Książki

Klasyka literatury wydawnictwa Wilga. Mała księżniczka, Piotruś Pan i Wendy, Przygody Alicji w Krainie Czarów


Dzisiaj mam dla Was recenzję książek, które przeczytałam jakiś czas temu, ale dopiero ostatnio udało mi się znaleźć czas aby je zrecenzować. Tym razem w obawie przed tym aby Was nie zanudzić, starałam się zbytnio się nie rozpisywać – napisać krócej, ale to co jest najważniejsze. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu, chociaż nie gwarantuje jak z recenzjami będzie w przyszłości 😉

„W nieszczęściu poznaje się ludzi. Ja w moim nieszczęściu poznałam twoje dobre serce”

  Mała księżniczka to powieść Frances Hodgson Burnett, napisana w 1905 jako rozwinięcie wcześniejszej powieści w odcinkach pt. Sara Crewe or what happened at Miss Minchin’s Boarding School z 1888 roku. Obecnie zaliczana jest do klasyki literatury dziecięcej.
Opowiada historię siedmioletniej Sary Crewe, która przyjeżdża do Londynu, gdzie ojciec oddaje ją na pensję. Z uwagi na zajmowaną wysoką pozycję społeczną przez pierwsze lata nauki wychowawczyni szkoły – Pani Minchin, traktowała dziewczynkę z szacunkiem i wszelkimi należnymi jej przywilejami. Wszystko zmieniło się w dniu w dniu jedenastych urodzin Sary, kiedy do szkoły dociera wiadomość o śmierci ojca dziewczynki a wraz z tym utracie całego ich majątku.Tego dnia wszystkie luksusy i szacunek, którymi dziewczynka była obdarowywana, skończyły się. Wszystkie jej rzeczy (oprócz lalki Emilki) zostają skonfiskowane a ona sama zostaje służącą w szkole, mieszkająca w obskurnym pokoju na poddaszu.
Brak szacunku, głód i samotność nie są jej obce. Jedyne co pozostało Sarze to lalka Emilka, którą podarował jej ojciec oraz jej własna wyobraźnia, dzięki której choć na chwilę potrafi zapomnieć o smutnej rzeczywistości, w jakiej przyszło jej żyć.

„Trudno, nic na to nie poradzę, że lubię ciągle coś sobie wyobrażać.
Gdybym nie mogła tego robić, na pewno nie potrafiłabym żyć… przynajmniej nie potrafiłabym żyć tutaj..”


Nie była to moja lektura szkolna. Ekranizację oglądałam kilka razy – pamiętam, że uważam ją za udaną, dlatego sama się sobie dziwię, że po książkę sięgnęłam tak późno, bo po dopiero 20-stce.
Ta poruszająca historia pokazuje, że mimo przeciwności losu, zawsze należy mieć nadzieje, gdyż nigdy nie wiemy, kiedy los może się do nas uśmiechnąć i zmienić o 180 stopni jak w kalejdoskopie.
Pokazuje to, że warto i nigdy nie można przestawiać marzyć, gdyż marzenia i nasza wyobraźnia mają potężną moc, która pozwala przezwyciężyć przeciwności jakie niesie z sobą życie.
Mówi o godności, którą nie wyznaczają ubrania, majątek, status społeczny, czy to jak ktoś nas traktuje, gdyż to dobre i czyste serce są wartością człowieka.

– Cokolwiek się zdarzy – powiedziała sobie – jedna rzecz wszakże się nie zmieni. Choćbym była księżniczką w łachmanach, jednakże i wtedy potrafię zachować swą godność książęcą. Łatwo być księżniczką gdy jest się odzianą w złote szaty, ale znacznie większy triumf – pozostać nią nawet wtedy, gdy nikt o Tobie nie wie.

 „Czy wiesz, dlaczego jaskółki budują gniazda pod strzechami? Dlatego, żeby posłuchać bajek.”

