Książki

„Mirabelka” Cezary Harasimowicz, wydawnictwo Zielona Sowa


  „Mirabelka” to kolejna, po książce „Uśmiech”, powieść autorstwa Cezarego Harasimowicza kierowana do młodszego czytelnika ale nie tylko. Przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam i nie spotkałam się z twórczością tego autora – po książkę sięgnęłam zauroczona umieszczonymi w niej ilustracjami a także samym tytułem, który wydał mi się ciepły, uroczy….

  Narratorem opowieści jest tytułowa Mirabelka, która rosła na podwórku przylegającym do Nalewek. Drzewko czuje, widzi, słyszy i ma zdolność rozmawiania z dziećmi. Z początku obserwuje toczące się życie. Opowiada o sobie, swojej mamie, tym jak rośnie, zmienia się wraz z kolejnymi porami roku, to jak zmienia się świat. Mówi o swojej przyjaciółce Dorce, Panu Izaaku, tym co dzieje się w dawnej Warszawie, czym zajmują się ludzie, jakie losy spłatało im życie. Co chwilę dopytuje mamę o to czym jest miłość, wojna… Pewnego dnia ne jedno z pytań jej mama odpowiada: „Nie zadawaj mi już więcej pytań, córeczko. Chcę już odejść z tego świata. To nie jest mój świat”.

  Mama mirabelki odeszła, ale drzewko nadal czuło jej obecność. W jakimś stopniu była jej częścią – pobierała z niej soki, bo przecież wyrosła z jej pestki. Tak samo jak jej mama wyrosła z pestki swojej. Tak więc była w niej również cząstka jej babci.
  Silna i wytrwała przez lata rosła w jednej z dzielnic żydowskich. Przetrwała wojnę, getto, zagładę getta, stalinizm, budowę okolicznych domów… Przetrwała tyle, tyle widziała (w tym również wiele cierpienia), lecz nie zdołała przetrwać naszych czasów. W grudniu 2016 roku wycięto ją razem z sąsiednimi drzewami. Zostały pieńki ucięte tuż nad ziemią. Potem i one zniknęły a w ich miejscu pojawił się apartamentowiec.

 „Ja to mam szczęście! Mam szczęście, że żyję. Mówią, że dajemy ludziom sporo szczęścia, bo jesteśmy słodkie. Podobno ta słodycz bierze się ze słońca. Im więcej słońca, tym więcej w nas słodyczy. Ale ja sobie myślę, że nie tylko z tego powodu jesteśmy słodkie. Po prostu ludzie nas kochają. A my kochamy ludzi i ta miłość tak jakoś wzajemnie się przenika.”


  Książka Cezarego Harasimowicza nie jest fikcją literacką. Mirabelka, która jest narratorą opowieści naprawdę rosła na warszawskim Muranowie. To jak wyglądało ówczesne życie, jak wyglądała Warszawa i życie jej mieszkańców, realia II wojny światowej opisano tutaj – w lekkiej (mimo opisywanych ciężkich i trudnych wydarzeń) formie.
  To historia przy której ciężko nie uronić ani jednej łzy.
  Historia, która na długo pozostaje w sercu i pamięci.
  Historia ludzi i miejsca. Ludzi zwykłych ale i takich, którzy odegrali istotną rolę w dziejach – wspomniana zostaje chociażby Irena Sendlerowa.
  To ogromny kawał historii – brutalnej, ale i wzruszającej.

  Mirabelki w Warszawie już nie ma ale ma szansę tam powrócić. Kilka lat temu jeden z byłych mieszkańców Muranowa wyemigrował do Waszyngtonu. Tam przed swoim mieszkaniem wyhodował młodą mirabelkę z pestek starej – tej samej, która rosła w Warszawie. Dzięki szczepce historyczne drzewo wróci na Muranów. 

 Tytuł: Mirabelka | Autor: Cezary Harasimowicz | Ilustracje: Marta Kurczewska | Wydawnictwo: Zielona Sowa | Okładka: Twarda | Ilość stron: 200

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s