Książki

Chlebek pita | O baśniach z całego świata „Bajarka Opowiada. Zbiór baśni z całego świata”

 zdjecie
 Marzenia się spełniają i po długim czasie oczekiwania mam ją i ja…  Bajarkę – swego czasu podobno najpopularniejszy zbiór bajek i baśni z całego świata Marii Niklewiczowej. Książka ta śniła mi się od kilku lat, kiedy po raz pierwszy o niej usłyszałam, kiedy usłyszałam o tym, że po wielu latach jej wydanie zostało wznowione (pierwsze wydanie to w 1959 rok). Niestety liczba egzemplarzy była ograniczona w wyniku czego nakład szybko się wyczerpał do czasu…
 W marcu tego roku wydawnictwo Zysk S-ka postanowiło wznowić książkę, która dla wielu jest książką z dzieciństwa. Mnie nie było dane poznać bajarki za młodu – po raz pierwszy osobiście spotkałam się z nią po 20-stce. To było udane spotkanie i fantastyczna przygoda.

 Książka Bajarka opowiada. Zbiór baśni z całego świata być może dla niektórych będzie nowością. To jak sama nazwa mówi zbiór baśni z całego świata – no może nie całego ale jego znacznej części ;).  Napotkamy tutaj przesycone naszymi rodzimymi obyczajami opowieści polskie ale również niemieckie, włoskie, ukraińskie, chińskie a nawet murzyńskie, czy kabardyńskie. I na tym lista się nie kończy – mogłabym wymieniać dalej. Wszystkich bajek jest tutaj aż 58.

 Baśnie mimo iż wywodzą się z różnych zakątków świata, mają wspólną cechę (tak na prawdę to cechy). Dają nam wgląd na obraz przeróżnych kultur i zwyczajów, będąc nie tylko świetną formą rozrywki ale również i lekcjami historii, geografii, wiedzy o kulturze… To dzięki nim możemy wyobrazić sobie, że podróżujemy przez kraje w których zostały spisane, spotykamy tamtejszych mieszkańców, rozmawiamy z nimi, dowiadujemy się o ich życiu codziennym, zajęciach, pracy a nawet przeżywamy wspólne przygody. Przygody czasem wesołe, innym razem smutne, przerażające, niebezpieczne…. takie z których zawsze wyciągniemy jakiś morał i naukę. Ponadto mamy możliwość poznać historie zupełnie nam obce i nieznane np. „Chamdam, syn ogrodnika” czy „Waleczny osioł”.

 Jeśli pomyśleliście, że jest to zbiór tylko i wyłącznie dla dzieci, to jesteście w błędzie. Nic bardziej mylnego. Sama okładka w moim odczuciu sugeruje zupełnie lub innego. Nawiązuje do młodzieńczych lat naszych prababć, dziadków, rodziców… Tych lat kiedy dzieci i młodzież aktywnie spędzała czas na dworze np. grając w piłkę na podwórku a rodziny (także i sąsiedzi) spotykali się we wspólnym gronie rozmawiając, śmiejąc się, żartując, opowiadając przeróżne historie przez wieki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nie przez facebooka, nie z nosem w tablecie, smartfonie, przy laptopie ale twarzą w twarz – osobiście. W obecnych czasach to chyba rzadko niespotykane.

 Ale przecież okładka to nie wszystko. Kolejną cechą, która przemawia za tym, że jest to pozycja dla każdego to same baśnie. Stopień ich zaawansowania jest różny – są bajki całkiem proste ale również i te nieco trudniejsze, poruszające poważniejsze tematy. Wyszukanie interesującej nas baśni z pewnością ułatwia spis treści w którym koło każdego tytułu umieszczono również oznaczenie (w postaci gwiazdek), które informuje, czy dana bajka jest bardzo łatwa, łatwa, trudniejsza, czy trudna. Jednak bez względu na to każda z nich bawi, uczy i zawiera w sobie morał.

 W książce pojawiają się również ilustracje. Nie wiem i nie jestem w stanie stwierdzić, czy w porównaniu z pierwszymi wydaniami (książka po raz pierwszy została wydana w 1959 roku) jest ich mniej, jednak tutaj nie ma ich za wiele. Jedne z nich są przepełnione barwami, natomiast inne bez koloru. Według mnie wszystkie przyciągają wzrok… są cudowne i na prawdę chcę się na nie patrzeć, podziwiać. Ich autorce Marii Orłowskiej-Gabryś nie można odmówić talentu. Takich arcydzieł już się nie spotyka. Szkoda, że te bez barw nie zostały wydrukowane oryginalną kredką – czarną, tylko niebieską. Nie spodobało mi się to, tak samo jak okładka, która w wersji zielonej była o wiele ładniejsza.

 Książkę z czystym sercem i sumieniem mogę polecić i polecam każdemu, bez względu na wiek. To ponadczasowe historie, które kiedyś przekazywane z ust do ust, opowiadane z pokolenia na pokolenie łączyły te pokolenia, były okazją do wspólnych spotkań, spędzania czasu, uśmiechania się. Może właśnie dzięki tym opowieściom zachęcicie rodzinę, przyjaciół lub znajomych do tego by oderwać wzrok z nad ekranu telefonu lub monitora komputera. Może usiądziecie, uśmiechniecie się do siebie, zaczniecie rozmawiać. Może sami przeobrazicie się w taką bajarkę i zaczniecie snuć opowieści, bajać opowiadać…..

Recenzja pisana również dla portalu Bookhunter.pl

Od dłuższego czasu na blogu przepisy nie pojawiają się zbyt często a to dlatego, że moja inwencja twórcza w tym zakresie nadal pozostaje na tym samym – praktycznie zerowym poziomie. Kuchnia tak jak była, tak i nadal jest banalnie prosta a niektórych przepisów nie ma sensu publikować, gdyż w zasadzie już wszystko w internecie zostało pokazane. Mimo tego chciałam pokazać tutaj coś kulinarnego – padło na domową półpełnoziarnistą pitę z orzeszkami ziemnymi najpierw wypełnioną szpinakiem przesmażonym z cebulką a następnie zapieczoną do chrupkości Tak na prawdę do przygotowania takiej kanapkowej zapiekanki nie potrzebujecie pieczywa typu pita – możecie wykorzystać to co znajduje się u Was w domu a także w szafkach aby przygotować coś na szybko. Sprawdzi się tutaj bułka (wydrążona lub taka z miąższem), pieczywo z patelni (naan, sodziak), grubszy naleśnik, pancakes w wersji XXL, omlet… możliwości jest wiele – wystarczy tylko ruszyć głową 🙂 Wypełniamy je farszem, zapiekamy i gotowe 🙂
  Przepraszam za okropne zdjęcie – mimo moich starań żadne ujęcie mi nie wyszło ;/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s