Piotruś Pan w Polsce zwany także pod tytułami Przygody Piotrusia Pana oraz Piotruś Pan i Wendy to powieść autorstwa szkockiego powieściopisarza i dramaturga J.M. Barriego. Na początku była to sztuka teatralna pt „Peter Pan” wystawiona w 1904. W 1911 Barrie zaadaptował ją na powieść, której nadał tytuł Peter Pan and Wendy.
Barrie stworzył postać Piotrusia Pana na potrzeby historii, które opowiadał synom swojej przyjaciółki Sylvii Llewelyn Davies. Imię bohatera jest połączeniem imienia najmłodszego z chłopców, Petera, oraz greckiego boga lasów i pasterzy Pana.
Postać Piotrusia Pana pierwszy raz pojawiła się w druku w 1902 roku, w książce zatytułowanej The Little White Bird. Na język polski powieść po raz pierwszy przełożyła w 1913 roku Zofia Rogoszówna (pod tytułem Przygody Piotrusia Pana). Tłumaczyli ją również: Maciej Słomczyński (Przygody Piotrusia Pana, 1974) oraz Michał Rusinek (Piotruś Pan i Wendy, 2007).
  Z Piotrusiem Panem po raz pierwszy miałam styczność jako mała dziewczynka. Pamiętam jak mama wypożyczyła zbiór bajek a jedną z nich był właśnie „Piotruś Pan”, jednak wtedy nie byłam zainteresowana przygodami o „chłopcu, który postanowił nigdy nie dorosnąć”. Wersji Disney’owskiej nie znałam i do tej pory nie poznałam.
Do powieści wróciłam po wielu latach. Dlaczego? Z wiekiem inaczej zaczęłam patrzeć na klasykę dziecięcą i dostrzegać w nich nie tylko opowieść dla dzieci ale i głębsze przesłanie – morał i naukę płynącą z treści.
Piotruś Pan to chłopiec, który postanowił nigdy nie dorosnąć – aby to uczynić opuścił swój rodzinny dom. Teraz zamieszkuje krainę zwaną Nibylandią przewodząc grupie Zagubionych Chłopców a także spędzając dni na zabawie, figlach i psotach. Jednak chłopiec nie jest sam z Chłopcami – razem z nimi są tam również Czerwonoskórzy, Dzwoneczek a także syreny, wróżki i piraci w tym groźny Kapitan Hak.
Piotruś jest ciekawy świata, samolubny i uwielbia bajki, które opowiadają o nim samym. Pewnego wieczoru chcąc posłuchać jednej z nich podlatuje do uchylonego okna państwa Darling Kochańskich. W wyniku nieoczekiwanego wypadku poznaje Wendy – najstarszą z trójki rodzeństwa, a także jej rodzeństwo – John’a oraz Michael’a (w polskiej wersji a także wersji bajkowej Jasia i Michasia). Dziewczynka oczarowana nieznajomym i Jego opowieściami o Nibylandi, marzy aby ją zobaczyć i poznać jej mieszkańców. Z kolei Piotruś chce uczynić z niej mamę dla siebie i Zagubionych Chłopców. W tym celu całą trójkę zabiera do swej krainy, gdze dzieci nigdy nie dorastają, mogą robić co chcą a marzenia się spełniają. Jednak głównym celem tej podróży jest pragnienie posiadania matki – osoby, która zaopiekuje się nim i jego towarzyszami. Na miejscu bohaterów czeka wiele fascynujących i niebezpiecznych przygód.
 Piotruś został obdarzony wszystkimi cechami charakteru jakie posiadają dzieci…  Jest wesoły, beztroski i figlarny, ponad wszystko kocha zabawę, unika pracy. Jednocześnie sporo w nim egoizmu, jest arogancki, zarozumiały, samolubny, ma problemy z pamięcią i rozpiera go duma – ma zbyt duże mniemanie o sobie. Nie liczył się ze zdaniem innych – dla niego najważniejsza była dobra zabawa, dlatego nie chciał pozwolić Wendy, jej braciom i swoim towarzyszom wrócić do domu. Robił wszystko by ich zatrzymać.
Jednak Piotruś Pan nie jest książką o zabawie – jej bohater jak i cała treść nie jest taka jakim stworzyły je bajki Disneya. Jest tutaj spora ilość przemocy, opisy walk i bitew (w szczególności walka z kapitanem Hakiem), morderstwa…. wielokrotnie padają również słowa, które dla młodszych czytelników będą zbyt ostre (a przynajmniej powinny) a treść bywa zawiła. Wprawdzie jest tutaj także spora dawka humoru, która nieco niweluje trudności w odbiorze lektury, jednak mimo wszystko „maluchy” najprawdopodobniej nie będą jej do końca rozumieć – mogą się nudzić a nawet wystraszyć.
„Piotruś…” powstał z myślą o dzieciach, więc jest w nim również wartość dydaktyczna. Książka pokazuje i udowadnia to jak w życiu każdego z nas ważni są rodzice, ich miłość oraz trud który wkładają w wychowanie. Możemy na nich narzekać i w dzieciństwie najprawdopodobniej nie raz to robiliśmy, ale tak naprawdę bardzo ich potrzebujemy – potrzebujemy ich miłości, czułości, opieki…. Piotruś zabrał Wandę do Nibylandii po to aby została jego mamą – by dla niego sprzątała, gotowała, prała ale również by się nim opiekowała, przytulała, po prostu kochała. Potrzebujemy ich a oni potrzebują nas – wszystko co robią, robią dla nas, w trosce i dla naszego dobra. Martwią się kiedy coś jest nie tak, tak samo jak Państwo Kochańscy, którzy przybici i smutni każdego wieczoru oczekiwali na powrót swoich dzieci.

