek to seler korzeniowy (można zastąpić pietruszką) z pomidorami, pieczarkami i szczypiorkiem :)




Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s