Książki

Książkowo i kulinarnie | Wegańska babka cytrynowo-czekoladowa. Nieznane baśnie „Lekka księżniczka i inne baśnie”


 Kiedy pod koniec ubiegłego roku przeglądając internet w poszukiwaniu ciekawy pozycji czytelniczych trafiłam na książkę, której okłada przypominała mi stare wolumina zdobione rycinami, poczułam, że nie mogę przejść koło niej obojętnie. Zainteresowała mnie nie tylko swoim wydaniem ale również nazwiskiem autora o którym nigdy wcześniej nie słyszałam.

 George MacDonald to XIX-wieczny szkocki pisarz znany najbardziej znany z twórczości fantastycznej dla dzieci i młodzieży. W Jego dorobku można znaleźć takie powieści jak „Na skrzydłach północnej wichury”, czy „Królewna i goblin”. W twórczości dla dorosłych łączył groteskę z alegorią i mistycyzmem. Dziełami pisarza inspirował się m.in. J.R.R. Tolkien, C.S.Lewis jako zagorzały fan jego twórczości prosił go o zaopiniowanie roboczej wersji Alicji w krainie czarów, a Mark Twain planował napisać z nim wspólną książkę.

  „Lekka księżniczka i inne baśnie to pierwsze polskojęzyczne wydanie tego dzieła, które ukazało się nakładem Wydawnictwa „W drodze” (Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze Spółka). W książce wbrew temu co sugeruje tytuł znajdują się tylko trzy baśnie – nie więcej i nie mniej.
 Pierwsza z nich – tytułowa „Lekka księżniczka” opowiada o księżniczce, która za sprawą księżnej czarownicy została dotknięta stanem nieważkości – nie mogła dotknąć ziemi. Jedynym sposobem aby to zmienić było odnalezienie prawdziwej miłości – tylko ona mogła sprawić, że księżniczka przestanie unosić się w powietrzu.
 Druga baśń „Złoty Klucz” to opowieść o dzieciach poszukujących zamka, do którego pasowałby posiadany przez nie tytułowy klucz. Natomiast w „Sercu olbrzyma” dwójka rodzeństwa podejmuje się trudnego i niebezpiecznego zadania odnalezienia ukrytego serca okrutnego olbrzyma. Zastanawiacie się w jakim celu? Dzieci chcą dzięki temu zdobyć władze nad gigantem i ocalić życie pozostałych dzieci, które ten zamierzał pożreć.

 Nie wiem, czy dla Was również ale dla mnie przekaz tych baśni jest jasny i czytelny. „Lekka księżniczka” opowiada o tym czym jest prawdziwa miłość, jej poszukiwaniu i tym jak ją odnaleźć. „Złoty klucz” to alegoryczny opis duchowej drogi w poszukiwaniu sensu życia, natomiast w „Sercu olbrzyma” autor nawiązuje do obecnego w polskiej kulturze ludowej motywu przechowywania duszy z dala od ciała.
 Autor pod pryzmatem z pozoru „błahych” i niepozornych baśni mówi o wartościach moralnych, które bez względu na upływ czasu są i powinny być nadal aktualne ale o których najczęściej zapominamy. Przypomina o tym co ważne, co liczy się w życiu, tym czym powinniśmy się kierować i na co zwracać uwagę. Jednocześnie przypomina czytelnikowi, że nie powinien być w stosunku do siebie zbyt surowym i traktować siebie zbyt poważnie. Każdy czasem błądzi i popełnia błędy – najważniejsze aby wrócić na właściwą ścieżkę.

 Pisząc o tej książce nie sposób nie wspomnieć o świetnym wydaniu w opracowaniu graficznym Izabeli Czarneckiej. Według mnie jest klimatyczne – ilustracje sprawiają wrażenie „starych”, czuć w nich historię a także klimat czytanych opowieści.
 Przekład którego dokonała Emilia Kiereś również uważam za bardzo dobry. Nie czytałam książki w oryginale ale w polskiej wersji wyszło przyjemnie. Polecam – to taka perełka wydawnicza 🙂

„Piszę nie dla dzieci, ale dla tych, którzy dziećmi pozostali, czy mają lat pięć, pięćdziesiąt, czy siedemdziesiąt pięć” 

   To była pierwsza wegańska babka drożdżowa jaka pojawiła się u nas w domu – wcześniej nigdy takiej nie piekłam. Przygotowałam ją na szybko pod sugestią Mamy, która powiedziała, że Święta bez babki to nie Święta. Mama miała ochotę na babkę ucieraną, jednak ja chciałam przygotować jakiś wegański wypiek aby udowodnić, że wegańskie również może być udane i smaczne.
 Kiedy Mama na dłużej wyszła z domu, na szybko upiekłam wegańską babkę cytrynowo-kakaową a z ciasta, które nie zmieściło się do foremki mniejszą babeczkę – do koszyczka. Kiedy Mama wróciła i zobaczyła babkę od razu powiedziała „Jaka śliczna babka. Na szóstkę z plusem” – dopiero wtedy powiedziałam, że to wegańska, co trochę zdziwiło Mamę. Wieczorem babkę wizualnie pochwalił również mój Tato a następnego dnia przy świątecznym stole, podczas śniadania, każdy powiedział, że jest bardzo smaczna.
 Nie pisze tego aby chwalić się udanym wypiekiem i jaki to ja mam talent cukierniczy, bo go nie mam. Pisze to, ponieważ nie powinniśmy być uprzedzeni do pewnych rzeczy, tak jak moi rodzice do wegańskich wypieków i niektórych potraw. Najpierw spróbuj – potem oceniaj 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s