ilustracje z bloga artystki Doroty Wojciechowskiej

Przygody Alicji w Krainie Czarów – Lewis Carroll
  Alicję w krainie czarów zna chyba każdy – jeśli nie z treści książki, animacji lub filmu to ze słyszenia. Treść nie jest skomplikowana. Pewnego dnia Alicja wpada do króliczej nory i tym samym do magicznego świata przypominającego sen. Po wypiciu tajemniczego napoju dziewczynka rośnie a zjedzeniu ciasteczka maleje. Podróżując po tym niesamowitym świecie spotyka mnóstwo dziwnych postaci: Kapelusznika, Pana Gąsienicę palącego fajkę wodną, Kota z Cheshire, Królową Kier…
Jawa to czy tylko sen?
Wszystko wydaje się takie prawdziwe a jednocześnie rozsądek mówi, że nie jest to możliwe. Ale czy można zaufać rozumowi, czy ma to sens? Oczy i umysł mówią co innego.

Jednak dzisiaj nie skupię się na analizie powieści bo o tym już pisałam a wydaniu książki. Jak wiecie, jest ich sporo i niedawno pojawiło się kolejne – nakładem wydawnictwa Wilga. Okładka wpada w oko – wydaje mi się, że ciężko nie zwrócić na nią uwagę ze sklepowej półki.. W kolorze fioletu z porozrzucanymi motywami nawiązującymi do treści książki. Mamy tutaj postać Alicji, filiżanki, zegar, klucz, kapelusz, kolory kart… Niczym cienie lub sen. Magiczne – niezwykłe. Jest tutaj „coś” co przyciąga wzrok.

A w środku?
W środku mamy przekład Jolanty Kozak a także ilustracje Beaty Zdęby, które pozbawione są schematów – całkiem nowe i pomysłowe. Tylko mysiego ogona brakuje…

 Jeśli chodzi o tłumaczenie widać pewne różnice w stosunku do tłumaczenia Słomczyńskiego – zamiast „Szalonego Kapelusznika” jest „Bezdenny Kapelusznik”. Nie „Szalony podwieczorek” a „Głupi podwieczorek”… więcej o różnych przekładach Alicji przeczytacie TUTAJ


Wydawnictwo Wilga postanowiło wznowić te klasyki. Każda z książek została wydana w twardej, przypominającej materiał oprawie, co było dla mnie zaskoczeniem ale pozytywnym. Poprzednie klasyki tego samego wydawnictwa mają „zwykłe” śliskie okładki – te sprawiają wrażenie starych ksiąg z zakurzonych bibliotek.
Oprawa graficzna jest przyjemna dla oka a czcionka wyraźna i czytelna. Całość urozmaicają ilustracje, które nie jednej osobie umilą czytanie a dorosłym być może przypomną czasy dzieciństwa. Bardzo ładnie i starannie przygotowane pozycje. Ponadto ich cena nie jest wygórowana (ok. 30zł okładkowa i w empiku, jednak z pewnością można kupić taniej). Nic tylko czytać 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s